Paweł Kasprzak – radykalny Obywatel RP

Paweł Kasprzak – radykalny Obywatel RP

Wiem, że jakąś drogą jest próba wymuszania na tej władzy praworządnego zachowania – mówi Paweł Kasprzak w rozmowie z Magdą Jethon.

Magda Jethon: Wkurzenie sięgnęło zenitu?
Paweł Kasprzak: Tak i to po obu stronach. To jest bardzo niebezpieczna sytuacja. Wśród nas są tacy, którzy z nadzieją patrzą, że coś się wreszcie ruszy. A bezradność, którą zademonstrowaliśmy jako ruch demokratyczny przez ostatni rok, prowadzi prostą drogą do radykalizacji, która niekoniecznie jest mądra. W trakcie ostatnich wydarzeń przed Sejmem, wśród wielu uczestników wiecu, słyszałem tęsknotę za Majdanem, żeby ten Sejm przejąć. Gwałtowność takich gestów budzi niepokój, ale też i naiwność zadziwia, bo w czyim imieniu mamy przejąć ten Sejm? Nie mamy większości, nie jesteśmy narodem, który uzurpatorską władzę może zmieść, no nie, tak nie jest.

– A wydawało mi się, że to Obywatele RP są bardzo radykalni. A tu nagle, kiedy coś się zaczyna dziać, Pan mówi, że trzeba wyhamować?
– Wyhamować to złe słowo i radykalizm to też złe słowo. To trzeba dobrze zdefiniować, bo hasła, które wznosimy i radykalizm naszych sformułowań jest niczym w stosunku do tego, co niekiedy widać na marszach KOD. My tzn. Obywatele RP, potrafimy lżyć na przykład prezydenta Dudę, ale to zawsze robimy ze śmiertelną powagą, podpisując się z imienia i nazwiska i nigdy żaden z nas nie powiedział, że takie jest nasze prawo wynikające z wolności. Bo takiego prawa nie mamy. Wolność słowa to nie jest prawo do odzierania kogokolwiek z godności.

– Świadomie łamiecie prawo? To jest niepoważne…
– Prowokacja jest niepoważna? Mahatma Gandhi prowokował, a był bardzo poważny, Martin Luther King prowokował, też był bardzo poważny. My jesteśmy mniej poważni, bo nie tak pomnikowi jak postaci, które wymieniłem. A wracając do radykalizmu, nasz radykalizm polega na tym, że uparliśmy się osiągać konkretne cele i to nam się udaje, niezależnie od tego, jak nieliczną garstką jesteśmy. Na smoleńskich miesięcznicach było to dobrze widać, musieliśmy obronić prawo do kontrdemonstracji. Kosztowało nas to 9 miesięcy bardzo ciężkiego wysiłku. I się udało!

– Ale co się udało? 10 grudnia przechytrzyli was i zepchnęli…
– Zepchnęli siłą, nie przechytrzyli. Tu zresztą trzeba zauważyć całą dziewięciomiesięczną historię, która się do opinii publicznej nie przedostawała, bo byliśmy bardzo małą grupką osób, dość szczelnie izolowaną. Natomiast to, co się tam udało, to przede wszystkim obronić prawo do demonstrowania. Walczyliśmy twardo, stanowczo, ostrym językiem, ale bardzo poważnym. Ta konfrontacja polegała na tym, że nie chcieliśmy podpalać, czy przeganiać kogoś z ulicy, tylko przynosiliśmy cytat z nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Musieliśmy bronić prawa do demonstracji oko w oko z władzą i nierzadko w dramatyczny sposób, stosując szantaż, grożąc Kaczyńskiemu, że staniemy na miejscu tej jego drabinki itd. Tak było między sierpniem a wrześniem. Trzeba podkreślić, że Kaczyński ustępował. Dochodziło do spisywania pisemnych porozumień między przedstawicielami rządzącej w Polsce władzy a garstką ludzi, dokładnie mówiąc kilkoma osobami, które odpowiednio wcześnie zgłosiły zgromadzenie w urzędzie miasta. To nam się udało osiągnąć. Zdołaliśmy również w znacznym stopniu wpłynąć na treść tego, co odbywało się na Krakowskim Przedmieściu. Poranne części tych ceremonii z prawie godziny skróciły się do 10 minut i składają się wyłącznie z religijnych obrzędów. Zdołaliśmy również wpłynąć na treść politycznych wystąpień prezesa Kaczyńskiego wieczorem. Po podpisaniu porozumienia on po prostu przestał mówić o polityce. Wiedzieliśmy oczywiście od razu, że on nie wytrzyma tej sytuacji i to porozumienie złamie. I tak się stało. To zresztą jest jedna z przyczyn kryzysu, do którego doszło teraz i którego elementem jest zakaz demonstracji. Tak naprawdę ten zakaz dotyczy wyłącznie miesięcznic.

