Marcelina Zawisza – „Schetyna lewicy w spódnicy”?

Marcelina Zawisza – „Schetyna lewicy w spódnicy”?

Trzeba się dzielić dobrami, bo to opłaca się wszystkim – mówi Marcelina Zawisza w rozmowie z Magdą Jethon.

Magda Jethon: Czy Pani uważa, że Polskę trzeba ratować?
Marcelina Zawisza: Na pewno trzeba interweniować w wielu sprawach. W Polsce mamy problemy już nie tylko z kwestiami pracowniczymi czy socjalnymi, ale także ze sprawami związanymi z prawami człowieka. Mam na myśli na przykład próbę zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. To, jak udało się rozkręcić Czarny Protest (a wcześniej już w kwietniu zorganizować w kilkunastu miastach w Polsce demonstracje przeciwko barbarzyńskiej ustawie Ordo Iuris, popartej przez premier Szydło) pokazuje skalę oburzenia kobiet na dalsze odbieranie im ich praw. Dla nas w Razem to ważne, że mogliśmy te pierwsze protesty organizować. A także to, że kobiety pokazały później, że świetnie potrafią się samoorganizować.

– A czy Polskę trzeba pogodzić?
– Wydaje mi się, że cały czas wszyscy mówią o godzeniu Polski i Polaków, o tym, że powinniśmy wszyscy współpracować. I na jakimś poziomie to jest prawda, ale powinniśmy też umieć zdefiniować swoje interesy. Zupełnie inny interes ma pracownik firmy, który zatrudniony jest na umowie śmieciowej, a zupełnie inny człowiek, który go w ten sposób – niezgodnie z prawem – zatrudnia.

– Wy chcecie reprezentować grupę biednych, mówiąc w dużym uproszczeniu.
– Też. Chcemy reprezentować wszystkich pracowników, w tym również klasę średnią.

– Czyli dokładnie tak jak PiS.
– Tylko my w sposób oczywisty różnimy się od PiS. Poza mówieniem o tym, że Polki i Polacy powinni żyć godnie i mieć pracę, w przeciwieństwie do PiS-u wiemy, jak ważny jest szacunek do instytucji publicznych. Jeżeli będziemy je niszczyć tak, jak robi to PiS, to ludzie przestaną mieć szacunek do państwa. A jeżeli przestaną mieć szacunek do państwa, to przestaną chcieć pracować na wspólne dobro. To, co robi PiS, na dłuższą metę jest szalenie szkodliwe.

– Jak Pani ocenia rok rządów PiS-u?
– Bardzo negatywnie. Od zniszczenia Trybunału Konstytucyjnego, który PiS po prostu rozjechało walcem, poprzez ustawę inwigilacyjną, przygotowywaną właśnie ustawę o zgromadzeniach publicznych, do propagandy w TVP. To, co się dzieje w telewizji publicznej, woła o pomstę do nieba, to jest propaganda w najgorszym stylu. Wybieranie tematów, które pasują władzy, przekłamania, odwoływanie się do najgorszych instynktów, ciągłe szczucie na uchodźców, na opozycję, to jest próba niszczenia społeczeństwa obywatelskiego. Karygodne jest to, jak bardzo nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów. Do tego współpraca ze skrajną prawicą, ten flirt, który uprawia PiS poklepując Obóz Narodowo-Radykalny czy Młodzież Wszechpolską. Przecież oni już przebierają nogami, by dostać się do obrony terytorialnej, gdzie będą szkoleni z obsługi broni i do reagowania w sytuacjach kryzysowych. A przecież ONR to są ludzie, którzy dążą do tego, żeby po pierwsze – obalić demokrację, a po drugie – żeby usunąć ze społeczeństwa „wrogów”, czyli osoby o innym kolorze skóry, innej wiary, a jak tych zabraknie, to choćby słuchających innej muzyki…

– A co fajnego zrobiło PiS?
– 500+.

– 500+ to według Pani pomoc potrzebującym, czy rozdawnictwo?
– Jako specjalistyka od polityki społecznej mam dwojakie podejście do 500+. Z jednej strony jest dobre, ponieważ trafia dokładnie tam, gdzie powinno było trafić.

