Nie KODuj tego w genach!

Nie KODuj tego w genach!

Komitet Obrony Demokracji działa nieźle, ale czasem od wewnątrz nasilają się zjawiska, których się obawiam. Dlatego, gryząc się długo, czy pisać o tym, czy nie, postanowiłem zabrać głos. Wolę szybciej postawić firewalla przeciw wszelkim przejawom radykalizmu, zanim bakteria zainfekuje organizm.

Jeśli mnie pamięć nie myli, to Jacek Żakowski, redaktor „Polityki” i Radia TOK FM, powiedział jakiś czas temu, że spodziewał się, iż KOD będzie czymś w rodzaju Hamasu, a to jednak okazuje się być elitarna grupa. Oczywiście nie miał na myśli negatywnej strony organizacji. Chodziło mu raczej o prężnie prosperującą oddolną organizację, która dzięki swoim inicjatywom na wielu płaszczyznach zwróci na siebie uwagę milionów obywateli. Dziennikarz jednak swoim kontrowersyjnym porównaniem wzbudził od razu podejrzenia różnych mediów co do radykalizowania się stowarzyszenia. Powiedziałem sobie wtedy: gdzie tam! A dzisiaj dostrzegam takie niebezpieczeństwo. To nie znaczy, że już organizują się manifestacje żądne krwi ani że fala skrajnych postaw zalała cały KOD. Nie. Po prostu zaczynam dostrzegać zalążek posuwania się w wypowiedziach o krok za daleko. Nie piszę jedynie o swoim regionalnym podwórku, bo mam również styczność z innymi ogródkami tego samego demokratycznego domu.

– Protestujemy pokojowo, jesteśmy grzeczni, ale to nic nie daje! W końcu trzeba będzie manifestować odważniej – mówi mi jedna z pań z zachodu Polski, skądinąd bardzo sympatyczna. Pani pamięta lata 80-te, wówczas też stała na ulicach. Zastanawiam się, co rozumie przez słowo „odważniej”. Po chwili wyraźniej sugeruje, jaki był sens tej wypowiedzi. Na Boga! – myślę sobie – nie idźmy w stronę pamiętnych marszów z 11 listopada, których bohaterowie grają teraz znaczące role w zwiastunie jednego z filmów o neonazistach.

– Kaczyński jest… (tutaj nie przytoczę dokładnego cytatu ze względu na niecenzuralne słowa) – czytam nie raz, nie dwa w wypowiedziach dalszych bądź bliższych znajomych, jak również w komentarzach pod postami. Słyszałem to także, stojąc na ulicach z ulotkami. – Trzeba być idiotą, żeby tego nie rozumieć – grzmią z Facebookowej ściany inni. Łapię się za głowę za każdym razem, kiedy to widzę, bo tutaj nie chodzi tylko o brak grzeczności czy gorące głowy, w których krew pulsuje w rytm emocji. Problemem jest stopniowe, niemal niezauważalne przesuwanie granic. Dlaczego tak się dzieje?

Tworzymy pewnego rodzaju elitarne grono (mamy w szeregach setki tysięcy, ale jednak nie miliony) – elitarne, w sensie zrzeszające w sporej większości aktywistów silnie angażujących się w losy demokracji i generalnie będących przeciwko PiS-owi. Siadamy więc często przy herbatce czy spotykamy się w sieci i nadajemy na tych samych falach, od dobrych wielu miesięcy. Nie mamy zatem takich sporów dyskusyjnych, jakie mielibyśmy przy zdaniach opozycyjnych, w większości pomysłów się popieramy, przez co powoli pozwalamy sobie na coraz więcej. Bo przecież reszta rozumie… Póki jeszcze rozmawiamy we własnym gronie – „mały pikuś”. Ale bakteria krąży w krwiobiegu i zajmuje narząd odpowiadający za czujność oraz empatię. Dlatego potem zdarza się tak, że wypowiedzi okazujące brak szacunku ludziom o odmiennych poglądach, lądują w miejscach publicznych. Tym samym granica – jak w powieści Zofii Nałkowskiej – przesuwa się w taki sposób, że to, co byłoby jeszcze jakiś czas temu nieprzyzwoite, staje się teraz dopuszczalne. Bo przecież oni…

Bo przecież my! Nie możemy krytykować np. prezesa za brak kultury, jeśli sami jej nie okazujemy. Nawet jeśli wydaje nam się, że my mamy słuszność, więc mamy moralne prawo wyrazić swoją rację ostrzej. To właśnie od nas wymaga się więcej, patrzy się KOD-owi na ręce. Nie zawsze jest łatwo, ale musimy dawać jak najlepszy przykład – nie tylko przyzwoitym słownictwem, lecz również szacunkiem do zdania oponenta. A jeśli władza bądź ktokolwiek inny wykona absurdalny gest? Wtedy polecam włożyć głowę pod kran (sam niejednokrotnie znikałem w łaźni na kilka chwil), jeśli zaś to nie pomoże – wyrazić się a la Katarzyna Kolenda-Zaleska, czyli najgrzeczniejszymi emocjami z możliwych.

Naszą drogą nie jest bowiem radykalizm, jakiego mamy w Polsce aż zanadto. My raczej powinniśmy umiejscowić siebie na ścieżce – kilka dni temu popularyzowanego – Martina Luthera Kinga, Nelsona Mandeli czy Mahatmy Gandhiego. I wydeptać sobie, jak ten ostatni, krok po kroczku lepszy kraj, dzięki zachowaniu lepszego człowieczka.

Paweł Brol

P.S. Proszę też uważać, żeby w każdym temacie nie znać, według swojego mniemania, jedynej racji. Fakt, że – cytując Władysława Bartoszewskiego – prawda nie leży po środku, bo prawda leży tam gdzie leży, ale to wcale nie oznacza, iż akurat przesiaduje ona w Twojej kieszeni i nigdy nie jest skomplikowana.

  •  
  •  
  •  
  •  

Polecamy również

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Nie KODuj tego w genach!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Tomek
Wirus odpowiedzialny za przesuwanie granic tego co dopuszczalne i publicznie akceptowalne nie wziął się z znikąd. Rozsiewają go politycy liczący na poklask co radykalniejszych wyborców, dziennikarze liczący na to, że dzięki wyrazistości zaistnieją i różnego rodzaju kreatury, wypełzające z ciemnych miejsc, a mogące tylko w ten sposób zaistnieć. Wirus najłatwiej infekuje osłabione organizmy. Organizmy podatne na zarażenie poprzez frustrację, poczucie bezsilności, beznadziei i zasmucone niszczeniem naszego dorobku. Skrajny język jest protestem przeciwko obserwowanemu bezprawiu. Jest taka protezą działania, prowadzącą na manowce. Bo używając języka i metod rodem z PiSu, stajemy się do nich podobni, a jedyną różnicą między nami jest… Czytaj więcej »
Zgredzinka
Co za totalne bzdury. Przecież każde działanie powinno być celowe, a przez to skuteczne w dążeniu do realizacji tego celu. Skoro wywrzaskiwanie na ulicach okazuje się być bezsensowne i oprócz marnowania społecznego zaangażowania i lekceważenia ze strony przeciwnika, nie przynosi niczego pozytywnego, to chyba trzeba się zastanowić nad optymalizacją metod działania. Przede wszystkim przerażające jest to, że opozycja w dalszym ciągu nie zabrała się za odrabianie nałożonego jej przez historię zadania domowego. To nie o rozciągnięty w czasie gandyzm tu chodzi, a o jak najszybsze znalezienie skutecznej metody zmiany zaistniałego stanu rzeczy, tak by jak najszybciej zapobiec dalszej polaryzacji społeczeństwa… Czytaj więcej »
Maciek

Podpisuję się w 100% pod tym, co Pani napisała.

Bernadeta

„nie PO bo są spaleni, nie Nowoczesna, bo Petru się nie podoba i kompromituje, nie itd… Ale coś nowego! Byle szybko, bo demoralizacja młodzieży, bo straty, bo…” To coś nowego to fatamorgana, zaklęcia, chciejstwo. Jednym słowem utopia. Szkodliwa UTOPIA. Nie wystarczył przykład „czegoś nowego czyli KUKIZ’15??? Jestem całym sercem za spokojem Mateusza, cierpliwością Gandhiego i skutecznością Mandeli. Każdy niech się zajmie kontaktami z kolejnymi ludźmi, rozumieniem ich, wzajemnym dorastaniem do rozumienia mechanizmów społecznych i politycznych. Nudne, tak? Bez akcji, fajerwerków, popisów i przytupu? No tak, właśnie będzie nudno. Nie chcę nie-nudnej REWOLUCJI, co jest barwna, zwłaszcza na czerwono.

