Polska wyprzedziła USA, czyli dość ciepłej Coca-Coli w kranie!

I tam, i tutaj ludzie równie łatwo pozwalają sobą manipulować i są tak samo podatni na nierealne obietnice

I tam, i tutaj ludzie równie łatwo pozwalają sobą manipulować i są tak samo podatni na nierealne obietnice.

Jest się z czego cieszyć. Nareszcie Amerykanie puknęli się w głowę i poszli polskim śladem. Już ich kampania wyborcza była wypisz – wymaluj jak nasza: Ameryka dla Amerykanów! Imigranci – won! Sąd Najwyższy musi być nasz! Jeśli przegramy, to znaczy, że wybory są sfałszowane! Kobiety – wynocha z polityki; ładne obmacać, brzydkie do garów, a konkurentkę przed prokuratora! Ameryka w ruinie, infrastruktura się sypie, czas na Dobrą Zmianę! Kraj musi odzyskać utraconą godność i wielkość, a Europa niech się goni! Dość ciepłej Coca-Coli w kranie! Powstańcie, których dręczy głód – władzy!

Zmałpowana od Polaków kampania musiała zakończyć się sukcesem. Zwycięstwo wyborcze Donalda Trumpa uświadomiło nam, że społeczeństwo USA na dobrą sprawę niczym nie różni się od Polaków. Owszem, jest pewna rozbieżność, bo tam zarówno republikanie, jak i demokraci są Amerykanami, a u nas tylko jedna partia przypisuje sobie prawo do prawdziwej polskości. Ale jakie to ma znaczenie, skoro i tam, i tutaj ludzie równie łatwo pozwalają sobą manipulować i są tak samo podatni na nierealne obietnice, tromtadrackie pokrzykiwania, szczucie na politycznego przeciwnika i hurrapatriotyczne prężenie muskułów.

Radości nie ukrywają czołowi politycy koalicji PiS i Kukiz 15 – i mają słuszne prawo do satysfakcji, że kampanie wyborcze ich partii stały się wzorem dla amerykańskiego sztabu republikanów. Zadowolenia ludzi rządzących dzisiejszą Polską nie umniejsza fakt, że swoją radość dzielą z Putinem. A bo to pierwszy raz z ich przyczyny strzelają na Kremlu korki od szampanów?

Nie tylko sama kampania, ale także nowy prezydent USA przypomina nieco produkt naszych wyborów prezydenckich. W inauguracyjnym przemówieniu Donald Trump ani razu nie opluł konkurentki. Zapewnił, że będzie prezydentem wszystkich Amerykanów. Zobowiązał się zniwelować podziały społeczne, zasypując rowy, które osobiście wykopał. Obiecał też, że będzie prezydentem niezłomnym i niezwłocznie zrealizuje swoje obietnice wyborcze, wszystkie, co do jednej. Podobieństwo obu prezydentów wzbudziło kolejną falę zachwytów czołowych przedstawicieli polskich władz umysłowych.

Nie ukrywa radości np. docent Krystyna Pawłowicz. Posłanka znana z kwiecistego języka, tym razem skomentowała amerykańskie wybory rzeczowo: „Trump jest konserwatywnym politykiem i widzę w jego zwycięstwie pewną analogię do zwycięstwa PiS w Polsce… [gdzie] w ten sposób wyborcy pokazali, że mają dość lewactwa, nieustannego skręcania w lewo i lekceważenia kultury”. Zwraca uwagę rzadkie u tej posłanki niuansowanie: okazuje się, że oprócz zdecydowanych lewaków (czyli wszystkich, którzy ośmielają się mieć inne zdanie niż Prezes) w polskiej przyrodzie występuje także gatunek osobników dopiero skręcających w lewo, czyli też swołocz, ale z szansą nawrócenia na jedynie słuszną wiarę. Interesujące jest także, jak Krystyna Pawłowicz definiuje pojęcie kultury, brutalnie lekceważonej przez tych adwersarzy, którzy w narodowej debacie usiłowali posługiwać się argumentami i faktami. Wzorem kultury jest dla pani docent narracja zwycięzców kampanii wyborczych w USA i Polsce, a tym samym do oczywistych właściwości kultury politycznej należy wznoszenie murów dzielących społeczeństwo, opluskwianie przeciwników, szczucie na imigrantów, chamski stosunek do kobiet i oszukiwanie wyborców nierealnymi obiecankami.

Rządzący Polską nie ograniczyli się do fetowania zwycięstwa nad światowym lewactwem i podjęli działania, by sukces amerykański przekuć w korzyści dla rodaków. Minister spraw zagranicznych niezwłocznie ogłosił, że poszukuje kogoś, kto zna kogoś, kto mógłby przebywać w otoczeniu Donalda Trumpa. A więc Witold Waszczykowski na gwałt szuka człowieka, dzięki któremu mógłby nawiązać kontakt ze znanym mu od miesięcy kandydatem z realnymi szansami na elekcję, który został teraz nowym prezydentem kraju, będącym głównym gwarantem naszego bezpieczeństwa… Na szczęście nie musi szukać daleko. Pod ręką jest bowiem lider satelickiej partii Kukiz 15.