– Oraz tam, gdzie nie musiało trafić, czyli do zamożnych rodzin wielodzietnych.
– No tak. Ale koszty obsługi 500+, jeżeli byłoby to świadczenie skierowane jedynie do najuboższych poniżej jakiegoś progu, wzrosłyby. W związku z tym taniej i efektywniej było po prostu stworzyć system dla osób, które mają dwójkę i więcej dzieci. Nie zapominajmy, że, jak mówi prof. Tarkowska, która zajmowała się ubóstwem od lat 90., w Polsce bieda ma twarz dziecka z rodziny wielodzietnej. To jest coś, o czym nie mówiono, a o tym powinno się mówić codziennie, o tym się powinno krzyczeć. Każdy, kto ma dostęp do mównicy sejmowej i nie krzyczał na temat tego, że bieda w Polsce ma twarz dziecka, jest winny tej sytuacji, że rodziny wielodzietne w Polsce staczały się naprawdę w skrajne ubóstwo.

– Dobrze Pani wie, że jest w Polsce sporo samotnych matek, które żyją na granicy ubóstwa, one nie dostają 500+ , a dostają je bardzo zamożne rodziny wielodzietne.
– Składaliśmy na etapie konsultacji społecznych różne uwagi do tego projektu, m.in. żeby samotnym rodzicom łatwiej było otrzymywać wsparcie. Zależało nam też, żeby niezależnie od dochodu i od liczby dzieci w rodzinie, to wsparcie było zawsze przyznawane na dzieci z niepełnosprawnością.

– No i gdzie te poprawki?
– PiS je zignorował.

– Partia Razem – to znaczy z kim?
– Z pracownikami, nauczycielkami, pielęgniarkami, ochroniarzami. Byliśmy niedawno na demonstracji ZNP, wspólnie z przedstawicielami innych partii, z przewodniczącym Broniarzem i rodzicami z KOD-u. Wcześniej wspólnie protestowaliśmy z Barbarą Nowacką czy z Joanną Scheuring-Wielgus w obronie praw kobiet. Jeżeli jest konkretna sprawa i są politycy, którzy pokazują, że im zależy, to jesteśmy w stanie się z nimi dogadać i protestowa. Ale to nie znaczy jeszcze, że musimy zawierać koalicje.

– Brawo, coś się chyba ostatnio zmieniło, bo na początku nie chcieliście być z nikim.
– Rozumiem, do czego pani nawiązuje. Pewnie chodzi o demonstracje w sprawie Trybunału Konstytucyjnego i początki Komitetu Obrony Demokracji. My mamy ogromny problem, żeby w obronie Trybunału stanąć na jednej scenie razem ze skompromitowanymi politykami PO. Mowa o partii, która sama w sposób jawnie niezgodny z Konstytucją wybrała sobie sędziów TK na zapas. Mamy problem z partią, która przez osiem lat była u władzy i przegrała wybory, ponieważ pokazała swoją pogardę dla ludzi.

– Czyli z KOD-em ewentualnie tak…
– Oczywiście. Wielokrotnie protestowaliśmy wspólnie z KOD-em. Bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że KOD zmobilizował wyborców liberalnych, którzy tak licznie wyszli na ulice i protestowali w obronie swoich praw, w obronie państwa prawa, w obronie instytucji. Prawdę mówiąc, trochę w to na początku nie wierzyłam. Bo wcześniej traktowano protestowanie na ulicy jako coś złego. To było dla mnie niesamowite, że ta wielka fala, chyba pierwszy raz, pojawiła się nie po prawej stronie. Później można było to samo zaobserwować przy okazji Czarnego Protestu i Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Myślę, ze gdyby nie to wcześniejsze pospolite ruszenie KOD-u, Czarny Protest nie byłby tak wielki. I to jest super. Nie rozumiem tylko, dlaczego liderzy KOD upierają się, żeby protestować ciągle z tymi samymi politykami, czasem niezbyt wiarygodnymi, to nie ma sensu.

