Nazywam się Mock! Eberhard Mock!

Nazywam się Mock! Eberhard Mock!
Marek Krajewski, Mock, wyd. Znak
Marek Krajewski, Mock, wyd. Znak

Morfinista, lubieżnik, hedonista, erudyta, miłośnik łaciny i greki oraz… komisarz policji w przedwojennym Breslau. Panie i Panowie, mamy dobre wiadomości. Komisarz Eberhard Mock, jedna z najciekawszych postaci stworzonych przez rodzimą współczesną literaturę popularną, właśnie powrócił! Wszystko za sprawą wydanej przez Znak najnowszej powieści Marka Krajewskiego „Mock”.

Wrocław, rok 1913. W Hali Stulecia znaleziono nagie ciała czterech gimnazjalistów. Niczym makabryczny Ikar wisi nad nimi dodatkowo trup mężczyzny. Zbiorowe samobójstwo czy rytualny mord? Kto jest podejrzany, a kto winny? Młody wachmistrz kryminalny Eberhard Mock musi zająć się śledztwem, które dotrze do najmroczniejszych zakamarków ludzkiej duszy. Sprawi też, że zawodowe ideały, przekonania i wartości w świecie, którym nie ma miejsca na zaufanie ani litość, bezpowrotnie odejdą w niebyt…

Autor najsłynniejszych chyba w Polsce retro kryminałów, po literackich przenosinach do Lwowa i całej serii książek z komisarzem Popielskim, wraca do Wrocławia. Jakiś czas temu zabierał nas tam regularnie, przewodnikiem po przedwojennych gmachach, wyszynkach, rezydencjach i ciemnych spelunach czyniąc właśnie Mocka. Człowieka, którego ze względu na liczne wady i nałogi na pozór bardzo trudno polubić. A że pozory zazwyczaj mylą, ten bezwzględny, brutalny i nieokrzesany gbur okazuje się klasycznym erudytą i piekielnie inteligentnym komisarzem, który jest w stanie rozwiązać najbardziej nawet zawiłą i skomplikowaną intrygę. Jest przy tym kimś, komu ufamy bez reszty, ciesząc się, że to właśnie on dzieli się z nami szczegółami akt zbrodni, tajemnicami alkowy i najlepszymi kąskami z menu przedwojennych wrocławskich restauracji.

„Mock” dostarcza nam ponownie emocji, które tak dobrze znamy, a które przecież literacko tak bardzo lubimy. Zabiera nas w podróż w czasie i po obyczajach, kreśli zgrabny wątek główny i didaskalia, a później trzyma w napięciu do ostatnich stron książki. Cieszy oko świetnymi opisami przedwojennego Wrocławia, jego atrakcji i świata, którego dziś już nie ma. Jak zwykle, buduje świetną intrygę, bardzo wiarygodne postaci i dostarcza inteligentnej rozrywki. Zaprasza też do odwiedzin miasta i pozostawia poczucie tęsknoty. Bo na kolejne spotkanie z Mockiem znów trzeba będzie trochę poczekać…

Tomasz Moskal
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz