Tupolewizm, ideologia PiS w kraju i za granicą

Tupolewizm, ideologia PiS w kraju i za granicą

W kraju nieoczekiwanie odpowiednie rzeczy słowo użyte zostało do określenia ustroju, a może już ideologii, która panuje pod władzą PiS. Zastanawialiśmy się, czy to kaczyzm, pisizm? Skrobanie w głowę w związku z miękkim autokratyzmem, który z dnia na dzień tężeje, twardnieje, nie jest łatwym procesem kreacyjnym, bo język polski nie jest podatny na neologizmy, jak np. niemiecki czy angielski.

Do neologizmów potrzebna jest sugestywna ilustracja, walnięcie pięścią aż pocieknie jucha, wstrząs. Możliwe, że na stałe do polskiego słownika wejdzie słowo tupolewizm, gdyż w jego semantyce zawiera się droga PiS do władzy (od katastrofy tupolewa), jest w nim lewizna intelektualna, duchowa, jest zwalanie winy na innych.

Jest to słowo dane nam przez dziennikarza „Dziennika” Zbigniewa Parafianowicza, który siedział w rządowym Embraerze na lotnisku w angielskim Luton. Do samolotu ładowali się politycy, którzy przylecieli jednym samolotem i obsługa klakierska, tj. dziennikarska, która przyleciała drugim samolotem. Wracać mieli jednym samolotem, może chodziło o bratanie się polityków z żurnalistami, a może o to, aby budżet zaoszczędził na potrzeby 500+. W każdym razie doszło do sytuacji, jaką widzi się w przekazach wizualnych choćby z takich Indii, gdy pociągi bądź autobusy są tak przepełnione, że pasażerowie siedzą na dachu wehikułu, albo czepiają się klamek.

Przepełniony był Embraer, ale pilot zachował się inaczej niż kapitan smoleńskiego tupolewa Arkadiusz Protasiuk, oświadczył, że nie poleci. Więc nie było zagrożenia Smoleńskiem 2, który dla odmiany mógł się zdarzyć pod niemieckim Poczdamem i byłoby tym razem, że na kwiat inteligencji polskiej zasadziła się z panzerfaustem Angela Merkel z Mateuszem Kijowskim.

To jest ten tupolewizm. Do tego zdarzenia w Luton doszło tydzień temu, nikt nie puścił farby, dopiero za sprawą Parafianowicza do tego doszło i mamy dalszy ciąg tupolewizmu, mianowicie politycy PiS odpowiedzialni za lot nie przyznają się, że łamane były procedury. Ależ to pisowskie, przepraszam tupolewistowskie. Nie jest łamana Konstytucja, standardy demokratyczne – taki jest tupolewizm Andrzeja Dudy, Beaty Szydło.

Tupolewizmem dzielimy się na zewnątrz, tacy wspaniałomyślni są politycy PiS, a konkretnie mój faworyt Witold Waszczykowski, który za pomocą Instytutów Polskich propaguje tupolewizm. Do tej pory Instytuty propagowały to, co w kraju jest najlepsze – kulturę.

Lecz w tupolewizmie kultura się nie liczy, ba jest wroga tej ideologii, bo wrogi jest niedawno zmarły Andrzej Wajda, czy też zdobywca Oskara za Idę, wspaniały Paweł Pawlikowski, wroga jest w literaturze Olga Tokarczuk, Andrzej Stasiuk, Jerzy Pilch. Wrodzy są plastycy, architekci, muzycy, wroga jest kultura, bo jest dekadencka, a nie tupolewistowska, w tym wypadku narodowo-katolicka.

W Instytutach Polskich na całym świecie – do tej pory spełniających rolę ambasad kultury polskiej – wymieniani są dyrektorzy. Jakość wymiany jest taka sama, jak w tupolewizmie stosowanym, jak różnica między rządową komisją ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej Jerzego Millera a podkomisją „ekspertów” Macierewicza. Odwołani przez Waszczykowskiego dyrektorzy w Nowym Jorku, czy też w Berlinie, dostają wsparcie tamtejszych intelektualistów (amerykańskich i niemieckich), którzy wysłali listy poparcia do MSZ, np. Amerykanie w sprawie odwołanej Ireny Grendy piszą, iż są „zszokowani, że ciesząca się międzynarodowym uznaniem szefowa Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku została zwolniona bez podania przyczyn”. I dalej ponad 30 amerykańskich intelektualistów, szefów wpływowych instytucji i dyrektorów festiwali napisało: „zwracamy się o ponowne rozpatrzenie tej niefortunnej decyzji, która mogła być pomyłką”.

Co zamiast kultury polskiej będzie propagowane? Zgadliście! Tupolewizm. Promowanie polskiej historii i myśli politycznej. A kto reprezentuje myśl polityczną? Znowu zgadliście! Pasażer tupolewa, bo w wytycznych MSZ czytamy, iż priorytetem nr 1 są „dziedzictwa myśli politycznej Lecha Kaczyńskiego”, „eliminacja ‘wadliwych kodów pamięci’ i negatywnych stereotypów dotyczących Polaków i Polski, zwłaszcza w czasie II wojny światowej”, oraz walka z propagandą rosyjską”.

Wyobrażam sobie, jak w „New Yorkerze” Philiph Roth, a może Don DeLillo, John Barth, albo Thomas Pynchon publikują esej o wspólnocie duchowej Henry Davida Thoreau, autora „Nieposłuszeństwa obywatelskiego” i Lecha Kaczyńskiego. Cholera, nie kpię! Polski pisarz miałby kłopot, ale może nie mieć go amerykański, gdy dotrze do niego lektor z Instytutu Kultury Polskiej. Zastanawiam się, co jest w myśli politycznej Lecha Kaczyńskiego, czy on opublikował jakąś książkę o swojej myśli politycznej?

A może z tą myślą Lecha Kaczyńskiego u Amerykanów będzie tak, jak na pewnych obrazkach Jana Młodożeńca. Na jednym rysunku: reporter z mikrofonem w ręku pyta na polu chłopa, co sądzi o jubileuszu jakiegoś tam miesięcznika literackiego. A na drugim obrazku: chłop goni z kosą uciekającego dziennikarza.

Czy Pynchon pogoni myśl Kaczyńskiego, której ja Polak nie znam, bo nie spisał, a to że gadał i wychwalał brata Jarosława, to nie on jeden w kraju był i jest wyznawcą tupolewizmu.

Waldemar Mystkowski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Tupolewizm, ideologia PiS w kraju i za granicą"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andrzej

Inwestujmy w mury by starczyło miejsca w więzieniach dla tych, którzy na nie tak ciężko teraz pracują.

raf

Ta biała łódź podwodna ze zdjęcia – jedna z najśmieszniejszych rzeczy, jakie w życiu widziałem :-))))

inz.mamon

ta babinka prosto od Reymonta …i jeszcze te felgi od malucha… boskie! „dobra zmiana” nieodmiennie mnie zaskakuje i zachwyca