Szonert-Binienda i Nowosielska: hakerstwo na Polsce

Szonert-Binienda i Nowosielska: hakerstwo na Polsce

Maria Szonert-Binienda nie jest kimś wyjątkowym na tle pisowskiej czeredy, a wręcz jest tłem dla czegoś wyjątkowego. Jej czyny duchowe – na razie nie są rzeczywiste – w postaci widzenia Donalda Tuska w mundurze SS czy też Radosława Sikorskiego dyndającego na szubienicy – są wyjęte z atmosfery PiS.

Wszak Szonert-Binienda zilustrowała słowa Jarosława Kaczyńskiego, iż Tusk jest niemieckim pachołkiem, a główny ideolog prezesa Zdzisław Krasnodębski nawet miłosiernie proponował, aby szef Rady Europejskiej przyjął obywatelstwo niemieckie.

Czym zresztą różni się Tusk w mundurze SS od Tuska w mundurze dziadka z Wehrmachtu? Napiszę tak: Szonert-Binienda nie wyprze się swojego skoligacenia z PiS. O tym może poświadczyć jej „rodzony” mąż Wiesław Binienda, który tyle lat w zespole Macierewicza wyżymał swój lichy umysł, aby dowieść winy Tuska. Żona teraz dokonuje egzekucji.

Szonert-Binienda zamiast wystawić pierś do chwały i do jakiegoś medalu za waleczność oraz za patriotyzm pisowski wypiera się swojej twórczości i ceduje na rzecz jakiegoś hakera. To ile lat ten haker obsługiwał jej konto? Czy aby ten haker to nie Maria Szonert-Binienda albo jej „rodzony” mąż Wiesław, który bez hakera trudnił się hakowaniem rozumu?

Hakerstwo Biniendów to znamię PiS. Acz Szonert-Biniendę można posądzić o plagiat. Jej poprzedniczka Beata Nowosielska z Ministerstwa Środowiska chciała Donalda Tuska witać szubienicą i kajdankami, gdy ten zjawił się w Warszawie, aby stawić się w prokuraturze.

Nowosielska to pre-Szonert-Binienda albo inaczej: Szonert-Binienda to post-Nowosielska. Choć nie chcę rozstrzygać, kto ma pierwszeństwo w wieszaniu Tuska, czy też w mundurze SS dla Tuska, czy też dla Sikorskiego, wiem, że w tym chorym pojedynku o pierwszeństwo sekundantem jest Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS jako arbiter przygląda się, jak trup ściele się gęsto. Pre-Szonert Nowosielska zapłaciła stanowiskiem w ministerstwie, przestała być dyrektorem departamentu, wypadła też z rady nadzorczej czegoś tam. O tym wiemy, o reszcie – nie. A nasza wiedza o takich przypadkach, jak Nowosielska i Szonert-Binienda jest szczątkowa, jak to lubią grafomani nazywać: obydwie i ich czyny są wierzchołkiem góry lodowej.

Bo tak naprawdę ani Nowosielską, ani Szonert-Biniendę nie spotka żadna krzywda. Działa syndrom Misiewicza. Jak nie tu się przesadzi tę szemraną postać, to gdzie indziej. Szonert-Biniendę widziano w Toruniu na forum unijnym, a Nowosielską w Tucznie w słynnej stodole ministra Szyszki, gdzie odbywa się międzynarodowa konferencja i gdzie Nowosielska przywieziona została limuzyną ministra.

Szonert-Binienda i Nowosielska to esencja PiS. I nie one zostały zhakowane, czy też ich konta na portalach społecznościowych. To takimi postaciami Polska została zhakowana, taki jest abordaż PiS.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
magdalenaMaciek123454321SławomirAndrzej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

Pod jej postacią szambo PIS-owskie się rozlewa. Smród extra.

Sławomir
Sławomir

To standard takich jak szydło, pawłowicz i mazurek.

Maciek123454321
Maciek123454321

(Sz)czyny duchowe pani Biniendy.

magdalena
magdalena

Wstrętne babiszony, lizajdupy prezesa.