– Jednak zapewne zna Pani powiedzenie „w jedności siła”. Może dla dobra sprawy trzeba razem protestować. W Polsce wszyscy się kłócą, a w tym czasie PiS robi swoje.
– Tworzenie bloku „wszyscy przeciwko PiS” nie jest rozwiązaniem tego problemu. Gorzej – może być przeciwskuteczne. Jak na Węgrzech.

–  Ale to nie znaczy, że nie należy razem protestować.
– Ale my to robimy. Kiedy był Czarny Protest i realne niebezpieczeństwo wprowadzenia ustawy, która odbierałaby godność, podmiotowość i podstawowe prawa człowieka kobietom, stanęliśmy szeroko.

– Jak się Pani podoba to, że na marszu ONR było 75 tysięcy ludzi, a na waszym około tysiąca?
– Nie warto wierzyć w szacunki ministra Błaszczaka co do liczby uczestników marszu antyfaszystowskiego. Co do Marszu Niepodległości, to skupił on w zasadzie całe skrajnie prawicowe środowisko, poza NOP, czyli Narodowym Odrodzeniem Polski, które organizuje marsz we Wrocławiu, ponieważ uważa, że ten w Warszawie jest zbyt „łagodny”. Oni na swój wrocławski zapraszają np. Ku-Klux-Klan czy Forza Nuova, bezpośrednio nawiązując do ideologii faszystowskiej. To jest smutne, że organizacje skrajnie nacjonalistyczne, która wykluczają sporą część społeczeństwa, które domagają się w zasadzie zniesienia demokracji, przyciągają takie tłumy. Trzeba jednak spojrzeć na to konstruktywnie. Kto może z tym wygrać? Na pewno nie skompromitowane elity spod znaku Platformy Obywatelskiej. Jedynym sposobem na to, żeby wygrać z prawicowym populizmem, z nienawiścią, z kampanią oszczerstw, kłamstw, szczucia na ludzi jest bycie autentycznym.

– I bycie razem! Jesteście młodzi i świeży, moglibyście być wielką energią dla jakiegoś nowego ruchu, ale jeżeli zakładacie, że z nikim nie będziecie się łączyć, to pozostaniecie w swoim małym gronie. Co z tego, że przejrzysty jest wasz cel, program, uczciwość, zamiary, ale jesteście niszą.
– Byliśmy niszą. W tym momencie jesteśmy partią, która rośnie, która coraz częściej pojawia się w mediach, która wrzuca tematy do debaty publicznej, ale także forsuje pewne rzeczy. Skutecznie walczymy z uśmieciowieniem pracy w instytucjach publicznych i w przetargach publicznych.

– Z jednej strony jesteście fajni, młodzi, ale wasze choć szczere, to niekiedy utopijne propozycje, nie znajdą akceptacji w szerokich kręgach.
– Wiem, że łatwiej jest robić politykę jeżeli się ukryje część postulatów, albo się dostosuje do tego, co akurat pokazują sondaże. To robi na przykład pan Petru. Teraz pan Petru twierdzi, że już uchodźców nie chce, bo ludzie uważają, że uchodźcy, delikatnie mówiąc, nie są u nas mile widziani. My będziemy bronić uchodźców, bo tego wymaga przyzwoitość. Będziemy bronić ludzi, którzy uciekają przed wojną, niezależnie od tego, ile procent ludzi w Polsce będzie uważało, że tego się nie da zrobić.

– A może po prostu broniąc uchodźców należy znajdować rozwiązania, które by uspokoiły tych, którzy się ich boją.
– Oczywiście. Ale przy naszej sile dojścia do mediów, trafianie do ludzi nie jest takie proste. My to robimy oddolnie, akcjami, ulotkami, organizowaniem spotkań, próbujemy dotrzeć do ludzi i pokazać im drugą stronę. Opowiadamy o tym, jak Polaków traktowano, kiedy byli na emigracji, kiedy potrzebowali wsparcia, kiedy uciekali przed wojną, czy w stanie wojennym… A traktowano ich naprawdę dobrze. I my powinniśmy o tym pamiętać, że mimo obaw w krajach, do których przybywaliśmy, pomoc została nam udzielona. Dziś ostatni szpital w Aleppo został zbombardowany, jest dostępny w internecie filmik sprzed czterech dni, gdzie widać bombardowanie tego szpitala od wewnątrz, widać małe dzieci… Media tego nie pokazują…

