Bożena Chlabicz - Polak

Elity smoleńskie

Ostatnio pilnym tematem „dobrej zmiany” stała się wymiana elit. Ona zaczęła się już wcześniej, tuż po wyborach, ale teraz partia władzy wreszcie nazywała problem po imieniu. Tak więc – wymiana. I trudno się dziwić. Ktoś musi przecież reprezentować Suwerena nie tylko w Sejmie i na miesięcznicach smoleńskich, ale także na stołecznych salonach. Tym bardziej, że przed nami zapowiedziana właśnie na konferencji biznesu w Krynicy Kontrrewolucja Kulturalna! Nowe elity już objęły

Prawda czasu, prawda ekranu

Minister Obrony Narodowej właśnie zapowiedział, że już za chwilę dostarczy niezbitych, oczywistych dowodów na „zamach smoleński”. Bo że „był zamach” nie ma przecież żadnych wątpliwości? No, ale niektórzy ciągle insynuują, że była to tragiczna katastrofa, twierdząc bluźnierczo, że zamach nie ma – jak dotąd – pokrycia w faktach. Coś takiego mogą mówić tylko potomkowie ubeków w trzecim pokoleniu. Bo przecież dowody są i to od dawna. Jest ich tyle, że

Pora na prowokatora

To już oficjalne, potwierdzone osobiście przez Panią Premier – napaść na przedstawicieli KOD-u pod katedrą w Gdańsku jest w pełni usprawiedliwiona. Bo to była prowokacja! Chyba trudno się dziwić, że kiedy młodzieńcy spod znaku ONR czują się sprowokowani niemiłym im widokiem lewaków, masonów bądź dowolnych cyklistów, to mają pełne prawo wymierzyć prowokatorom sprawiedliwość w imieniu Narodu. Z paragrafu „istnienie”. No bo – jak w słynnym wierszu o biedronce – „po

Dziura plus

Nie minęło pół roku odkąd za sterami państwa stanęła premier Szydło, a już sprawdziło się to, o czym wiedzą wszyscy mężowie swoich żon. Nie ma takich pieniędzy, których kobieta wydać nie potrafi! A wcześniej pożyczyć, jeśli akurat brakuje na najpilniejsze wydatki. Pani premier w tej konkurencji rzeczywiście nie ma sobie równych i w kilka miesięcy pobiła rekord, na który dotychczasowy lider „inwestowania pożyczek w cele społeczne” – Edward Gierek –

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…

Od końca maja publicyści zachodzą w głowę, dlaczego właściwie partia aktualnie rządząca wymyśliła, a potem błyskawicznie wprowadziła w życie, tak zwaną „ustawę o ziemi”. Ci, których rozumienie „interesu narodowego” nie sięga wyżej niż poziom ciepłej wody w kranie, od razu uznali bowiem, że jest to akt prawny pozbawiony sensu. Ale pozory – jak wiadomo – mylą. Bo decyzja Pana Prezesa (teraz wszystko zależy w Polsce od decyzji Pana Prezesa) dowodzi,

Co wolno drukarzowi, czyli wolność wyznania

Nikt chyba nie przypuszczał, że wraz z nastaniem „dobrej zmiany” zawód drukarza zostanie wpisany na listę profesji o charakterze politycznym. To zresztą mało powiedziane. Bo w tej chwili od zwyczajnego – z pozoru – zecera zależy „być lub nie być” polskiego systemu prawnego. Opozycja zarzuca rządowi, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego nie są publikowane na bieżąco. Ale przecież ministrowe nie pracują w drukarni! Tymczasem może być tak, że to drukarze po

Mroczne widmo genderyzmu

Przez cały tydzień po wyjeździe papieża Franciszka z Krakowa „lewactwo” nie ustawało w zachwytach. Jaki postępowy, jaki otwarty, jaki wreszcie… liberalny. Socjalista po prostu, tym bardziej, że na każdym kroku piętnuje przecież zły kapitalizm. Tymczasem minęło zaledwie kilka dni i wyszło na to, że ci, co już zdążyli zapisać papieża do Nowoczesnej, trochę się pospieszyli. Do mediów powoli docierają szczegóły spotkania papieża z dostojnikami episkopatu. I co się okazuje? Że

