Upadek nadwiślańskiej cywilizacji

Upadek nadwiślańskiej cywilizacji

Jak człowiek się kogoś boi, to go nienawidzi, ale nie może przestać o nim myśleć. – William Golding, Władca much, przekł. Wacław Niepokólczycki

Granice, kultura, przyzwoitość, empatia – wszystkie te słowa stają się abstrakcją w obliczu zjawiska, które można zobrazować przyspieszoną projekcją wsteczną. Cofamy film pt. Życie codzienne społeczeństwa polskiego, zdarzenia i słowa uciekają, definicje rzeczy wymykają się, tracąc swoje desygnaty, z oddali słychać ryk dzikich zwierząt, czuje się w żyłach rozpędzoną krew, tętno przyspiesza i pojawia się instynkt, z nim zaś potrzeba walki. Zew krwi. Społeczeństwo polskie – zmanipulowane przez nienawiść – w zastraszającym tempie wraca do epoki pierwotnych instynktów, nagich i jawnych wrogości, do bezpośredniej konfrontacji. Zbliża się wojna. Człowiek pozostawiony sam sobie, co znakomicie udowodnił William Golding we Władcy Much, gdy jest silny i pozbawiony empatii, doskonale radzi sobie w sytuacjach ekstremalnych, niszcząc swoich antagonistów. Oto nadchodzi czas początku, ogłada i kultura idą w niebyt.

Narodziny propagandy IV Rzeczpospolitej
Znakomicie wyczuł ten moment i uwierzył w upadek cywilizacji, w zdolność ludzi do regresu, wódz zgorzkniałych i rozczarowanych Polaków, wódz łysych patriotów i służalczych polityków, w umysłach których zapiekłość polityczna walczy o pierwszeństwo z łapczywością na władzę. Na ile wcześniej przywdziewali maski, w jakim stopniu udawali, gdy teraz rozpędzona projekcja wsteczna uchwyciła ich wykrzywione nienawiścią twarze? Oszalałe bachantki przegrałyby na miny z twardym elektoratem PIS-u. Nie mówiąc o Gombrowiczu. Bo szaleństwo i nienawiść są wielkie. I prowokują konfrontację, do której już doszło w sferze słów. Tam, dokąd cofnął nas film, nie ma miejsca na elegancję stylu, jest twarda walka o byt.
Na temat manipulacji i propagandy w ostatnich miesiącach pisano wiele. Odkrywano podobieństwa w sposobie budowaniu autorytetu – w duchu szefa propagandy III Rzeszy Josepha Paula Goebbelsa – i odkrywano istnienie tych samych metod w manipulacjach dokonywanych na narodzie. Oto więc obserwujemy narodziny nowego Ministerstwa Propagandy, które działa pełną parą. A naród konsumuje i milczy. Jak w latach trzydziestych dwudziestego wieku.

Kiedy nastąpiło to przemienienie społeczeństwa? A może nikt niczego nie zmieniał, jedynie obudził instynkty właściwymi działaniami, skuteczną manipulacją? Może dał zielone światło instynktom, usuwając w cień kulturę, granice, empatię, ludzką przyzwoitość? Budzą się z wolna demony i pojawiają obszary zawłaszczone przez nienawiść. Ktoś robi sobie miejsce i metodycznie na szachownicy świata ustawia na nowo pionki. Wielki demiurg niszczenia, nie budowania wypala karty księgi historii, pospiesznie wklejając tam nowe.

Co się dzieje z tą historią?
Czy możliwe jest zmanipulowanie rzeczywistości w taki sposób, aby modelować rozumienie współczesności, podsuwając widzom gotowe interpretacje zdarzeń? Narzucić jej fałszywy obraz? Na pewno tak, bo żyjemy tu i teraz i ulegamy emocjom. Teraźniejszość sprzyja zafałszowaniu, bo siłą rzeczy brakuje w niej dystansu. Czas nie obiektywizuje zdarzeń.
Dobry manipulator jest w stanie wiele zdziałać. Tworzy klucz i wykorzystuje go na różnych płaszczyznach komunikacji. Każdy dzień ma swoje wiodące słowo. A więc jest możliwe kształtowanie świadomości społecznej, w sposób dowolny, jeśli tylko społeczeństwo jest podatne. Te słowa rytmizują obraz dnia – czasem jest to koryto, czasem oszustwo, czasem afera. W cieniu słów rodzi się zafałszowana świadomość.

Dużo trudniej jest przewartościować przeszłość, nadać jej nowy sens, nazwać inaczej czyny, ale i tu, w wielkim trudzie i z imponującą konsekwencją, z dużą dozą bezczelności i pewności siebie wymazywane są karty historii, aby na ich miejsce wprowadzić nowe mity. To działanie jest bardzo niebezpieczne, bowiem Ci, którzy postrzegają II wojnę światową jako tragiczną historię, dla nich już dość abstrakcyjną, pamiętają jeszcze czasy Solidarności, zaś Ci, dla których Solidarność jest abstrakcją, nie mają czego pamiętać, więc nie mają czego się bać. A strach to emocja, która pozwala przejrzeć na oczy. Strach o Polskę, nie o siebie.

