Magdalena Środa

Duda, czyli echo Gierka

Prezydent Duda na poligonie w Żaganiu wśród poprzebieranej w ludowe stroje ludności, otoczony dziećmi (nasz prezydent uwielbia w czasie wizyt otaczać się dziećmi, a w nocy z nimi tweetować) powiedział swoim słuchaczom, że nie przerazi go żaden jazgot (warszawski, opozycyjny) i poprosił okoliczną ludność o wsparcie, to znaczy ni mniej, ni więcej tylko o przyjechanie do Warszawy i „pokazanie!”. Czego pokazanie? Prezydent jest zbyt subtelny, by mówić otwarcie. Ale wie,

Problem z Kijowskim?

Cieszę się, że Kijowski wygrał wybory. Osobiście, i wbrew opinii wielu publicystów (również z tej witryny), nie widzę problemu Kijowskiego jako Wielkiego Problemu. Bardzo źle się oczywiście stało, że nikt mu nie uświadomił, że większość oczekuje od niego heroizmu, czystości moralnej, życia powietrzem, wywiązywania się ze wszystkich zobowiązań i całkowitego oddania działaniom opozycyjnym i obywatelskim. Jakieś honoraria? To obrzydliwe! My, Polacy ciągle szukamy świętych i każdy lider, gdy tylko okaże

Nowa faza „demokracji”

Deforma demokracji wchodzi w nową fazę. Od strony władzy nazywa się ona „bez hamulców”, od strony obywateli „byle przetrwać”. Rząd PiS robi dosłownie, co chce, a lud zdaje się przygotowywać do długoletniej jazdy bez trzymanki. Byle nie wypaść z toru. Lepiej więc nie interesować się polityką, nie krytykować, nie wychylać się, no i na manifestacje już też nie ma co chodzić. PiS nie wsadza jeszcze do więzienia, nie otworzył jeszcze

Trump i co dalej?

Pierwsza moja myśl po wysłuchaniu inauguracyjnej mowy Donalda Trumpa: „Będzie wojna”. Może jeszcze nie teraz. Ale kierunek został obrany. Najpierw Trump zbuduje amerykański nacjonalizm. Już rozgrzał wiele idei opartych na narodowym egoizmie, plemiennej „dumie”, na wyjątkowych potrzebach Amerykanów, które w pierwszym rzędzie ma zaspokoić. Będzie pracował nad potęgą narodu, który teraz wielki będzie nie różnorodnością i otwartością, ale jednorodnością i zamknięciem. Ameryka nade wszystko! By była wielka musi być jeszcze

Drewna na stosy nie zabraknie

Kaja Godek, szefowa Fundacji Życie i Rodzina, tworzy listę pracowników wyższych uczelni, którzy zajmują się problematyką gender. Więcej – domaga się, by uczelnie same wyłuskały takich wykładowców, upubliczniły i obliczyły, ile na tę wrażą „naukę” wydają pieniędzy. Pani Godek nie robi tego w celach statystycznych, tylko politycznych i by tak rzec inkwizycyjnych. Według pani Kai i jej fundacji problematyka gender jest bowiem ideologią wrogą rodzinie, społeczeństwu oraz światu jako całości,

Ciekawość gawiedzi

Jak pisała niegdyś Barbara Skarga: nie ma gorszej rzeczy niż nieokiełznana ciekawość gawiedzi. Tej, która podgląda przez dziurkę od klucza i nie wiadomo, co bardziej lubi: sprośności czy oburzanie się na nie. Bo na pewno nie chodzi jej o relację z faktów czy znajomość przyczyn. Tekstem o „Ciekawości gawiedzi” Skarga komentowała przed wielu laty skandal związany z romansem Clinton-Lewinsky. A właściwie to, jak wielkie i niezdrowe zainteresowanie on wywołał, nie

Opozycjo, zbudź się!

