Słoń karłowaty a sprawa polska

Słoń karłowaty a sprawa polska

Dobry Samarytanin z przypowieści Jezusa udziela pomocy człowiekowi, którym nie zainteresowali się jego współplemieńcy i współwyznawcy.

Zabójstwo Polaka w Harlow nie jest po prostu jakimś incydentem. Wprawdzie w skali społecznej to jeden przypadek, lecz w perspektywie jednostkowej jest on prawdziwym dramatem. Życie ludzkie jest jedyne i niepowtarzalne, ktoś stracił je na zawsze. Taki czyn budzi słuszne oburzenie. Wbrew części opinii uznałem za właściwą natychmiastową reakcję rządu i prezydenta. Wyjazd polskich ministrów na rozmowy z ich brytyjskimi kolegami nie wydaje mi się przesadą. Zaraz potem nastąpiły znowu akty napaści na Polaków w Leeds. Demon ksenofobii omija Londyn, ale szaleje na angielskiej prowincji i nie można mówić, że nic się nie dzieje. Gdyby władze RP nie broniły życia i bezpieczeństwa polskich emigrantów w Anglii, byłoby to poważnym zaniechaniem z ich strony.

Dlaczego jednak nabierają wody w usta, gdy podobne ksenofobiczne czyny mają miejsce w Warszawie i w innych miastach Polski? Pobicie profesora, rozmawiającego po niemiecku ze swym niemieckim kolegą, ubliżanie Azjatkom w metrze, zniszczenie samochodu kobiety wyglądającej rzekomo jak muzułmanka – to bulwersujące zdarzenia, które miały miejsce w ciągu jednego tylko tygodnia, a statystyki odnotowują galopujący wzrost tego typu wydarzeń w ciągu ostatnich miesięcy. Zadziwia rażąca dysproporcja, gdy chodzi o obronę Polaków za granicą i o obronę cudzoziemców, którym polscy obywatele zagrażają w kraju. Można się obawiać, że milczenie rządzących będzie, niestety, sprzyjać dalszym aktom ksenofobii pod hasłem „Polska dla Polaków”.

Jest hipokryzją mówienie, że w Polsce agresji wobec cudzoziemców dokonują chuligani. Czy w Anglii dokonują jej tamtejsi dżentelmeni? Chuligani w Polsce i na Wyspach żywią się jak sępy populistyczną propagandą wkalkulowaną w interesy polityczne. Niechęć do Polaków związana z obawami o miejsca pracy i tożsamość brytyjskiej kultury została podsycona przez zwolenników Brexitu. W Polsce padło wiele haniebnych słów w stosunku do uchodźców, co gorsza nie wpuszcza się ich do naszego kraju w imię… obrony chrześcijaństwa. Lepiej byłoby bez osłonek mówić, że chodzi o pogańską wizję narodu uznanego za rodzaj bóstwa.

Nie ma większego znaczenia, czy sam PiS bazuje na ideologii nacjonalistycznej, czy tylko mruga do bardziej radykalnych środowisk narodowych – uprawiana przez tę partię polityka narodowa w gruncie rzeczy szkodzi narodowi. Hasło „wstawania z kolan” jest nieuczciwe już z tego powodu, że rozmija się z prawdą. W ostatnim ćwierćwieczu nie miało miejsca upokarzanie polskiej dumy narodowej, przeciwnie rosło nasze poczucie godności wraz z Solidarnością oraz ustrojową i cywilizacyjną modernizacją. Zdobywaliśmy prestiżową pozycję w świecie, która właśnie teraz wskutek narastającej nacjonalistycznej melodii staje się zagrożona. Myślenie to jest podejrzane moralnie, ponieważ zamienia naród w liczman bez odróżniania ludzi przyzwoitych i czyniących zło. Żenująca jest sytuacja, kiedy minister edukacji narodowej (!) nie potrafi powiedzieć, że antysemici, którzy dopuścili się mordu na Żydach w Kielcach w 1946 roku, byli Polakami. Uznanie prawdy o złu popełnionym przez jakąś grupę Polaków nie jest żadną zdradą narodową, natomiast infantylizmem etycznym jest zakładać, że istnieją zbiorowości moralnie nieskazitelne. Opieranie polityki i edukacji na takim założeniu prowadzi do uśpienia, a nawet eliminacji krytycyzmu i refleksji moralnej, a w skrajnych przypadkach rodzi zachowania kryminalne.

Cierpimy na uwiąd myślenia o narodzie w kategoriach humanistycznych i chrześcijańskich, a przecież myśl polska ma tu znaczący dorobek. Dlatego warto w naszych pełnych zamętu czasach sięgać po Norwida, dumnego Polaka, opornego na nacjonalistyczną ciasnotę. Warto spokojnie przeczytać esej Jana Józefa Lipskiego ”Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy”. Jego spostrzeżenie, że ksenofobia idzie w parze z megalomanią narodową, wciąż jest aktualne i zyskuje na ostrości. Warto wreszcie pamiętać, że Jan Paweł II weryfikował zbyt uproszczone przekonanie, że Polak to katolik i ukazywał postawy  patriotyzmu w XX wieku wśród polskich Niemców i polskich Żydów. Rodacy, którzy postawili mu tysiące pomników, nie przyswoili sobie jego nauczania, nie pomogli im w tym całkiem liczni duchowni popadający w endecki zaśpiew.