– Mówi Pan, że Kaczyński troszeczkę spuścił z tonu, tymczasem 10 grudnia, wręcz przeciwnie, był wyraźnie rozjuszony.
– Spuścił z tonu na chwilę, a rozjuszony był naszą blokadą. To, co robiliśmy przez dziewięć miesięcy, czyli usuwanie się z miejsca smoleńskich miesięcznic, było dla nas trudne. Respekt, który mieliśmy dla ich prawa, to była bardzo istotna część naszej demonstracji. Okazywaliśmy poszanowanie dla ich konstytucyjnych praw, wolności słowa i swobody kultu religijnego. A wymagało to bez mała heroizmu z naszej strony, ponieważ ci ludzie, smoleńscy bracia, byli wzburzeni profanacjami, których my dokonujemy samą swoją obecnością. Dla nich ja jestem ścierwem, jak to często formułują i to właśnie obecność ścierwa na ołtarzu jest profanacją. Na tym polega moja obraza ich uczuć i to bardzo trudno jest szanować. Mnie jest oczywiście przykro, bo jak widzę pana, który ma ponad 80 lat, który co tydzień zasuwa z Pragi pieszo z tym krzyżem, jak Pan Jezus, to ja wiem, że ja go ranię swoją obecnością. Z tego powodu jest mi przykro, niezależnie od tego, że zdaję sobie sprawę, jak obrzydliwe są powody tego jego zranienia, jak to jest razem wszystko nieludzkie. Tylko trzeba sobie zdawać sprawę, jakie to ma tło. Ja zostałem opluty nie w przenośni, tylko fizycznie, miałem cudzą ślinę na swojej twarzy. I myśmy ten bój toczyli w osamotnieniu. Może przemawia przeze mnie rozżalenie, bo rzeczywiście było to przykre momentami, że KOD nie chciał nas ani wesprzeć, ani nawet informować o naszych akcjach. Wydaje mi się, że ruch, który stroni od tak pojmowanego radykalizmu i go izoluje, strzela sobie w stopę, co zresztą w naszym przypadku miało bardzo konkretny wymiar. Np., kiedy w sierpniu groziliśmy Kaczyńskiemu, po tym jak podeptał wszystkie nasze prawa do demonstracji i postanowił nas zmieść sprzed swojego oblicza (użył do tego wszystkich środków, w tym również prawnych), szantażując go, że albo otrzymamy pisemną gwarancję, że nasze prawo do demonstracji będzie respektowane, albo staniemy na krzyżu i trzeba będzie nas wynosić siłą. Takie cywilne nieposłuszeństwo jest bronią atomową, pod warunkiem, że ma świadków, relacjonujące całą rzecz media i jakieś zaplecze w przychylności dużego ruchu.

– Dopiero 10 grudnia, dzięki mediom, Polacy dowiedzieli się, że jest taka zdeterminowana grupa – Obywatele RP.
– My byliśmy zawsze nieliczną garstką, dlatego że nasze działania wymagają determinacji, na którą nie stać wielu ludzi. A media niechętnie relacjonują protesty garstki ludzi, często wprost słyszę, jak was będzie trzy tysiące, to przyślemy kamerę.

