Testy, głupcze!

Cala prawda o Covid-19. Podsumowanie badań. Kolejność pojawiania się symptomów zakażenia

Rząd zamiast pandemią, zajmuje się kwestią: jak skutecznie i szybko wprowadzić w Polsce dyktaturę

Śląsk nie jest żadną „drugą Lombardią” – po prostu zaczęto tam robić testy na obecność koronawirusa. I jestem pewna, że gdyby takie testy na masową skalę powtórzyć w dowolnym regionie Polski, wynik byłby ten sam. Czy to oznacza, że trzeba znów zamknąć kraj na trzy spusty, jeszcze bardziej niż dotychczas? Nie, na to już za późno. Ale z pewnością trzeba zacząć działać – to znaczy działać naprawdę, a nie tylko, jak to się dzieje teraz, robić konferencje prasowe i zarządzać informacją (czyli często po prostu kłamać).

Dlaczego piszę, że na kolejny wielki lockdown jest już za późno? Bo szansa na naprawdę efektywne zamykanie była na samym początku pandemii, wtedy, gdy przestraszeni, przejęci ludzie byli gotowi na wszystkie konieczne wyrzeczenia i – co ważne – mieli jeszcze siłę i zapał, których dziś są kompletnie pozbawieni.

 

Wtedy, gdy myśmy siedzieli w domu, tracąc pracę i pieniądze i stając na głowie, żeby zorganizować opiekę nad dziećmi i rodzicami, rząd powinien był zrobić co najmniej kilka rzeczy: testować, testować i jeszcze raz testować, ile tylko zdoła i za ile zdoła, masowo i przesiewowo wszystkich, których można i z grup szczególnie zagrożonych. A więc w pierwszej kolejności medyków, a później innych, najbardziej narażonych, jak górnicy, pensjonariusze domów opieki i tak dalej. Natychmiast i jak najbardziej się da dofinansować szpitale – przewidując, że prawdopodobnie będą pracować na wzmożonych do niemożliwości obrotach jeszcze bardzo długo. Przeznaczyć także pieniądze na badania, na testowanie różnych mieszanek już istniejących leków, ponieważ wiadomo, że niektóre bardzo polepszają stan pacjentów z umiarkowanym i bardzo ciężkim przebiegiem Covid. No i rzecz jasna, z pomocą ekspertów, ale takich z prawdziwego zdarzenia, a nie jakichś pokątnych, dziwnych, których nazwisk ze wstydu rząd nie chce ujawniać (mimo, że zobowiązuje go do tego ustawa o dostępie do informacji publicznej), napisać porządną, tj. na jednej kartce papieru, konkretną, ale rzeczywiście pomagającą przedsiębiorcom ustawę o tarczy antykryzysowej.

I gdyby te wszystkie działania i jeszcze kilka innych sensownych wykonano, podczas gdy my siedzieliśmy dwa miesiące w domach, dziś bylibyśmy w Polsce w zupełnie innym miejscu.

Nie w końcówce krajów europejskich wykonujących testy i nie w grupie krajów, w których zakażeń wciąż przybywa i właściwie nie wiadomo, jakie są rokowania i kiedy wrócimy do prawdziwej, a nie „nowej” normalności, bo rząd zwyczajnie nie zna prawdziwej liczby chorujących, umierających i wyleczonych, a w dodatku, bardziej niż pandemią zajmuje się kwestią: jak skutecznie i szybko wprowadzić w Polsce dyktaturę.

Wiele jest powodów, dla których populizm jest zawsze tragiczny dla obywateli kraju, którego władza się weń bawi, ale jednym z najgorszych jest fakt, że w sytuacji najgorszego zagrożenia, jak wojna czy jak teraz epidemia, może kosztować życie. To populizm przecież, a więc chęć utrzymania za wszelką cenę sztucznego i nieprawdziwego wrażenia, że rząd sobie ze wszystkim radzi stoi za tym brakiem działań: gdyby rząd zalecił testy na masową skalę, wydałoby się co prawda, że rozmiar epidemii jest gigantyczny, ale wtedy, paradoksalnie, można byłoby ją szybko i skutecznie leczyć. Ale w populizmie, jeśli trzeba wybierać między życiem i zdrowiem ludzi, a wizerunkiem partii i rządu, zawsze wybiera się to drugie.

 

Co więc można zrobić teraz? Należy raczej zapytać, co możemy zrobić indywidualnie i zbiorowo my, obywatele? I odpowiedź brzmi: wziąć zdroworozsądkowo własne bezpieczeństwo w swoje ręce i absolutnie, pod żadnym pozorem nie polegać na tym rządzie. Trzymać społeczny dystans, w miejscach publicznych, zwłaszcza w większych zbiorowiskach, nosić koniecznie maseczki, utrzymać wzmożoną higienę, jak częste i prawidłowe mycie rąk i dezynfekcja tak dłoni, jak i najczęściej używanych przedmiotów. I jeśli ktoś ma takie możliwości finansowe, niech sobie od czasu do czasu zrobi test. O oczywistościach typu: zwracanie uwagi na wszystkie koronawirusowe objawy zdrowotne i wczesne reagowanie nawet nie wspominam.

Rząd natomiast, cóż…. Będzie dbał wyłącznie o utrzymanie władzy dla siebie i znajomych królika, których – jak się okazuje – ma bez liku i tak będzie do samego końca. Jego lub naszego.

Eliza Michalik

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
gustawMarekJacek Doliński Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Marek

Górników przetestowano tylko i wyłącznie dlatego, że jest to uprzywilejowana w Polsce grupa i tylko dlatego odrobina wiarygodnych danych o tym jak może naprawdę wyglądać skala epidemii wyszła na jaw. Medyków nadal się praktycznie nie testuje, nauczycielom odmówiono, bo nie są to grupy uprzywilejowane z którymi władza by się liczyła. te grupy nadal łatwiej (i taniej) traktować z buta i szantażem moralnym o „misji” i „służbie”. I co ważne jest to skuteczne bo oni i bez tego są rozdarci miedzy poczuciem misji (w końcu podejmując się takiej trudnej i niewdzięcznej pracy właśnie z takich pobudek) a skutecznym sposobem walki o… Czytaj więcej »

Jacek Doliński
Jacek Doliński

A górnicy są uprzywilejowani tylko dlatego, że jak się wkurzą to nie będą protestować po dżentelmeńsku, jak opozycja, tylko przyjadą do Warszawy palić opony i tłuc szyby w ministerstwach. I jak trzeba będzie, to wleją i kulsonom.

Marek
Marek

I dlatego w demokratycznym kraju takie górnicze protesty powinny być tłumione tak jak państwo totalitarne pis tłumi pokojowe protesty, a nawet bardziej.

A same powody uprzywilejowania myślę są szersze. To co Pan wspomniał jest bardzo ważnym, może i głównym, ale jest i drugi, a jest nim zacofanie Polski pod względem energetycznym i zależność od energii węglowej. To samo lobby zresztą blokuje możliwość rozwoju energetyki odnawialnej w Polsce z tych samych powodów w takim samospełniającym i samo-wspierającym się mechanizmie

gustaw
gustaw

Gornikow przetestowano gdyz wybierali sie na protest 16.05.20 do Warszawy. Tzn gdyby robiono testy masowe juz od marca to sytuacja wygladala by dzisiaj inaczej. W okolicach 28.06 szacunkowo powinno byc okolo 100 000 zakazonych obywateli. Ilu ujawni PiS pozostanie wielka tajemnica. Ale nie na dlugo. Jeszcze raz. Gornicy sa testowani tylko dlatego, ze chcieli protestowac w Warszawie.