Publicystyka rockowa, czyli „T.Love” T.Love

Publicystyka rockowa, czyli "T.Love" T.Love

okladka

Na nowy album T.Love, jednej z legend rodzimego rockowego grania musieliśmy czekać ponad cztery lata. Z perspektywy tego, co na krążku zatytułowanym po prostu „T.Love” stwierdzić należy, że warto było!

Na płycie, bardziej surowej i szorstkiej niż choćby poprzednia „Old Is Gold”, zespół wraca do swoich korzeni, czyli bardziej eksperymentalnego i trochę mocniejszego grania, a kompozycje niemal wszystkich członków grupy do – tradycyjnie – tekstów Muńka, jak zwykle bardzo zjadliwie, mocno i bezkompromisowo komentują bieżącą rzeczywistość.

Staszczyk porzuca duchowe wątki obecne na poprzednim longplayu i ponownie angażuje się w teraźniejszość. Album niesie wiele nawiązań do współczesności, skupia się na artystycznej publicystyce, która dotyka nurtujących nas na co dzień problemów i tematów, którymi żyjemy. Muniek śpiewa o podzielonym społeczeństwie („Marsz”), terroryzmie, uchodźcach. Uderzając idealnie w punkt, krzyczy o naszych codziennych fobiach i obawach (singlowy „Pielgrzym”), ale też rockowo oddaje hołd swoim rodzicom („Moi Rodzice”).

Sam Muniek twierdzi że „płyta ostro buja muzą opartą na dobrych melodiach i gitarowych riffach. To swoisty soul-punk i skrzyżowanie czarnej tradycji Motown z białym rock’n’rollem”. Dla mnie to po prostu kolejna bardzo dobra płyta w dyskografii mojej ulubionej kapeli.

I jeszcze mała ciekawostka. Okładkę „T.Love” zaprojektował Rosław Szaybo, twórca klasycznych obwolut do m.in. krążków „British Steel” Judas Priest czy debiutanckiego albumu legendarnej punkowej formacji The Clash.

Tomasz Moskal
  •  
  •  
  •  
  •  

Polecamy również

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz