Pisowska prokuratura nie pozwoli skrzywdzić „swoich”

Ważne pliki, mające związek z aferą hejterską w resorcie Ziobry, „wyparowały” w prokuraturze?

„Dobra zmiana” w prokuraturze, polegająca na jej całkowitym podporządkowaniu ministrowi Ziobrze, przynosi już „pozytywne” efekty.

W 2105 r. dolnośląskim oddziałem PCK kierowali ludzie, związani z PiS-em. Jego prezesem był Rafał Holanowski, radny tej partii. Wiceprezesem Piotr Babiarz, poseł PiS, a dyrektorem radny obecnego sejmiku województwa. Właśnie z tego oddziału PCK – jak podaje Wyborcza -wyprowadzono od stycznia 2015 r. 1,2 mln zł.

Już rok temu Gazeta ujawniła, że 7 tys. zł zostało przelane na konto wyborcze obecnej minister MEN, pani Zalewskiej, a kolejne 7 tysięcy zasiliło kampanię Piotra Babiarza. Te informacje przekazał dziennikarzom Bartłomiej Ł., który brał udział w tym procederze. Oczywiście politycy zaprzeczają jego wersji.

Sprawa jest na tyle bulwersująca, iż nie może nikogo dziwić, że budzi olbrzymie zainteresowanie. Przed wakacjami posłanka PO, Augustynowska zapytała o wyniki śledztwa, a odpowiedź Bogdana Świątkowskiego okazała się wręcz zaskakująca. „W toku śledztwa nie ujawniono wątków, o jakich mowa w postawionym przez Panią Poseł pytaniu, oraz nie dokonano ustaleń pozwalających na przedstawienie zarzutów popełnienia przestępstw określonych w ustawie z dnia 5 stycznia 2011 r.”

https://twitter.com/Augustynowska/status/990591225517543425

Ciekawe, bo przecież prokuratura we Wrocławiu ma w swoich rękach zeznania kilku osób, które wiedzą, kto i dla kogo wyprowadzał pieniądze. Wiadomo też, że jednego z podejrzanych pytano, co wie „na temat przekazania posłowi Piotrowi Babiarzowi koperty z pieniędzmi, za które miał potem wydrukować jakąś wyborczą gazetkę”, a w rękach prokuratury znajdują się materiały wyborcze, odnalezione w oddziale dolnośląskiego PCK. Dotyczyły one w większości kampanii z 2014 roku, prowadzonej przez Jerzego G., ale znalazły się też materiały związane z politykami PiS i ich kampanią parlamentarną z 2015 roku.

Dziennikarze Wyborczej nie odpuszczają. 10 sierpnia wysłali zapytanie do Prokuratury Wrocławskiej czy w zeznaniach znalazły się relacje o przekazywaniu pieniędzy politykom PiS i czy przesłuchano w sprawie Annę Zalewską oraz Piotra Babiarza. Prokurator prowadząca śledztwo, nie zgodziła się na rozmowę, zaznaczając jednocześnie, iż udzieliła odpowiedzi na piśmie i przekazała rzeczniczce. Ta z kolei zasłoniła się „dobrem śledztwa”, wskazując jednocześnie na panią prokurator jako tę, która „zabroniła” wszelkich rozmów. I kto tu kłamie?

Czy z pieniędzy PCK finansowano kampanię PiS?

Wydaje się, że za cenzurą stoi dwóch prokuratorów, awansowanych w ramach „dobrej zmiany”. To pierwszy zastępca prokuratora okręgowego Artur Jończyk i naczelnik wydziału Katarzyna Salwa, którą czeka ponoć awans do Prokuratury Krajowej. Oboje nie wyrazili chęci na rozmowę z dziennikarzami Wyborczej.

Jedno jest pewne. Politycy PiS, zamieszani w tę sprawę, nie zostali przesłuchani. Prokuraturze nie wpadło do głowy, by wezwać Annę Zalewską, a Babiarz, mimo „zaproszenia”, nie raczył się pojawić.

Czy z pieniędzy PCK finansowano kampanię Anny Zalewskiej?

To, że Jerzy G. został usunięty z PiS, a jego kolega Piotr Babiarz sam zrezygnował z członkostwa, to chyba trochę za mało. Wychodzi na to, że PiS pozwoliło na „odstrzał” dwóch swoich działaczy, dbając jednocześnie o pozostałych, prawdopodobnie również współwinnych. Prokuratura, przejęta przez Ziobrę, spełnia więc swoje zadanie idealnie, bo gwarantuje nietykalność ważnych członków partii rządzącej. I o to właśnie chodziło…tak ma być …

Tamara Olszewska

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Waldemar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Waldemar
Waldemar

Przypominam, ze od zeszłego roku toczy się – raczej wlecze – dochodzenie w sprawie wykorzystania unijnych funduszy na konwencje wyborczą partii Ziobry. Bez wątpienia Prokurator Generalny dba o to, by dochodzenie to toczyło się z prędkością alpejskiej lawiny. I podobnie dzieje się – i dziać będzie – we Wrocławiu. O takich sprawach trzeba przy okazji mówić na spotkaniach przed wyborami samorządowymi, bo w końcu jest to jeden z przykładów gospodarowania społecznymi pieniędzmi przez PiS. Tych z klapkami pisowskimi na oczach i uszach to oczywiście nie wzruszy, natomiast da do myslenia niezdecydowanym czy obojętnym.