Jacek Jaśkowiak – buntownik z Poznania

Jacek Jaśkowiak - buntownik z Poznania

„Budujcie Arkę przed potopem, Odrzućcie dziś każdy zbędny gest…” – z prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem rozmawia Jolanta Pędziwiatr.

Jolanta Pędziwiatr: Dobra zmiana „tyralierą” nadciąga w kierunku samorządów. Czy jest Pan gotów?
Jacek Jaśkowiak: Jestem gotów. Takie mamy czasy. Widać wyraźnie, że działania samorządów – podobnie jak organizacji pozarządowych – nie są po drodze rządzącym. Mamy różne punkty widzenia. Nie zdziwiłbym się, gdyby tendencje do ograniczania jednych i drugich coraz bardziej przybierały na sile, a centralizacja postępowała. Za to trzeba będzie zapłacić…

– Tak ostro? Przecież rządzący stale podkreślają, że mamy demokrację …
– Jeszcze tak. Ale demokracja i wolność nie są nam dane na zawsze. Działania rządzących są bardzo niepokojące. Zarówno wobec samorządowców, takich jak prezydent Łodzi czy Lublina, jak i wobec tych, którzy w czasach PRL-u o tę wolność walczyli, czyli Józefa Piniora. Na wszelki wypadek już poszedłem sobie obejrzeć areszt śledczy. Kiedyś, jako student prawa, należałem do kółka penitencjarnego. Nie jestem człowiekiem lękliwym, ale widzę, co się dzieje w Urzędach Marszałkowskich. Liczę się z prowokacją, bo każdy powód dla tej władzy może być dobry. Wcale się nie zdziwię, gdy zacznie się nam zaglądać pod kołdry, inwigilować najbardziej intymne sfery naszego życia. To dobrze nam znane ubeckie metody z przeszłości.

– Panie prezydencie, na miły Bóg, gdzie bolszewizm, a gdzie demokracja?
– No właśnie zastanawiające jest to, że Jarosław Kaczyński zna te metody. Widział, jak poprzedni reżim stosował je wobec opozycji, bo był blisko takich zdarzeń, choć przecież nigdy sam nie był aresztowany… Mam wrażenie, że on takie działania akceptuje.

– Może nie jest do końca świadom stosowanych metod? Może jest niedoinformowany?
– Moim zdaniem jest przyzwolenie na takie działania. Rzeczywistą władzę w Polsce sprawuje prezes Kaczyński. Mamy problem ustrojowy – zwykły poseł de facto decyduje o wszystkim, co dzieje się w państwie. Sytuacja jest patologiczna. Zaburzone jest funkcjonowanie najważniejszych organów państwa, bo rzeczywistym ośrodkiem władzy jest partia PiS, a właściwie jej prezes. Jarosław Kaczyński daje przyzwolenie na działanie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, ministra Błaszczaka czy Kamińskiego. Widoczne jest, że to on decyduje o obsadzie najważniejszych stanowisk w państwie, a nawet o nominacjach kierownictwa telewizji publicznej. Niepokojące są informacje o finansowaniu ze środków europejskich konferencji klimatycznej, która wcale nie była klimatyczna, tylko polityczna. Wygląda na to, że Jarosław Kaczyński akceptuje takie „sztuczki”, jest na to jego wyraźne przyzwolenie… W doborze osób podobnych do ministrów Ziobry czy Kamińskiego jest swego rodzaju sens. Chodzi o to, by mieć pod ręką osoby zdolne do przekraczania pewnych granic. To jest przemyślane działanie.

– Nie sądzi Pan, że te „podchody” w samorządach, kontrole CBA, szukanie ewentualnych haków, to w zasadzie taki nieformalny start PiS-owskiej kampanii do wyborów samorządowych. Rodzaj forpoczty?
– Z pewnością jest coś w tym spostrzeżeniu. Tak naprawdę chodzi o zastraszanie. Z rozmów z koleżankami i kolegami z samorządów wynika pewien niepokój. Posługiwanie się służbami, manipulowanie mediami, by w jak najgorszym świetle przedstawiać przeciwników politycznych to metody sprawowania władzy rodem z PRL-u. Często trudno się przed nimi bronić. Staram się wierzyć w to, że opozycji starczy rozumu, by w porę dać temu należyty odpór.

