Krystyna Kofta

PiS woła o miłość

Celebryta przemocy, były bydgoski radny PiS-u Rafał Piasecki „woła o miłość”. Wołanie kieruje do żony, którą katował fizycznie i psychicznie od wielu lat. To „wołanie o miłość” zdefiniował pełnomocnik wołającego, niejaki mecenas Piotr Bartecki, zapamiętajcie to nazwisko, bo zrobi facet karierę. Będą go wynajmowali wszyscy damscy bokserzy. Podobno można będzie skazać żonę byłego radnego za to, że nagrała sceny znęcania się męża. Jeśli wezmą się za to odpowiednio wyszkoleni prawnicy,

Pan w limuzynie na Wawelu

Wczoraj Jacek Sasin, to ten, któremu nie można przerwać, bo gada bez pauzy na oddech, był łaskaw zauważyć, że protesty 18 dnia każdego miesiąca, z okazji rocznicy pogrzebu pary prezydenckiej, podczas wizyt prezesa Kaczyńskiego ze świtą na Wawelu to: „zdziczenie”. Hola, hola, panie Sasin, nie tak ostro! Gdy wasi ludzie buczeli na cmentarzu podczas składania wieńców przez profesora Bartoszewskiego, czy pana generała, najstarszego z powstańców, zamiast protestów były usprawiedliwienia, że

PiS pany!

Podczas kolejnego meczu na ul. Wiejskiej, Jaro, selekcjoner drużyny Pisiorów wzniósł transparent: PiS PANY! Jak dotąd selekcjonerzy haseł na stadiony nie wnosili, ale to jest szczególny rodzaj selekcjonera, który nigdy nie haratał w gałę. Sektor Pisiorów wstał i zarechotał, jak to na stadionie. Wiedzą, że nie dostaną kary, bo mają przekupionego sędziego, ksywa Marszałek, więc są odważni. Rozwinęli już wcześniej płachtę z napisem: CAŁA POLSKA Z WAS SIĘ ŚMIEJE KOMUNIŚCI

Czy wojsko przegra z Misiem?

Mam pewien pomysł na pozbycie się z naszej armii Misia Misiewicza, zanim zdegraduje wszystkich generałów, albo doprowadzi nas ze swoim wujkiem Antonim do wojny. Kim jest ten wszechpotężny Misiu? Plotki chodzą różne, że może to potomek nieślubny. Co to, to nie, bo gdyby był nieślubny, ojciec z Torunia by go przysposobił i w klasztorze umieścił, by w oczy nie kłuł. Śmichy-chichy, różnie gadają. W „Uchu prezesa” pije ów młodzian „kakałko”,

Łamanie opłatkiem inne - fragmenty z dziennika

Wigilia, 24 grudnia 1981 roku, czwartek Moja siostra przysłała nam opłatek, jeszcze przed pójściem do szpitala. Piosia przyniosła drugi. Opłatek przynajmniej nie na kartki. Dowiedziałam się, że wypuścili Andrzeja Wernera. W południe wyszłam na zakupy i udało mi się kupić karpia. Tradycja będzie więc zachowana mimo szaleństw WRON-y. Przypadkowo dostałam jajka, bo właśnie byłam w sklepie, gdy je „rzucili”. Ludzie gadają o zagrażającym głodzie. Są w strachu, a lęk wyzwala

Czyściciele polskiej kamienicy

Dużo się teraz mówi o „czyścicielach kamienic”. Chodzi o wynajęte przez nowego właściciela grupy, których zadaniem jest usunięcie niewygodnych lokatorów. PiS traktuje nasz kraj jak „odzyskaną” kamienicę. Kupił ją za bezcen, udając dobrego wujaszka, schował za węgłem swoich niepopularnych czyścicieli. Zwycięstwo w wyborach dało mu władzę nad naszą polską kamienicą. Teraz usuwa niewygodnych lokatorów, którzy przeszkadzają mu w objęciu całości. PiS jest nienasycony jak notoryczny kupiec kamienic. Teraz poszukuje czyścicieli,

Szczur na ołtarzu

Powstanie Warszawskie jest narodową świętością. Czy ktoś się zgadza, czy nie zgadza z historyczną potrzebą jego wybuchu, wszyscy doceniają bohaterstwo powstańców. Nikt jak dotąd tego nie kwestionował. ZAWSZE była asysta wojskowa, NIGDY nie wykorzystywano uroczystości uczczenia powstania do swoich interesów. Nie zrobił tego żaden minister obrony. Przypomnijmy sobie min. Sikorskiego w poprzednim rządzie PiS oraz wszystkich innych ministrów obrony ze wszystkich partii, z lewa czy prawa. Żadnemu nie wpadł do

Prezes Polski u ducha doktora Freuda

Jarosław Kaczyński: – Doktorze Freud, musisz mi pomóc. Wciąż mi wytykają, że popełniam jakieś pomyłki freudowskie, nie wiem, co to jest? Duch Doktora Freuda: – No tak, tak, mam tu notatki, jest tego trochę: najsłynniejsze to twoje: „Nikt nas nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe”, rzeczywiście to klasyczna pomyłka freudowska. To tak jak mąż, który chce zdradzić żonę, gubi obrączkę albo uczony wygłasza referat i mówi,

Nowy rozbiór Polski?

Dotarła do mnie nagła i bardzo smutna wiadomość o śmierci Janiny Paradowskiej. Wielka szkoda. Była świetną dziennikarką, uczciwą i odważną. Co ważne, słuchała wszystkich, także ludzi o innych poglądach. Żal, że nie przeczytamy już w Polityce jej tekstu, nie usłyszymy w TOK FM, nie obejrzymy „Rozmowy dnia” ani też „Puszki Paradowskiej”. Dla wielu ludzi była drogowskazem. Mogę sobie, niestety, wyobrazić radosny hejt po tamtej stronie mocy, ponieważ od czasu tolerowania

KRYSTYNA KOFTA: Moje czerwce

Najważniejszy jest dla mnie, dobrze zapamiętany z czasów dzieciństwa, Poznański Czerwiec 1956. Mój starszy brat pracował w Cegielskim. Pamiętam strach matki, gdy nie wracał, słyszałam czołgi, widziałam idącą ulicami olbrzymią demonstrację, byliśmy z ojcem w tłumie pod Ubezpieczalnią Społeczną, przy zrzucaniu z dachu stacji zagłuszającej Wolną Europę. Krawiec z powieści „Wióry” (wyd. Czytelnik 1980) to mój ojciec i to jego słowa. *** „- Czemu nie śpisz? – pyta ojciec. –