Rozpolitykowany Kościół

Krótka rozmowa między klechą a twórcą

PiS odprawia egzorcyzmy nad społeczeństwem.

Wszyscy pisowcy afiszują swoje wielkie przywiązanie do Kościoła i wiary katolickiej, cały rząd i prezio biegli na wyścigi do Radia Maryja i składali hołdy wiernopoddańcze jego szefowi w związku z jakimś jubileuszem rozgłośni. Na co dzień z kolei ciągle podpierają się Kościołem, pełno ich na różnych modłach z okazji uroczystości i świąt katolickich celebrowanych w różnych miejscach Polski. Chwilami można odnieść wrażenie, że jeśli nie są duchownymi, to wszyscy są przynajmniej ministrantami lub bielankami i w związku z tym nie mają zwyczajnie czasu na zajmowanie się jakimiś przyziemnymi sprawami, a zwłaszcza rządzeniem. I tu moje pytanie: jak będąc gorliwymi katolikami, można tak bezczelnie łgać w żywe oczy, nieraz niemal natychmiast po wyjściu z Kościoła? Jak może tak kłamać pani premier (np. „ministrem obrony będzie pan Gowin, a nie Macierewicz”), podobno głęboko wierząca osoba, matka księdza? Czy ci pisowscy „katolicy” czytali kiedykolwiek Pismo Święte, nauki Chrystusa, cokolwiek z nich zrozumieli i wzięli je sobie do serca?

Tutaj dochodzimy do „delikatnej” sprawy, niechętnie poruszanej przez znakomitą większość publicystów – do stosunku kleru, a zwłaszcza jego hierarchów do sytuacji politycznej w Polsce i skutków z tego wynikających. Kogo popiera Rydzyk i w jaki sposób, nikomu przypominać nie trzeba. W poparcie dla PiS-u jest zaangażowana mniej lub bardziej otwarcie znaczna większość hierarchów Kościoła i szeregowych księży. Od kilkunastu lat polityka jest w kościele wszechobecna, z ambon, a nawet – uwaga – homilii biskupów czy „listów pasterskich” padają coraz gorsze oskarżenia pod adresem obecnej opozycji, a wcześniej – rządu PO.

W sierpniu 2015 roku arcybiskup Gądecki głosił na przykład: „zalecenia religijne stoją ponad prawem cywilnym”. Powołując się na Katechizm Kościoła Katolickiego, stwierdził, że „obywatel nie jest zobowiązany w sumieniu do przestrzegania zarządzeń władz cywilnych, jeżeli są one sprzeczne z wymogami porządku moralnego, z podstawowymi prawami osób lub wskazaniami Ewangelii (…). Gdy dochodzi do konfliktu między dobrze uformowanym sumieniem a prawem stanowionym, obywatel ma zawsze prawo do sprzeciwu sumienia” – konkluduje arcybiskup. Czyż nie jest to jawne nawoływanie do nieposłuszeństwa legalnemu rządowi? Czy rolą biskupów i ich podwładnych w parafiach nie jest głoszenie słowa bożego, tylko politykowanie i podjudzanie wiernych przeciw władzy świeckiej? W obecnej napiętej sytuacji politycznej kardynał Nycz stwierdził z kolei: „Nawet jeżeli problemy, które są do rozstrzygnięcia, są bardzo poważne, to wydaje mi się, że święta są tak wielką i świętą sprawą, (…) że to [protest w Sejmie – przyp. red.] się powinno przynajmniej zawiesić, dlatego, że to jest w jakimś sensie przeciwko tym świętom”.

Zaiste, spodziewałbym się trochę głębszej refleksji i konkluzji po kardynale. Z kolei znany (niekoniecznie tylko z powodu służby religijnej) biskup z Gdańska mówi bez ogródek: „Obroną demokracji nazywać okupację sali sejmowej, a zamachem stanu – sprawowanie władzy przez zwycięskie ugrupowanie. To jakaś przedziwna kakofonia. Niepojęta w porządku logiki. (…) W zdrowym systemie demokratycznym nie ma miejsca na opozycję totalną. Bo stanowi jego zaprzeczenie, godną pożałowania karykaturę”.