Przebudzenie narodu
Ruch społeczny ma to do siebie, że rodzi się z potrzeby naprawy. KOD to odpowiedź na zawłaszczanie przestrzeni społecznej i atakujących zewsząd propagandystów rządu, dowodzących, że można być tylko żołnierzem w szeregu albo wrogiem. Nigdy zaś człowiekiem. A jednak po dwóch stronach barykady stają ludzie. Nie zwolennicy czy przeciwnicy PIS-u, nie żołnierze jedynej słusznej racji, nie propagandyści – lecz ludzie, którzy dają świadectwo swoim poglądom, uczestnicząc w marszach lub im się sprzeciwiając, niszcząc i krzycząc, lub starając się ocalić i scementować ludzką godność i zdrowy rozsądek. Te dwie, skrajnie różne postawy biorą się albo z osobistych przekonań, albo z ulegania propagandzie. Ale nadal mamy do czynienia z ludźmi, osobami o różnych biografiach, niepowtarzalnymi bytami o określonych cechach wyróżniających ich spośród innych i, co może tu jest najważniejsze, z bardziej lub mniej podatnymi jednostkami na manipulację. Znakomitym przykładem na przebudzenie dobra jest historia ośmioletniej dziewczynki zbierającej środki na leczenie swojej mamy. Jestem przekonana, że wśród ludzi przybywających na kiermasz byli zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy PIS-u. Bo nieszczęście ma jedną twarz i potrzeba usuwa granice, czyniąc spory nieważnymi, błahymi i nieistotnymi. Takie zdarzenia, podobnie jak dni Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, przywracają na nowo solidarność. Czy jest więc szansa na odpolitycznienie społeczeństwa? Czy ludzie przejrzą na oczy i skupią się na faktach a nie ich interpretacji? Czy uznają wyższość dobrych czynów i ludzkich odruchów nad walką w czyimś, a nie własnym imieniu?

Tego nie wiemy, ale nie ustawajmy w trudach uświadamiania ludziom różnicy między posiadaniem własnego zdania, określonego osobistym doświadczeniem a poddawaniem się pozbawionej refleksji propagandzie. Manipulacja uprawnia dopuszczanie do głosu zachowań spoza porządku kultury, tak kuszących dla stanów frustracji. Kategoria dobra wcale nie jest przereklamowana, wystarczy zdjąć z niej etykietę religii i nadać dobru pierwotny, nie propagandowy sens. Skupmy się więc na ludziach, a nie na ideach. To oni mogą przejrzeć na oczy, powstrzymując niekończący się pęd ku zagładzie.

Ewa Karwan-Jastrzębska

 

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

19 komentarzy do "Upadek nadwiślańskiej cywilizacji"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wiesław

Chciałoby się, parafrazując „klasyka” zapytać: Co im zrobiła ta Polska, że jej tak nienawidzą. Chęć kształtowania społeczeństwa metodą zakazów i nakazów udaje się tylko na krótką metę.

I choć się naczelnikowi się wydawało
że mocno trzyma sprawy w dłoniach
nie dostrzegł że mu okulbaczono
nadto pstrego konia.

Zgredzinka
„Oto nadchodzi czas początku, ogłada i kultura idą w niebyt” i to niestety w wymiarze międzynarodowym. Nie wiem czy zdążymy skoczyć sobie do gardeł, dla udowodnienia wyższości swoich racji, zanim nie zrobią tego za nas inni. Sytuacja do złudzenia przypomina tą z 1939 roku. Łącznie z tym zapędem nacjonalistycznym (a właściwie faszystowskim) i samozwańczym naczelnikiem państwa na czele. Widać to taka dziejowa karma. Moja babcia mówiła, że każde pokolenie musi mieć swoją wojnę. Nam udało się przeżyć bez niej bardzo długo, dzięki sprawczej roli UE, ale widać i to się kończy. Ludziska wylizali swoje rany po ostatnim armagedonie, młodzi i… Czytaj więcej »
Elżbieta

Inni za gardła brać nas nie będą. „Jego Samowładcza Wysokość” (wzięte z Sołżenicyna) ciągle przemyśliwa nad tym jak zniszczyć tych wszystkich, którzy nie popierają jego chorych zamysłów, nie chcą stołków i mają odwagę mówić NIE.Obecni wyznawcy jedynej słusznej idei powinni mieć świadomość, że w niezbyt odległej przyszłości ta idea może się zmienić i Jego Samowładcza Wysokość każe sięgnąć po nich. Namawiam gorąco do czytania „Archipelagu Gułag” do którego ja wracam i widząc podobieństwa naszej rzeczywistości do wczesnych czasów CCCP boję się. Tak normalnie po ludzku.