Sedno kłopotu z każdą (niezależnie – czy łagodną, czy twardą) formą ideologii narodowej tkwi w tym, że przyjmuje ona porządek etniczny za podstawowy układ rzutujący na wartościowania etyczne, interes narodowy staje się kryterium dobra i zła. Inaczej patrzą chrześcijaństwo i oświecenie, pomimo istotnych różnic w tym punkcie są zgodne. Bycie bliźnim, człowieczeństwo jest podstawowym odniesieniem w relacjach międzyludzkich. Myślenie etnocentryczne prowadzi do mentalności ekskluzywnej, dzieli ludzi na „naszych” i „obcych”, nie godzi się na uniwersalizm nakazujący szacunek dla każdego człowieka. Dobry Samarytanin z przypowieści Jezusa udziela pomocy człowiekowi, którym nie zainteresowali się jego współplemieńcy i współwyznawcy. Nie pyta ani o jego narodowość, ani o religię, w nieznanym człowieku dostrzega bliźniego.

W Muzeum Paleontologicznym w Rethymnonie można zobaczyć szkielety karłowatych słoni. Dawni mieszkańcy Krety znajdowali je w jaskiniach. Przerażeni widokiem czaszek z otworem nosowym pośrodku, myśleli, że był to wielki oczodół i stworzyli w wyobraźni postacie jednookich cyklopów. Jeśli jakiś słoń natrętnie miesza się do spraw polskich, to jest to słoń karłowaty, koszmarny potwór, patrzący jednym ślepiem i to wyłącznie we własną stronę.

ks. Alfred Marek Wierzbicki

 

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Słoń karłowaty a sprawa polska"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wiesław
cyt.”…Już wiem, że nie dopędzę starego człowieka, nie zrozumiem błądzącego po obrzeżach herezji brata, który tak, jak ja nie wierzy i wierzy…” ks. A.M.W „pytania po lekturze” Posłużyłem się tym cytatem, nieco wyrywając go z kontekstu, ale jego wielowymiarowość pasuje do sytuacji w której jako społeczeństwo się znajdujemy. Przyznam się ,że dawno straciłem wiarę, że ludzie pokroju ks. Alfreda będą stanowić jakość chrześcijaństwa w Polsce. Mimo oczywistych refleksji z ewangelii, wielu „braci” w mojej ocenie błądzi na obrzeżach herezji. Tym samym jakby z lęku przed islamem stają się „islamem”. Z trwogi przed obcymi stają się obcy, w najgorszych aspektach tych… Czytaj więcej »
Lena
„Jeśli jakiś słoń natrętnie miesza się do spraw polskich…” No, coś takiego! Zupełnie niebywały tupet! Jeśli ktoś się miesza do spraw polskich to jest to Firma, dla której Wielebny pracuje, popierająca in toto i wzmacniająca swoim autorytetem najgorsze, haniebne i najbardziej ksenofobiczne zachowania. Nie wystarczy popiskiwanie gdzieś po kątach w rzekomym proteście, bo na drugiej szali są miliony złotówek od milionów wyznawców, którzy – jak im się kazanie nie spodoba – to na drugi raz pójdą w niedzielę do innego kościółka wraz ze swoimi złotówkami. I zabraknie na złote szaty, złote trony i daniele w ogrodzie. Trzeba było grzmieć ze… Czytaj więcej »
gniewko_syn_ryba

To ilu uchodźców zamierza ksiądz przyjąć do własnego domu ?… 😉

Inna sprawa jaka mnie nurtuje, to jak ksiądz katolicki może w ogóle produkować się na tak antyklerykalnym portalu, obok wojującej ateistki M. Środy i równie wojującego W. Mystkowskiego, który z wyższością poucza kard. Dziwisza na temat zasad wiary chrześcijańskiej. Nawet niejaka Lena w komentarzu poniżej dała to księdzu wyraźnie do zrozumienia, a jej punkt widzenia jest tu dominujący… 😉

Andrzej

W oczywisty sposób stajemy się coraz bardziej karłowaci. Nasz znaczenie pomniejszane jest prezesowską małością.

Jacek

Jak się bawimy w cytaty to ja zaproponuję Piłsudskiego (tzn. wszystkie skargi do niego): Polacyto naród wspaniały tylko ludzie kurwy.

Wiesław

osobiście wolę ten kierowany do endeków: „Kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie skurwysynem”

Jacek

I niebezpiecznie zbliżamy się do cytatu z Putina o ZSRR i braku serca.

Marek

Ciekawe, jak ksiądz Wierzbicki czuje się w swoim kościele, który dzielnie pomaga PiSowi wprowadzać „dobrą zmianę”, czyli rujnować Polskę i budować bolszewicki dyktat Kaczyńskiego? Kościół mruga do nacjonalistów tak samo, jak PiS. Czy ksiądz, Wierzbicki i jakikolwiek, ma moralne prawo wypowiadać się przeciw nacjonalizmowi, kiedy nikt bardziej niż kościół się nie przyczynił i nie przyczynia do jego wzrostu?

Norbert

Słusznie ksiądz napisał o sobie „Cierpimy na uwiąd myślenia” – umiejętność przyznania się to właściwie to cnota

wpDiscuz