– Jak Jarosław Kaczyński wytrzymuje psychicznie, kiedy pokazujecie ten transparent z cytatem z Lecha Kaczyńskiego?
– On tego nie wytrzymuje. Wszystko, czego jesteśmy ostatnio świadkami jest konsekwencją tego, czego nie wytrzymuje Jarosław Kaczyński. Spośród wszystkich parlamentarzystów PiS on jest najmniej odporny na sytuacje, w których dziennikarz podtyka mikrofon pod nos i zadaje, nie tyle niewygodne, co jakiekolwiek pytania. Jego to wkurza. I pewnie zwrócił się do Kuchcińskiego: weź to chłopie posprzątaj. Myśmy widzieli różne jego żądania i próby ich realizacji ze strony Błaszczaka, policji, wszystkich możliwych służb czy ministra Glińskiego. Widzieliśmy je ćwiczone na sobie przez całe dziewięć miesięcy historii naszych wystąpień w smoleńskie miesięcznice. Tam policja walczyła o każdy stopień kątowego przesunięcia nas z osi wzroku prezesa Kaczyńskiego. To było widoczne. To jest jego osobista motywacja, on uruchomił swoich parlamentarzystów, przy okazji nowelizacji prawa o zgromadzeniach, wyłącznie w tym celu, żeby się nas pozbyć sprzed swego oblicza. On po prostu zwariował, przestał myśleć o konsekwencjach własnych działań. To go będzie kosztowało o wiele więcej niż nas, ponieważ my tam po prostu będziemy miesiąc w miesiąc, a kamery będą pokazywały pokojowo demonstrujących ludzi, znoszonych przez policję z ulicy. W ten sposób Polska osiągnie w opinii międzynarodowej białoruski standard demokracji i poszanowania praw człowieka. Polityczna cena czegoś takiego jest na ogół straszna.

– Nie jesteście razem z KOD, ale 13 grudnia był Pan na scenie z Mateuszem Kijowskim. W jakimś sensie Pan się wywodzi z KOD, byliście kiedyś razem?
– Bardzo krótko to trwało.

– Nie chcę wchodzić w szczegóły konfliktu, ale muszę zapytać, czy Pan jest człowiekiem, który miłuje jedność potrzebną do realizacji wspólnego celu?
– Nie.

– Stawia Pan na odrębność?
– To, co mnie z KOD poróżniło to bardzo ostre różnice programowe.

– Jednak to KOD porwał tłumy. Może ludzie nie lubią skrajności? Z drugiej strony, czy to nie wyklucza jakiejś koalicji?
– Tak powinno być.

– To banał, ale jednak w jedności siła…
– Dobrze. Tylko na przykład „Solidarność” definiowała ją w sposób dla mnie zdumiewająco mądry, zważywszy na osobowość Lecha Wałęsy, trudną, jak wiemy i mocno egotyczną. „S” zawsze wiedziała, że znaczek „S” należy wpiąć w klapę każdemu, poczynając od KPN, no przecież to byli wariaci, którzy byli niebezpieczni w ruchu, Korwin-Mikke, który już wtedy był liberałem antyzwiązkowym zdecydowanie, chodził ze znaczkiem „S” w klapie, tak samo, jak Ryszard Bugaj. Znaczki „S” dostawali anarchiści z WiP, działacze Pomarańczowej Alternatywy, w której sam bywałem aktywny. „Solidarność” dawała swój znaczek każdemu, Mateusz Kijowski ze znaczkiem KOD postępuje dokładnie na odwrót. I to jest moim zdaniem błąd.

– Wydaje mi się, że czasy są trochę inne.
– No są, oczywiście, inne.

– Dzisiejsza władza jest silniejsza, ma poparcie suwerena, tamta nie miała, wybory w PRL-u były fałszowane. Opozycja musi być bardziej odpowiedzialna i czujna na prowokatorów.
– Różnic jest milion, presja i lęk przed prowokatorami w „S” były silniejsze i obiektywnie bardziej uzasadnione. Stawka była kompletnie inna. Po drugie – znaczki „S” w liczbie wszystkich dziwadeł, które je nosili w klapach, znajdowali się również członkowie PZPR. I po trzecie, to może nie jest cały naród, tylko pół, ale to jest w dalszym ciągu pospolite ruszenie, które musi być pluralistyczne, zwłaszcza kiedy się ma obronę demokracji na sztandarach, to trzeba ją uprawiać u siebie.

