Nowa Historia+

Nowa Historia+

Mieliśmy już boom na 500+, na Mieszkanie+ i przyszedł też czas na Nową Historię+. Najpierw przykład, jak nauczać mamy dała sama Minister Edukacji Anna Zalewska. Myślała, że wymijającymi odpowiedziami oczyściła Polaków z antysemityzmu i nie omieszkała przyklasnąć pomysłowi połączenia katastrofy smoleńskiej z Powstaniem Warszawskim. Myślała, że wygrała, a cóż – niestety poległa i to aż tak, że niektórzy chcą odebrać jej tytuł magistra.  Minister Gliński też nie był zaskoczony takim pomysłem  i  zamierza  wspierać to zamieszanie. Teraz jeszcze tylko wybór kandydata na szefa IPN, za którego główny walor Kolegium IPN uznało krytykę poprzednika, a który ma też wątpliwości co do znaczenia wydarzeń z 1989 roku. I na sam koniec Antoni Macierewicz , który chce, aby prawie stuletni Powstańcy przyszli do niego, a nie on do nich. I tu niestety kończy się ironia, a zaczyna nowa polityka historyczna, a może raczej historia polityczna.

Prawda jest taka, że jeszcze wiele lat musi minąć, aż przestaniemy się licytować, ile procent Polaka w Polaku miał ten, który spalił w stodole takiego samego człowieka jak on tylko, że Żyda albo ten, który z okna kamienicy tego Żyda wyrzucił. Ale po co rozdrapywać coś na nowo, co już zbadano i udowodniono? To nie są tendencyjne opinie, jak twierdzi Minister Zalewska. Opiniami nie można nazwać kilkuletniego śledztwa, szeregu ekshumacji i zbierania relacji od świadków. To są fakty historyczne. Rolą państwa nie może być ich podważanie, a musi być zderzenie się z tą bolesną i niestety kompromitującą częścią naszej historii. To tak samo, gdyby młodzi Niemcy mieli nie uczyć się, kto jest odpowiedzialny za wybuch  II wojny światowej. Smutne tym bardziej jest to że, takiego zacierania prawdy historycznej dokonuje osoba, która odpowiada za edukację i poniekąd za przekazywanie też tej część historii.

Na straży dbania o pamięć i szerzenie historii naszego kraju zgodnie z definicją ma stać Instytut Pamięci Narodowej i tu też rodzą się wątpliwości, jak to teraz będzie. Skoro w Kolegium IPN zapomniano o zasadzie jakiegokolwiek pluralizmu, bo wszyscy jego członkowie zostali wybrani z ramienia tylko jednej partii – rządzącej. Poza tym świeżo wybrany szef IPN podważa wyniki śledztwa tej samej instytucji, uważając, że za pogrom w Jedwabnem wyłączną odpowiedzialność ponoszą naziści.

Jeszcze poważniej robi się, kiedy się pomyśli, że za sprowadzaniem sporu o treść apelu poległych do przepychanki politycznej i uniwersalnej wojenki między PIS a PO (ponieważ w Radzie Muzeum Powstania Warszawskiego zasiadają osoby wskazane przez Hannę Gronkiewicz-Waltz) są ludzie. Bardzo niezwykli ludzie. Mianowicie Powstańcy, którzy rok w rok z niezmiennym zapałem i pieczołowitością przygotowują obchody wybuchu Powstania Warszawskiego. I wtedy znika z twarzy uśmieszek z kolejnej politycznej hucpy w tym kraju. Bo to już nie jest tylko polityka. Bo to jest właśnie 72-letnia historia najpierw powstańczej walki, potem walki  o godne uczczenie tych wydarzeń, a dziś walki z bezmyślnością. Tak, z bezmyślnością, z bezmiarem bezmyślności i to na najwyższym szczeblu. Bo od kiedy to tragiczna co prawda w swoich skutkach katastrofa lotnicza ma coś z wspólnego z 63 dniami walki nierównych sił.  Niestety, pani premier – odczytanie nazwisk ofiar katastrofy smoleńskiej w apelu poległych nie jest piękną decyzją, „uhonorowującą tych, którzy na służbie dla ojczyzny ponieśli śmierć”. Proszę wybaczyć, ale nie da się ukryć, że jest to inny rodzaj służby. Ktoś, kto tej różnicy nie zauważa, tak naprawdę nie oddaje godnego szacunku ani jednym, ani drugim. Tym bardziej przykre jest to, że Powstańcy, którzy nie ukrywają, że są już u kresu swego życia, na kilka dni przed 1 sierpnia nie wiedzą, jak będą wyglądać najważniejsze dla nich obchody. Żeby się tego dowiedzieć, to oni muszą pofatygować się do ministra, a nie minister do nich. Smutne, ale też prawdziwe jest to, że dla niektórych to mogą być też ostanie obchody. Być może bez asysty wojskowej, która nadawała zawsze szczególną rangę uroczystościom w hołdzie tym, którzy niekiedy pierwszy raz sięgnęli po broń. Mimo wszystko pozostaje mieć nadzieję, że ten jedyny taki dzień w roku i w życiu Warszawy – tego tętniącego życiem miasta, które na minutę staje na baczność – pozostanie godnie uhonorowany przez zwykłych ludzi, którzy to właśnie są tym plusem w polskiej historii.

Oliwia Dzwonkowska

 

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Nowa Historia+"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Marcin

Złe nastały czasy.

Maciek123454321

Ciekawe, czemu (skoro w Radzie Muzeum Powstania zasiadają osoby z PO) w ogóle nie uznano, że Powstanie Warszawskie było dywersją przeciwko Narodowi Polskiemu? Przecież zginęło ok. 200 tysięcy ludzi, Warszawa została zniszczona. Można więc – idąc za tropem myślenia pisiowatych mędrców – uznać, że Powstanie było prowokacją mającą na celu ułatwienie Stalinowi zhołdowania Polski. W ten sposób zablokuje się w ogóle całe obchody i po sprawie. Śmiało, PISiory! Skoro piszecie historię na nowo, to do dzieła! Co, boicie się?………