Wtóruje im w telewizji „narodowej” niejaki ksiądz Zieliński, redaktor naczelny tygodnika „Idziemy”: „(…) pewne zachowania [opozycji] noszą znamiona wręcz szantażu. Samo upominanie się o wolność mediów było niewątpliwie ważne, ale stało się tylko pretekstem do rozpoczęcia wszystkich tych manifestacji. Wolą tych, którzy tę prowokację urządzili, było po prostu zerwanie Sejmu”. Dodał, że „w XVII i XVIII w. polskie Sejmy były zrywane 73 razy i doprowadziło to do niewydolności Rzeczpospolitej, (…) zbyt dobrze pewne środowiska były przygotowane do tego protestu, do zerwania obrad Sejmu w sprawie budżetu, licząc na to być może, że nieuchwalenie budżetu doprowadzi do upadku Sejmu, jak i upadku rządu. Widzieliśmy wszyscy te scenki, kiedy nawet było pozorowanie jakichś wypadków śmiertelnych, które miałyby zmobilizować Zachód do interwencji” – mówi dalej pełen miłosierdzia kapłan (mnie najbardziej zafrapowała tu wizja „interwencji Zachodu”). Na pytanie (a raczej podpowiedź) dziennikarki, czy ktoś protestem sejmowym reżyseruje, odpowiedział, że „to jest zupełnie oczywiste”.

Od lat obserwuję, że w polskim kościele jest coraz mniej miejsca dla Boga. Owszem coś tam się bąknie w jakimś liście pasterskim czy w kazaniu o aktualnie obchodzonym święcie, ale zaraz potem celebrans sprawnie przechodzi do piętnowania wrogów światopoglądowych czy politycznych. Gdy braknie paliwa, znajduje się jakieś słowo „wytrych”, takie jak „gender” i odmienia się je przez kilka miesięcy na każdy sposób, strasząc nim potulne owieczki. Co prawda ludek boży, słuchający tego nie ma pojęcia, co to znaczy i co za diabeł ten „gender”, ale od razu pała oburzeniem do osób wiązanych z tym określeniem, zwłaszcza że jednym niemal tchem mówi się dalej o „promocji homoseksualizmu”, „mordowaniu dzieci nienarodzonych” itd.

Gloryfikacja kiboli ze strony kleru trwa zresztą nieustannie i od dawna. W dniu 5 stycznia 2013 roku świątobliwy ojciec salezjanin Jarosław Wąsowicz miłościwie „podniósł na duchu” z częstochowskiej kazalnicy pogrążonych w żarliwej, szczerej modlitwie kiboli: „Cierpicie prześladowania, jesteście systematycznie wyszydzani. Jesteście najbardziej dyskryminowaną w Polsce grupą społeczną, i to nie za chuligaństwo, ale za niezależne myślenie, patriotyczne inicjatywy oraz publiczne prezentowanie tych wartości i ideałów”.

Kler nie poprzestaje na werbalnych atakach na przeciwników – za wszelką cenę chce usankcjonować swoje poglądy wynikające z religii mocą prawa państwowego, ustaw sejmowych, wpływając na „katolickich” posłów, czasem wręcz żądając od nich „właściwego” głosowania. Swoją drogą marną muszą mieć biskupi opinię o wierze i posłuchu polskich katolików, skoro nie wystarczy im czegoś zabronić z ambony, tylko trzeba do tego używać prawa państwowego, które, niestety, obowiązuje wszystkich, także ateistów i innowierców.

Musimy tu wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy – bo niemożliwe jest, żeby się to wydarzyło w jakimś demokratycznym państwie. To mogło mieć miejsce tylko w Polsce, kraju już na pół teokratycznym. Otóż podczas jednej z pisowskich „miesiączek” 10 kwietnia 2014 roku doszło w powszechnej opinii do niebywałego skandalu, gdy niejaki ksiądz Małkowski zaczął w pewnej chwili odprawiać egzorcyzmy: „Odmówmy dwa proste egzorcyzmy. Aby złe duchy opuściły naszą ojczyznę i różne takie budynki tutaj, i ten niedaleko” zachęcał zgromadzonych, mając oczywiście na myśli Pałac Prezydencki. I zaczął odmawiać pierwszy egzorcyzm do Najświętszej Matki: W piekle jest miejsce złych duchów, a nie tu”.

Naprawdę, trudno sobie wyobrazić taką sytuację np. we Francji, Niemczech czy nawet w katolickich Włoszech. Sądzę, że po takim „występie” przed siedzibą głowy państwa (niedwuznacznie sugerującym, że „złe duchy” również opanowały jej osobę, a pewnie i rodzinę) przeprosinom ze strony kościelnych czy zakonnych zwierzchników owego duchownego skierowanym do władz nie byłoby końca.

