A leją zasłużonych (na Powązkach)

A leją zasłużonych

Miejsce akcji: Wojskowy Cmentarz Powązkowski – Powązki cywilne. Rejon Alei Zasłużonych.

Czas: Jakoś teraz

Osoby:

– Emeryt.  Starszy człowiek z dystansem.
– Czynownik. Młody działacz, pełen werwy, bez dystansu.

Emeryt z torbą foliową wraca z grobów, kiedy nagle z bocznej alejki prowadzącej do jednego z zapomnianych sarkofagów wypada na niego młody Czynownik, który wywraca się na asfalt alejki i w tym momencie z kieszeni wypada mu spray z farbą. Chwila konsternacji.

– Przepraszam!
– Nie szkodzi. Nic się panu nie stało?
– Nie.
– A co pan tak pędzi na cmentarzu?
– Spieszę się.

Emeryt spogląda na leżący spray, na Czynownika, który wstaje powoli, na widoczny między krzakami fragment sarkofagu z wysprejowaną czerwoną gwiazdą. Kiwa głową.

– Strasznie pan odważny.
– Czemu?
– No tak w biały dzień, z tą farbą, na cmentarzu i ta gwiazda tam.
– Ktoś musi mieć jaja, żeby to robić.
– Co robić?
– No dawać odpór komuchom.
– Ale komuchów już nie ma. Na cmentarzu tylko są.
– No właśnie przy bohaterach leżą zdrajcy i to do tego jeszcze jakieś piramidy mają pobudowane. Tych grobów nie powinno już tu być od dawna. Są tylko dlatego, że wciąż komuchy rządziły dalej.
– Nie powinno być, czyli, co się powinno z nimi stać?
– Powinny być zburzone, ciała gdzieś przeniesione, wyrzucone, nie wiem, nie obchodzi mnie.
– W Polsce nie profanuje się grobów.
– To niech nie profanują, tylko niech ich gdzieś przeniosą na jakieś wiejskie cmentarze, do rodzinnych grobów czy gdzieś. Zdrajców, morderców.
– Kwestia oglądu rzeczywistości. Wtedy prawomyślni, dziś zdrajcy. Nie przyszło panu do głowy, że ci dziś co zaszczytne stanowiska piastują i na pewno z rozdzielnika należy im się Aleja Zasłużonych i grób reprezentacyjny, jutro też mogą przez kogoś być traktowani jako zdrajcy?
– A pan to co – też z komuchów pewnie tak?
– Nie do końca, ale nie odpowiedział mi pan na pytanie.
– Ci co dziś akurat na stanowiskach są, to historię dla nas młodych odzyskują, tę zakłamaną przez lata, więc ich nikt za zdrajców nie uzna.
– Pan ich nie uzna, choć i z tym ręki bym sobie uciąć nie dał, ale inni różnie mogą to widzieć. A co jeśli mogę spytać Bolesław Bierut zrobił panu osobiście, a może pańskiej rodzinie?

Czynownik chwilę się zastanawia.

– Nic mi nie zrobił, a rodzinie… komunę szerzył to i rodzinie kraj popsuł.
– A rodzina pańska skąd, jeśli mogę wiedzieć?
– Z Polski, dziadek ze wsi pochodził, studia skończył i został inżynierem. A co to ma za znaczenie?
– No trochę ma, bo kto wie, czy nie łatwiej dziadkowi było zostać inżynierem za Bieruta czy innego Ochaba niż byłoby mu bez Bieruta, ale to może zbyt skomplikowane.
– Skomplikowane czy nie, jak mi rodziny komuchy nie rozstrzelały, jak mnie nie zatłukli jak Przemyka na komendzie, to nie mogę ich nie znosić.
– Może pan, a nawet pan powinien, tylko co to ma do grobów?
– Jak to co? Kaci leżą obok swoich ofiar i panu to nie przeszkadza?
– Nie żyją, więc to, gdzie leżą nie ma już dla mnie większego znaczenia. A swoją drogą skoro chce pan poburzyć te groby i ich stąd wyrzucić, to pewnie to samo należałoby zrobić z grobowcami w Egipcie, bo faraoni byli z całą pewnością jeszcze bardziej bezwzględnie okrutni od nich, to samo powinno dotyczyć też Napoleona, Cezara, Aleksandra Macedońskiego, a z tych świeższych generała Franko, Stalina, Mussoliniego, Lenina.
– Powinno.
– I co, piramidy by pan zburzył?

