Bożena Chlabicz - Polak

Geny na procentach

Już wiadomo, dlaczego w szkole po „deformie” liczba godzin przeznaczonych na katechezę przekroczy łączny wymiar nauczania fizyki, chemii i biologii. Dzieje się tak, ponieważ nauki przyrodnicze to zagrożenie dla „podstawowych wartości” i to groźniejsze, niż feminizm i gender razem wzięte! A już taka biologia to w ogóle nic, tylko mąci w głowach zwolennikom „wartości”. Weźmy taką oto sytuację – Rzecznik Praw Dziecka właśnie wystąpił z jakże słuszną inicjatywą, żeby przyszłe

Niemce odmieńce

Popieracie „zmianę”? No, to w takim razie w związku z kolejną rocznicą wybuchu II wojny mówicie „Niemcy”. Broń Boże, jacyś tam „hitlerowcy” albo „naziści”. Bo kim niby byli jedni albo drudzy? Wiadomo, że Niemcami, ale niektórzy – to dawno było – może zapomnieli, więc im trzeba przypomnieć. W ramach akcji odkłamywania historii najnowszej instrukcję tej właśnie treści na początek otrzymali wszyscy pracownicy telewizji, nazywanej czasami dla żartu „publiczną”. No, ale

Witaj, szkoło

Za chwilę pierwszy dzwonek, a wraz z nim do szkół wkroczy Reforma Szkolnictwa. To wielki dzień w historii polskiej edukacji, nawet jeśli zmiany w tej chwili budzą kontrowersje wiadomych środowisk. Tymczasem to już – nomen omen – ostatni dzwonek był, żeby zabrać się za gruntowne porządki w tej dziedzinie. Bo wszak poprzedni system wyprodukował liczne pokolenia, które nie mają podstawowej wiedzy o niczym. Z tym, że największych spustoszeń dokonano w

Ukryta prawda

Internauci wyśmiewają konferencję „antyszczepionkowców”, której udzielił gościny Sejm Rzeczypospolitej. Niesłusznie. Bo wszak stając otworem przed zwolennikami teorii o związku między strzykawką pełną morderczych drobnoustrojów a epidemią autyzmu i innych nieszczęść umysłowych, nasz parlament stanął w awangardzie absolutnie nowatorskiego procesu, jakim jest „demokratyzacja” prawd wszelakich. Jak z tym było do tej pory? Otóż było tak, że prawda, zwłaszcza ta opatrzona etykietą „naukowa”, była reglamentowana. Mało tego – zarządzając nią, czerpiąc z

Ksiądz Henryk i rozwiązłość

Nie ma racji pan minister Zieliński, kiedy zapewnia, że wolność od islamskiego terroryzmu Polska zawdzięcza roztropnej polityce rządu. Otóż nic z tych rzeczy, co objaśnił ostatnio Polsce i światu w telewizji publicznej inny Zieliński – ksiądz Henryk. Jego zdaniem, panowie w turbanach nie rozjeżdżają furgonetkami Krakowskiego Przedmieścia bynajmniej nie z powodu deficytu muzułmańskich uchodźców w okolicy. Po prostu u nas nie występują plagi, które gdzie indziej prowokują ich do zachowań

Uznani specjaliści od hodowli koni arabskich solą w oku PiS

Może i nie najlepiej to wyszło z tym Rytlem i zakopanym w błocie Antonim Macierewiczem, ale żeby zaraz czynić z tego – bądź co bądź – incydentu symbol dwuletnich dokonań „zmiany”, to wyraz nie tylko wyjątkowo złej woli. A też braku zrozumienia dla zachodzących teraz w Polsce przemian świadomościowych. No i głębokich deficytów patriotyzmu. To już rytelskie błoto ma w sobie więcej narodowej dumy, niż szydząca z uwięzionego w grzęzawisku

Nie ustawą to billboardem. Nowy front walki o niezależność sądów.

To nie tak, że ktoś miał złe intencje albo coś do ukrycia. Nocne potyczki w sprawie przepychanych w Sejmie kolanem ustaw sądowych naprawdę wynikały z pilnej potrzeby. Bo nie czas deliberować, radzić się różnych tam ekspertów, prawników czy – zwłaszcza – filozofów, gdy zamiast filozofować trzeba reformować, na co niecierpliwie czekają Polki i Polacy. Konkretnie to czeka ich jakieś sześć milionów, bo tyle głosowało na „zmianę” w ostatnich wyborach, ale

Kaczyzm jest uleczalny, czyli konwertyci z Nowogrodzkiej

Podpisze, nie podpisze, podpisze… Odpowiedź, w zasadzie, już znamy. Jeszcze tylko kilka dni hamletyzowania w pięknych okolicznościach Juraty i kolejne „ustawy agrarne” (służące zaorywaniu demokracji) wejdą w życie. No, chyba że – dla zachowania pozorów – zostaną najpierw odesłane do tak zwanego „Trybunału Konstytucyjnego”. Wszak Prezydent Niektórych Polaków od początku kadencji myślą, mową i uczynkiem zaświadcza przywiązanie do partii aktualnie rządzącej, więc trudno – o czym zresztą wprost mówił minister

Lekcja biznesu Wuja Sama

Niniejszym odwołuję wszystko, co złego napisałam do tej pory o Donaldzie Trumpie. Po jego wizycie w Warszawie muszę – acz niechętnie – przyznać, że być może The Donald spełni jednak nadzieje swoich wyborców i uczyni Amerykę „great again”, a jego prezydentura dobrze przysłuży się Stanom Zjednoczonym. Wprawdzie – zgodnie z rewolucyjną doktryną Andrzeja Dudy – Trump nie jest „moim” prezydentem (nie głosowałam na niego), niemniej w Stanach ciągle obowiązuje zasada,

Szczęście w genotypie, czyli o Prawdziwych Polakach

Po publikacji najnowszych sondaży tematem tygodnia stało się pytanie: jak to możliwe, że demokracja nad Wisłą dokonuje właśnie swojego krótkiego żywota, tymczasem poparcie dla partii rządzącej nieustannie… rośnie? Mądrzy ludzie od lewa do prawa rozbierają ten fenomen na części pierwsze i nadziwić się nie mogą, bo na to elementarne dla przyszłości Narodu pytanie nie odpowiada sensownie ani ekonomia, ani socjologia, ani najmniej z całej trójki wiarygodna politologia. Znów wyszło na

Córka Piotrowicza ma się nieźle

Reklama roku 2017? Już wiadomo. Ta „Plusa”, czyli „Brawo, Ja!”. Tak zdecydował – w trakcie ostatniej miesięcznicy – Prezes Jarosław. Kamery uchwyciły, a media podały dalej, jak skanduje „Jarosław, Jarosław” i bije brawo… samemu sobie. (Skądinąd, w ten sposób już wiadomo, dlaczego wszystkie programy partii aktualnie rządzącej mają w nazwie „plus”. To się – zdaje się – nazywa „product placement”.) Pan Prezes, skandujący „Brawo, my”, ma zresztą wszelkie podstawy do