Nie warto już nawet dodawać, że Małkowski złamał przy tym w oczywisty sposób postanowienia Kodeksu Prawa Kanonicznego: KPK 1172 §1 Nikt nie może dokonywać zgodnie z prawem egzorcyzmów nad opętanymi, jeśli nie otrzymał od ordynariusza miejsca specjalnego i wyraźnego zezwolenia. KPK 1172 §2 Zezwolenia takiego udziela ordynariusz miejsca (zwykle biskup) prezbiterowi, który odznacza się „pobożnością, wiedzą, roztropnością i nieskazitelnością życia”. Mimo to nie słyszałem, żeby księdza spotkały jakieś nowe sankcje ze strony przełożonych (nie może on od pewnego czasu wygłaszać homilii, bo były tak kompromitujące nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla Kościoła, że nie mogli oni tego dłużej tolerować).

Mówiąc o poczynaniach polskich hierarchów i dyżurnych „katolików”, samozwańczych „strażników czystości wiary”, nie można pominąć ich stosunku do osoby obecnego papieża. Słuchając homilii i listów pasterskich produkowanych przez Episkopat można by sądzić, że na tronie piotrowym siedzi nadal Jan Paweł II, lub że jest on pusty. Nasz święty jest w nich bowiem nieustannie przywoływany i cytowany, w przeciwieństwie do sprawującego aktualnie ten urząd Franciszka, o którym się po prostu milczy. Najwyższym „osiągnięciem” w tym zakresie był list pasterski wydany z okazji zbliżających się Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, których najważniejszą postacią był oczywiście papież Ojciec Święty Franciszek. Otóż – choć jest to naprawdę nie do uwierzenia – w owym piśmie wspomina się kilkukrotnie postać JP II i go cytuje, natomiast nie pada w nim ani razu imię papieża Franciszka!

Wiadomo, że poglądy dotyczące spraw społecznych kardynała z Argentyny wyniesionego na Stolicę Piotrową są nie do przyjęcia przez znakomitą większość polskich biskupów. Wiele uwagi poświęca on bowiem sprawom ubóstwa, wzywa kler do skromności, rezygnacji z życia w przepychu i luksusie, by służył wiernym i dawał świadectwo chrystusowe własnym przykładem. Jakoś nie słyszałem, by pod wpływem tych próśb i nauk Franciszka któryś z polskich biskupów wyprowadził się z pałacu, przesiadł z luksusowego samochodu np. do używanego VW Golfa (jakim jeździł obecny papież), czy rozdał chociaż minimalną część swych dóbr. Napomnienia te muszą brzmieć dla nich jak swojego rodzaju herezja, w związku z tym jest on po prostu ignorowany, lekceważony, traktowany milczeniem. Kiedy jeden z biskupów powiedział kiedyś wprost: „Kościół odszedł od nauczania JP II”, to nie miał przecież na myśli wiejskich proboszczów we Francji czy Hiszpanii, tylko jego głowę w Watykanie. A skoro sternik nawy piotrowej „odszedł od nauczania”, czyli pobłądził, to może nawet zszedł na drogę grzechu, więc czy warto w ogóle zwracać uwagę na to, co mówi? To wyraźny, chociaż zawoalowany sygnał – trzeba po prostu „przeczekać” ten pontyfikat i problem niewygodnych wypowiedzi się skończy.

Biskupom wtórują polscy „prawdziwi katolicy”: w ich wynurzeniach można usłyszeć, że „papież jest nieomylny tylko w kwestiach wiary, a nie społecznych” (nie mogą mu np. wybaczyć wezwań do przyjmowania uchodźców), albo że jest „miałki intelektualnie”. Niejaki Ziemkiewicz napisał po jednej z wypowiedzi papieża prosto z mostu: „Papież idiota. Straszne”. Czy przypominają sobie państwo tak niewiarygodne słowa o jakimkolwiek papieżu wypowiedziane po roku 1989? Gdy w „Trybunie” ktoś porównał JP II do „wiejskiego proboszcza” rozpętała się prawdziwa burza, autora podano do sądu, musiał wielokrotnie przepraszać. A dzisiaj? Kościół w zasadzie nie reaguje, ktoś coś tam zaledwie pisnął i wszyscy przeszli do porządku dziennego nad sprawą – czyli de facto dali milczące przyzwolenie na szkalowanie Franciszka. Erozja wartości, których powinien strzec polski kler, galopuje.