Ustawa „aborcyjna”, czyli po co księdzu aspiryna

No i niech ktoś teraz zarzuci partii aktualnie rządzącej, że obskurancka, zacofana i zamknięta na głos obywateli, reprezentujących skrajnie odmienne przekonania! Kto poparł dalsze prace nad projektem obywatelskim środowisk lewicowych, tym w sprawie liberalizacji ustawy antyaborcyjnej? Nowoczesna, skoro taka „nowoczesna”? Albo Platforma, „obywatelska” –okazuje się – tylko z nazwy? Akurat… Wsparcie dla „lewackiej” inicjatywy nadeszło za to z najmniej spodziewanej strony. Deklarację skierowania wniosku do dalszych prac w Sejmie złożyło…

Jak to na wojence ładnie

Pan Prezydent ma świętą rację, gdy powołuje się na naszą rycerską przeszłość historyczną. Że rycerskość? Niekoniecznie. Powiedzmy, że chodzi raczej o „zakute łby” Nareszcie, po całych dekadach fałszowania historii przez kolejne formacje polityczne, Prawo i Sprawiedliwość zakończyło gorszące swary na temat Powstania Warszawskiego! Pan Prezydent nam to w końcu wszystko jasno wytłumaczył. I już wiadomo, że Powstanie było dziełem przeznaczenia. Misją, po prostu. Niezbędnym etapem rozwoju polskich dziejów. Wybuchło po

Schizma Wschodnia

Tylko spokojnie. Nie ma co panikować. Owszem, nie da się ukryć, że papież Franciszek to nie jest papież na miarę nadziei i oczekiwań zwolenników „dobrej zmiany”. Dysonans poznawczy, jaki ujawnił się w bezpośredniej konfrontacji katolicyzmu rzymskiego z nadwiślańskim, pogłębia się z każdym kolejnym Światowym Dniem Młodzieży. I coraz bardziej wygląda, że Biskup Rzymu nie rozumie, co to są „wartości chrześcijańskie”! Media i politycy obozu władzy, robią oczywiście co tylko mogą,

Pod tym palcem, pod tym znakiem…

Nie od dziś wiadomo, że w każdej rewolucji najważniejsze są symbole. Czerwone goździki, na przykład. Albo czerwone sztandary. Po „towarzyszach” – przewodniej sile narodu – został „pajacyk” – machanie z trybun ku przodującej klasie robotniczej (teraz „suweren”) lekko uniesioną, prawą dłonią. Po „Solidarności” – gest zwycięstwa (victory, czyli litera „v” utworzona z rozsuniętych palców wskazującego i serdecznego). To chyba oczywiste, że w tej sytuacji także „dobra zmiana” pilnie potrzebowała czegoś,

Multikulti

Po tragicznych wydarzeniach w Nicei, nasi politycy natychmiast zajęli się poszukiwaniem winnych i – oczywiście – znaleźli. Winne jest – mianowicie – „multikulti”. Pierwszy wskazał na nie minister Błaszczak i zapewne się nie mylił. Karierę w mediach (i nie tylko, bo również na ulicy) robi teoria, że każde multikulti prędzej czy później zaczyna się rozpychać i terroryzować gospodarza. Do czego prowadzi, jak się na to pozwala? Oczywiście, że do nieszczęść

Jarosik, czyli 500+

Zamiast dziwić się wynikom sondaży CBOS, trzeba uczciwie oddać sprawiedliwość partii rządzącej. 500+ to bardzo dobry projekt! Należało taki program wymyślić i wdrożyć dawno, dawno temu. PiS pierwszy zebrał się na odwagę, podjął roli współczesnego Janosika i jak zapowiedział w kampanii, tak dał po pięćset złotych na każde polskie dziecko. Wprawdzie „każde” ostatecznie okazało się „każdym drugim”, ale na tym programie i tak skorzystało prawie trzy miliony dzieciaków. Co druga

Matura to bzdura

Nauki ścisłe i przyrodnicze w roli przepustki do kariery zawodowej są mocno przereklamowane. Centralna Komisja Egzaminacyjna podała, że z egzaminem dojrzałości nie poradził sobie co piąty absolwent szkoły średniej. Największe spustoszenie uczyniła wśród tegorocznych maturzystów matematyka, do spółki z biologią. Co do średniej, to najsłabiej wypadł z kolei WOS. Ale głowa do góry! Nie ma się czym martwić. Ci, co polegli na matmie, biologii i wiedzy o społeczeństwie też poradzą