Paweł Kukiz jest niewątpliwie kolegą po fachu Donalda Trumpa, który zdobył popularność jako gwiazda amerykańskich programów rozrywkowych. Ścisła wspólnota losów obu panów widoczna jest w liście, który szołmen wysłał właśnie do showmana. Gratulując swemu koledze wyboru, Kukiz przypomniał mu, że sam startował w wyborach prezydenckich i to z bardzo podobnym programem (z tą minimalną różnicą, że Kukiz protestował przeciwko sprowadzaniu do Polski Arabów, a Trump Meksykanów). Kukiz podkreśla przy tym, że podczas kampanii oboje byli narażeni na wściekłe ataki mediów i obu koszmarnie sekował zgniły establishment państwowy.

Podkreślając wspólnotę poglądów politycznych, Paweł Kukiz skupił się w swoim liście na pryncypiach, zapominając, że w wyborach prezydenckich w 2005 był w honorowym komitecie poparcia Donalda Tuska, a w latach 2006–2007 wspierał kampanię samorządową Hanny Gronkiewicz-Waltz, a także parlamentarną Platformy Obywatelskiej, prezentując poglądy bardzo odległe od zapatrywań Trumpa. Nie ma to jednak żadnego znaczenia i również bez znaczenia jest fakt, że w wyborach prezydenckich poparcie dla Kukiza było jakby mniejsze niż dla Trumpa, który w dodatku wybory jednak wygrał.

Podobieństwo losu obu wielkich narodów, ogłupianych tymi samymi sztuczkami propagandowymi i sterowanych identycznymi mechanizmami przemysłu public relations, a także osobiste koneksje posła Pawła Kukiza z prezydentem – elektem USA, to wielka szansa dla ministra Waszczykowskiego. Dla Polski – niekoniecznie. W polskiej polityce interes wyborców i państwa zdaje się być wtórny. Rośnie natomiast ranga wspólnoty losów osobistych oraz partykularnych celów ludzi władzy.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
  •  

Polecamy również

Dodaj komentarz

11 komentarzy do "Polska wyprzedziła USA, czyli dość ciepłej Coca-Coli w kranie!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wiesław

za wielką wodą odeszły wody
naród przeciera oczy od nadmiaru sody
przecina pępowinę wydaje odgłos paszczą
i patrzy jak go zawijają w kocyk i w nieznane taszczą
przyjechał wuj z Europy dwie ciotki ze wschodu
byli przy poczęciu trwali do porodu
teraz biją brawo i stoją przy żłobku
no…tak na mój rozum nazwałbym to szopką

Zwykły Kowalski

Polak, Jankes dwa bratanki
Colę piją z jednej szklanki
rano kaca po niej mają
z ciężką głową z kolan wstają.

Wiesław

kupił jankes kota z worka
zaprowadził do kantorka
kot zjadł szynki i kiełbaski
myszom zaś udzielił łaski

Zwykły Kowalski

Myszki teraz zachwycone
łypią okiem w kota stronę
co on zrobi, gdy zgłodnieje?
czy znów strachem tu powieje?

Misio

Podziwiam przenikliwosc autora, ktory widzi oglupianie propaganda PiS czy Trumpa, a nie widzi zaklamania wlasnego srodowiska politycznego. To wlasnie to zaklamanie sprawio, ze lewicowo-liberalne srodowiska zaczynaja byc outsiderami politycznymi….

Jacek

Tylko nie wdzięczne fakty… słaby PLN, marne ratingi, strajki samych beneficjentów z frankowiczami, lekarzami, rolnikami, górnikami i nauczycielami na czele. No cóż skoro nie zgadzają się z teorią tym gorzej dla nich, bo byłych sojuszników nazwie się lewakami.

Zwinka

Prawda jest taka, że większość w społeczeństwach stanowią ludzie o wąskich horyzontach umysłowych. Niestety. Dlatego takie wzięcie mają populiści, w dodatku coraz bardziej chamowaci. Uważaj, zwykły człowieku, bo jak tak dalej pójdzie, to za to, że nie jesteś „patriotą” i nie drzesz pyska „Chwała wielkiej Polsce”, jakiś troglodyta rozwali ci głowę bejsbolem i za każdą rozwaloną czaszkę będzie sobie robił na tym kiju kreskę. Że przesadzam ? Może tak, a może nie.

krakus

dość lewicowych populistów, dość mniejszości

Jacek

Gdyby lewicowi populuści byli w mniejszości to nigdy byście nie przegrywali wyborów…. rzekomi prawicowcy. A tak naprawdę prawica i lewica to szmaty Pawłowicz.

Zgredzinka

Co za przenikliwość w ocenie sytuacji … niestety.
Czyli normalna kolej rzeczy … chamstwo górą. Niezależnie od etapu rozwoju społecznego i panującego systemu politycznego, motłoch ma zawsze rację, bo jest bardziej bezwzględny i pozbawiony skrupułów.

Jacek

Jest jedna rzecz, w której nas wyprzedzili…. Trump jeszcze nie został prezydentem, a już dochodzi dochodzi do konfrontacji… a w Polsce różni tacy od roku prowokują, prowokują (nawet Międlar zmarnował 11 listopada) i g…o z tego wychodzi.

wpDiscuz