Oczywiście za poparcie kleru PiS rewanżuje się naszymi pieniędzmi, przyznając ciągle nowe przywileje Kościołowi (np. w ustawie o obrocie ziemią), albo wprost, bez żenady dofinansowuje go gotówką (np. wielomilionowe dotacje do Świątyni Opatrzności Bożej, 20 mln zł na ogrzewanie geotermalne szkoły Rydzyka). Chwilowo upadł z powodu wielkiej fali krytyki pomysł dotowania samej szkoły toruńskiej (też chodziło o 20 mln zł) – w jednym z rankingów z roku 2015 została ona umieszczona na 35 miejscu wśród szkół prywatnych (na 70 sklasyfikowanych), co raczej nie świadczy dobrze o jej poziomie.

Kaczyński, mając na wszystkich stanowiskach państwowych bezgranicznie lojalnych sługusów, na ulicach wiernych religii smoleńskiej i wreszcie poparcie Kościoła czuje się bardzo mocny, ale po ostatnich protestach przed Sejmem widać już w jego zachowaniu sporą nerwowość. Być może on naprawdę wierzy w jakieś spiski i to, że „ktoś” wyprowadza ludzi na ulice i że większość z nich stanowią byli SB-cy.

Mam nadzieję, że stanie on kiedyś przed sądem. Niestety, akt oskarżenia nie będzie mógł objąć największej zbrodni prezesa dokonanej w sferze społecznej – tragicznego, strasznego wręcz skłócenia i podziału Polaków, co skutkuje wybuchami nienawiści wśród rodzin, przyjaciół, znajomych. Te więzi może być znacznie trudniej odbudować niż zniszczoną gospodarkę…

JK

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

42 komentarzy do "Rozpolitykowany Kościół"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kris

„Od lat obserwuję, że w polskim kościele jest coraz mniej miejsca dla Boga. ”
A skąd ty to wiesz człowieku?!

Zgredzinka

To wie każdy trzeźwo myślący człowiek !!!

krakus

jest ofiarą propagandy agory i fundacji batorego.

ela

A Tobie tylko Agora w głowie dlatego masz problem z myśleniem. Oderwij się od Agory , zrelaksuj poczytaj dobrą książkę i będzie dobrze. Mam oczywiście wrażenie że Krakus celowo wkłada kij w mrowisko Ciekawe jakie faktycznie ma poglądy Z jakiego rejonu Polski jesteś Krakusie bo nie chyba z tego pieknego grodu

krakus

Jestem z tego samego pięknego grodu co Prezydent Andrzej Duda, Marszałek Ryszard Terlecki, minister Zbigniew Ziobro, minister Jarosław Gowin… a Beata Szydło i Adamczyk spod Krakowa.

ELA

Może skończyłeś również prawo na UJ jak Duda, Mularczyk, Ziobro i pewnie jeszcze kilku równie :wybitnych: prawników . Poza prawnikami ( koniecznie trzeba zaostrzyć wymagania na wydziale prawa UJ może komisja akredytacyjna zainteresuje się jakością kształcenia na tej uczelni i na tym wydziale ) wymieniłeś równie wybitne osobistości naszego współczesnego życia. Musimy się niestety pogodzić, że na południu generalnie myślą inaczej niż na północy. Mam tylko nadzieję że tylko na zadziwieniu się skończy

lsd

Czyli buk horror dulszczyzna. A z pięknem to ono nie ma nic wspólnego. Wrocław bardziej mi się podoba.

krakus

może jak na niemca przystało bardziej wolisz niemiecką architekturę

lsd

Podoba mi się Bauhaus, co z pewności powinno być wystarczające, aby przyznano mi personalausweis. Jakby były kłopoty z jego zdobyciem liczę, iż potwierdzisz moją tożsamość narodową. A nie przeszkadza ci taki np. ołtarz Wita Stwosza? Nie obraża to Twoich uczuć narodowych i religijnych?

hiszpan

od 1945 roku Wrocław jest Polski.Po raz kolejny braki w wykształceniu. Czyżby szacowne towarzystwo z Krakowa też posiadło wykształcenie a wiedzy nie posiadło?

hiszpan

i szewc Dratewka co ubił smoka. Zacne towarzystwo , ale nie dla mnie.