Czynownik znów przez moment szuka argumentów.

– To było dawno, a poza tym tam przynajmniej skrzywdzeni nie leżą obok tych, którzy ich krzywdzili.
– Tam skrzywdzeni nie leżą nigdzie, bo nikt nie pokwapił się nawet, żeby ich pochować. A że było dawno. Cóż przynajmniej dzięki tym niezburzonym piramidom mamy co oglądać, możemy historii dotknąć.
– Wydaje mi się, że panu to na pewno komuna nie zalazła za skórę?

Pan Emeryt uśmiecha się do młodego Czynownika.

– Panu też nie specjalnie z tego co ustaliliśmy zdaje się?
– Właśnie przez takich jak wy, ludzi bez woli, biernych, w tym kraju nigdy nic się nie zmieni. Pamięć odpłynie w dal, potem ktoś przyjdzie na ten cmentarz, zobaczy te wielkie grobowce, w centralnym miejscu i małe mogiły prawdziwych bohaterów zepchnięte na bok. I co wtedy będzie miał sobie pomyśleć? Że historia należy do tych Bierutów, Gomułek i Jaruzelskich?
– Przychodzę tu dość często i zawsze pierwsze po wejściu widzę dosyć reprezentacyjne groby Kuronia, Geremka, Kuklińskiego, Kołakowskiego, a nie Bieruta czy Gomułki.
– Z tej czwórki trzech to komuchy, tylko Kukliński miał odwagę się przeciwstawić.
– Ale ci młody człowieku ktoś narobił nie powiem czego do głowy? Bałagan w historii będzie nie od tych sarkofagów w krzakach, których nikt nie odwiedza, tylko od tego bełtu, który ktoś wam robi w łepetynach… Nie wiem za bardzo po co. Może żeby na fali ogólnego bałaganu złapać te parę stołków i potem się ich trzymać kurczowo.
– Nie wiem co pan mówi, ale nie podoba mi się to. Nikt nam nic nie musi bełtać w głowach, my sami z siebie chcemy porządek zrobić, wyczyścić to wszystko, żeby czarne było czarne, a białe białe, a nie takie wszystko jakieś relatywne.
– Świat jest dosyć wieloznaczny, wszystko ma wiele możliwych interpretacji, nie ma rzeczy zupełnie czarnych ani zupełnie białych. Kłopot jest jednak dopiero wtedy, jak te z grubsza czarne w ogólnym czyszczeniu ktoś przemianuje na białe i na odwrót. A jak to będziecie czyścić, siłą?
– Jak będzie trzeba, to siłą…
– To wszystkiego najlepszego. Widzisz te krzyże?
– Które?
– Właściwie którekolwiek, bo u Bieruta czy Gomułki krzyży nie ma.
– Widzę i co?
– To jest cmentarz wojskowy i osiem na dziesięć grobów tutaj należy do ludzi, którzy zginęli zamiast umrzeć. A wiesz dlaczego?
– Bo walczyli!
– A wiesz z czym przeważnie?
– Nie.
– Przeważnie z tym, że ktoś coś gdzieś postanowił siłą wyczyścić. Rozumiesz, co mówię?
– Pewnie że tak. Jak będzie trzeba, my też zginiemy?
– Tylko po co?
– Żeby bronić nas przed najeźdźcą.
– Tyle, że jak już chcesz coś czyścić synku siłą, to wtedy to ty jesteś najeźdźcą.
– Co pan może wiedzieć o umieraniu za ojczyznę. Przychodzi pan tu z tą torbą, pewnie na grób żony albo może taty, co dostał tu kwaterę za wysługę lat w komitecie centralnym, a chce mi pan tu mówić, za co warto umierać.
– Za nic nie warto umierać, to chcę ci tylko powiedzieć. Życie jest po to, żeby żyć, a nie żeby za coś umierać.
– Honor, Bóg, ojczyzna. Nie zna pan takich pojęć?
– Coś tam słyszałem.
– Nie chcę mi się z panem rozmawiać… Po co pan w ogóle żyje, tak bez idei.
– Żyję, bo kocham życie, mało mi zostało.
– I co przez całe życie się pan tak suwał, dryfował i tak pan tylko kochał to życie?
– Od pewnego momentu na pewno… Wydaje mi się, że ktoś cię szuka.

