Bożena Chlabicz - Polak

Przychodzi baba do lekarza, czyli parę wątpliwych dowcipów na „czarny poniedziałek”

Przychodzi baba ze złamaną nogą na pogotowie Lekarz: Poproszę zaświadczenie, że nie jest pani w ciąży! Baba : Ależ panie doktorze. Nie jestem. Ja ze złamaniem. Noga mnie boli. Lekarz: Trudno. Ja tu panią na rentgen skieruję, a potem się okaże, że pani jednak była w ciąży i pójdę siedzieć na dwa lata. Pani nie powinna jeździć na nartach w tym stanie! Baba: Ale ja nie jestem w ciąży! Lekarz:

O tych, co pomylili kobietę z inkubatorem

Ile można o tym samym? Okazuje się, że w nieskończoność. Tak więc Sejm Rzeczypospolitej znowu obraduje nad dopuszczalnością aborcji. Tym razem jednak zakaz zapewne zostanie wreszcie uchwalony i wszyscy odetchną. Partia aktualnie rządząca ma zobowiązania do spłacenia. Tak więc – pewnie ostatecznie aborcji zakaże. Wypada się zresztą dziwić, dlaczego tak późno. Bo ilu mamy w Polsce katolików? Podobno ponad 90 procent. Więc jakim cudem już od dawna nie chroni się

"Jak ktoś jest w Polsce, powinien mówić po polsku"

Doprawdy, nie ma się czym bulwersować. Jak to niedawno ujęła posłanka Pawłowicz – „Jak ktoś jest w Polsce, to powinien mówić po polsku!”. I chyba wszystko jasne? Tymczasem niektórzy ciągle nie rozumieją, co się do nich mówi. I dziwią się jeszcze, że ktoś im to potem próbuje ręcznie wytłumaczyć. A sprawa jest prosta, jak schemat kija, pieszczotliwie nazywanego „bejsbolem”. Nie należy teraz konwersować w językach obcych w miejscach publicznych. Bo

Elity smoleńskie

Ostatnio pilnym tematem „dobrej zmiany” stała się wymiana elit. Ona zaczęła się już wcześniej, tuż po wyborach, ale teraz partia władzy wreszcie nazywała problem po imieniu. Tak więc – wymiana. I trudno się dziwić. Ktoś musi przecież reprezentować Suwerena nie tylko w Sejmie i na miesięcznicach smoleńskich, ale także na stołecznych salonach. Tym bardziej, że przed nami zapowiedziana właśnie na konferencji biznesu w Krynicy Kontrrewolucja Kulturalna! Nowe elity już objęły

Prawda czasu, prawda ekranu

Minister Obrony Narodowej właśnie zapowiedział, że już za chwilę dostarczy niezbitych, oczywistych dowodów na „zamach smoleński”. Bo że „był zamach” nie ma przecież żadnych wątpliwości? No, ale niektórzy ciągle insynuują, że była to tragiczna katastrofa, twierdząc bluźnierczo, że zamach nie ma – jak dotąd – pokrycia w faktach. Coś takiego mogą mówić tylko potomkowie ubeków w trzecim pokoleniu. Bo przecież dowody są i to od dawna. Jest ich tyle, że

Pora na prowokatora

To już oficjalne, potwierdzone osobiście przez Panią Premier – napaść na przedstawicieli KOD-u pod katedrą w Gdańsku jest w pełni usprawiedliwiona. Bo to była prowokacja! Chyba trudno się dziwić, że kiedy młodzieńcy spod znaku ONR czują się sprowokowani niemiłym im widokiem lewaków, masonów bądź dowolnych cyklistów, to mają pełne prawo wymierzyć prowokatorom sprawiedliwość w imieniu Narodu. Z paragrafu „istnienie”. No bo – jak w słynnym wierszu o biedronce – „po

Dziura plus

Nie minęło pół roku odkąd za sterami państwa stanęła premier Szydło, a już sprawdziło się to, o czym wiedzą wszyscy mężowie swoich żon. Nie ma takich pieniędzy, których kobieta wydać nie potrafi! A wcześniej pożyczyć, jeśli akurat brakuje na najpilniejsze wydatki. Pani premier w tej konkurencji rzeczywiście nie ma sobie równych i w kilka miesięcy pobiła rekord, na który dotychczasowy lider „inwestowania pożyczek w cele społeczne” – Edward Gierek –

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…

Od końca maja publicyści zachodzą w głowę, dlaczego właściwie partia aktualnie rządząca wymyśliła, a potem błyskawicznie wprowadziła w życie, tak zwaną „ustawę o ziemi”. Ci, których rozumienie „interesu narodowego” nie sięga wyżej niż poziom ciepłej wody w kranie, od razu uznali bowiem, że jest to akt prawny pozbawiony sensu. Ale pozory – jak wiadomo – mylą. Bo decyzja Pana Prezesa (teraz wszystko zależy w Polsce od decyzji Pana Prezesa) dowodzi,

Co wolno drukarzowi, czyli wolność wyznania

Nikt chyba nie przypuszczał, że wraz z nastaniem „dobrej zmiany” zawód drukarza zostanie wpisany na listę profesji o charakterze politycznym. To zresztą mało powiedziane. Bo w tej chwili od zwyczajnego – z pozoru – zecera zależy „być lub nie być” polskiego systemu prawnego. Opozycja zarzuca rządowi, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego nie są publikowane na bieżąco. Ale przecież ministrowe nie pracują w drukarni! Tymczasem może być tak, że to drukarze po

Mroczne widmo genderyzmu

Przez cały tydzień po wyjeździe papieża Franciszka z Krakowa „lewactwo” nie ustawało w zachwytach. Jaki postępowy, jaki otwarty, jaki wreszcie… liberalny. Socjalista po prostu, tym bardziej, że na każdym kroku piętnuje przecież zły kapitalizm. Tymczasem minęło zaledwie kilka dni i wyszło na to, że ci, co już zdążyli zapisać papieża do Nowoczesnej, trochę się pospieszyli. Do mediów powoli docierają szczegóły spotkania papieża z dostojnikami episkopatu. I co się okazuje? Że

Ustawa „aborcyjna”, czyli po co księdzu aspiryna

No i niech ktoś teraz zarzuci partii aktualnie rządzącej, że obskurancka, zacofana i zamknięta na głos obywateli, reprezentujących skrajnie odmienne przekonania! Kto poparł dalsze prace nad projektem obywatelskim środowisk lewicowych, tym w sprawie liberalizacji ustawy antyaborcyjnej? Nowoczesna, skoro taka „nowoczesna”? Albo Platforma, „obywatelska” –okazuje się – tylko z nazwy? Akurat… Wsparcie dla „lewackiej” inicjatywy nadeszło za to z najmniej spodziewanej strony. Deklarację skierowania wniosku do dalszych prac w Sejmie złożyło…