– Może, żeby nie zakłócać spokoju sumienia…
– Kiedy czytam o Powstaniu Warszawskim i o tym, co się wtedy działo w Warszawie, to zastanawiam się, jak można było wtedy nie reagować, jak to się stało, że społeczność międzynarodowa nie podjęła wtedy zdecydowanych działań, jak mogli na to pozwolić? Proszę teraz odpowiedzieć sobie na pytanie, jak my możemy żyć, pić herbatę, robić wywiad, rozmawiać, kiedy oni tam giną, kiedy tam są bombardowane szpitale dziecięce? Jak to się dzieje?

– Mówią o was, „to ideowcy myślący w kategoriach interesu społecznego, a nie własnego, są sprawni, pełni energii i autentyczni”. Prof. Karol Modzelewski mówi „jedyna lewica w Polsce godna tego miana”. Wszystko jest pięknie, kiedy mówimy o sferze ideologicznej. Gorzej , kiedy przechodzimy do gospodarki. Znany analityk Piotr Kuczyński mówi: „Miejscami ich program jest niestety księżycowy. Muszą dojrzeć. Czekam na mniej utopijne propozycje”. Głównie chodzi tu o ten podatek 75 proc. Podobno wy również wiecie o tym, że on specjalnie nie zwiększy dochodów budżetowych, tylko chodzi wam o zasadę, żeby nie było zbyt wielu bogatych. Czy tak?
– Podatki mają co najmniej dwie funkcje. Pierwsza – fiskalna, czyli ściąganie pieniędzy do budżetu po to, żebyśmy mogli te pieniądze później rozdysponowywać. A druga to regulacyjna, w tym wyrównywanie nierówności. I po to mamy kwotę wolną, żeby ludzie biedni nie musieli płacić podatku, po to mamy progi podatkowe, żeby ludzie dokładali się do budżetu według swoich możliwości. W Polsce nierówności dochodowe są spore. Jeżeli chcemy być lepszym społeczeństwem, to naprawdę powinniśmy zacząć myśleć o tym, jak je ograniczyć. Jest bardzo ciekawa książka „Duch równości” dwójki badaczy, Kate Pickett i Richarda Wilkinsona. Oni badają wpływ nierówności dochodowych np. na ciąże młodocianych, na alkoholizm, na samobójstwa. Wyniki są takie, że w tych społeczeństwach, w których nierówności dochodowe są mniejsze, tam gdzie państwo interweniuje i podatki są bardziej progresywne, tam tych problemów jest dużo mniej. Te społeczeństwa są bardziej równościowe, a ludzie są w stanie lepiej ze sobą funkcjonować. Lepiej żyje się wszystkim.

– Niektórzy ekonomiści zarzucają wam, że jesteście przekonani, że w ogóle nie trzeba dbać o gospodarkę, że ona sama się będzie kręcić. Że wasze propozycje to program wielu pobożnych życzeń i postulatów, ponieważ nigdzie nie mówicie, skąd brać pieniądze.
– To nieprawda.