Starszy pan głową wskazuje młodemu bramę, od strony której nadciąga patrol trzech policjantów, którzy rozglądają się bardzo czujnie.

– Podnieś tę puszkę i daj mi ją.
– Co?
– Podnieś puszkę z tym sprejem i mi ją podaj.
– Po co?

Starszy już nie tłumaczy, po chwili młody schyla się i podaje puszkę. Emeryt chowa ją do swojej plastikowej torby.Policjanci podchodzą.

– A panowie co tak stoicie?
– Rozmawiamy sobie.
– A o czym, jeśli można wiedzieć?
– O sensie historii, panie władzo.
– A ty młody, co tak nic nie mówisz? Mowę ci odjęło? Dokumenty masz?

Młody kręci głową.

– No to chyba pojedziesz z nami na komendę…

Policjant ten najstarszy rangą, który rozmawia, bo pozostali jeszcze nie rozmawiają, rozgląda się wokoło. W końcu po chwili zauważa przez chaszcze pomazany sarkofag.

– No tak, teraz to już na pewno z nami pojedziesz.
– Mój wnuk nigdzie z panami nie pojedzie. Przyjechał ze mną na cmentarz i nie będzie na żadne komisariaty jeździł z nikim.
– Pański wnuk?
– Oczywiście!
– A pan ma jakieś dokumenty?

Pan Emeryt gmera chwilę w wewnętrznej kieszeni trochę zbyt dużej marynarki, wyciąga legitymację w czarnych okładkach. Policjant otwiera książeczkę.

– A co to jest?
– Pan sobie przeczyta.
– Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari? To pańska legitymacja?
– A kto jest na zdjęciu?
– No pan chyba, ale jakiś czas temu?
– Te krzyże nadawali jakiś czas temu.

Policjant chwilę ogląda książeczkę.

– Nigdy jeszcze nie miałem czegoś takiego w ręku.
– Zawsze jakaś korzyść. Możemy iść? Żona czeka na nas z obiadem.

Policjant chwilę jeszcze przygląda się legitymacji, potem Młodemu. W końcu oddaje legitymację i salutuje.

– Tak, dziękujemy bardzo, panie kapitanie.

Policjanci odchodzą. Młody przygląda się Emerytowi, który po chwili wyciąga puszkę i mu oddaje. W końcu pyta z lekkim przekąsem.

– A za co ten order?
– Za Wolę, Stare Miasto, Czerniaków i Mokotów.
– Za powstanie. A po powstaniu co?
– A po powstaniu wyrok śmierci od Bieruta, potem sześć lat w celi śmierci.

Młody patrzy i nie rozumie.

– Nie rozumiem.
– I obyś nigdy nie musiał, ale w każdym razie nie niszcz już więcej grobów, młody człowieku.

Emerytowany pan oddala się ze swoją plastikową torbą ku bramie, a Młody patrzy za nim i wciąż nie rozumie.

Igor Brejdygant

 

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

18 komentarzy do "A leją zasłużonych (na Powązkach)"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andre

Rewelacyjny tekst. Tyle , że nikt z tych „prawdziwych patriotów i Polaków” raczej nie przeczyta. A szkoda. Wielka szkoda …

Anna

Nawet jeśli przeczyta, to czy zrozumie?

Andre

Może zadziała tu zasada „Daj mi czas a cię przegryzę, powiedział ślimak do kamienia”. Trzeba głosić pewne prawdy i może głos wołającego na puszczy dotrze do niektórych uszu. Oby

deres11

Może i przeczyta, ale niewiele zrozumie bo zdecydowana większość ma zlasowany mózg

Darek

Autor tekstu ma niezłą wyobraźnię, to fakt.
A nikt „z drugiej strony”, nawet jeśli przypadkiem tutaj zabłądzi i to przeczyta, to i tak nie będzie miał kompleksów, bo w swoich mediach / na swoich portalach mają analogiczne teksty, których my zapewne nigdy nie przeczytamy, bo tam nie zaglądamy.
Medialne bańki, które w niewielu miejscach się stykają (a tam, gdzie się stykają, zwykle iskrzy).

b1234

@Darek, masz rację. Ostatnio zaczynam czytać artykuły na wpolityce.pl, i komentarze poniżej. Oczywiście jest trolling, ale jak na chłodno się na to popatrzy są punkty styczne.

