Brudziński walczy z „debilem”, a Ziobro z Marksem

Szef MSWiA Joachim Brudziński w końcu zdefiniował swoją rolę jako ministra nadzorującego policję – będzie polował na „debila”. Ciekawe zajęcie. Otóż w piątek szpital przy ulicy Szaserów został zablokowany przez policję, bo (cyt. tweeta Brudzińskiego): – „Debil, który dwukrotnie zgłaszał policji fałszywy alarm bombowy być może był inspirowany takim barbarzyńskim hejtem, jaki jest kierowany pod adresem PJK (prezesa Jarosława Kaczyńskiego) przez polityków opozycji i dziennikarzy”. Wicie, rozumicie. Jakiś dowcipniś zatelefonował,

Kolano Kaczyńskiego jak klejnoty Korony Brytyjskiej

Kolano Jarosława Kaczyńskiego zaprowadziło go do szpitala. Za kolanem prezesa poszła polityka, a w każdym razie sprawujący władzę. Media donoszą, że po błogosławieństwo przybywają do szpitala przy Szaserów wszystkie najważniejsze aktualnie osoby w państwie – z premierem Mateuszem Morawieckim włącznie. Podobno też przybył na Szaserów prezydent Andrzej Duda, który w odległości 100 metrów od prezesa robił przegląd garnituru zębów, bo te ponoć go bolały. Interesująca może być ze względów sensacyjnej

Kto bogatemu zabroni?

Lewackie media piszące o proteście niepełnoprawnych na korytarzach sejmowych, dopatrują się w działaniach rządu manipulacji, złej woli i wszystkiego najgorszego. Bo okupacja na Wiejskiej trwa i trwa, już nie tylko wbrew przyzwoitości i zdrowemu rozsądkowi, ale nawet wbrew interesom partii rządzącej. Ponieważ im dłużej zdesperowani rodzice walczą o godne życie swoich chorych dzieci, tym bardziej rośnie liczba ośmieszających władzę wypowiedzi, oburzających komentarzy, ujawniających skalę hipokryzji rządzących i – generalnie –

Pacholęctwo Morawieckiego zatrzymało się w PRL

Mateusz Morawiecki ma wyraźnie złe dni. Wiosna na niego źle wpływa albo po prostu nie ma talentów politycznych, tylko ambicje. A jak się ma ambicje, to trzeba potrafić je poprzeć możliwościami intelektualnymi, nad którymi pracuje się całe życie. Rozumiem, że w PiS walor osobowości nie jest w cenie, wszak w tej partii jest odwrotnie: w cenie jest płaskość umysłowa, lizusostwo i pogarda. Gdyby to były pozytywy, to wielu polityków PiS

Krzyże zanieście z powrotem do kościołów, ignoranci od rechrystianizacji

Gdy chadeckiemu premierowi Bawarii Markusowi Söderowi zachciało się krzyża na budynkach instytucji władz landu, usłyszał od arcybiskupa Monachium, a zarazem przewodniczącego rzymskokatolickiego episkopatu Niemiec kardynała Reinharda Marxa, iż krzyż jest znakiem religijnym, „znakiem sprzeciwu przeciwko przemocy, niesprawiedliwości, grzechowi i śmierci, ale nie jest znakiem przeciwko innym ludziom”. Niemiecki hierarcha posunął się jeszcze dalej, twierdząc, że krzyża nie można traktować jako znaku kulturowego, lecz tylko religijnego – w innym wypadku jest to dowód

W PiS bezhołowie

Tu trzeba współczuć i modlić się w intencji o wyzdrowienie, ale wiadomo – lewactwo już tak ma, że nawet cierpienie bliźniego potrafi obrócić w szyderstwo. No więc gromada lumpenliberałów dworuje sobie w najlepsze z ciężkiej choroby pana prezesa, że niby przesilił kolana od zbyt gorliwego klęczenia, albo uszkodził sobie ścięgna wstając z nich (kolan, znaczy) zbyt gwałtownie. A przy okazji wymyślając od parobków i sługusów powszechnie szanowanym generałom, konkretnie zaś