– Zapytam więc inaczej, czy myśli Pani, że te rozwiązania, o których mówi Pani i partia Razem, to one nie są głoszone przez inne partie, bo nikt nie wpadł na pomysł żeby zabrać bogatym, a dać biednym, czy może ekonomiści obliczyli, że te propozycje się nie opłacają?
– To się opłaca, ekonomiści to obliczyli. Dziś na zachodnich uniwerystetach nie panuje już niepodzielnie ekonomia neoliberalna. O tym co my, mówi też Stiglitz, który zdobył ekonomiczną Nagrodę Nobla, mówi o tym Krugmann, mówią o tym liczni europejscy ekonomiści na najwyższych stanowiskach. Mówią, że trzeba się dzielić, bo to opłaca się wszystkim, całemu społeczeństwu. Nie możemy pozwolić, żeby te nierówności dochodowe rosły. To nie jest przypadek, że po wojnie powstały społeczeństwa dobrobytu, ponieważ jednym z powodów radykalizacji społeczeństw, a w końcu wybuchu wojny było to, że ludzie byli coraz biedniejsi i odczuwali frustrację. W latach 30. był wielki kryzys i wielka bieda. Weźmy przykład Niemiec: ludzie się byli niezadowoleni i radykalizowali się, szukali winnego, naziści wskazali, że winnymi są Żydzi. Stąd już tylko krok dzielił nas do wybuchu II wojny światowej. Po II wojnie światowej powstało pewne porozumienie, że musimy zbudować taki świat, w którym ludzie nie będą biedni do tego stopnia, żeby się radykalizować. I dlatego po wojnie mamy 91 proc. podatek dla najbogatszych w Stanach Zjednoczonych. To jest moment największego prosperity w USA. Stany nigdy nie rozwijały się tak dobrze i tak szybko, jak wtedy. To są rzeczy, które się opłacają. Po prostu. Teraz jesteśmy gospodarką mało innowacyjną i nie dlatego, że mamy głupsze społeczeństwo. Największy wskaźnik innowacyjności jest w tych krajach, gdzie żyje się najbezpieczniej. Tam, gdzie przedsiębiorca wie, że jeśli noga mu się powinie, to państwo jemu i jego pracownikom pomoże, próbuje on nowych rozwiązań, próbuje być innowacyjny. To nie zawsze wychodzi. Ale te społeczeństwa, które dają taką gwarancję bezpieczeństwa, to też zwykle te, które łożą publiczne pieniądze na rozwój inwestycji i są bardziej innowacyjne. Większość z tych niezwykłych przełomów technologicznych, z których my korzystamy: czy to internet, szczepienia czy liczne przedmioty życia codziennego, powstały dzięki wcześniejszym inwestycjom publicznym. To fenomen, który opisuje ekonomistka Mariana Mazzucato. Realizacja naszego programu daje gwarancję tych dwóch rzeczy: po pierwsze budowę społeczeństwa, które czuje się bezpiecznie, które może być w związku z tym innowacyjne, a po drugie, gwarantuje, że będzie nacisk na inwestycje publiczne.

– Gdyby tak się stało, że partia Razem przekonałaby Polaków do swojego programu, wygrałaby wybory i do rządzenia musiała zawiązać koalicję, to z kim Pani by widziała możliwość porozumienia się.
– Nie wiem. Za wcześnie na takie deklaracje.

– Wszyscy są beznadziejni?
– To nie jest kwestia, że wszyscy są beznadziejni, pytanie, kto jest najmniej beznadziejny.

– No i?
– Nie wiem, to jest trudne pytanie. To zależy od tego, jaki byłby wynik innych partii. Nie da się teraz powiedzieć.

– Czyli z tą partią, która będzie miała najwięcej… A to będzie PiS na przykład.
– Nie, nie, nie, nie o to chodzi. To nie jest kwestia tego, ile by komu brakowało… Mówimy pewnie o perspektywie kilku czy kilkunastu lat, a więc być może powstaną inne partie, a tych, które są, już nie będzie. Na początku 2015 roku nie było Razem, nie było partii Petru, nie było ruchu Kukiza. Mam szczerą nadzieję, że większość tych zawodowych polityków, którzy od lat nie zajmują się niczym innym poza siedzeniem w Sejmie, posunie się i zrobi miejsce dla nowych idei.

– Mimo, że partia ma sporo krytyków, to jednak najsurowsi mówią, że Pani ma wybitne zdolności polityczne i organizacyjne. Słyszała Pani o tym?
– Tak, słyszałam.

– Ale pewnie też słyszała Pani, że ktoś określił Panią „Schetyna lewicy w spódnicy”.
– Myślę, że mam lepsze zdolności polityczne niż pan Schetyna.