Zbyszek

Popieram w całej rozciągłości Pani wywód. Apel o powściągliwość wypowiedzi może i był by skuteczny, gdyby ta strona, do której kierujemy swoje zastrzeżenia, była na odpowiednim poziomie gotowości wsłuchiwania się w argumentację naszych poglądów. Niestety, oczadziała i zachłyśnięta dorwaniem się do władzy grupa ludzi, stosując iście gangsterskie metody i słuchając bezkrytycznie jedynego głosu swojego „ojca chrzestnego”, nie jest zdolna do rzeczowej rozmowy o dobru kraju. Ba, dopiero teraz wypływające nie wiadomo skąd miernoty łapią wiatr w żagle i harcują, że aż strach myśleć co będzie dalej. Zatem nie ma czasu….nie ma czasu!

Paweł

Kiedy właśnie ten „bierny opór”, który moim zdaniem jest czynny, stanowi klucz do sukcesu. 🙂 Pokazanie, że w nas jest spokój, kultura i bezpieczeństwo – to długofalowy i wymagający dużo pracy proces, ale nie ma drogi na skróty. Jeśli chce się być skutecznym, trzeba iść tą drogą, bo tylko za takim zachowaniem pójdą masy. Serdecznie pozdrawiam

Zgredzinka
Panie Pawle, najpierw to trzeba wyznaczyć tą drogę po której chciałby Pan z godnością kroczyć, bo takie bezsensowne szlifowanie bruków, jest niestety drogą donikąd. Z czasem samo nasuwa się pytanie, po co niby ta cała fatyga, nawet przy zachowaniu wszelkich zasad kultury, skoro coraz wyraźniej widać, że jest to sztuka dla sztuki. I właśnie ten bierny opór, który okazuje się być czynnym, zniewala nas w pozytywnym działaniu. Przestajemy myśleć perspektywicznie, skupiając się na działaniach doraźnych. Zamiast awanturować się na ulicach, powinniśmy skupić się na pracy kół terenowych i tam wspólnie zacząć zastanawiać się nad tym, do czego właściwie dążymy, jakich… Czytaj więcej »
Maciek
Niezupełnie mogę się zgodzić z tezą autora, że aby mieć moralne prawo piętnować chamstwo Pisu z prezesem Kaczym na czele, trzeba być delikatnym i kulturalnym. To nie działa. Wiele osób zaczyna dostrzegać, że aby wygrać mentalnie z PiS-em, trzeba ZAATAKOWAĆ. Póki co, cała opozycja (w tym KOD) jest w totalnej defensywie. Nie mówię, że należy PiS prześcigać w chamstwie, bo tego chyba nikt nie potrafi. Trzeba znaleźć jednak jakąś formę formę ataku i zepchnąć PiS do defensywy. Niech oni maja z nami kłopot, a nie my z nimi! Fantastycznym posunięciem były ze strony wielu samorządów uchwały o respektowaniu wyroków TK.… Czytaj więcej »
Paweł

Panie Maćku, a jak KOD ma nie być w defensywie, skoro jest Komitetem OBRONY Demokracji, a nie suwerenem narzucającym swoją wolę? 🙂 KOD ma pilnować praworządności i demokracji, a nie przechodzić do jakiejś ofensywy względem partii. „Wiele osób zaczyna dostrzegać, że aby wygrać mentalnie z PiS-em, trzeba zaatakować” – przecież my właśnie sprzeciwiamy się takiemu zachowaniu, które promuje w swoim ugrupowaniu prezes Kaczyński względem opozycji. Chcemy pokazywać, że jesteśmy tacy sami? To jest droga donikąd, do szybkiego wypalenia. Agresja jest najprostszą drogą na skróty, a bycie merytorycznym, spokój i systematyczność – ma szansę się powieść. Serdecznie Pana pozdrawiam, PB

Czesław

A co takiego kulturalnego KOD ma do zaproponowanie w najbliższym czasie? Niedłudo będą się pytać a co to jest ten KOD

probus

Przeżyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy pisowiecki!

adama
W latach 80 na demonstracje chodziliśmy nie dlatego żeby pobić ZOMO tylko żeby pokazać, że jest opozycja wobec władzy. Ludzie na zachodzie to widzieli i wywierali presje na władze. Gdyby nie demonstracje KOD to Obama nic by o łamaniu konstytucji nie powiedział, bo dlaczego skoro nie widać ze komuś tu to przeszkadza. skutki marszy KOD sa i będą. Potrzebna jest lepsza współpraca z opozycja w sejmie, która powinna składać wnioski o odwołanie ministrów, koniecznie po takiej wpadce jak Zalewska, która pokazała antysemityzm tej władzy i to powinno ja dyskwalifikować. KOD może robić demonstracje domagające się odwołania skompromitowanego ministra, ale to… Czytaj więcej »
wpDiscuz