Nie będzie taryfy ulgowej dla Polaków po Brexicie

Nie będzie taryfy ulgowej dla Polaków po Brexicie

„Anglicy z małych miast czują się osaczeni przez obcych z Polski. „Naszych” przyjechało za dużo. Za dużo całych rodzin, za dużo niewykwalifikowanych osób” – powiedział „Gazecie Wyborczej” Matthew Kielanowski, były doradca premier M. Thatcher, obecnie doradca senator Anny Marii Anders. Tłumaczył, że o ile w Londynie, który przestał już być miastem brytyjskim, a jest międzynarodowym, tego się nie czuje, a młodzi Polacy są lubiani i uznawani za znakomitych pracowników, o tyle we wschodniej i północnej Anglii jest zupełnie inaczej. Tam nasi rodacy wręcz zalali małe miejscowości.

„Wyobraźmy sobie małe miasteczko, w którym od stuleci mieszkańców jest nie więcej niż pięciuset i nagle przyjeżdża pięciuset Polaków” – stwierdził Kielanowski. Efekt? Zablokowana szkoła, kolejki do lekarza, brak miejsc u dentysty. A do tego większość tych Polaków jest bez kwalifikacji. Wykonują proste prace, nie uczą się języka, bo nie potrzebują. Mają swoje sklepy, swoje restauracje, swoją telewizję. Nie wsiąkają w otoczenie. Zdarza się, że żądają w szkole nauczania po polsku. Do tego Anglicy z wieloletnią tradycją związkową pilnują godnej pensji, a przybysze pracują za grosze i w rezultacie spadają pensje wszystkich. – „To musi powodować niechęć” – podkreślił Kielanowski.

To jeden z powodów, który w dużym stopniu przyczynił się do Brexitu. – „To była niepowtarzalna okazja dla tych Anglików z małych miast, którzy czują się osaczeni przez obcych z Polski. Mogli w końcu pokazać, co o tym myślą. Nikt się nie spodziewał, że Polaków w ich miasteczkach będzie aż tylu. Nawet zwolennicy Brexitu byli tym zaskoczeni. Nie ma więc co marzyć specjalnym traktowaniu Polaków po Brexicie” – powiedział „Gazecie Wyborczej” były doradca M. Thatcher. – „Pozycja wszystkich przyjezdnych do Wielkiej Brytanii będzie negocjowana wspólnie, bez względu na to, czy się to komuś podoba, czy nie. Należy oczekiwać jednej polityki brytyjskiego rządu wobec wszystkich państw Unii, z których pochodzą imigranci. Nie można emigracji Polaków oderwać od Rumunów, Litwinów, Bułgarów, Estończyków, Portugalczyków czy Włochów. Bzdury na temat walki o specjalne prawa Polaków sprzedaje się jedynie na rynek wewnętrzny”.

Kielanowski zapytany, czy – podczas „słynnej” wizyty Kaczyńskiego w Londynie – uczestniczył w jego spotkaniu z Polonią, powiedział, że nie znalazł na to czasu. Ona sama też nie miała dla nikogo rzeczywistego znaczenia. Najlepszym dowodem jest to, że brytyjskie media tej wizyty w ogóle nie zauważyły. – „Szczerze mówiąc, to spotkanie dla angielskiej polityki nie miało żadnego znaczenia. Podobnie, jak nie ma znaczenia to, co dzieje się choćby z Trybunałem Konstytucyjnym, bo Polska nie jest pępkiem świata. Jest jeszcze bardzo wiele innych krajów” – stwierdził.