– Jak rodziły się u Pani tak zdecydowane poglądy lewicowe? Czy zaczęło się od jakiegoś wkurzenia?
– Zaczęło się od wielkiego smutku. To bardzo osobista historia. W dzieciństwie miałam raka. Pierwszy raz spędziłam w szpitalu dziewięć miesięcy. Moi rodzice bardzo mnie wspierali. W domu nigdy nie brakowało pieniędzy. Rodzice więc mogli sobie pozwolić na to, żeby mi kupować dodatkowe leki, żeby o mnie dbać naprawdę bardzo intensywnie. Mogli też często u mnie bywać. Miałam wtedy 13 lat. Spora część dzieciaków, szczególnie z rodzin wielodzietnych, które ze mną wtedy leżały, była w zupełnie innej sytuacji. I choć opieka lekarska i pielęgniarska była dla wszystkich taka sama, to fakt, że ich rodzice mieli mało czasu i bardzo mało pieniędzy, istotnie wpływał na proces leczenia. Przeżywalność takich dzieciaków była po prostu dużo mniejsza.

– Trzynastolatka zwróciła na to uwagę?
– Tak, pomyślałam, że to jest głęboko niesprawiedliwe, że ja mam, a oni nie mają, że trzeba zrobić coś, żeby to zmienić. I to był ten pierwszy moment. Niedługo później zapisałam się do stowarzyszenia Młodzi Socjaliści i zaczęłam działać. Wydawało mi się, że to jest wspaniały sposób na to, żeby poprawić sytuację. Każdy musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce zmiany społecznej? Jeżeli chce, musi zacząć coś robić, oczywiście w ramach swoich możliwości.

– Zapewne zna Pani cytat z Bismarcka, który powiedział: „Kto za młodu nie był socjalistą, ten na starość będzie łajdakiem. Ale kto na starość socjalistą pozostał, ten jest po prostu głupi”.
– No to ja będę głupia ewidentnie.

– Na razie może Panią zainteresują rady dla waszej partii od starych i doświadczonych. Aleksander Smolar zauważa „Jeśli znajdą kompromis między ideałami a rzeczywistością, mogą się stać istotną siłą modernizującą polską lewicę. Ale tylko w sojuszu z innymi środowiskami. Sami nie mają potencjału by stać się wielką partią, wpływającą na losy kraju, na razie przynajmniej”.  No to będziecie szukać sojuszników, żeby coś pożytecznego zrobić dla Polski?
– Współpracujemy ze związkami zawodowymi. Ze środowiskami kobiecymi. Ze stowarzyszeniami, które zajmują się pomocą uchodźcom. Z nauczycielami. Ze stowarzyszeniami broniącymi praw osób LGBT. To grupy interesów, które do tej pory nie były należycie reprezentowane. To jest tak, że my próbujemy szukać sojuszników i budujemy te sojusze, ale poza establishmentową polityką.

– A kto będzie zasypywał te wielkie polskie podziały? Kto będzie godził rodziny?
– Na świecie to jest normalne. Ujęty w demokratyczne ramy spór jest solą demokracji. Ludzie się polaryzują. Mieszkałam półtora roku w Wielkiej Brytanii i tam labourzyści i torysi się ze sobą spierają nieustannie. Nikt nie wymaga od nich wielkiego pojednania.  Zacieranie różnic między ugrupowaniami politycznymi sprawia, że obywatele postrzegają je jako jednolitą masę. A to pcha do władzy prawicowych populistów. Spór polityczny jest normalny i potrzebny.

– Takich podziałów Polsce nie było nigdy…
– Tak. Ale spór sam w sobie nie jest niczym złym. Tak długo, jak w ostatecznym rozrachunku jesteśmy w stanie usiąść do stołu i wspólnie zjeść posiłek. Ale spierajmy się! Dyskutujmy!

– No właśnie, wspólnie zjeść i może jeszcze normalnie rozmawiać
– Tak, to jest ważne.

– No to kiedy Pani zostanie premierem?
– Zobaczymy.

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

15 komentarzy do "Marcelina Zawisza – „Schetyna lewicy w spódnicy”?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
dobrozmianowiec

Komunizm my już przerabialiśmy.

Mariola

Dlatego w drodze do dyktatury został pominięty.

ryszard

A co to ma do rzeczy? Nie myl lewicy z komunizmem

mędrkowski

Partii Razem w tej chwili bliżej jest do formuły związkowej niż partyjnej. Polityka to też pomysł na napełnienie Budżetu Państwa. Polityka to też Sztuka Kompromisu, chociaż dzisiaj w wydaniu rządzących, to Sztuka Kłamania. Nie mam poglądów lewicowych, ale kibicuję Razem. Równowaga w Kosmosie musi być zachowana.