Bernadeta

Igor Brejdygant – z podziwem dla treści i formy tekstu. Dialog z scenerii konkretnego wydarzenia. Bardzo ważne i trudne w przekazie przesłanie. Niesamowite wrażenie. Poruszona do głębi czytelniczka lat 73.

Margot

..wzruszyłam się czytając..naprawdę…i pierwsze,co przyszło mi do głowy,to słowa ze stareńkiej,nocnej audycji Piotra Kaczkowskiego…młody ich jeszcze nie rozumie…
„..Popiół i diament
Wróg i przyjaciel
Każdy z nas równy..na końcu…”

marta
Zgadza się. Tekst dobry i do tych, do których powinien trafić nie trafi. Po pierwsze nie przeczytają go, a po drugie gdyby nawet przeczytali, to czy by podumali nad względnością wszystkiego? Wątpię. Dla nich świat jest w skali jeden do jeden, czarno- biały bez niuansów, światłocieni nie mówiąc o innych odcieniach. Niestety mamy kraj podzielony na plemiona mówiące innym językiem. Tylko, czy to jeszcze kraj? Bo narodu jednego już dawno nie ma. I jak my mamy żyć, kiedy oni chcą, żeby wszyscy podporządkowali się ich czarno- białemu oglądowi świata pozbawionemu choćby cienia wątpliwości, a my nie wyrażamy na taki opis… Czytaj więcej »
Zgredzinka

Pewnie wkrótce skoczymy sobie do gardeł, jak szczute psy. Chyba, że bezlitosne prawa ekonomii zadziałają szybciej od emocji i uchronią nas przed nieuchronną samozagładą. No, jest jeszcze jedna opcja, a mianowicie, że jacyś jeszcze więksi polityczni szaleńcy, od tych obecnie nam panujących, zrobią wszystkim taki kipisz, że problemy globalne zamienią się w całkiem indywidualne i każdy w obliczu totalnej zagłady, zacznie myśleć nie o polityce, ale o tym jak przetrwać.

Marek

Bardzo prawdziwy tekst, zawsze mnie to zastanawiało, gdyby Hitler wygrał wojnę byłby bohaterem, przegrał i jest zbrodniarzem, wszystko jest względne, historia też.

Katarzyna

Piękny tekst, taki tendencyjny, nie zmuszający do myślenia, puenta podana na tacy 🙂 i wiecie, czytając widzę nawet, że „młody” jest w koszulce Red is Bad a z kieszeni wystaje mu gazeta „wsieci” 🙂

Małgorzata

Świetny tekst. Przypomina m.in. o tym, że świat nie jest czarno-biały. Uwielbiam pokolenie powstańców, trochę z nimi współpracuję w Wielkopolsce. Cały czas są dla mnie wzorem zachowania.

Dorota

przeczyta i zrozumie – choć jeden – i o to chodzi

Damiann

Gratuluję super artykuł

b1234

Chodzi trochę o wiek. Młodzi chcą coś robić, jakoś zaznaczyć siebie, swoje idee. Co to za bohaterstwo posprzątać park ze śmieci? A ze sprayem na pomnik – to hoho!! 🙂

Sławomir

Piękne, nie mam wątpliwości, że te łyse karczycha i bandziory stadionowe co to robią u Dudy i Kaczyńskiego jako przypadkowe patriotyczne społeczeństwo tego nie przeczytają.

małgorzata_50

Głupota porażająca. Lepiej już byście nic nie pisali. Im więcej piszecie, tym bardziej wyłażą buty Michnika, i tym mniej ma się ochotę iść na marsz w sobotę. Ciekawe ile osób przyjdzie 24 ?

Jeżeli tak kochamy Bieruta (agenta NKWD, namiestnika Stalina), to może by tak postawić mauzoleum Hitlerowi ? On też chciał dobra dla ludu (niemieckiego, ale nie bądźmī nacjonalistami !)

wpDiscuz