– Co opozycja w obecnej kondycji jest w stanie zdziałać?
– Na liderach partii opozycyjnych spoczywa wielka odpowiedzialność, ale jak na razie Platforma i Nowoczesna wyraźnie ze sobą konkurują…

– Czy to jest czas na to, by konkurować, spierać się między sobą?
– To pytanie należy skierować do liderów partii politycznych. Straszenie wygraną PiS-u już nie robi wrażenia, bo ta formacja już wygrała. Życzyłbym sobie zjednoczenia, bo dziś protestowanie przeciw PiS-owi już nie wystarcza. Rolą i zadaniem partii politycznych jest przede wszystkim pokazanie dobrego programu, a także kompetencji osób, które zdołają go wcielić w życie. W Polsce są ludzie z wielkim doświadczeniem w rządzeniu państwem, jest też duże grono samorządowców. Ludzi ciężkiej pracy, chwilami od podstaw. Osobiście wyznaję dewizę Młynarskiego: „Róbmy swoje”. Pracuję po 50-60 godzin tygodniowo, robię wszystko, by miastem zarządzać jak najlepiej, a jednocześnie uczestniczyć w sytuacjach ważnych, symbolicznych, dotyczących np. apelu smoleńskiego czy Czarnego Protestu. W pierwszym przypadku potrzebne są umiejętności i kompetencje, w drugim – nieuciekanie od symboliki, jasny otwarty stosunek do tego, co drogie i bliskie społeczeństwu.

– Mówi się o Panu, że wojuje Pan na wszystkich możliwych frontach. Jako pierwszy w Polsce zablokował Pan apel smoleński, pierwszy ujawnił, ile miasto płaci Kościołowi. Na dodatek uczestniczy Pan w marszach KOD-u, krzyczy „precz z kaczyzmem” i wspiera homoseksualistów, a walczy z kibolami.
– Nie wojuję z kimkolwiek. Bądźmy precyzyjni. Biorę udział w Marszu Równości, bo jestem przeciwny wszelkim wykluczeniom. To jest naczelna idea tego marszu wypisana na europejskich sztandarach. Nie walczę z kibicami, wręcz odwrotnie – trzymam kciuki za poznańskiego Lecha i życzę mu sukcesów. Popieram piłkę nożną, ale zawsze zwalczać będę zadymiarzy. Z Kościołem też nie walczę, jedynie nie rozmawiam z tą instytucją w pozycji klęczącej. Mam wielu znajomych i przyjaciół wśród duchownych. Bardzo ich szanuję. Realizujemy wspólnie wiele projektów.

– Jak Pan podsumowałby rok funkcjonowania samorządów pod rządami PiS-u?
– Od niedawna jestem w polityce. Byłem przedsiębiorcą i mentalnie jestem „skażony” podejściem biznesowym do wielu zagadnień dotyczących funkcjonowania takiego organizmu jak miasto. W zarządzaniu dużą strukturą warto jest skorzystać z doświadczeń zarządzania firmą. To, czego oczekuję z zewnątrz, to podobnie jak przedsiębiorca szeroko pojmowanej stabilizacji. Chcę wiedzieć, czego spodziewać się w następnych miesiącach czy latach. Niespodzianki typu reforma oświaty, która ma nagle kosztować miasto dodatkowe 50 mln zł jest deprymująca. Powoduje większą zachowawczość przy podejmowaniu innych decyzji wymagających finansowania. Mam tu na myśli np. inwestycje. Rządy PiS wprowadzają chaos, poczucie niestabilności. Mnożą się hasła zmian, za którymi nie idą żadne konkrety. Drastycznym przykładem nieodpowiedzialnych decyzji jest choćby cofnięcie 6-latków do przedszkoli czy likwidacja gimnazjów. Te decyzje generują olbrzymie koszty. Drugi ważny obszar to sprawy dotyczące gospodarki. Bardzo często współpracujemy z inwestorami – a to od inwestycji zarówno krajowych, jak i zagranicznych – zależy przecież rozwój określonych terenów i cała gospodarka miejskimi zasobami. Gwałtowne ruchy nie robią jej dobrze. Już dziś odczuwamy skutki nagłych zmian w spółkach skarbu państwa. W PKP na przykład został wymieniony zarząd. Nasze rozmowy w sprawie przebudowy dworca w Poznaniu były bardzo zaawansowane. Nagle wszystko zaczyna się wydłużać. Brak poczucia stabilizacji gospodarczej przekłada się na decyzje inwestorów, a to boleśnie dotyka samorządy.