– Niezależnie od Pańskiej krytyki KOD-u i „win” Mateusza Kijowskiego, nie wydaje się Panu, że przyszedł taki moment, że ważniejszy jest cel?
– Zawsze byłem o tym przekonany. Pierwsze moje doświadczenie z KOD było takie. Kiedy został powołany rząd Szydło i członkiem rządu został Kamiński po cudownym ułaskawieniu, zapisałem się do facebookowej grupy KOD. I to, co mnie uderzyło, że wśród tych słów oburzenia pojawiały się komentarze, żeby tutaj lajkować, hejtować, no bo, co my możemy więcej zrobić. Ujawniło się poczucie bezradności. Tymczasem w sprawie Kamińskiego rzecz wydawała mi się oczywista i bardzo prosta, Kamiński jest przestępcą. Ostatnie słowo, które przed sądem usłyszał brzmiało winien. Zresztą on wycofał swoją apelację tuż przed tym ułaskawieniem, co powinno uprawomocniać ten wyrok. Wielokrotnie też zapowiadał, że pozwie każdego, kto go nazwie przestępcą. Uważałem więc, że nic prostszego, tylko go nazwać przestępcą publicznie i w ten sposób sprowokować jego pozew. Jeśli się da sprowokować, to ja nie mogę przegrać. Co prawda to ja, a nie on byłby oskarżony w tej sprawie, natomiast przedmiotem zainteresowania sądu byłaby jego przestępcza działalność. Ja tę sprawę bym wygrał, zostałbym uniewinniony, co oznaczałoby de facto, że on jest przed tym sądem uznany winnym. I to jest bardzo prosta, umiarkowanie kosztowna, a przede wszystkim natychmiastowa realizacja społecznych postulatów. Sprawa Kamińskiego powinna się rozpocząć i zakończyć przed sądem, tego domagaliśmy się wszyscy. KOD wtedy stwierdził, że nie robi takich rzeczy. I ma do tego prawo. Tylko dlaczego nie umówić się na komplementarne działania wspólne, na przykład KOD uruchamia opozycję parlamentarną, która się konsekwentnie domaga dymisji Kamińskiego czy odebrania mu mandatu, równocześnie trwają sprawy w sądzie, które my prowokujemy, ktoś zbiera i pisze petycje do Sejmu oraz organizowane są marsze. Być może PiS pod dużym ciśnieniem, które przecież byliśmy w stanie wywołać, doszedłby do wniosku, że nie będzie umierać za jakiegoś Kamińskiego i go poświęci. Myślę, że taka strategia jest możliwa. I porozumienie też jest możliwe, przecież listę deliktów konstytucyjnych da się przepisać na listę politycznych postulatów. Można się spróbować uprzeć przy ich realizacji wszystkimi możliwymi środkami. Moim zdaniem KOD tego nie robi. Oczywiście ma prawo do swoich wyborów, być może nawet ma w tych wyborach rację, a ja błądzę, ale to przede wszystkim powinno być przedmiotem rozmowy.

– W tej chwili jesteśmy w sytuacji, być może przełomowej. Teraz wszyscy najmądrzejsi powinni się naradzać, żeby właściwie postąpić, co zrobić, żeby nie zepsuć czegoś, nie przegiąć. A czy Pan podejmuje jakieś rozmowy z Mateuszem Kijowskim?
– Próbowałem się umawiać na debatę, ale kontakt się urwał, bo zaczęło się tyle dziać, że nikt nie ma na nic czasu, a rzeczywiście jest to ważny moment. To prawda, że można, nie wiem czy sporo wygrać, ale sporo spieprzyć na pewno.

– To co imponujące w Obywatelach RP to determinacja. Z drugiej strony wasze działania są mało skuteczne. Jeden incydent i ma Pan zakaz wstępu do Sejmu. Dożywotni?
– Nie, roczny. Ale ja wejdę na teren Sejmu jeszcze wiele razy w ciągu tego roku zakazu, bo Kuchcińskiego zmusimy albo do cofnięcia tego swojego rozporządzenia, albo do tego, żeby je przestał wykonywać. On tego konfliktu nie może wygrać.

– A może to PiS prowokuje? Was i całą opozycję? To, co zrobił poseł Szczerba nie usprawiedliwia tej awantury. Może PiS spodziewa się porażki gospodarczej i chce ją przykryć zawieruchą, żeby móc powiedzieć, że wszystko przez te warchoły, które rozrabiały?
– Tak, to jest możliwe.

– A rządzący dają się prowokować? Obrażacie prezydenta i co?
– Byliśmy przekonani, że ten automatyzm art. 135 zadziała i rzeczywiście nas zaciągną do prokuratora przynajmniej i daj Boże przed sąd. Wiedzieliśmy, że im się to wprawdzie nie opłaca, ale wierzyliśmy w wagę tej zbrodni obrazy majestatu. Okazało się że nie.

– Obywatele RP wiedzą, że łamią prawo i mogą ponieść konsekwencje?
– Muszą nawet.