Matthew Kielanowski powiedział, że spotkanie prezesa PiS z brytyjską premier starała się w Londynie nagłośnić sekretarz stanu w gabinecie Beaty Szydło Anna Maria Anders, ale plany pokrzyżował zamach w Westminsterze. Nie tylko jednak z tego powodu to spotkanie nie zostało zauważone. – „Po prostu Jarosław Kaczyński jest osobą prywatną i uznano wizytę za prywatną” – powiedział Kielanowski. Komentując słowa ludzi Kaczyńskiego, że podczas prawie godzinnej rozmowy z premier Theresą May poczyniono pewne ustalenia (m.in. o przyszłości Polaków po Brexicie), Kielanowski odparł: „Co można uzyskać w czasie krótkiej rozmowy z premier Wielkiej Brytanii? Nie wiem. Chociaż może polityk tak kolosalnej rangi jak prezes PiS coś ugra. (…) Nie ma możliwości, by Kaczyński osobiście coś załatwił na Downing Street”.

Na razie jeszcze nikt nie wie, nawet sama premier May, jak potoczą się negocjacje po Brexicie. – „Z tego, co ja wiem – a wiem wprost od prawników Home Office, czyli agencji migracyjnej, z którą współpracujemy w kancelarii od wielu lat – nie będzie żadnego wyrzucania Polaków, odbierania im prawa pobytu, żadnych restrykcji dla pracujących. Stara Polonia na pewno nie ma się czego obawiać, średnia też nie. A ta najnowsza – ludzie, których setki tysięcy przyjechały po wejściu Polski do Unii – tylko o tyle, że jeżeli nie będzie miała uregulowanego stałego pobytu albo stałej legalnej pracy, to będzie musiała wyjechać albo je uzyskać” – stwierdził Kielanowski. Dodał, że „rozumie obawy, bo wywołuje je sama Wielka Brytania, ale to tylko gadanie, które się szybko skończy przy stole negocjacyjnym w Brukseli”.
(Źródło: Gazeta Wyborcza)

/jp/
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
PawełmackoMonikasmętekAndrzej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbyszek
Zbyszek

I tyle „w temacie” demiurga na kaczych łapach. Dobra zmiana na gorsze.

Andrzej
Andrzej

Przecież to będzie kolejny „sukces” rządu PiS i Morawieckiego! Polacy zaczną tłumnie wracać i ogłosi się, że to efekt 500+.

smętek
smętek

Proponuję „obytej w świecie” córce Andersa, podjęcie rozmów z premierem Kanady na temat przyjęcia przez ten kraj Polaków których wyrzucą Anglicy. Ciekawe jakich użyłaby argumentów dla wytłumaczenia zamkniętych przed obcymi granic Polski.

Paweł
Paweł

buhahaprymitywie – zamkniętych przed obcymi granic polski – a w polsce masz już ponad 1,5 miliona samych ukrainców – skąd tacy kłamcy i troglodyci jak ty biorą się w tym kraju?

Monika
Monika

Z całym szacunkiem dla Pana Kielanowskiego, ale mam kilka punków, z którymi trudno się zgodzić. Po pierwsze rodowity Brytyjczyk nie odróżni jednego języka słowiańskiego od drugiego ( wiem, bo mam męża Brytyjczyka), więc skąd to przeświadczenie, że to tylko Polacy zalewają te małe miasta we wschodniej i północnej Anglii? Po drugie jest już kilka miast w Anglii, w których biali Brytyjczycy są mniejszością. Większość stanowią tam Hinusi i Pakistańczycy. Z ostatnich danych demograficznych wynika, że 20% populacji Wielkiej Brytanii ( populacja UK 63 miliony ), to narodowości azjatyckie, afrykańskie itd. W referendum o Brexit całość nie białych Brytyjczyków, czyli te… Czytaj więcej »

macko
macko

Po co te emocje, nikt nikogo kto pracuje, placi podatki itp nie bedzie wyrzucal, skonczy sie raj zasilkowy i Ci wlasnie wroca do kraju….
Co do lubienia czy nie lubienia Polonii w UK, wszedzie zalezy to od ludzi, ja mieszkam ponad 13 lat w UK nigdy nie mialem problemow, wrecz przeciwnie mam wielu przyjacol wsrod tubylcow. Zawsze stosuje sie do tego co zawsze wpajala mi mama: jaki bedziesz dla kogos taki on bedzie dla ciebie- i dobrze na tym wychodze 🙂