Dr Paweł Artymowicz: Żadnego wybuchu nie było

„Podkomisja to jest grupa amatorskich poszukiwaczy spisków”

„Można wymyślać hipotezy, scenariusze typu fantasy, trzeba tylko mieć na to jakikolwiek dowód” – powiedział „Faktach po Faktach” dr Paweł Artymowicz astrofizyk, doktor habilitowany nauk fizycznych na uniwersytecie w Toronto, komentując doniesienia podkomisji smoleńskiej.

Zarzucił temu gremium amatorszczyznę i ignorancję. – „My wiemy z prac prawdziwych komisji, prawdziwych ekspertów, że żadnego wybuchu nie było, a wiemy to z bardzo wielu źródeł” – oświadczył. Zwrócił też uwagę, że rejestrator głosu jest najczulszym z rejestratorów. – „Jeżeli jest wybuch, fala uderzeniowa, to nie ma możliwości, żeby ona się nie zapisała albo nie przerwała pracy całego urządzenia. Tymczasem rejestrator w Tu-154 pracował ciągle, aż do momentu, kiedy samolot spadł na ziemię”.

Gość „Faktów po Faktach” uczynił zarzut członkom podkomisji z tego, że nigdy nie pojechali ani nawet nie chcieli pojechać do Smoleńska. – „Starali się nie zebrać danych. Czy pani sobie może wyobrazić zespół, który działa przez 6 lat i nie pojechał nigdy do Smoleńska”? – zapytał prowadzącą program Katarzynę Kolendę-Zaleską.

Dr Artymowicz odniósł się również do zaprezentowanego przez podkomisję filmu, uznając, że dzieło to jedynie ośmieszyło twórców. – „To, co tam pokazano jest niezgodne z fizyką, a wartość obliczeń, które były wspominane, jest zerowa” – podsumował. – „W zasadzie nie usłyszeliśmy żadnych dowodów i jest to klęska podzespołu, który powołał pan Macierewicz” – powiedział astrofizyk.

Przyznał, że kontrolerzy smoleńscy popełniali błędy i odstępowali od procedur, jednak udowodnienie im celowego spowodowania katastrofy jest niemożliwe. – „Zasadniczym celem kontrolerów było doprowadzenie samolotu 2,5 kilometra przed pasem i to się im udało. Ewentualny proces nic by nie dał i chyba grupa Macierewicza o tym wie” – dodał. Zwrócił uwagę, że sam Antoni Macierewicz nigdy do Smoleńska nie pojechał. Artymowicz zasugerował, że „minister nie chciał po prostu zebrać faktów, nie chciał konfrontacji z Rosjanami. Jest cynicznym politykiem i wie, że polska strona nie ma żadnych mocnych argumentów. Macierewicz będzie udawał, że to Rosjanie blokują ich przyjazd” – skomentował i przypomniał oficjalne wypowiedzi rzeczniczki rosyjskiego MSZ, która zapraszała Polaków do Rosji.

Ekspert z Toronto wytykał również członkom podkomisji, że nie rozumieją, ile zarzutów sami stawiają pilotom. – „Podkomisja powiada, że piloci czekają na decyzję wieży kontroli lotów. To postawienie sprawy na głowie. To nie kontrolerzy mieli coś mówić, ale piloci zameldować, że widzą ziemię” – ocenił krótko. Ponadto Paweł Artymowicz zarzucił podkomisji złą interpretację danych: – „Sygnał TAWS został zinterpretowany jako sygnał awarii systemu hydraulicznego. To świadczy o ignorancji całej podkomisji, która składa się z amatorów”. Jak podsumował, ogłaszanie tak „domorosłych hipotez”, których dopuściła się podkomisja smoleńska, w dniu tak tragicznej rocznicy, jest „niepoważne”.

Przypomnijmy – w poniedziałek podkomisja Wacława Berczyńskiego przedstawiła swoje dotychczasowe ustalenia na temat katastrofy samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem. Tezy podkomisji wyraźnie różnią się od efektów prac komisji ministra Jerzego Millera i prokuratury z okresu, gdy prokuratorem generalnym był Andrzej Seremet. Eksperci podkomisji smoleńskiej twierdzą, że na pokładzie samolotu doszło do eksplozji, która zniszczyła Tupolewa i zabiła pasażerów. Ich zdaniem 10 kwietnia 2010 roku zachowanie rosyjskich nawigatorów na lotnisku w Smoleńsku odbiegało od przyjętych standardów.
(Źródło: TVN 24)

jp
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

14
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
10 Thread replies
4 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
wilgaMarekWiśniaTedMarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kazik
Kazik

Kolega dr, też mam doktorat, oglądając film już przeanalizował wyniki badań na podstawie których go nakręcono i stwierdził, że są nic nie warte. Mi to zajmuje czasami tydzień.

antyuzurpator
antyuzurpator

A do jakich wniosków doszedł kolega dr po tygodniowym analizowaniu wyników doświadczeń z parówkami i puszkami?

Dr Artymowicz nie przedstawia swojej analizy czegokolwiek, tylko porównuje „postprawdy” podawane we wspomnianym filmie animowanym, z wynikami prac ekspertów mających doświadczenie w analizowaniu katastrof lotniczych. Owszem, te prace trwały dłużej niz tydzień, nawet znacznie dłużej.

Maciek123454321
Maciek123454321

Kolego Kaziku Doktorze, po siedmiu (sic!) latach analizowania – do jakich wniosków Kolega Kazimierz Doktor doszedł? Pancerna brzoza, pękające parówki, broń elektromagnetyczna czy Cezary Gmyz? Och, przepraszam, Trotyl miało być.

