Morawiecki z tajną klauzulą

W Piekarach Śląskich nie udało się „spontaniczne powitanie” Morawieckiego

W klauzuli może być zapisane, że premier nie jest odpowiedzialny za skład rządu.

Premierem Mateusz Morawiecki został w klasycznym stylu przejmowania banków, przedsiębiorstw odnotowywanych na giełdzie. Z całym inwentarzem ludzkim i klauzulą (pakt), której treści nie znamy, a możemy się domyślać.

Tę klauzulę niejako ujawnił między expose a wotum zaufania właściciel PiS Jarosław Kaczyński w rozmowie w „Gościu Wiadomości TVP”: – „Wchodziłbym tutaj w rolę premiera, którym nie jestem, gdybym chciał wymieniać jakieś nazwiska [ministrów do wymiany – przyp. mój]. Wydaje mi się, że zmiany będą dosyć głębokie” – powiedział prezes Kaczyński.

I to jest ten problem. W klauzuli może być zapisane, że premier nie jest odpowiedzialny za skład rządu, bo ten ustalany jest wspólnie z właścicielem, albo właściciel ustala sam. Czy do klauzuli jest dołączona mapka ław rządowych w Sejmie, która ustala linię demarkacyjną? Do Piotra Glińskiego twoje, a moje od Antoniego Macierewicza? Ponadto premier bierze na siebie agresywne wyrzucenie z rządu Macierewicza, gdy faktycznie pozbywa się go właściciel PiS.

Czy kiedyś wycieknie treść klauzuli? Pewnie tak, bo prezes PiS to chwalipięta własnego geniuszu i w kolejnym tomie autobiografii nasmaruje, jak upokorzył Morawieckiego.

Wywiad Kaczyńskiego dla TVP upokorzył Morawieckiego. Co to za premier, który nie decyduje o składzie swego gabinetu dzisiaj ani tym bardziej w przyszłości? Upokarzany był świadomy, że zostanie upokorzony. Już zresztą ten chrzest upokorzenia wcześniej przeszedł (choćby w imperium medialnym Rydzyka, gdzie wziął na siebie krzyż rechrystianizacji Europy). Upokarzany wie, że w przyszłości dostąpi łaski upokorzenia i nadstawi drugi policzek.

Taka jest psychologia wyższych sfer, psychologia feudalna. Król tłucze delfina, dopóki siedzi na tronie, a gdy delfin ten tron usunie mu spod siedzenia i odetchnie po latach upokarzania, to się odwinie tak, że były król przypomni sobie dzieciństwo, co w wypadku Kaczyńskiego może być wymarzonym sentymentem. Upokarzany dzisiaj może swemu dręczycielowi nie podać szklanki wody na śmiertelnym łożu: „Wyschła w kranie” – wykręcić się od pomocy bliźniemu.

Morawiecki będzie słabszym premierem niż Beata Szydło. Nie ma żadnego zaplecza politycznego w królestwie PiS, a klauzula (ustna, pisemna, jakakolwiek) to za słabe zaczepienie w politycznej realności, to fatamorgana. Dość zgodnym głosem komentatorów, po wygłoszeniu expose Morawiecki został porównany do Gierka (wszystkim należy się po uważaniu, wszystko będzie).

Inna rzecz mnie trzepnęła. Dziwne, że facet dwa lata był wicepremierem i nie znałem jego głosu, jakim operuje tembrem i jaką mimikę podkłada pod swoje przekonania i wywody retoryczne. Marnie wypadł Morawiecki jako aktor sceny politycznej. To amator, któremu brak talentu (charyzmy). Czy ambicje zastąpią mu talent? To jeszcze jeden przyczynek do tego, że można oczekiwać najgorszego po takim beztalenciu.

Klauzula jest taką niewidzialną metką, która nosi na sobie Morawiecki (nawet jeżeli ubierze się w garnitur od Armaniego albo patriotycznie z Vistuli). Na niej jest cena: na ile jest sprzedajny.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
WaldemarwiesławAlicja777 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alicja777
Alicja777

Bezradność, gorycz, doszukiwanie się sensu i logiki. To my, którzy staramy się coś z tego zrozumieć. Pozostali mają to gdzieś – z punktu widzenia pracownika najemnego jest 500+, 13 zł brutto na godzinę (przespane przez poprzednią władzę), emerytury w przyszłości – ważne jest tu i teraz: „nie będą pluć nam w twarz”, „wstajemy z kolan” – wbrew pozorom ludzi to uwzniośla, niestety. Wystarczyło popatrzeć na odpowiedzi zamiennego premiera.
Ponieważ nie widzę ratunku w naszym kraju, cieszę się, że głosowałam za wejściem do UE.
Chociaż zauważyłam, że część ludzi stara się być przyzwoitymi:-) A zwłaszcza ci, którzy by nie musieli być.

wiesław
wiesław

Premiera klauzula sumienia:
– co pan prezes stworzył – nie zmieniaj

Waldemar
Waldemar

Nie jestem pewien, czy warto poruszać kwestię jakiejś „klauzuli”, gdy jeszcze kilka dni temu premier polskiego rządu mówiła do swojego ministra: „Do czwartku mnie nie odwołają”. Historyczne słowa. Jak wiadomo, gabinety nieraz zmieniają się jak rękawiczki, przez lata specjalizowały się w tym Włochy, ale najczęstszym powodem jest utrata większości parlamentarnej lub najrozmaitszego kalibru afery. O czym świadczy odwołanie premier i rządu, dysponującego większością parlamentarną i solidnym poparcie w sondażach? Ano o tym – banalna prawda – jak niewielki jest margines swobody, przyznanej premierowi i jego gabinetowi. Jest to klasyczny „zderzak”, używając starej terminologii Lecha Wałęsy. Jest co prawda na przedzie,… Czytaj więcej »