Naznaczona

Naznaczona

Nikt jej nie powiedział, że w tym mieście łowcy kobiet są wyjątkowo skuteczni. Z nieźle wykształconym węchem, wybrani spośród najlepszych, chodzili dzień w dzień, zaglądając wszędzie, nawet pod klapy wielkich śmietników, bo i tam kryły się ciężarne. A miała nadzieję, że uda jej się uchronić przed najgorszym. Łowcy zarabiali najwięcej. Byli kawalerami, aby nie ulec pokusie litości.

W mieście Marii szpital przepełniony jęczącymi kobietami pękał w szwach. Ofiary gwałtu obok dziewczyn, które zaznały chwilowego szczęścia. Był jak czyściec. Jedna z kobiet wyła cały dzień, bo kazano jej rodzić bez pomocy. Przykuta do metalowego łóżka łkała nieprzerwanie, przeklinając dzień, kiedy uśmiechnęła się do swojego chłopaka. Narodziny w bólu. Ta nowa metoda miała zapewnić wodzowi wyjątkowo silnych wyznawców nowej władzy. Jeśli noworodek przetrwał, nieważne, czy matka umarła czy nie, oddawany był do specjalnego zakładu opiekuńczego, aby wyrosnąć na prawego i sprawiedliwego obywatela. Dziewczyna umarła. Dziecko przeniesiono do zakładu.

Maria siedziała teraz naprzeciwko pałacu, skulona przy murze, kołysząc się na piętach. W brzuchu czuła ruchy, choć nie miała jeszcze prawa ich rozpoznawać. To dopiero niecałe dwa miesiące. Ale wyobraźnia mogła zdziałać cuda. Roześmiani ludzie, z kilkorgiem dobrze ubranych dzieci spacerowali z balonami tam i z powrotem, aby wrogi satelita, śledzący kraj Sprawiedliwości mógł fotografować jedynie obrazki szczęścia. Balony tańczyły na wietrze, jakby chciały odfrunąć. Jedno z dzieci przyglądało jej się uporczywie, gdy mijało po raz kolejny kucającą przy murze młodą kobietę. Był moment, kiedy chciało wyrwać się na wolność. Ale matka twardo trzymała je za rękę. Dziewczynka była zbyt cenna, aby pozwolić jej odejść choć na chwilę. Nieśmiało uśmiechnęła się do młodej matki i dała pociągnąć za rękę. Dziewczyna spoglądała jeszcze przez chwilę na drobne plecy w czerwonym płaszczyku.

Jej dziecko było owocem gwałtu. Nie był to przypadkowy mężczyzna. Miał imię, nazwisko i pełnił ważną funkcję we władzach miasta. Słynął z tego, że bez oporów chełpił się posiadaniem dzieci w całym kraju. Koledzy żartobliwie nazywali go buhajem. Był bezkarny, bo działał w imię wyższej sprawy. Przysparzał suwerenowi obywateli.

Świetnie pamiętała tamtą chwilę. Łapczywe ręce, błądzące po jej udach, gdy wciśnięta w kąt autobusu, wśród obojętnych pasażerów doznawała upokorzenia wyboru. Padł na nią i tego wieczoru wywleczona na ulicę na najbliższym przystanku stała się ofiarą gwałtu. Przechodnie mijali ich obojętnie, a jej zdławiony krzyk był jak miauczenie kota, przydeptanego ciężkim butem.

Gwałt od pewnego czasu stał się czynem pospolitym i powszechnym. Tak jak usprawiedliwiano niegodne czyny polityków racją wyższego dobra, tak ten czyn zaliczano do aktów dozwolonych, choć brutalnych, jednak dokonywanych w imię zwiększania przyrostu naturalnego, na czym tak bardzo zależało wodzowi. Wcześniej gwałciciel był karany, lecz teraz, gdy kobiety bały się zachodzić w ciążę i nie zgadzały na współżycie stanowił jedyne rozwiązanie. Było więc przyzwolenie na przemoc.
Przyjechała tu, aby dostać się do pałacu. Chciała popatrzeć w twarz człowiekowi, który usprawiedliwiał zło. Chciała zobaczyć jego twarz, przewiercić ją spojrzeniem, aby zrozumieć. Nie liczyła na przełom. Wiedziała, że to pusty gest, a ludzkość go nie doceni. Potrzebowała tego dla siebie, aby zrozumieć.

Czekała. Naraz świat zasłonił jej cień, rzucony przez postać mężczyzny w płaszczu i wojskowych butach. Zręcznym, wyćwiczonym ruchem podniósł ją z ziemi i powlókł za sobą w stronę pałacu. Prosto pod pręgierz. Kiedyś stał tam krzyż. Teraz ludzie modlili się do figury, wznoszącej się wysoko, ponad pałac. I do pręgierza, aby miał kogo dźwigać.
Maria krzyknęła. Na mokrej od łez poduszce pojawiła się plama krwi. Tak mocno zagryzła usta. Otworzyła oczy. Była jesienna noc. Jutro miała iść na manifestację. Zerknęła na czarną sukienkę, starannie złożoną na krześle. Jasny ekran komórki wskazywał godzinę piątą. Miała czas. To tylko sen, tylko sen, pomyślała. Odwróciła się na drugi bok, aby nie widzieć księżyca.

Ewa Karwan-Jastrzębska

 

  •  
  •  
  •  
  •  

Polecamy również

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Naznaczona"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
lena

Wstrząsające!

Karusek

Przeczytajcie, koniecznie „Dygot” Małeckiego.

gniewko_syn_ryba

Genialny scenariusz niskobudżetowego horroru dla TV Puls 2 lub TV6, kręconego gdzieś w Bułgarii lub Rumunii, z efektami specjalnymi robionymi przez bułgarskich gimnazjalistów. Może nawet sam Steven Seagal zagra główną rolę… ;)))

Grzegorz

Brawo!Brawo!Brawo! Nobel!!!!!

kareem

Gdy czytam debilne komentarze gniewko_syn_ryba, dociera do mnie, że niektórzy nigdy nic nie zrozumieją. Chłopie, powiedz, jak się naprawdę nazywasz, gdzie mieszkasz, nie wstydź się swojego idiotyzmu. Chętnie wpadnę, żeby sobie cię pooglądac.

wpDiscuz