Bożena Chlabicz - Polak

Punkt widzenia

“Dziękuję, Nie widzę. A zresztą wszystko jedno, czy widzę, czy nie widzę…”. Ja też dziękuję WP (Wielmożnemu Panu) marszałkowi Kuchcińskiemu, bo jego słynna wypowiedź z głosowania „ustaw kolumnowych” zwalnia mnie z szukania dodatkowych dowodów na istnienie epidemii, która zbiera teraz żniwo wśród ludzi z otoczenia aktualnej władzy. Oni niedowidzą, po prostu, tyle że w naszych czasach to nie wada, tylko dowód na działanie ewolucji. Takie podręcznikowe, osiągnięte metodami naturalnej selekcji,

PO-fobia, czyli awersja lingwistyczna

Nuda, nic się nie dzieje. Gazety żyją plotkami, o których już od dawna mruczą wszystkie okoliczne koty. Ambitniejsze media wróciły zaś do swoich snów na jawie, czyli pisania o tym „co po PiS-ie”. A tu się nie ma nad czym w ogóle zastanawiać. Jakie – z przeproszeniem – po? Przecież to oczywiste, że nie będzie już żadnego PO! Ani w rządzie, ani nigdzie. Rządząca partia nigdy nie dopuści do podobnej

Sprawiedliwość przed prawem, czyli talon na salon

Prawo prawem, a sprawiedliwość i tak musi być po naszej stronie. Pawlak z „Samych swoich”? Nie, wicepremier Morawiecki z PiS-u. Od wczorajszego wywiadu dla Deutsche Welle to, o czym piszą od roku polskie media „niepubliczne”, stało się oczywiste nie tylko dla ostatnich niedowiarków nad Odrą i Wisłą. Dzięki rozmowie wicepremiera z Timem Sebastianem świat, który ośmielał się wątpić, że w Warszawie skończyła się oto epoka imposybilizmu, otrzymał dowód, że nie

Biała, podwójna linia

Co to jest „limuzyna rządowa”? Tam, gdzie władzę wyłaniają zwykli obywatele, na przykład w Danii, limuzyna to auto o podwyższonym standardzie (i parametrach bezpieczeństwa), służące do przewożenia urzędników najwyższego szczebla podczas wykonywania obowiązków państwowych. W innych miejscach, gdzie do władzy deleguje swych przedstawicieli niejaki „suweren”, z limuzyną rządową jest trochę tak, jak z koniakiem za Peerelu. Koniak był to mianowicie luksusowy alkohol, spożywany przez lud pracujący miast i wsi za

Jak trwoga, to do Boga

Do leksykonu najbardziej aktualnych terminów politycznych nowa władza dopisała ostatnio kolejne słowo – „zawierzenie”. W ten sposób określa się nieznaną nigdzie indziej w cywilizowanym świecie ceremonię oficjalnego przekazywania neutralnych dotąd światopoglądowo instytucji publicznych pod symboliczną kuratelę Kościoła. Na razie są to akty jednostkowe. Można powiedzieć – pionierskie. Może dlatego, że zawierzyciele muszą mierzyć się z falą krytyki ze strony „lewactwa” i wysłuchiwać „jazgotu” feministek, bezbożników i genderystów wiadomej proweniencji. No,

Kto słowem wojuje, od słowa też ginie

Niektórzy mówią „średniowiecze”, ale – zdaje się – nie mają racji. Źródeł inspiracji nowej władzy należy raczej szukać w antyku, greckim i rzymskim. I to nie tylko dlatego, że niektóre z działań „dobrej zmiany” przypominają sztuki Eurypidesa. Chodzi o to, że trudności w interpretacji poczynań partii rządzącej dają się skutecznie tłumaczyć dopiero poprzez odwołanie do starożytności właśnie, co sugeruje, że to tam należy szukać klucza do nadwiślańskiej współczesności. Ostatnio udało

Alternatywne fakty

Uwaga, pilny komunikat agencji PAT. „Dzisiaj nad ranem funkcjonariusze BOR dokonali zatrzymania niejakiego Antoniego M. z partii PiS. Relację z aresztowania szefa Ministerstwa Rozbrojenia Narodowego pokazała na żywo TVN info (bo dostała info). Jednocześnie z ministrem do dyspozycji prokuratury zatrzymano również jego osobistego asystenta, niejakiego Bartłomieja M., pseudonim Licencjat. Nakaz doprowadzenia obu panów na przesłuchanie wydano w związku ze śledztwem, toczącym się w Prokuratorii Narodowej na podstawie doniesienia red. Tomasza

Oddział zamknięty

– „Można powiedzieć, że ciągle istnieją ludzie, którzy walczą z „dobrą zmianą”… ale u takich ludzi bez wątpienia stan psychiczny nie jest w normie”! Pan prezes, Polska, rok 2017? Nie. Rok 1959. Nikita Chruszczow. Związek Radziecki. Z małą różnicą – u Chruszczowa rolę „dobrej zmiany” pełnił „komunizm” – najlepszy z ustrojów. Ale tu się nie ma co oburzać. Przecież, Nikita, nie Nikita, obiektywnie rzecz ujmując, oponenci uporczywie protestujący przeciw „dobrej

Zachód, czyli kwaśne winogrona

Gazety znowu – jak co tydzień od wyborów – piszą o przyczynach popularności „dobrej zmiany”. Jednym z głównych podejrzanych jest rozczarowanie Suwerena tempem transformacji. No, że naród (sorry – Naród) się prostu rozczarował zbyt wolnym „doganianiem” Zachodu. Bo ileż można czekać na Drugą Szwajcarię czy Drugą Norwegię nad Wisłą? Wniosek – Platforma rozbudziła aspiracje, których nie było jak zaspokoić. And here comes Prezes Kaczyński…. Ciekawe spostrzeżenie. Ale jeszcze ciekawsze wydaje

Powidoki na przyszłość kultury

Fajny film wczoraj widziałam. I momenty też były, że aż strach się bać. Weźmy taki oto „moment”: artysta zgłasza się na odbiór projektu, a tu dwóch panów odwala mu gotową pracę młotkami od ściany (bo to płaskorzeźba ceramiczna była). Przy stoliku siedzi komisja złożona z czterech innych panów, podobno artystów. To ich podpisy zdecydowały o „wygaszeniu” kompozycji podejrzanej z paragrafu „formalizm”. Co stworzyli członkowie tego gremium, poza uchwałą o uwaleniu

Niedoszła interwencja

Wola – to ona decyduje dziś w Polsce o wszystkim (choć niektórzy ciągle uważają, że raczej Żoliborz). Najważniejsza jest jednak właśnie ona – wola polityczna. Taką wolą nie tylko zmienia się ustawy. Siła woli decyduje także o sejmowym puczu (w sensie był, czy nie był), a nawet obcej interwencji. Bo to interwencja była, jakby ktoś pytał, a dotąd nie wiedział, ponieważ – na przykład – nie ogląda telewizji, nie bez

Głuchy telefon

Ciekawe, jak rozpoczęte właśnie wygaszanie Sejmu zostanie przyjęte przez elektorat „dobrej zmiany”. A w zasadzie nie ciekawe, bo to akurat wiadomo. Poparcie dla PiS znowu wzrośnie co najmniej kilka punktów. Większość komentatorów tego fenomenu (im gorzej dla demokracji, tym lepiej dla „dobrozmianowców”) skłania się ku opinii, że to kwestia… lingwistyczna. Ewentualnie językowo- świadomościowa. Ale to chyba pobożne życzenie. Niestety, mamy zdaje się do czynienia z całkiem świadomym wyborem światopoglądowym, i