Nie wiem, co jest bardziej przerażające: szaleństwo Kaczyńskiego czy niezborność opozycji. Jeden lider się zakochał i stracił głowę, drugi się nie zakochał i też ją stracił. Petru jak sądzę nie odrobi już strat, które spowodował nie tyle jego romans, co próba odrobienia problemów wizerunkowych, która polegała na kompromitującej uległości wobec PiS. Schetyna był bohaterem przez kilka dni, ale „wymiękł”. Dlaczego? Trudno powiedzieć, bo taktyka sprzeciwu wobec autorytarnych działań PiS wydawała

Umarł Zygmunt Bauman

Żyd, komunista, kosmopolita, wygnaniec, antyglobalista, bezwzględny krytyk współczesności, wiecznie zainteresowany światem filozof (lub „socjolog refleksyjny”). Odszedł ze świata płynnej nowoczesności „w krainę płynnej wieczności” (jak napisała towarzyszka ostatnich lat jego życia). Był ostatnim z tragicznego, a jednocześnie bardzo twórczego pokolenia ludzi, na których najnowsza historia Polski pozostawiła swoje nieusuwalne piętno (Kołakowski, Baczko). Nigdy nie wyparł się swojej biografii, choć ją potężnie przepracował, wyplątując się z okowów ideologii, w które wpadł

https://www.youtube.com/watch?v=Bo7o2T45lX8

O tragicznych wydarzeniach w Ełku w noc sylwestrową część prasy pisze tak, że już wszystko wiadomo: zabito 21-latka, zrobili to cudzoziemcy i nawet jeśli ukrywa się ich kraj pochodzenia to fakt, że prowadzili oni bar z kebabem jednoznacznie wskazuje na dość powszechny w naszym kraju przedmiot nienawiści rasowej: „ciapaci”, czyli terroryści. I wszystko jasne: naszego chłopaka zabili obcy. Precz z obcymi! Ciekawski, podniecony i, jak to bywa w Sylwestra, pijany

Warto mieć nadzieję

Jak mawiała Olga Lipińska, kiedyś Boże Narodzenie było co rok, dziś jest co cztery miesiące (nawet nie warto rozbierać choinki!), kiedyś Olimpiady były co cztery lata, dziś co dwa, kiedyś doba trwała 24 godziny, dziś tylko 12, kiedyś…. „Kiedyś” w ogóle było normalnie i pięknie, a dziś czas i nie tylko on, zachowuje się jak szalony. Pędzi, niszczy, przynosi dużo niemiłych niespodzianek. Chyba jeszcze nigdy (za mojego życia) tak wiele

Czy świat będzie należał do prostaków?

Każdy rok przynosi zmiany, a część z nas myśli, że są to zmiany na lepsze. Nie wiem, jaką genezę ma przekonanie, że świat mimo czkawek, zawrotów, wymiotów, drżeń i niepokojów posuwa się jednak naprzód, a ów ruch nie jest czymś bezmyślnym i bezcelowym, ale sensownym, rozwojowym i przynoszącym pożytek lub światłość. Wszystkim. To bardzo naiwne myślenie, ale podzielane przez wielu wielkich myślicieli. Taki na przykład John Stuart Mill, ojciec liberalizmu,

Stracone święta?

Trudno powiedzieć, czy chodzi o hipokryzję czy prostolinijne udawanie. Święta Bożonarodzeniowe są jednym i drugim. Samo „drzewko” wigilijne, coraz częściej, nie jest już drzewkiem tylko jakąś atrapą, a to plastikową a to naturalną, ale podrasowaną tak, by pasowało do idealnego wzorca „amerykańskiej choinki”. Prezenty nie płyną „z serca” tylko z supermarketów, czyli z fabryk dobrobytu banałów i tandety. Zawsze mam do siebie pretensję, że nie pomyślę o prezentach w ciągu

Szopki w czasach PiS

Wiele lat temu, w stanie wojennym, warszawskie szopki nawiązywały do wydarzeń politycznych. Pojawiały się w nich rekwizyty, osoby, hasła, które prócz przekazu religijnego, odzwierciedlały nastroje i to, czym żyło społeczeństwo. Najbardziej to było widoczne w roku śmierci księdza Popiełuszki. W jednym z kościołów pojawiła się szopka, w której zamiast kołyski stał samochód, a Jezus miał swoje posłanie w bagażniku. Aluzja aż nadto czytelna. Żyła tym cała Warszawa. Kościół w zniewolonej