Jerzy
Jerzy

No cóż , drogi doktorze , ja nie mam doktoratu , ale czytając formę wpisu i jego składnię powątpiewam w prawdziwośc doktoratu…..

Andrzej
Andrzej

Burak jesteś.

Tomek
Tomek

Proszę się tu nie wymądrzać, bo wszyscy dobrze wiedzą, że pan Artymowicz, to wybitny naukowiec o nieposzlakowanej proweniencji. Komisje Jerzego Millera i Macieja Laska działając niezależnie przeprowadziły mnóstwo skrupulatnych badań, a jednocześnie w tym samym czasie osobne, także jakże skrupulatne dochodzenie prowadziła międzynarodowa komisja MAK, końcowe wnioski były niemal identyczne, co świadczy o wysokim stopniu profesjonalizmu obydwu komisji. Potwierdzeniem słów pana Artymowicza niech będą jeszcze początkowe wnioski człowieka z dyplomem Master of Philosophy of Oxford University, pana Radka Sikorskiego, którego genialność i wszechstronność jest wciąż niedoceniana w niektórych kręgach. Po przeprowadzeniu intensywnych eksperymentów myślowych pan Sikorski wiedział już w godzinę… Czytaj więcej »

Tomek
Tomek

No i nie myliłem się co do geniuszu pana Artymowicza: Artymowicz przedstawił wyliczenia ws. prędkości drzwi Tu-154M, które były wciśnięte w ziemię na głębokość metra. Narysował kadłub samolotu. Przeprowadził krótkie wyliczenia z których wyszło, że wyrwane drzwi samolotu miały poruszać się z prędkością 1m/s . Czyli poruszały się z prędkością 3600 metrów na godzinę – to mniej więcej tyle ile „człowiek honoru” generał Kiszczak, pieszo na kilka miesięcy przed śmiercią…..

Marek
Marek

Rejestratory pracowały prawidłowo do momentu uderzenia w ziemię. Żaden z nich nie zarejestrował wybuchu, który wg. „podkomisji” zdarzył się jeszcze przed brzozą. Nie trzeba tytułów naukowych, by stwierdzić, że zapis z rejestratorów nie potwierdza hipotezy wybuchu. Przypomnę też wszystkim kolegom dr. ślubowanie, które również składali: po trzecie, że badania naukowe w swoich dyscyplinach ochoczo i gorliwie będziecie uprawiać i rozwijać nie z chęci marnego zysku czy dla osiągnięcia próżnej sławy, lecz po to, by tym bardziej krzewiła się prawda i jaśniej błyszczało jej światło, od którego zależy dobro rodzaju ludzkiego. Czy złamanie ślubowania przez wybranych członków „podkomisji” może być podstawą… Czytaj więcej »

Ted
Ted

Jeśli ktoś na początku długiego wywodu napisze, że wg niego 2*2=7 i z tego chce wyciągać wnioski, to nie ma znaczenia co napisał dalej, Już po minucie można cała tę pisaninę wyrzucić do kosza

Wiśnia
Wiśnia

Ja nie jestem doktorem tylko inżynierem, oglądałem ten w”pełni profesjonalny” film, bzdura totalna. Animacje można zrobić każdą. Ale nie każda jest zgodna z prawami fizyki. Najpierw był trotyl, potem bomba magnetyczna, następnie parę innych bzdur, a teraz winni są kontrolerzy lotu. Żadnych konkretów i dowodów a kasa leci.

wilga
wilga

Nie „mi”a „mnie”…taki z kolegi doktor jak ze mnie jasnowidz z marsa!

jurek
jurek

„Prawdziwi” muszą bronić mitu założycielskiego Partii, bo im się światopogląd zapadnie jeszcze niżej.

Lubomir Petrów Pahuta
Lubomir Petrów Pahuta

Nie byłem na miejscu katastrofy, nie zapoznałem się z dowodami, nie czytałem opracowania. Cała moja pewność wynika z wiedzy ogólnej z różnych dziedzin. Za mało by być ekspertem a nawet specjalistą. Natomiast wystarczy by wyrobić sobie własne zdanie na ten temat. Śledztwo jakie przeprowadził MAK miało najprawdopodobniej głównie sprawdzić czy nie był to zamach by wykluczyć prowokację. A ujawniło co ujawniło i nie ma żadnego dodatkowego „dna”. A polska komisja wykonała swoją część równie dokładnie i uczciwie a co najważniejsze rzeczowo. Rozbieżności jakie były pomiędzy ustaleniami rosyjskiej i polskiej komisji wynikały z zadrażnienia stosunków polsko-rosyjskich spowodowanych napastliwymi wypowiedziami ze strony… Czytaj więcej »

Marek
Marek

Polecam wywiad na wPolityce z Arturem Worsztylem, pilotem Jaka-40, który wylądował w Smoleńsku przed prezydenckim Tu-152M. Worsztyl zarzuca zarówno prof. Artymowiczowi, jak i dr Laskowi błędy merytoryczne w konkretnych przypadkach (konkretnych w odróżnieniu od ogólnego zarzutu „amatorszczyzny i ignorancji”, „ośmieszenia się” i nieznajomości elementarnych praw fizyki). Myślę tutaj, że entuzjastyczny dziennikarz TVN lub może Pan Jerzy Pawlowski streszczając wywiad niepotrzebnie włożyli te zwroty w usta zarówno prof. Artymowicza, jak i dra Laska – naukowcy nie mówią takim językiem). Zdaniem Worsztyla, do konfrontacji badań obu zespołów nie dojdzie nigdy, ponieważ dr Lasek tego systematycznie odmawia. Czy to rzeczywiście prawda?