Pan Prezes i cud objawienia

Pan Prezes i cud objawienia
Czytanki o „dobrej zmianie”

Zebraliśmy się tutaj, by zastanowić się, jak uczcić cud objawienia, o którym mówi cała Polska – powiedziała posłanka Anna Sobecka i machnęła kropidłem.

W Sali Kolumnowej rozeszła się charakterystyczna woń kiszonych ogórków. – „Znowu towarzyszka Krystyna jadła” – pomyślała z irytacją, koncelebrująca zebranie klubu PiS posłanka Barbara Bubula.

Wszyscy w klubie wysoko cenili Krystynę Pawłowicz za jej nieprzeciętne przymioty intelektualne, dowcip i wrodzoną subtelność. Nikt jednak nie jest idealny. Wiele razy zwracano już jej uwagę, że kropielnice zainstalowane przy wejściach do sal sejmowych służą do celów sakralnych, a nie do mycia pokarmu. W końcu sam pan Prezes wezwał swą ulubioną posłankę na dywanik i stojąc nad nią na drabince wygłosił kazanie, że nie powinna się zachowywać jak szop pracz. Jeśli już musi opłukać ogórka czy jajko na twardo, raczej niech idzie do umywalki.

Ale ogórek zanurzony w wodzie święconej nabiera cech strawy duchowej – próbowała oponować, w końcu jednak obiecała, że się poprawi. Wszystko na nic.

A właściwie o którym objawieniu mówimy? – zapytał nagle kosz ze święconką i pisankami stojący na małym stoliku w narożniku sali. Wszyscy ze zdumieniem odwrócili głowy w tym kierunku i odkryli, że to w istocie nie pisanki, lecz pan Antoni w stroju maskującym najnowszej generacji. Kamuflaż był naprawdę doskonały. Trzeba było się bardzo uważnie przyjrzeć, by dostrzec, że panu Antoniemu towarzyszą Bartłomiej Misiewicz ucharakteryzowany na kawałek pasztetu i nowa rzeczniczka resortu jako babka drożdżowa w zielonym berecie z rodzynkami.

Nie słyszał pan, że w oknie sejmowym objawiła się Matka Boska Kolumnowa? Przecież cała Warszawa o tym huczy – powiedziała Anna Sobecka, odkładając kropidło i biorąc do ręki dyndający na łańcuszku dymiący trybularz. Upojny zapach kadzidła zmieszał się z wonią ogórka kiszonego, tworząc charakterystyczny bukiet, zawsze towarzyszący Prawu i Sprawiedliwości. Adam Bielan, odpowiedzialny za polityczny marketing i PR, złożył nawet w sądzie wniosek, by zarejestrować tę kompozycję zapachową jako zastrzeżony symbol partyjny.

Teraz Joachim Brudziński, służący jako ministrant, zadzwonił, a Anna Sobecka trzykrotnie okrążyła drabinkę z panem Prezesem, okadzając go ze wszystkich stron. Wyraźnie wzruszony przywódca spojrzał na nią z góry przez kłęby wonnego dymu. Objawy czci i szacunku, z jakimi się spotykał, mimo że oczywiste i oczekiwane, pobudzały go emocjonalnie i skłaniały do rozważań na temat świętości jako warunku skutecznego przywództwa w życiu politycznym.

A jak wyglądało to objawienie? – zapytał pan Antoni z kosza ze święconką.

W oknie Sali Kolumnowej we wtorek wieczorem pokazała się postać Madonny w berecie – odparła posłanka Sobecka, poprawiając zsuwającą się z ramienia stułę z wizerunkiem Tupolewa frasobliwego w koronie cierniowej. – Postać trzymała w ręce szkatułkę z relikwiami pokrytymi nitrogliceryną i trotylem. Chwilę tak stała, a potem sobie poszła.

Zapadła pełna szacunku cisza. Wszyscy w milczeniu przeżywali informację o objawieniu, zastanawiając się nad godnym uczczeniem cudu.

Może Sejm powinien przyjąć uchwałę w tej sprawie? – zapytała Barbara Bubula.

Można przyjąć uchwałę, ale to nie wystarczy – rzekł Adam Bielan. – Masom ludowym także trzeba dać możliwość uczestniczenia w radości. Proponuję zorganizować w Sali Kolumnowej całodobową adorację Przenajświętszego Beretu. Pożyczymy nakrycie głowy od rzeczniczki pana Antoniego, wyłożymy je w Sejmie i zaprosimy obywateli, by je nawiedzali.

Zgoda – powiedział pan Antoni. – Ale moi junacy będą całodobowo przy nim czuwać, by ktoś nie dopuścił się kradzieży czy profanacji.

W sali zapanowało poruszenie. Sama myśl, że ktoś mógłby sprofanować Przenajświętszy Beret, była dla parlamentarzystów wstrząsem. Czy znajdzie się nikczemnik, który poważy się na coś takiego? Po namyśle musieli jednak ze przyznać, że długotrwałe obcowanie z Unią Europejską wycisnęło tragiczne piętno na narodzie polskim, w którego szeregach pojawili się tacy niegodziwcy, jak Andrzej Rzepliński czy Jerzy Owsiak. Ludzie tego pokroju, Polacy najgorszego sortu, komuniści i złodzieje, nie uszanują żadnej świętości.

Ale jesteście pewni, że to była Madonna ze szkatułką? – zapytała nagle Krystyna Pawłowicz, odgryzając kawałek ogórka kiszonego, którego trzymała w palcach. – Bo akurat we wtorek wieczorem to ja stałam przy tym oknie. Na głowie miałam beret, a w ręku trzymałam pudełko z sałatką, więc może…

Dość już tego paplania! – ostro przerwał jej potężny głos pana Prezesa dobiegający gdzieś z wysokości. Jego postać ginęła w kłębach dymu z kadzidła, widać było tylko dolny szczebel drabinki. – To, że był cud i objawienie, nie podlega dyskusji.

Właśnie! – przytaknęła Anna Sobecka. – A teraz przekażcie sobie znak pokoju i idźcie, ofiara spełniona.
Posłowie zaczęli sobie podawać dłonie. Tylko Krystyna Pawłowicz miała rękę zajętą trzymaniem ogórka. – Może kawałek? – podsunęła go Barbarze Bubuli.

Wojciech Maziarski

*********

Ćwiczenia

1. Które z poniższych przedmiotów należą do sfery sacrum, a które mają charakter świecki?
a. kapelusz
b. beret
c. egzemplarz tygodnika „W Sieci”
d. ogórek kiszony
e. ambona
f. drabinka
g. stuła ze Świętym Tupolewem
h. szalik Legii

2. Używając poniższych źródeł, stwórz dwa bukiety zapachowe: patriotyczny i antypolski
a. ogórek kiszony
b. czosnek
c. kadzidło
d. Chanel No. 5
e. bigos
f. kebab

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Anna E.KimiJanka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Janka
Janka

A przydał by się w Sali Kolumnowej jeszcze jakiś prysznic z zimną wodą, wszak Święta bez śmigusa dyngusa nie uchodzą, to nie po polsku 🙂

Kimi
Kimi

Żyjemy w oparach absurdu i tak przywykliśmy do tego oszołomstwa, że chyba już nie myślimy o normalności.

Anna E.
Anna E.

😀