– Muszą? Czekają na nie? A już ktoś poniósł?
– Nie…

– Czyli prawo nie działa w Polsce?
– W przypadku lżenia Dudy skandalicznie nie działa. Donosiliśmy na siebie, jak tylko mogliśmy i nic.

– Do czego dążycie?
– Każdy do czego innego, różnimy się w wielu kwestiach. Ja np. byłem chyba jedynym, który najgłośniej się darł i uważał przez te dziewięć miesięcy, że nie wolno zablokować smoleńskich miesięcznic, dlatego że jedną z naszych świętych zasad jest to, że kiedy się walczy o prawa człowieka, to trzeba to tak robić, jak się pisze Konstytucję: wiedząc, że te prawa są również dla przeciwników i jeśli oni z nich skorzystają, ja muszę móc z tym normalnie żyć. Dopiero wobec skandalicznego pomysłu ekshumacji świadomie naruszyliśmy to ich prawo.

– Skoro każdy dąży do czego innego, to znaczy, że nic was z KOD-em nie łączy?
– Od zawsze się z nimi kłóciłem, ale popieram zdanie Kijowskiego, który mówi, że nie ma powrotu do sytuacji sprzed wyborów i że nie o to chodzi, żeby zwalczać politycznie PiS. Taki prosty przewrót polityczny, wyobraźmy sobie, że w jakiś przyspieszonych, wszystko jedno jakich wyborach, wygrywa jakaś koalicja, no to jest powrót do tej samej beczki prochu, na której siedzieliśmy przed wyborami, tylko tym razem ta beczka będzie jeszcze bardziej naładowana. Jakbym chciał utrącić Kamińskiego to nie po to, żeby zastąpić go kimś z PO, to jasne. To musiałby być ktoś następny z listy PiS. W ten sposób, mam nadzieję, ten ktoś, kto to miejsce zajmie, dziesięć razy się zastanowi zanim popełni delikt konstytucyjny.

– Czyli mimo radykalizmu nie jest Pan zwolennikiem wymiany władzy, tylko walki o jej doskonalenie?
– Nasz radykalizm polega wyłącznie na tym, że się uparliśmy osiągać cele, a nie udawać. Uważam, że kiedy KOD krzyczy obronimy demokrację, to nawet nie ma takiego zamiaru. To nie jest zarzut, to przypadek wynikający być może z braku przemyślenia, bo to nie jest czas na wyrażanie naszego oburzenia. To nie buduje sondaży i niczego w rzeczywistości nie zmienia. Niezależnie od tego, czy wyjdzie 5 tys. ludzi, czy 200 tys., sondaże są w kółko takie same. Kaczyński być może się czasami trochę boi, kiedy to się gwałtownie rozszerza, ale na ogół z tego szydzi. Ilekroć rządzący widzą 200 tys. na ulicach, to są tym bardziej z siebie zadowoleni i myślą w tych kategoriach, patrz jak ich k…wa zabolało, łajdaków. Im bardziej wyją ich przeciwnicy, tym bardziej oni czują, że celny musiał być ich cios.

– Ale to nie znaczy, że należy przestać wyć, żeby im odebrać przyjemność cieszenia się. Bo oni się trochę cieszą, ale jednak trochę się boją…
– Nie, oczywiście, należy walić tak, żeby ich zabolało. Jest taka klasyczna definicja Kuronia, w „tezach o wyjściu z sytuacji bez wyjścia”, pisał to w więzieniu, a wcześniej w deklaracji ideowej, że trzeba zrobić tak, żeby ograniczyć swoje postulaty i zaangażować taki potencjał oporu społecznego dla ich obrony, żeby się władzy bardziej opłacało spełnić te postulaty niż pacyfikować ogromny ruch społeczny, który jest zaangażowany w ich obronę. Tak powinniśmy postępować. Nie ma jednak po naszej stronie jednego pomysłu, opozycja wbrew temu, co deklaruje jest podzielona.