Nihil

Straszydlo jest z wiochy pod Brzeszczami.Fakt to miasto w Małopolsce na granicy ze Śląskiem i bliżej z tamtad do Katowic.Więc nie pitol ze ona krakuska

Maciek123454321

Ty jesteś za to ofiarą przemysłu gumowego.

hiszpan

krakus jest ofiarą samego siebie

adama

Przecież to napisał – z obserwacji. I dodam – łatwo to zaobserwować.

mędrkowski

Brak refleksji, czy też brak wątpliwości świadczy tylko o stopniu rozwoju naszej świadomości. Rozmaite „autorytety” starają się wlewać swoje „oleum” do naszego mózgu. Rolą wolnych ludzi jest zdolność do ogarniania horyzontu poznania. Jeżeli jesteśmy w stanie poddać w wątpliwość prawdy niestworzone, choć byśmy nawet nie mieli racji, to znaczy że mamy wolny umysł. Bóg jest w każdym z nas jako Kreator, w każdym DNA, w każdej zerowej branie (o czym mówi ks. prof. Heller). Niestety księża z tytułami profesora, jako głos wiedzy i rozsądku, są zdecydowaną mniejszością w naszym Kościele.

Sławomir

Niestety, spisiały kościół jest koalicjantem reżimu.

Jacek

Narodowcy idą dalej… krytykują Sobór Watykański II, a to już nie przelewki.
A swoją drogą była głośna akcja je.,,,ć Franciszka.

adama

Wzorem rosyjskim narodowcy stworzą kościół narodowy. A na czele tego kościoła będzie stał Kaczyński. Skoro nich chce być premierem, to może zechce zostać biskupem.

Jacek

Nie pochlebiaj Kaczyńskiemu…. najprędzej do tej godności nadają się duet Międlar i Natanek.

krakus

a może wzorem Wielkiej Brytanii stworzą kościół narodowy? Zawsze wyszukujecie sobie wygodne przykłady.

Zwinka

Przypominam, że głową Kościoła Anglikańskiego jest królowa i biskupi nie mają w polityce nic do gadania.

adama

Słusznie – królową Kaczyński chyba nie zostanie. Ale Putinem może próbować.

hiszpan

PIS już ma narodowy kosciół toruński niewiele majacy wspólnego z chrześcijaństwem.

adama

PiS jest zblatowany z Kościołem. A kościół w Polsce dziś to moherowe berety. Cały PiS to moherowe berety. Ale na Youtube sa nagrania jak Rydzyk rozdaje ludziom jakiś pamiątki, a oni całują go po rękach i widać, że on tymi ludźmi tak na prawde gardzi.

adama

Konsekwencje zblatowania Pisu z Kościołem mogą być takie, że Pis pociągnie kościół w dół. Jeżeli upadek Pisu będzie gwałtowny, to Kościół nie zdąży się od Pisu odkleić. Jeżeli rozkład Pisu będzie powolny, to Kościołowi może uda sie w odpowiednim czasie do Pisu zdystansować. Ta czy inaczej Kościłó prowadzi ryzykowna grę, a wszystko dla władzy i kasy. Kościół zerwie z Pisem, ale za cene utrzymania przywilejów. Chyba że Pis tak zrazi sobie społeczeństwo, że opozycja nie będzie potrzebować poparcia Kościoła, a wręcz będzie ono wtedy dla niej szkodliwe. A marginalizacja wpływów Kościoła byłaby dobra dla rozwoju Polski.

