Magdalena Środa

Spotkałam zwykłego człowieka…

PiS w swoich działaniach oraz licznych mowach zwraca się z reguły do „zwykłego człowieka”. To zresztą klasyczny chwyt retoryki populistycznej, której głównym rysem jest rewolta przeciwko elitom. Guru populistycznych partii jest więc „zwykły człowiek” i „zwykła rodzina”, choć Bogiem a prawdą trudno znaleźć takiego zwykłego człowieka w tłumie, bo nie są to przecież prości działacze PiS ani ich „elity”. Ci są absolutnie niezwykli, jeśli chodzi o zarobki, kariery i możliwości

Ustawa Veil

30 czerwca zmarła Simone Veil – kobieta, która jako minister w prawicowym rządzie wprowadziła we Francji prawo do aborcji i refundowaną antykoncepcję. Było to w roku 1975. Od ponad czterdziestu lat mieszkanki Francji cieszą się więc możliwością decydowania o swoim macierzyństwie i dziś decydują się na nie znacznie częściej niż Polki, bo Francja nie dość, że ma szacunek wobec praw kobiet to ma również bardzo dobrą politykę socjalną. Veil wiedziała,

Nihilizm polityczny

W tygodniku „Nie” ukazała się gra wycinankowa „I ty zostaniesz patologiem”. To pierwsza część tak zwanej „smoleńskiej zabawy”. Pomysł więcej niż niesmaczny, ale taka to już jest konwencja „Nie”, że zarabia i zdobywa czytelników na niewybrednych żartach i szydzeniu z tego, co uznawane jest powszechnie za wartość. Czy raczej: co powszechnie deklarowane jest jako wartość (bo uznawać coś za wartość, a deklarować uznanie to dwie różne sprawy). Jednak smoleńska zabawa

Gwiazda księdza Filabera

Ostatni tydzień skończył się kompromitacją Beaty Szydło w Auschwitz, a zaczął narodzinami nowej kościelnej gwiazdy ks. Andrzeja Filabera. Szydło powiedziała coś dziwnego, a mianowicie, że obóz zagłady jest „lekcją tego, że trzeba czynić wszystko, by chronić swoich obywateli”. Kuriozalne stwierdzenie i trudno powiedzieć, czy spowodowane ono było ignorancją, czy rosnącym nacjonalizmem pani premier. Bo Auschwitz to lekcja tego, co się dzieje, gdy zaczniemy dzielić ludzi na lepszych „swoich” i gorszych

Ach, te podsłuchy!

Machiavelli by tego nie wymyślił, bo epoka, w której żył nie dawała mu takich możliwości, ale pomysł podsłuchiwania ludzi w sytuacji prywatnej i wykorzystywania nagrań do gry politycznej jest pomysłem iście machiavellicznym. To, że wszystkie chwyty są w polityce dozwolone, wiemy nie od dziś. Podsłuchiwanie jest od jakiegoś czasu normalnym narzędziem władzy, ale zasada wyrafinowanego dozowania określonych treści jest swoistym novum. PiS ma zapewne całe archiwum podsłuchów (i zapewne nie

Kulturą nie da się sterować

05.06.2016 , Opole , Amfiteatr , ochroniarze festiwalu zabierają polskie flagi Solidarność to wielka sprawa, ale i niełatwa. Trzeba porzucić troskę o swoje własne interesy i stanąć razem z innymi w obronie czegoś, co je przerasta. A niełatwo zobaczyć, co je przerasta. Każdy z nas ma swoje sprawy, swoje potrzeby, swoją karierę, no i… kredyty. Decyzja wielu artystów o rezygnacji z koncertów w Opolu była zapewne bolesna. Opole to ważny

Duda, konstytucja, autorytaryzm

Nie uwierzę w to, że pomysł referendum jest autorskim dziełem prezydenta Dudy. Jeśli nie potrafił podjąć ani jednej samodzielnej decyzji w ciągu kilkunastu miesięcy, jeśli kompromitował się radykalnym serwilizmem wobec prezesa (nocne podpisywanie ustaw, łamanie Konstytucji na życzenie szefa partii), to nie sądzę, że nagle potrafił wybić się na niepodległość i o czymś sam zdecydować. I jego zewnątrzsterowna osobowość i żołnierska natura samej partii wykluczają swobodną inicjatywę. Pomysł referendum jest

Odbierzmy PiS-owi naszą kasę

W ostatnim wywiadzie dla koduj 24.pl Włodzimierz Cimoszewicz, którego polubiłam, gdy tylko przestał zabijać bezbronne zwierzęta, przedstawia kilka optymistycznych punktów widzenia. Pierwszy to ten, że – jak sądzi – coś będzie po PiS-ie. Mnie tymczasem wydaje się, że albo PiS, w jakiejś formie, będzie trwał już wiecznie, mają w końcu potencjał; przywództwo po Kaczyńskim może przejąć Macierewicz, Rydzyk, Kempa lub Pawłowicz (bo parytet w partii jest), albo, że po PiS-ie

Dziesięć wielkanocnych ćwiczeń

„Trzeba nam pojednania” – wszyscy tak twierdzą. Nikt nie chce żyć w kraju rozpołowionym na dwie, nieprzystające do siebie części, z których każda (dla jej zwolenników) jest ważniejsza i większa. Trudno też żyć, gdy ciągle trzeba kogoś nienawidzić albo być podejrzliwym. Znalazłam się ostatnio w grupie sympatycznych osób, z którymi miałam spędzić kilka dni podróżując i od razu zostałam uprzedzona, że „jest wśród nas dwójka, która ma pisowskie poglądy”. Uuuu!