– Widzi Pan więc jakieś światełko w tunelu?
– Niegdysiejsza wypowiedź Ryszarda Petru bardzo utrudnia używanie akurat tej alegorii… Przede wszystkim PiS i Jarosław Kaczyński to dla mnie objaw, a nie przyczyna polskiej choroby. Dzisiaj chodzi nam o obronę Konstytucji i trzeba mieć świadomość, że jej wartości nie ceniliśmy dotąd nadmiernie, delikatnie mówiąc. A jeśli Konstytucja to przede wszystkim zbiór praw obywatelskich – tak to sam widzę – to rzecz się staje w sumie prosta. Należy po prostu te prawa sobie z determinacją wywalczyć. Wyrwać je tej władzy, a nie czekać, aż jakaś nowa da je nam łaskawie. Komunizm np. upadł oczywiście bardziej w wyniku sowieckiej pieriestrojki niż naszych działań, ale tym, co w Polsce zmusiło do negocjacji Jaruzelskiego z Kiszczakiem był fakt, że ludzie przestali uciekać przed milicją i SB. Kiedy ludzie otwarcie i odważnie stawali w nielegalnych demonstracjach na ulicach i nie reagowali na wezwania do rozejścia się, prawo do demonstracji zaczęło działać, choć władze go nie usankcjonowały. Od takich rzeczy każdy reżim musi upaść. Ten reżim byłby w sumie małym piwem, gdyby nie ogromne społeczne zaplecze, jakim dysponuje. Ale sposób – jestem przekonany – jest nadal ten sam jak w czasach PRL-u: walczyć o prawa, wydzierając je nie tylko tej władzy, ale również – co o wiele ważniejsze – tej wielkiej części współobywateli, która ulega totalitarnym żywiołom. Jakoś specjalnie trudne to nie jest, choć tu trzeba mieć i jaja, i ogromną cierpliwość, a te cechy rzadko chodzą w parze.

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

27 komentarzy do "Paweł Kasprzak – radykalny Obywatel RP"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciek123454321

Jestem pełen uznania dla działalności „Obywateli RP” i Pana Pawła Kasprzaka. 10 grudnia na 80-tej miesięcznicy smoleńskiej miałem ogromną satysfakcję mogąc w twarz Kaczyńskiego wykrzyczeć „KŁAMCA” i „HIPOKRYTA”. Wściekłość Kaczyńskiego i fakt, że swoje bredzenie bardzo wyraźnie skrócił, bo nie mógł znieść tej wrogiej mu grupy wkurzonych i zdeterminowanych ludzi, dał nam wszystkim sygnał, że PiS cofnie się tylko pod argumentem siły. Panie Pawle, życzę wytrwałości i determinacji!!!

Roman

To zdumiewające jak długo istniała zmowa milczenia w mediach odnośnie działań Obywateli RP. Praktycznie przerwana 10 grudnia po 10-tej spektakularnej akcji na Krakowskim Przedmieściu. Z satysfakcją czytam wypowiedzi nieformalnego lidera Obywateli w Koduj24. Wreszcie! A warto bo publikacje Pawła Kasprzaka od lutego 2016 r. to spójne przesłanie. Nie ma zgrzytu pomiędzy tym co mówił w marcu i tym co mówi teraz. A w każdym jego tekście zdanie kolejne wynika ze zdania poprzedniego (nieczęste zjawisko). I rzadko zdarzają się zdania niepotrzebne.

wiesław

Z przyjemnością powtórzę za Mackiem: „Jestem pełen uznania dla działalności „Obywateli RP” i Pana Pawła Kasprzaka”. To co zrobił pod Pałacem było bardzo ważną lekcją odwagi.

Maciek123454321
Powiem szczerze, byliśmy tam z żoną dwukrotnie 10-grudnia. Kiedy zobaczyliśmy ok.godz. 16-tej małą gromadkę ludzi moknącą w deszczu, pomyśleliśmy sobie, że nic z tego nie będzie. Ale zaryzykowaliśmy i przyszliśmy ponownie ok. 20-tej. Była już inna sytuacja. Zebrało się ok. 1000 ludzi i dołączyliśmy do nich czekając, aż „święci” dotrą na miejsce. Policja otoczyła nas szczelnym kordonem. Kaczyńskiemu stworzono „tunel”, żeby mógł się wdrapać na ten swój żałosny stołek. Gadał do swoich ponad naszymi głowami, a my przeszkadzaliśmy wyciem, buczeniem i okrzykami. Szkoda, że nie było wuwuzeli. Liczyliśmy się z ewentualnością, że spróbują nas zepchnąć, toteż raz czy dwa razy… Czytaj więcej »
Halina

Jeżeli chodzi o sejm to Kaczyński miał już wielokrotnie możliwość zakończyć sprawę. Teraz też wystarczy powtórzyć głosowanie nad budżetem i przywrócić posła Szczerbę i można wrócić do obrad na sali plenarnej. PiS w sali kolumnowej to żaden sukces, raczej porażka.