– Niedawno minął rok od powstania Komitetu Obrony Demokracji. Czy uważa Pan, że ten ruch obywatelski spełnia pokładane w nim nadzieje?
– Uważam, że szefowie tego ruchu biorą na swoje barki ogromny ciężar. KOD rozbudził w Polkach i Polakach spore nadzieje, a przecież nie jest łatwo tak wielkim „zespołem” ludzi pokierować. To wielka odpowiedzialność
i zobowiązanie. Sam się wywodzę z ruchów miejskich, ale one nigdy nie miały takiej siły, jaką ma KOD. Ten ruch budzi mój szacunek i nadzieję. Jednak coraz częściej myślę, że jego liderzy będą musieli się zastanowić nad rolą, jaką powinien odgrywać w społeczno-politycznym życiu Polski. Odpowiedzieć sobie na pytanie, czym chce być w istocie: czy w przyszłości stać się partią czy też będzie czymś w rodzaju platformy jednoczącej różne partie polityczne? Bo musimy być wszyscy razem, musimy wierzyć w sens każdego, nawet tego najdrobniejszego protestu. Nie wolno się zrażać chwilowym brakiem skuteczności… Przypomnijmy sobie lata 80-te i tamte nielegalne protesty. Wtedy mogło się wydawać, że nie ma szans. Na szczęście byli tacy ludzie jak Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, których wiara w sens protestu ani na chwilę nie opuszczała… Jacek Kaczmarski śpiewał: „Nie wątpić, w sens ofiary wierzyć jest rzeczą łatwą – bywa wielką”.
Tamte działania w walce o wolność ja dziś traktuję jako wielkie zobowiązanie dla siebie. Gdy organizowany jest podobny protest, to wiem, że trzeba w nim uczestniczyć. Nie wolno się zniechęcać. Na to liczy Kaczyński i jego ekipa. Myślą, że społeczeństwo się zmęczy i opadną mu skrzydła, więc nie wolno na to pozwolić. Trzeba być konsekwentnym. Szkoda, że KOD nie powstał wcześniej, że nie ma swojej reprezentacji w Sejmie, że ma problemy finansowe. Apelowałbym jednak do ludzi KOD-u, żeby nie składali broni. Jestem z nimi całym sercem.

– Jak by Pan skompletował teraz repertuar Jacka Kaczmarskiego? Kiedyś Pan się tym zajmował.
– Często sięgam do tego repertuaru, bo historia zatoczyła koło. On znowu jest aktualny. W utworach Jacka często znajduję wskazówki dla swoich działań. To, co on mówił 20 lat temu, teraz brzmi jak przepowiednia. Dziś zaproponowałbym przede wszystkim „Arkę Noego”:
„Budujcie Arkę przed potopem
Dobądźcie na to swych wszystkich sił
Budujcie Arkę przed potopem
Choćby tłum z waszej pracy kpił
Ocalić trzeba co najdroższe
A przecież tyle już tego jest
Budujcie Arkę przed potopem
Odrzućcie dziś każdy zbędny gest…”
Taką mamy sytuację. Obawiam się wypchnięcia Polski ze struktur europejskich. Mamy dosyć groźnego sąsiada za wschodnią granicą. Wewnętrzne konflikty, problemy gospodarcze, marginalizacja w Europie – z pewnością nam nie służą. Nieroztropna polityka doprowadziła nas do utraty niepodległości w przeszłości. Po jej odzyskaniu nie potrafiliśmy tej niepodległości obronić przed dwoma dyktaturami. Powinniśmy wyciągać wnioski z historii i w tak burzliwych czasach zachowywać się bardzo rozsądnie. Przede wszystkim – unikać sporów wewnętrznych. Bardzo duży wpływ na ostatnie wybory mieli hierarchowie Kościoła Katolickiego, którzy jednoznacznie opowiedzieli się po stronie PiS.
Bardzo bym nie chciał zaprzepaszczenia dorobku ostatnich 27 lat i dorobku tych, którzy wcześniej wywalczyli dla nas wolność. Myślę o Mazowieckim, Nowaku-Jeziorańskim, Bartoszewskim, Geremku… długo by wymieniać. Tego się boję. Gospodarczo już teraz bardzo dużo tracimy. Niepokoi polityka zagraniczna. Proszę spojrzeć na to, co się dzieje na Ukrainie. Wystarczy na chwilę uruchomić wyobraźnię i pomyśleć – mamy za sobą najlepsze 27 lat w historii Polski, licząc od czasów Jagiellonów. Byliśmy symbolem postępu. Odzyskaliśmy pozycję na świecie… Nie wolno nam pozwolić na dalsze dewastowanie państwa i roztrwonienie dotychczasowego dorobku.

– Wyjdzie Pan na ulicę 13 grudnia 2016 roku? Będzie Pan przed siedzibą PiS-u?
– Tak!

  •  
  •  
  •  
  •  

Polecamy również

Dodaj komentarz

17 komentarzy do "Jacek Jaśkowiak – buntownik z Poznania"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Aanka

Dziękuję za odwagę i determinację.

Maciek123454321

Brawo, Panie Prezydencie! Nic więcej nie napiszę.