Grzegorz

Streszczenie programu tej pani i partii Razem to „Rozdać wszystko wszystkim i jakoś to będzie”.

ryszard

Nieprawda. Czytaj ze zrozumieniem

gniewko_syn_ryba

KIEDY WYWIAD Z MALEŃCZUKIEM ???!!!

adama

Razem popiera protesty kobiet, ‚Czarny marsz”, ‚Parasolki” – i to jest najważniejsze, bo to kobiety robia przewage nad PiS.

PaWeł

Pani Marcelino!Jest pani wspaniała wraz ze swoimi poglądami. Moja opinia obowiązuje do momentu gdy nie zechce pani ich wcielać w czyn. jako rządząca. To już było i jest przerabiane. Wynik zawsze jest taki sam. Biednych i potrzebujących wsparcia, przybywa . To oni najczęściej obalają taką władzę gdy katastrofa jest już nieuchronna. Gdyby interesowała się Pani, choćby trochę,szeroko rozumianą technologią to nie wygłaszałaby Pani swoich przekonań z taką pewnością.Rozumiem. Technologia? To takie odhumanizowane takie „przyziemne”,. Ale dobrze, że Pani jest. Braku szczerości nie zarzucam.

ryszard

Mylisz się pan. Popatrz na kraje socjalne jak Skandynawskie. Czy oni oszaleli?

wiesław

Obawiam się że to ryszard , przy całej sympatii dla niego i partii Razem, nie rozumie. Nie można przeszczepić na polski grunt rozwiązań skandynawskich, ani innych bo Polacy nie są Skandynawami. Bez zrozumienia tej prostej zależności; nacja- kultura- predyspozycje, gdybanie o skandynawskich standardach nad Wisłą jest tylko gdybaniem. Równie dobrze możemy czekać na królestwo niebieskie ( choć tutaj już zdążyliśmy poczynić kroki w postaci Intronizacji Jezusa)

gniewko_syn_ryba
Uważasz, że nie oszaleli ???… „Władze Szwecji zapłaciły imigrantom po 15 tys. USD za gwałt na kobiecie! Dział: Przestępczość i Terror Społeczeństwo | 30 października 2016 To nie ponury żart. Muzułmański imigrant z Erytrei, który brutalnie zgwałcił z kolegami Szwedkę, dostał od państwa odszkodowanie w wysokości 140 tys. koron. Wkrótce dostaną je też pozostali. Pomimo, że szwedzki sąd orzekł, iż mężczyzna brał udział w gwałcie, to jednak – jak to określono – „był bardziej pasywny” niż trzej pozostali gwałciciele. Dlatego musi dostać od państwa odszkodowanie równowartości 15 tys. USD za „traumę, którą przeżył w szwedzkim więzieniu”. Oczywiście z kieszeni tamtejszych… Czytaj więcej »
gniewko_syn_ryba

Niby „Schetyna w spódnicy” ale jakby tak ostrzyć i posiwić, to… wykapany Jaruś !!! ;))))))))))))))))

maja

co znaczy „na dłuższą metę” dla 68 letniego prezesa pis, czy min. szyszko, czy min. jasińskiego i innych wiekowych aktualnie psujących Polskę – 5 lat, max 10 lat. A po nich choćby potop!!!

Krzysztof Mazur

W jaki niby sposób świat miałby zareagować na Powstanie Warszawskie? Wysłać cudotwórcę, który bioprądami pokonałby Hitlera i Stalina? Powstanie było przegrane zanim się zaczęło i odpowiedzialność ponosi dowództwo AK. Świat zewnętrzny nic tu nie mógł pomóc. Z Aleppo jest niestety podobnie. Zachód nie chciał się zaangażować militarnie, więc zaangażował się Putin (i pewnie zaraz będzie Erdogan). Pani Zawisza może wysłać petycję do Putina, żeby nie bombardował szpitali, ale wątpię, żeby podziałało. Wojnę w Syrii ktoś kiedyś wygra i wtedy się ona skończy. Zewnętrzne rozwiązanie nie istnieje.

wpDiscuz