Zgredzinka
Halinko, nie bądź naiwna, przecież zaostrzenie tego konfliktu, to nie tylko wyraz podłego charakteru Kaczyńskiego, ale przede wszystkim wyrachowanie. Przecież ten konflikt jest mu potrzebny dla zatuszowania wielu spraw, a przede wszystkim pikującej gospodarki. W cieniu takiej zażartej walki, tym ostrzejszej, że bazującej na poczuciu krzywdy, można przeforsować wiele kontrowersyjny posunięć i jeszcze robić za ofiarę. Wystarczy tylko nagiąć fakty i przedstawić się jako ofiara w tej swojej szczujni. „Ciemny lód” to kupuje. Przecież oni tam żyją w innym świecie niż my. Zawsze sprawdzam, jak interpretowane są w tv narodowej ważniejsze wydarzenia. I jakoś nigdy nie jestem zaskoczona, że robimy… Czytaj więcej »
Zgredzinka

Maćku, powstrzymywanie się nowej władzy od stosowania przemocy, nie wynika wcale ze strachu, a z jej słabo ugruntowanej pozycji. Gdy opanuje wszystkie instytucje, uzależni i zastraszy wszystkich i poczuje się pewnie, to wtedy każdy przejaw oporu będzie bez wątpienia ostro i zdecydowanie tępiony.
To jest oczywista oczywistość przy każdej władzy autorytarnej.
Popatrz co robi się z rozrabiającymi przeciwnikami politycznymi w Rosji, Białorusi, Turcji, Syrii itd.
Tak więc nie gorączkuj się, wszystko jeszcze przed nami.
No chyba, że gospodarka rypnie się na tyle szybko, że obecni zwolennicy nowej władzy … poczują się jak zdradzona kochanka.
Nie chciałbyś mieć chyba z taką do czynienia ?

Aanka

Jestem KODerką pokojową ;), ale podpisuję się pod prawie wszystkim. To rozsądne. Nie wiem do końca, czy znaczek KOD powinni nosić wszyscy. Muszę to przemyśleć, bo mamy jednak inne czasy. Łatwo wprowadzić jakieś ognisko zapalne, a nasze pospolite ruszenie jest zbyt naiwne. Widać to w komentarzach na FB.
Trzymam kciuki za Wasze akcje. Myślę nad tym jak Was wesprzeć.

Halina

Co do znaczka KOD, to akurat nie rozumiem o co chodzi. Przecież na demonstracjach KOD znaczki są rozdawane w olbrzymich ilościach i praktycznie każdy kto chce może taki znaczek nosić. Nie ma zakazu. Członkiem KOD też jest każdy, który podpisze deklarację i płaci składki. Na demonstracje też przychodzą Ci, którzy chcą. Analogia ze znaczkami solidarności nietrafiona. Różnicę widzę taką, że za czasów Solidarności nie miałam obaw przed noszeniem znaczka w miejscach publicznych, natomiast obecnie się waham, bo można oberwać, ale nie od władzy a od współobywateli.

Ryszard

Prawie wszystko to prawda. Prawie, bo akurat Obywatele RP, jako „nieprawomyślni” (nie wyznający „jedynie słusznej” linii Wodza) byli z manifestacji KOD wykluczani. Czasem (np. we wrześniu) rękami Policji działającej na polecenie KOD.
No i wszyscy bodaj zostali przez Kijowskiego i jego akolitów na stronach KOD zbanowani, czyli symbolicznie z KOD wyrzuceni.
Za chwilę zresztą pewnie i ja zostanę tu, podobnie jak na wszystkich już kodowskich stronach, zbanowany.

Mariola

Pokazaliście jak będąc siłą spychanym można nie dać się zepchnąć. Oni fortelem zagarnęli fragmencik terytorium pod podeścik, a WY odzyskaliście dla NAS kawał wspólnej przestrzeni. Już w dniu 13 grudnia można było doświadczyć jak znacząca to była przestrzeń. Obywatele RP należą WAM się wyrazy uznania i podziękowania.

krakus

przykre że musimy z kimś takim jak Paweł Kasprzak żyć w jednej Polsce

Zgredzinka

Czyżbyś chciał unicestwić połowę społeczeństwa?
Zdajesz sobie chyba sprawę, że my również „zachodzimy w głowę”, skąd się tacy ludzie jak wy … w ogóle wzięli.