Margot

..Umberto Eco „Cmentarz w Pradze”…..czy muszę cytować?…

Janik
Czego można spodziewać po Kościele Katolickim (Powszechnym?)Kościele który wprawdzie do przyznania się do błędów jak w sprawie Giordano Bruno potrzebował ponad 400 lat, w sprawie Galileo Galilei około 230 lat, Kościele który do dziś nie zakazał Hitlera „Mein Kampf“. Zakazał jednak książki Kopernika,  Immanuela Kanta, . niektóre dzieła pisarzy Alxxandre Dumas, (Hrabia Monte Christo), Daniel Defoe, ( Robinson Crusoe), Victor Huge, (Nędznicy) a z polskich autorów wspomnianego już Kopernika, Modrzewskiego, Mikołaja Reja i nawet Adama Mickiewicza. A w dzisiejszym Kościele Polskim niechętnie widziane i cenzurowane są wypowiedzi Papierza Franciszka. Gdyby Jezus urodził się dzisiaj, nie byłby akceptowany. Przecież to „ciapaty”… Czytaj więcej »
Zwinka
A jednak, a jednak … Na stronie parafii w zakładce o „wizytach duszpasterskich” pojawiła się taka informacja (fragment): „Odmiennie w stosunku do lat ubiegłych, w tym roku w związku z licznymi problemami jakie się przy tym pojawiają, ministranci nie będą zapowiadali kolędy w każdym mieszkaniu indywidualnie. Kilka dni wcześniej umieszczą informacje o kolędzie na danej klatce” Hmmm…jakież to mogły być te „liczne problemy” ? Z mojej obserwacji wynikało, że proboszczowi nie wystarczało zwykłe: „nie, dziękuję” przekazane wysyłanym na obchód ministrantom. Po nich zjawiał się ktoś dorosły, który na „nie, dziękuję”, czynił jakąś notatkę w kapowniku, a w trzeciej fazie ataku… Czytaj więcej »
adama

Potwierdzam tak jest. To bezczelność nachodzić ludzi w domach i chodzić po prośbie jak sie nie potrzebuje pieniędzy.

Bartek

Jak wiadomo z historii to państwa zaczęły się mieszać w religie i teraz mamy tego efekty. Kościół popiera partie, które są mu przychylne co jest normalne

Zwinka

Państwa zaczęły mieszać się do religii ??? A nie na odwrót ? Kto komu wmówił, że władza od …Boga ( a właściwie od papieża. lub innego przywódcy religijnego ) pochodzi i stworzył sojusz ołtarza z tronem ? I jak to było z tzw. chrztem Polski ? Gdzieś ty się historii uczył, jeśliś w ogóle się uczył ? Krk idzie tam, gdzie kasa, a nie „przychylność”.

gniewko_syn_ryba

„Czyż nie jest to jawne nawoływanie do nieposłuszeństwa legalnemu rządowi?”

Rozumiem, że tylko Kijowski ma na to monopol ?…

adama

Bardzo odważnie zaczynasz wypowiedź od ‚Rozumiem’.

gniewko_syn_ryba

Tak, w przeciwieństwie do ciebie…

raf

Czy boga jest tam więcej czy mniej, to nie wiem, bo oni w żadnego boga poza kasą i wpływami nie wierzą. Gorzej że coraz więcej w kościele zwykłego sukinsyństwa. No bo skoro kościół w sprawie narastającego rasizmu, nienawiści pisowców do Polaków czy draństw władzy albo milczy albo mówi to co władza, to trudno się dziwić, że coraz mniej ludzi chce mieć z taką instytucją cokolwiek wspólnego.

adama

W Polsce walczący o demokrację nie moga liczyć na poparcie kościoła, a mogą na takie poparcie liczyć faszyści, antysemici, rasiści.

Zwinka

Też zgodnie z „uświęconą tradycją” ( poparcie i …sympatia ówczesnego papieża dla faszystów Mussoliniego i nazistów Hitlera)

Renata

Prawda najprawdziwsza!!!

adama

Kościół wraz z Pis niszczy Polskę i powinien być ostarżony o zdradę stanu, a jego majątek znacjonalizowany. I z tego będziemy wypłacać 500.

Mat2

„W sierpniu 2015 roku arcybiskup Gądecki głosił na przykład: „zalecenia religijne stoją ponad prawem cywilnym”. Powołując się na Katechizm Kościoła Katolickiego, stwierdził, że „obywatel nie jest zobowiązany w sumieniu do przestrzegania zarządzeń władz cywilnych, jeżeli są one sprzeczne z wymogami porządku moralnego, z podstawowymi prawami osób lub wskazaniami Ewangelii (…). […] Czyż nie jest to jawne nawoływanie do nieposłuszeństwa legalnemu rządowi?”
(ironia)
Rozumiem, że nawet jeśli prawo nakazuje popełnianie najgorszych zbrodni, to należy porzucić etykę i być posłusznym prawu. Także jeśli nakazuje np. zabijania Żydów lub zabrania ich ukrywania.

Renata

Podobno kościołowi katolickiemu w Polsce wzrosła „oglądalność” – może więc zasłużył na reklamy ?