Wolny balkon

Akcja „Pielucha”

Afera żyła zaledwie kilkanaście godzin, po czym posłanka Pielucha ogłosiła stanowcze dementi. Powiedziała, po prostu, że wcale nie powiedziała tego, co powiedziała. Szkoda, bo pomysł, który rzuciła posłanka PiS jest jak najbardziej godny nie tylko uwagi, ale jak najszybszego wprowadzenia w życie. Zakłada bowiem uwolnienie Polski, raz na zawsze, od elementów obcych i źle życzących naszemu Narodowi. A więc ateistów, innowierców oraz tych, co łamią polską Konstytucję. Metoda, którą zaproponowała

Śpiewać każdy może, czyli jak zrobić karierę w zbrojeniówce

Od czasu premiery filmu „Smoleńsk” można było odnieść wrażenie, że dla ekipy „dobrej zmiany” to film jest najważniejszą ze sztuk. Szczególną rolę kinematografii najbardziej zdawał się zaś doceniać minister Macierewicz. Właśnie okazało się jednak, że jeśli chodzi o sztukę, to szef MON jest przede wszystkim… melomanem. Albo po prostu ceni sobie ludzi muzykalnych z natury. Tak przynajmniej wynika z dziennikarskiego dochodzenia w sprawie decyzji kadrowych w przemyśle zbrojeniowym. Według tekstu

Przychodzi baba do lekarza, czyli parę wątpliwych dowcipów na „czarny poniedziałek”

Przychodzi baba ze złamaną nogą na pogotowie Lekarz: Poproszę zaświadczenie, że nie jest pani w ciąży! Baba : Ależ panie doktorze. Nie jestem. Ja ze złamaniem. Noga mnie boli. Lekarz: Trudno. Ja tu panią na rentgen skieruję, a potem się okaże, że pani jednak była w ciąży i pójdę siedzieć na dwa lata. Pani nie powinna jeździć na nartach w tym stanie! Baba: Ale ja nie jestem w ciąży! Lekarz:

"Jak ktoś jest w Polsce, powinien mówić po polsku"

Doprawdy, nie ma się czym bulwersować. Jak to niedawno ujęła posłanka Pawłowicz – „Jak ktoś jest w Polsce, to powinien mówić po polsku!”. I chyba wszystko jasne? Tymczasem niektórzy ciągle nie rozumieją, co się do nich mówi. I dziwią się jeszcze, że ktoś im to potem próbuje ręcznie wytłumaczyć. A sprawa jest prosta, jak schemat kija, pieszczotliwie nazywanego „bejsbolem”. Nie należy teraz konwersować w językach obcych w miejscach publicznych. Bo

Elity smoleńskie

Ostatnio pilnym tematem „dobrej zmiany” stała się wymiana elit. Ona zaczęła się już wcześniej, tuż po wyborach, ale teraz partia władzy wreszcie nazywała problem po imieniu. Tak więc – wymiana. I trudno się dziwić. Ktoś musi przecież reprezentować Suwerena nie tylko w Sejmie i na miesięcznicach smoleńskich, ale także na stołecznych salonach. Tym bardziej, że przed nami zapowiedziana właśnie na konferencji biznesu w Krynicy Kontrrewolucja Kulturalna! Nowe elity już objęły

Prawda czasu, prawda ekranu

Minister Obrony Narodowej właśnie zapowiedział, że już za chwilę dostarczy niezbitych, oczywistych dowodów na „zamach smoleński”. Bo że „był zamach” nie ma przecież żadnych wątpliwości? No, ale niektórzy ciągle insynuują, że była to tragiczna katastrofa, twierdząc bluźnierczo, że zamach nie ma – jak dotąd – pokrycia w faktach. Coś takiego mogą mówić tylko potomkowie ubeków w trzecim pokoleniu. Bo przecież dowody są i to od dawna. Jest ich tyle, że

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…

Od końca maja publicyści zachodzą w głowę, dlaczego właściwie partia aktualnie rządząca wymyśliła, a potem błyskawicznie wprowadziła w życie, tak zwaną „ustawę o ziemi”. Ci, których rozumienie „interesu narodowego” nie sięga wyżej niż poziom ciepłej wody w kranie, od razu uznali bowiem, że jest to akt prawny pozbawiony sensu. Ale pozory – jak wiadomo – mylą. Bo decyzja Pana Prezesa (teraz wszystko zależy w Polsce od decyzji Pana Prezesa) dowodzi,

Mroczne widmo genderyzmu

Przez cały tydzień po wyjeździe papieża Franciszka z Krakowa „lewactwo” nie ustawało w zachwytach. Jaki postępowy, jaki otwarty, jaki wreszcie… liberalny. Socjalista po prostu, tym bardziej, że na każdym kroku piętnuje przecież zły kapitalizm. Tymczasem minęło zaledwie kilka dni i wyszło na to, że ci, co już zdążyli zapisać papieża do Nowoczesnej, trochę się pospieszyli. Do mediów powoli docierają szczegóły spotkania papieża z dostojnikami episkopatu. I co się okazuje? Że

Ustawa „aborcyjna”, czyli po co księdzu aspiryna

No i niech ktoś teraz zarzuci partii aktualnie rządzącej, że obskurancka, zacofana i zamknięta na głos obywateli, reprezentujących skrajnie odmienne przekonania! Kto poparł dalsze prace nad projektem obywatelskim środowisk lewicowych, tym w sprawie liberalizacji ustawy antyaborcyjnej? Nowoczesna, skoro taka „nowoczesna”? Albo Platforma, „obywatelska” –okazuje się – tylko z nazwy? Akurat… Wsparcie dla „lewackiej” inicjatywy nadeszło za to z najmniej spodziewanej strony. Deklarację skierowania wniosku do dalszych prac w Sejmie złożyło…

Pod tym palcem, pod tym znakiem…

Nie od dziś wiadomo, że w każdej rewolucji najważniejsze są symbole. Czerwone goździki, na przykład. Albo czerwone sztandary. Po „towarzyszach” – przewodniej sile narodu – został „pajacyk” – machanie z trybun ku przodującej klasie robotniczej (teraz „suweren”) lekko uniesioną, prawą dłonią. Po „Solidarności” – gest zwycięstwa (victory, czyli litera „v” utworzona z rozsuniętych palców wskazującego i serdecznego). To chyba oczywiste, że w tej sytuacji także „dobra zmiana” pilnie potrzebowała czegoś,

Multikulti

Po tragicznych wydarzeniach w Nicei, nasi politycy natychmiast zajęli się poszukiwaniem winnych i – oczywiście – znaleźli. Winne jest – mianowicie – „multikulti”. Pierwszy wskazał na nie minister Błaszczak i zapewne się nie mylił. Karierę w mediach (i nie tylko, bo również na ulicy) robi teoria, że każde multikulti prędzej czy później zaczyna się rozpychać i terroryzować gospodarza. Do czego prowadzi, jak się na to pozwala? Oczywiście, że do nieszczęść