Łamanie opłatkiem inne – fragmenty z dziennika

Łamanie opłatkiem inne - fragmenty z dziennika

Wigilia, 24 grudnia 1981 roku, czwartek
Moja siostra przysłała nam opłatek, jeszcze przed pójściem do szpitala. Piosia przyniosła drugi. Opłatek przynajmniej nie na kartki. Dowiedziałam się, że wypuścili Andrzeja Wernera. W południe wyszłam na zakupy i udało mi się kupić karpia. Tradycja będzie więc zachowana mimo szaleństw WRON-y. Przypadkowo dostałam jajka, bo właśnie byłam w sklepie, gdy je „rzucili”. Ludzie gadają o zagrażającym głodzie. Są w strachu, a lęk wyzwala w niektórych podłość. Jedna wystrojona w futro kobieta powiedziała: „Wieś ma co jeść, jak nie odda, to im odbiorą i chleb będzie”. Taki jest skutek długofalowej propagandy, napuszczania miasta na wieś i odwrotnie. Skończył się sojusz robotniczo-chłopski, a zaczęło ujadanie.
To są w kolejkach jednak dość rzadkie przypadki. Antyrobotniczych wystąpień słyszałam mało, antyinteligenckich także nie. Nawet antysemityzm jakby trochę stracił chorobliwe rumieńce. Nigdy w moim życiu nie przeżyłam takiej Wigilii. Tak smutnej, beznadziejnej i pełnej niepokoju. O ludzi bliskich, o moją chorą siostrę i nieznanych.
Około dziesiątej wieczorem przyjechał Łukasz z Basią. Opowiadają o wielu rzeczach dziejących się we Wrocławiu. Pafawag został przy „pacyfikacji” prawie kompletnie zniszczony przez czołgi. Łukasz jest teraz znów dyrektorem Instytutu, wybranym przez Solidarność. Mają małe siedmiomiesięczne dziecko, które przywieźli ze sobą do Warszawy. Przyjechali na zezwolenie, które Łukasz sobie wypisał i przywalił pieczątkę. Na szczęście nikt ich nie sprawdzał. Niektórzy po prostu wsiadają i jeżdżą, inni piszą prośby o pozwolenie na wyjazd i go nie dostają, co jest upokarzającym efektem sowietyzacji urzędów. Tam przecież jest tak od zawsze, że trzeba mieć na wszystko przepustkę. Wiele elementów przypłynęło do nas od doradców z tamtych stron. W społeczeństwie od półtora roku żyjącym wolnością jest to tym bardziej nie do przyjęcia.
Łamanie opłatkiem inne. Łzy inne, nawet duchy moich zmarłych rodziców załamują swoje niewidzialne ręce. Przynajmniej tu są. Siedzimy do nocy. Gadamy o czarnej przyszłości, która przyczaiła się na kilka świątecznych dni. Sytuacja kraju będzie się pogarszała, a my będziemy się temu przyglądać, nie mogąc nic zrobić. Zostaje miłość wzajemna. Tylko ona.

25 grudnia 1981 roku, Pierwsze Święto
W kościele Zbawiciela obejrzeć z Wawrzynem żłóbek. Na długim spacerze w Łazienkach, w mieście obrzydliwa odwilż, nie polityczna oczywiście, choć w parku nie ma dziś ani jednego żołnierza. Tylko, gdy szliśmy obok Trasy Łazienkowskiej, dołem jechały skoty.
W domu słuchaliśmy płyt, bo program muzyczny w radiu jest nie z tego świata. Prócz paru kolęd i porannej mszy. A jednak WRON-a ukłoniła się grzecznie swoją czerwoną czapeczką z pięcioramienną gwiazdą zamiast komety i łaskawie zezwoliła. Wałęsa ciągle milczy; to dobrze, ale cały naród boi się o niego. Mirek przyniósł mi wczoraj czerwonego tulipana w małej doniczce, na stole stwarza wrażenie buntu przeciw czołgom.

24 grudnia 2016 roku
Kochani, składam wam życzenia, żeby wzory z dawno i słusznie minionych czasów się znów nie powtórzyły, choć ilość policji w Sejmie źle wróży.
Życzę, żeby uśmiech prezesa w limuzynie się wam nie przyśnił, żeby policja i wojsko broniące nam, obywatelom dostępu do Sejmu, stało po stronie obywateli, żeby nie dało się wmanewrować w to samo, co nam zgotował WRON (młodzież niech sobie wygoogluje, czym była ta organizacja).
Życzę wam, żeby twarz rządzącej partii czyli, prokurator Piotrowicz, oskarżający ludzi opozycji w stanie wojennym, nie pokazywał nam już, co potrafi, a szef Solidarności Piotr Duda, który w tamtym czasie bronił dostępu do reżimowej TVP, a teraz chce opozycję nakrywać czapkami i mówi to w imieniu całego związku, niech założy czapkę niewidkę i w spokoju poczeka na swoją kolej. Z pewnością tak jak niejaki Śniadek, poprzedni przywódca, dostanie fuchę.
Wicepremierowi Gowinowi życzę siły, żeby wydostał się z bagna. Kukizowi także. Opozycji, żeby się pogodziła, a nam wszystkim, żebyśmy nie musieli zajmować się polityką!
Ludzie nie bójcie się – 500+ zostanie!!! Nikt wam tego nie odbierze, ale to nie może być cena za wolność. Bez wolności nie da się żyć!

Krystyna Kofta

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Łamanie opłatkiem inne – fragmenty z dziennika"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
szulki

Piękny, mądry tekst, za który bardzo dziękuję. Od 1981 r. nie byłem w tak podłym nastroju w Święta.

Dariusz

Nadal ma Pani żal do Tuska, że zabrał Pani 50% kosztów uzyskania?
🙂

wpDiscuz