Wiśnia

Właśnie możesz się wynieść na Białoruś. Tam jest twój wzór demokracji

Krzysztof Mazur

Proponuję aby KOD trzymał się od pana Pawła Kasprzaka jak najdalej. ……… Nie po drodze nam z anarchistami, którzy nie bardzo wiedzą czego chcą, imponuje im zdobyty rozgłos a za cel mają lans własnej osoby.

Zgredzinka

To nie jest takie oczywiste.
Myślę, że chodzi tu raczej o różne wizje przyszłości i strategie działania.
Jak to zwykle u nas bywa … różnica poglądów.
Gdzie trzech Polaków, tam cztery poglądy.

Halina

Jak na razie to pan Paweł Kasprzak trzyma się jak najdalej od KODu. A zdecydowanie po drodze jest nam z każdym, kto pomoże odsunąć PIS od władzy.

gniewko_syn_ryba

Nawet z diabłem ?… ;)))

Zgredzinka

Nawet.

Darek

Pelen podziw. Pan Pawel Kasprzak mial jedyny odwaga stanac naprzeciw Kaczynskiego na miesiecznicy i mu wykrzyczec ze klamie.

Kazimierz

,,Jarosław Polskę zbaw” . Zbawienie jest dla zmarłych, tak przynajmniej mi się zdaje. Niestety widzę jak ten szaleniec realizuje niszczenie wszystkiego co nie łączy się z martyrologią, dawną Polską i jej katastrofami.Człowiek który nie ma rodziny, nic w życiu nie zrobił dobrego jest jak zombi. Zresztą twarze pani Mazurek, Terleckiego i wielu z tej ekipy tak wyglądają.

Kazimierz

Jeszce dwie sprawy: Bardzo proszę aby tą dużą flagę biało czerwoną nieść prawidłowo, czyli biały z lewej. Druga sprawa to migawka z Namysłowa: siedzący za stołem, lekko zgarbieni Pinior i Kijowski nie wyglądają najlepiej. Domyślam się jak są spracowani, ale w tych sprawach nie ma litości. Wizerunek to podstawa. Nie ma znaczenia, że Mateuszowi Kijowskiemu należały się pieniądze za to co robi, może nawet większe, ale wygląda fatalnie.
Ten wpis proszę traktować jak prywatną korespondencję. Nie zależy mi na jej publikacji, ale proszę niech ktoś się nad tym zastanowi.

Janka
Bardzo dobry wywiad, niestety dopiero dziś – 15 stycznia br, miałam okazję poznać poglądy Pana Pawła Kasprzaka z którymi w zasadzie się zgadzam! Jestem sympatykiem KOD, który płaci składki i uczestniczy w większości akcji demonstracyjnych organizowanych przez KOD, więc pozwolę sobie na kilka uwag, tym bardziej, że dziś jesteśmy po kolejnych wydarzeniach w KOD i w Sejmie, jednak, mam prośbę do moderatora, aby moje uwagi nie były upubliczniane, a jedynie przekazane do wiadomości KOD, szczególnie Panu Kijowskiemu, niestety nie ma innej ścieżki komunikacyjnej z KOD, strona KOD nie działa! Otóż, sprowokowana wywiadem z Panem Kasprzakiem, uważam że w KOD powinna… Czytaj więcej »
Zdenek

Z takimi osobowościami jak Paweł Kasprzak przepowiadam opozycji świetlaną przyszłosc.

joanna

Skrzywdzeni, tracący nadzieję, że liberalny system prawny pomści ich krzywdy, kierują swe nadzieje ku „wielkiemu złoczyńcy” 47 , jedynemu, który obiecuje krew. Właśnie przemoc, którą „złoczyńca” obiecuje – przemoc, dla której nie ma miejsca w „cywilizowanym” uniwersum symbolicznym – zaspokaja ich pragnienie odwetu, zadośćuczynienia, sprawiedliwości.” Cytat z Prześniona rewolucja. Ćwiczenia z logiki historycznej” A. Ledera .. oddający przyczyny tego co się dzieje. Zgodne z diagnozą p. Kasprzaka.

lechosław

Obywatele RP to jedyna opozycja przeciwko dyktaurze pisowskich ciemniaków

Witold

Bezzębne polskojęzyczne judeolewackobolszewickie ścierwa, które należy potraktować dechą dla wyrównania zgryzu. Sbcki pokurczszukający poklasku.

wpDiscuz