Olśnienie

Olśnienie

Siedzę kolejny raz w Alejach Ujazdowskich pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Za plecami mam licznik odliczający dni oczekiwania na opublikowanie wyroku TK z  9.03.2016. Już świta. Patrzę w puste okna rządowego budynku  i nie mogę się nadziwić.

Jak to jest w ogóle możliwe, że przez te dni pani premier nie przyszła pod namiot z nami porozmawiać i budować dialog ze społeczeństwem, do którego tak zachęcała, także w expose.  Tak zawsze chętnie jeżdżąca po Polsce i rozmawiająca ze zwykłymi ludźmi i tak zawsze rozumiejąca ich problemy? To przecież po drugiej stronie ulicy, mniej niż 100 metrów. Nie trzeba nigdzie jeździć.

Kiedy 9-cio letnia dziewczynka napisała w styczniu do pani premier list z żalem, że jej młodsza siostra dostanie 500+, a ona nie, otrzymała natychmiast osobistą odpowiedź i zaproszenie, lub, jeśliby dziewczynka nie przyjechała, obietnicę odwiedzin pani premier u niej.

Wow! To jest wzór rozmowy ze społeczeństwem! To jest traktowanie poważnie obywatela, nawet jeśli obywatel jeszcze jest mały; nawet wtedy, kiedy obywatel ma inne zdanie czy żal. Czujne oko kamery TVP uchwyciło oczywiście ten moment i mogliśmy to oglądać wszyscy i napawać się do syta poczuciem zrozumienia, dobroci rządzących i chęci dialogu. Mogliśmy też słuchać płomiennych tyrad o prawdziwej demokracji, która wreszcie nastąpi.

To co ja tu, przepraszam, robię? Dlaczego siedzę pod tym namiotem? Tu stoją ludzie przyjeżdżający z całej Polski, czekający dzień i noc. Dlaczego? Po co?

Nagle mnie olśniło. A może pani premier nas po prostu nie widzi?

Co przeszkadza pani premier nas zobaczyć? Drzewa zasłaniają? A może pani premier ma gabinet z oknem na inną stronę i po prostu nie wie, że tu czekamy na jeden należny nam gest, Ctrl P, niezwłocznie!? A może ktoś pani premier sprzedał informację, że przenosimy groźne choroby, a ona w to uwierzyła i się nas boi?

Bo to niemożliwe, żeby z taką deklarowaną wrażliwością na drugiego człowieka, z takim deklarowanym zaangażowaniem w dobro naszego kraju, z taką ilością szlachetnych słów w ustach i z tak dobrymi intencjami, o jakich bez przerwy słyszymy, od pięciu miesięcy przechodzić obojętnie obok uśmiechniętych ludzi, którzy tu w dobrej wierze czekają na opublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Czekają dzień i noc. Każdą noc, Pani Premier. Każdą.  Ja akurat dziś miałam czuwanie poranne i noc spędziłam w łóżku, ale moi koledzy i koleżanki – nie.  I nie jest to hobby. To jest odpowiedzialność za to wspólne dobro, jaką jest nasza demokracja.

Przez to wspólne czuwanie jesteśmy coraz bliżej siebie. Staliśmy się, z obcych sobie ludzi, ludźmi połączonymi ideą i wartościami. Za to z serca dziękuję, ale to już wystarczy. Już nas pani połączyła.

Patrzę na Aleje Ujazdowskie w świetle poranka. Częstuję gorącą kawą kolegę, który tu czuwał całą noc, ale jakoś trudno mu się stąd ruszyć.

Patrzymy na schodzących  się powoli do pracy urzędników. Oni też nas nie widzą. Coś w tym musi być. Nikt nie odwraca głowy w tę stronę, gdzie są namioty. Jakby mięśnie szyi pracowały tylko w jednym kierunku, odwrotnym od nas.
Idą szybko do budynku, wpatrzeni w trotuar albo w drzwi, jakby cała rzeczywistość dookoła stanowiła zagrożenie i mogła ich zaraz wchłonąć. Więc nawet nie spojrzą, idą szybko i znikają za drzwiami, jakby weszli w inną krainę, do innego świata.

A może wskazówka jest w postępowaniu tej dziewczynki?  Może wystarczy stać się dzieckiem i wysłać gorzki list? Napisać, że tu jesteśmy, wyjaśnić co nas niepokoi i boli. I stanie się cud!  Nagle drzwi się otworzą,  wyjdzie  pani premier, spojrzy promiennie na drugą stronę ulicy.  Zauważy nas! Otoczy swoim zmęczonym uśmiechem. Przejdzie odważnie przez pasy, podejdzie ciekawie do namiotu, przywita się serdecznie z ludźmi, z którymi zawsze,  jak podkreśla,  tak chętnie rozmawia i których chętnie wysłuchuje, a którym przecież chodzi o dokładnie to samo co jej, o praworządność.

I odtąd będziemy żyli długo i szczęśliwie.

Agata Wieczyńska-Krawiec

 

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Olśnienie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciek123454321
„Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia. Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia.” A. Asnyk. Pani Szydło widzi tylko jedną „świetlaną” postać. Nie łudźmy się, to bydło samo dobrowolnie nie odejdzie. Zrobią wszystko, żeby utrzymać władzę, za wszelką cenę. Należy zadać sobie podstawowe pytanie. Jeśli zawodzą demokratyczne instrumenty, czy w imię powrotu do wartości, które cenimy, można użyć innych środków?… Czy w imię poszanowania zasad demokracji mamy dać się dobrowolnie powsadzać do więzień? czy w imię poszanowania zasad mamy bezradnie patrzeć, jak bydło depcze Polskę i Ją rujnuje?… Wszyscy po kątach szepczą, że od września zacznie się na poważnie… Czytaj więcej »
Andrzej

Kaczy pomiot nie ma zamiaru słuchać wrażych opinii podłego sortu.

wpDiscuz