Mój niemodny patriotyzm

Mój niemodny patriotyzm

Studiowałam z pasją na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Wysoka średnia w indeksie, semestr na stypendium w USA, trzy języki, nagrodzony dyplom. Obrona dnia 10 grudnia 1981 roku. Świat stał przede mną otworem, ale trzy dni później ten otwór zamienił się w czarną dziurę, w którą jednak nie wpadłam.

Wkrótce wyjechałam, bardzo oficjalnie, na kontrakt POLSERVICE. Za słoną daninę płaconą tej organizacji, kupiłam sobie swobodę przyjeżdżania do Polski i goszczenia moich najbliższych za granicą, kiedy tylko chciałam. Pracowałam na dwóch kontynentach, zawsze w moim zawodzie, godnie i zgodnie z porządnymi kwalifikacjami, które mi dali mój kraj i moja uczelnia.
Wróciłam po dwunastu latach do tego samego i jednocześnie tak innego kraju, zawsze wspaniałego. Przywiozłam męża Włocha, małego synka i sakiewkę oszczędności, które zainwestowaliśmy tutaj. Prowadzimy firmę o charakterze budowlanym, która realizuje w metalu i szkle nowy wizerunek otaczającej nas rzeczywistości architektonicznej. Dwadzieścia dwa lata rzetelnego płacenia podatków i minimalnej rotacji wśród czterdziestu pracowników, którzy punktualnie na koniec miesiąca otrzymują dokładnie to, co mają wpisane w umowę o pracę na czas nieokreślony. No i satysfakcja, kiedy w warszawskim pejzażu urbanistycznym widzę gromadę moich „dzieci” – budynków, których szaty zostały skrojone w moim zakładzie.
Wybory jesienne przeżyłam bardzo emocjonalnie, czując wciąż jeszcze świeży dyskomfort lat 2005 – 2007 i palący wstyd za panią minister spraw zagranicznych… Załamała mnie frekwencja.

Na pierwszych zgromadzeniach KOD-u byłam zła. Patrzyłam na twarze i myślałam – co robiliście 25 października 2015 roku? Była ładna pogoda… Ostatni grill przy winku? Wycieczka za miasto? To był właściwy moment na skorzystanie z dobrodziejstw demokracji i wyrażenie opinii, która mogła coś zmienić. W sumie zabrakło tak niewielu głosów oddanych na kogokolwiek innego. A teraz? To znów my, specjaliści od tragicznych powstań, romantycznych zrywów i rozpaczliwych protestów.
Przychodzę na kolejne manifestacje KOD-u (przyznaję, że zimą zakładałam norki….). Jestem więc nie skategoryzowanym przeciwnikiem aktualnej władzy, bo nie „dziecko resortowe” i nieobecna podczas rozgrabiania po-PRL-owskiego. Niewygodny, ale żywy dowód, że można – własnymi siłami, od zera i uczciwie.

Czy mój niemodny patriotyzm, pozytywistyczny i kosmopolityczny, może się do czegoś przydać? Nie oddam tym aktualnym „patriotom” mojej pozycji, firmy, domu ani norek. Będę dalej pracować, budować, płacić podatki i utrzymywać nienaganny porządek na ulicy przed moją posesją. Ale oprócz tego potrzebuję zrobić jeszcze coś konkretnego oprócz powiewania flagą podczas marszów i oburzania się w wieczornych dyskusjach z przyjaciółmi. Pragmatycznie, organizacyjnie i nie politycznie. Co?

Agnieszka Wojsa Cosentino

Mój niemodny patriotyzmPS. Załączam też pisankę, którą sama namalowałam i zaniosłam w koszyczku do kościoła w Wielką Sobotę. Została poświęcona, bo ksiądz nic nie zauważył…

 

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Mój niemodny patriotyzm"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciek123454321

Nie Pani jedna jest wściekła, ja też. Ale miejmy nadzieję, że już niedługo i wyrzucimy PiS do politycznego śmietnika.

Kimi

Jest Pani klinicznym przypadkiem tego, czego oni nienawidzą. Zna Pani języki, ma świetny zawód i jeszcze na dodatek nieźle się Pani powodzi. Ohyda. I jeszcze nie wyszła za Polaka katolika! I Pani śmie mówić o patriotyzmie? Patriota to ma kij basebolowy w dłoni i koszulkę z orłem na piersi. I wcale nie musi pracować ani płacić podatków. A Pani to na pewno oszukuje i nie płaci tyle ile trzeba. Teraz trzeba tylko siedzieć cicho i się nie wychylać. Bo my jesteśmy ten gorszy sport.

Rebeliancik

Trzeba odsunąć PiS od władzy, najlepiej w sposób polityczny, ale wobec oczekiwanych oszustw i przekretow wyborczych może to być trudne.
Chyba większość z tych którzy łamią prawo i Konstytucję zdają sobie sprawę, że w razie przegranej czeka ich trudny czas naznaczony wyrokami sądowymi.
Dlatego też należy przygotowywać się też na wypadek fałszerstw wyborczych i to powinien być priorytet
opozycji też.
Dlaczego grupa posłów opozycji nie wystąpi z wnioskiem do TK o zbadanie wykonania zamachu stanu i/lub delegalizacji PiS? Tu nie ma na co czekać, sprawy zaszły za daleko.

b1234
Ja trochę później dołączyłem do Legionu Przedsiębiorców. Zaczynałem od przysłowiowego malucha i jednoosobowej firemki. Nijak nie pasuję do ‚oderwanych od koryta’. Od lat normą jest praca po paręnaście godzin, wieczny lęk przed kontrolą że dokopią się jakichś szczególików i dowalą karę bo zabrakło parafki na jakimś papierku. W tym roku zapłaciłem kilkaset tysięcy podatków w różnej formie. Jak setki tysięcy innych drobnych przedsiębiorców. Maszerowałem z KODem, wściekły na ludzi, którzy w imię swoich chorych politycznych ambicji potrafią zbluzgać trzy czwarte narodu. Którzy otumanili i przekupili prostych ludzi. Rozmawiam czasem z tymi, którzy głosowali na PIS. I nie mam do nich… Czytaj więcej »
ton

Tia, to PiS rządzi skarbówka przez te wszystkie lata ??? ODLOT !!!