Zwykły Kowalski

Jako Wielkopolanin pragnę złożyć Panu wyrazy szacunku i podziękowania za to co Pan robi. Proszę wytrwać w swych przekonaniach trzymając gardę wysoko by nie dać się zaskoczyć „sierpowym” prowokacjom szykowanym zapewne na „opornych i niepokornych” przedstawicieli samorządów przez PiS-iowatych komuchów. Trzymam za to kciuki.

Dariusz

Bardzo dziękuję Autorce, że wykazała się klasą i taktem i przypadkowo nie zapytała pana Jaśkowiaka, czym może pochwalić się jako prezydent Poznania po 2 latach prezydentury – co dobrego zrobił dla miasta i jego mieszkańców? Albo dlaczego, wg portalu samorządowiec, pracę prezydenta Jaśkowiaka, negatywnie ocenia 84,85% głosujących?
🙂

Pustelnik

Dariusz Januszu przeczytaj wywiad 2-3 x może zrozumiesz co Pan Przezydent Jaskowiak dobrego zrobił dla miasta. Jego obecność daje nadzieję na lepsze życie dla obywateli naszego miasta. Oceny negatywne dawać łatwo ale działać potrafi tylko prawdziwy lider. Dziękuję Panie Prezydencie.

Dariusz

„Dariusz Januszu ” – jeśli już, to Dariuszu Marianie, Pusty Pustelniku 🙂
A co „:dobrego” zrobił dla miasta, to widzę codziennie na ulicach Poznania.

Pustelnik Adam

Kazdy z nas widzi te pozytywne zmiany .Niestety wrodzone malkontenctowo i narzekanie Polaków jest bardzo złą cechą. Dla mnie super jest strefa tempo 30, ścieżki rowerowe, widoczne zmiany w Centrum Poznania a także zdecydowne NIE dla chorych „kaczystów” (np Macierwicz). Na ocenę dokonań poczekajmy na koniec kadencji. Bardzo łatwo jest ogólnie narzekać i truć, a trudniej konstruktywnie krytykować. .

krakus

Jaki z niego buntownik skoro chce utrzymania starej nomenklatury?

Zgredzinka

Właśnie dlatego.
Próbuje ratować co się da.
To taki nasz współczesny Rejtan.

Arkadiuszyvndn

Zadanie podstawowe dla KOD; zbudować świat polityki bez dotacji z pieniędzy publicznych, bez stanowisk rozdzielonych partyjne. Jak to się uda to znikną nieudacznicy z życia publicznego. Co by znaczył, kim byłby naczelnik, bez możliwości rozdawania posad itd….

Zgredzinka

To niby jakby to miało funkcjonować ?
Widziałeś już gdzieś na świecie takie rozwiązanie ?

ARKADIUSZ

DOBROWOLNA SKŁADKA OD OSOBY FIZYCZNEJ POPIERAJĄCEJ UGRUPOWANIE POLITYCZNE, Z KTÓREJ NALEŻY SIĘ ROZLICZYĆ Z FISKUSEM. Darczyńca ma możliwość odliczyć wpłatę od dochodu do określonej wysokości, obdarowany ma obowiązek odprowadzić podatek od wpłat, stanowiący % od całości wpływów na konto. Natomiast wszelkie stanowiska mające związek z budżetem ( na który składa się Suweren) i dochody uzyskiwane, muszą być jawne i podlegać publicznej ocenie.

Zgredzinka

To propozycja jakiegoś nowatorskiego rozwiązania?

Kaja

nasz prezydent!!!!

tom

tak trzymaj Poznań i nie daj się chamom, mój dziadek był powstańcem a ja poznaniakiem z wielu pokoleń, więc trzymajmy się wiara!!!

Sławek
Grobelny był lepszy? Spójrzmy na chlebak+galerię, Posnanie tuż obok galerii malta, 7 stacji rowerowych, brak przejścia przy dworcu an moście Dworcowym, zakoany wiadukt na Grunwaldzkiej. W tej chwili niemożliwe staje się możliwe. Pan Jaśkowiak jest modelowym przedstawicielem kogoś z ruchów miejskich, pro Europejskich. Jeżeli ktoś przedstawia nam wizję miast zachodnioeuropejskich, proekologicznych gdzie centra miast żyją, miasta są atrakcyjne dla mieszkańców i turystów. Mam nadzieję że Pan Jaśkowiak i jemu podobni w następnych wyborach będą nadal zmieniać moje miasto by przypominało Wrocław, Kraków nie wspominając o miastach zachodniej Europy. Sam jestem kierowcą, mieszkam tu kilkadziesiąt lat i teraz widzę kogoś kto… Czytaj więcej »
grzegorz

Jaki on buntownik, klasyczny hochsztapler.

wpDiscuz