Portret podwójny – gdy fikcja staje się prawdą

Portret podwójny – gdy fikcja staje się prawdą

Dwie wersje, dwa portrety. Ten prawdziwy i ten pełen fałszu. W czasach, kiedy media kształtują wizję świata, a część widzów wierzy w obrazy, jeśli tylko są wystarczająco przekonujące, robienie filmu o tragicznej katastrofie przynosi katastrofalne społecznie skutki. Oto reżyserska wariacja na temat – dla rodzin zbyt wczesna, w chwilę po wypadku, bo żałoba ma inny czas, nie rozumieją go ci, którzy jej nie doświadczyli – wprowadza widza w mroczny świat spisku, knowań i zamachu. Abstrahując od obrazu filmowego, bo nie jest to recenzja filmu „Smoleńsk”, nie wiem, czy po obejrzeniu miałabym ochotę pisać o filmie choć słowo, skupmy się na intencjach twórców, aby pojąć ten fenomen zawłaszczania żałoby i wprowadzania jej w świat popcornu, coca-coli, pokasływań, ziewnięć widzów, obojętnej ciekawości fanów kina, którzy zresztą już ocenili tę produkcję poniżej gwiazdek. Czy jednak ma to znaczenie? Otóż nie, bo nie chodzi tu o sztukę filmową, lecz o efekt. Nie chodzi tu o jakość obrazu, lecz o jego przesłanie.

Wystawianie na widok publiczny nieszczęśliwego zdarzenia to żerowanie na ludzkiej tragedii. Gdyby zatrzymać się w tym miejscu, świat pozostałby taki sam, dotknięty absurdem, ale taki sam, niezmienny w swoim sporze. Ale jest dalsza historia czy możliwa konsekwencja obecności tego filmu w przestrzeni społecznej. Oto bowiem, co łatwo przewidzieć, ma on szansę stać się sztandarowym filmem szkół, materiałem wspierającym lekcje historii, filmem, na który się pielgrzymuje do kina, filmem, który odbiera faktom ich znaczenie, bo tworzy nową wizję zdarzenia, gdzie bohaterowie naszej historii stają się jej wrogami, a uczciwi ludzie oskarżani są o rzeczy, których nie popełnili. I ten dalszy krok wywoła nie tylko dezinformację, ale sprawi, że ziemia pęknie i pogłębiająca się rysa niezrozumienia, teraz już przepaść, rozdzieli tych, którzy połykają bez refleksji serwowaną im papkę od tych, którym staje ona w gardle. „Smoleńsk” – jak niewiele dotąd wydarzeń – może podzielić na długo społeczeństwo. Film to sięganie po dusze młodego elektoratu. Trzeba jednak pamiętać, że niewielu wyznawców PiS-u przeczytałoby książkę. Na film pójdzie każdy i przyjmie bez wahania jego dogmaty. Bo to film, w który należy uwierzyć, aby nie zapomnieć. Taki jest cel tej produkcji i tej lekcji zafałszowanej historii.

Sztuka w swojej niekwestionowanej wolności ma prawo wyrażania poglądów, ma prawo być kontrowersyjna, ma prawo brać rzeczywistość w nawias. Nie ma jednak prawa udawać czegoś innego, przebierać się za prawdę, udawać dokumentu, gdy jest tylko hipotezą. Sztuka bowiem to akt indywidualnej twórczości, gdzie istnieje artysta i tworzywo, czasem są nim ludzie, którzy realizują zamysł twórcy, stając się jego materią. Ale nadal dzieło przemawia głosem artysty. Sztuka bywa kiczem, czasem się prostytuuje, sprzedaje za splendor. Też ma swoje słabości, jedną z nich jest potrzeba sławy. I nigdy nie powinna być traktowana dosłownie. A to nam grozi. Nigdy, gdy opiera się na kłamstwie i pomówieniu nie powinna wpływać na świadomość widza, a wpływa. Dlatego jest tak groźną bronią w rękach profanów.

Zadaniem dorosłych, którzy potrafią ująć w słowa niepodważalne fakty historii i wytłumaczyć to, co się dzieje, powinno być więc przejęcie roli kronikarzy dziejów i przekazywanie tej wiedzy młodym pokoleniom. Może już czas, aby zacząć wszystko od początku.

Ewa Karwan-Jastrzębska

 

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Portret podwójny – gdy fikcja staje się prawdą"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Zwinka
Ja się specjalnie tym nie martwię. Młodzież (cała) nie jest głupia i mimo że z radością przyjmie każdą okazję do urwania się z lekcji ( pamiętamy, pamiętamy), to dalej będzie robić swoje ( w tym akurat przypadku np. żreć pudłami popcorn – niestety – i uprawiać kinowe pogaduszki i inne figle- migle). Temat jest wałkowany od lat 6 – ciu i każdy ma nań wyrobione zdanie, czego nie jest w stanie zmienić jakiś film, zwłaszcza niezbyt wysokich lotów ( ups), jak słyszę. To już nie te czasy, kiedy np. audycja radiowa ( Orson Welles i jego „Wojna światów”) wywołała nieprawdopodobną… Czytaj więcej »
Margot

..a zatem zacznijmy wszystko od początku..
..film Antoniego Krauze „Smoleńsk” sztuką nie jest….jest co najwyżej filmowym rzemiosłem i to marnej klasy..

meggie

Ci którzy dzisiaj są młodzieżą mieli około 8 – 10 lat w chwili katastrofy, wielu z nich obserwowało nas rodziców, dorosłych pogrążonych w żalu, wstrząśniętych, zaskoczonych. Polityka dołączyła szybko, ale pewne stemple zostawiliśmy. Dzięki za artykuł, bo wyraża to co i ja myślę i także chciałabym wyrazić. Cisza nad trumnami to oznaka szacunku dla zmarłych i wierności zasadom : wieczny odpoczynek racz im dać Panie … Pan daje spoczynek – polityczne hieny – rozszarpują resztki epatując obrazami, słowami, apelami. Nie zgadzam się na to. Uczę dzieci, że tak nie należy

wpDiscuz