Barchanowe reformy na billboardach

Niektórzy niepoprawni polityczni marzyciele liczą, że przy odrobinie talentu i zaangażowania uda się im przerobić „billboardy” na „ośmiorniczki” PiS-u. Nic z tego. Bo „afera billboardowa” to żadna afera. I tylko skrajne lewactwo może ujadać na szeroką kampanię informacyjną w kwestii naprawy polskich sądów. Tymczasem to przecież oczywiste, że spacerowicze, którzy zamiast opalać się we Władysławowie wylegli latem na ulice, wyraźnie nie zrozumieli, iż planowane przez partię rządzącą reformy sądownictwa są

Skąd się biorą nosorożce?

Ona temu winna, ona temu winna, bo tam chodzić nie powinna… Strach pomyśleć, ile totalnie opozycyjnego hejtu spływa teraz na pierwszą prezes Sądu Najwyższego tylko dlatego, że nareszcie zrozumiała swoją rolę i wypełniła zawodowe obowiązki. Doszło do tego, że pani sędzia musi się teraz tłumaczyć z tego, że po wielu miesiącach (lepiej późno, niż wcale) właściwie pojęła powagę i zadania swojego urzędu, dzięki czemu – być może – dotrwa na

Paw Polskiej Fundacji Narodowej na sędziów

„Dzień świra” już nakręcony, a Maciej Świrski ma daleko do Marka Koterskiego. Lecz werbunek do roli pijanego sędziego już się rozpoczął, scena ma wyglądać następująco: „Dwóch sędziów pije alkohol, główny sędzia ma wsiąść do auta i spowodować wypadek”. Ubogie narracyjnie, prawda? Gdyby okazało się, że sędzia nie ma prawa jazdy, to owszem, byłoby lepsze, bogatsze. Acz to jeszcze nie Hitchcock. Słynna już Polska Fundacja Narodowa (PFN) kręci spot o pijących sędziach.

Wrogie przejęcie posłów przez PiS

Adam Bielan potwierdził w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w RMF FM, że klub parlamentarny PiS powiększy się o kilku posłów („jest to bardzo prawdopodobne”). Takie przejęcia (przejście, transfer) zdarzają się, obecnie można spodziewać się większej liczby – hurtowej – sięgającej nawet liczby 9 osób. Dlaczego dochodzi do takiego dużego wrogiego przejęcia osób chwiejnych, acz szukających korzyści materialnych, którymi PiS mami? Jednym z powodów może być wymiana ciosów z Andrzejem Dudą, który

Macierewicz w domu latających sztyletów

Nie tylko my mamy kłopot z Antonim Macierewiczem. Kłopot natury – że nazwę na okrętkę i zapytam – „czy jest on ci nasz?” Takie domniemania wynikają nie tylko z publikacji Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”. „Od zawsze”, czyli od 1989 roku jest on „enfant terrible” naszej suwerenności. I zawsze jest gdzieś na horyzoncie. Jeżeli nie w głównym nurcie polityki – jak teraz – to na jej znaczących obrzeżach. Macierewicz