Zwinka

Bo to tak właśnie działa. Ok.30% popleczników wystarczy do wygrania wyborów ( słodki Adi miał podobne poparcie), jakiś tam procent służalców zawsze się znajdzie, a resztę trzeba zastraszyć. Trochę dużo tej „reszty” ale mają nadzieję, że Dadzą Radę. „Jego Samowładcza Wysokość ” z Leninem żył, z Leninem śnił, z Leninem zbierał kwiatki” (czego życzyło mu serce matki) ale później lekturą do poduszki stała się „Dyktatura” Carla Schmitta, pewnie przypadkowo ulubiona „przytulanka” niemieckich nazistów.

gniewko_syn_ryba

Jako komentarz do tego artykułu zacytuję swoją polonistkę z liceum, która po ponad 20-minutowym wywodzie uczennicy kreującej się na prymuskę zapytała ją:

Ale co ty właściwie chciałaś powiedzieć, Marysiu ?

Ewa
Pytanie tego gatunku pojawia się zawsze wtedy, gdy czytający ma problem z czytaniem ze zrozumieniem tekstu, którego istotą jest stawianie pytań a nie udzielanie na nie odpowiedzi. Jest deficyt na dobro nie w pojęciu chrześcijańskim lecz czysto ludzkim. Tekst więc rozważa, ale tylko rozważa możliwość przebudzenia dobra. Marysia, pana wyimaginowana koleżanka, panie Gniewko, zapewne powtarzała wyuczone formuły, starając się zasłużyć na pochwałę nauczycielki. Czy była prymuską czy jedynie się na nią kreowała? Tego zapewne nie był w stanie ocenić milczący w ławce kolega. Ten rys charakteru, co ciekawe, daje się odnaleźć w życiu dorosłym. I przez taki rys charakteru żyjemy… Czytaj więcej »
gniewko_syn_ryba
Pani Ewo (jak się domyślam, autorka tekstu, czyli owa „Marysia”), czytający nie ma problemu z czytaniem ze zrozumieniem ale raczej z przebrnięciem bez uszczerbku na stanie szarych komórek przez ten nic nieznaczący bełkot, do złudzenia przypominający erystyczne popisy koleżanki Marysi (bynajmniej nie wyimaginowanej, a całkiem realnej), z którego po odcedzeniu „wody” nie zostaje nic. Pani również powtarza wyuczone banały, które z rzeczywistością nie mają absolutnie nic wspólnego. Sugeruję odstawić „Gazetę Wyborczą”, TVN, czy niniejszy portal i wyjść na ulicę, aby przekonać się jaki naprawdę jest ten świat, który Pani opisuje. Zaś na temat „możliwości przebudzenia dobra” może Pani podyskutuje ze… Czytaj więcej »
Ewa

Obawiam się, że jednak pozostał Pan na etapie szkolnej ławy jeśli chodzi o poziom dyskusji. Mam też wrażenie, że zajmuje się Pan, bez szczególnego powodzenia mieszaniem tam, gdzie za bardzo namieszać się nie da. Domyślam się, że to ciężka i niewdzięczna robota. Warto zmienić. Proszę pozostać w swojej ławce. Czasem lepiej pomilczeć, bo wtedy istnieje szansa, ale tylko szansa, że coś mądrego przyjdzie do głowy. Dziękuję za rozmowę i tę wymianę zdań uważam zamkniętą.

gniewko_syn_ryba

No cóż, artykułowi baaaaaardzo daleko do wybitnego dzieła literackiego (choć aspiracje wysokie, to jednak umiejętności szwankują…), stąd i poziom dyskusji adekwatny… 😉 Ponawiam swój apel o otwarcie oczu i wyjście na prawdziwy świat bo takie zamknięcie się w wyimaginowanych wrażeniach może się źle skończyć (ma to nawet swoją nazwę w fachowej literaturze psychiatrycznej), a tego naprawdę Pani nie życzę. Miłej nocy i sukcesów w „przebudzenia dobra”, szczególnie we własnych szeregach (tu przypominam ewangeliczną przypowieść o źdźble w oku bliźniego i belce we własnym).

Wiesław
Opowieść kolegi gniewko o Marysi nabiera rumieńców. 20- minutowy wywód, który zdawał się być monologiem, teraz okazuje się dyskusją ( sporem) z nauczycielką. Wielka szkoda że w pamięci jej szkolnego kolegi nie pozostał przedmiot rzeczonego sporu. Zatem można z dużą dozą pewności uznać że Marysia była prymuską bez autokreacji jak sugeruje gniewko. Koleżanka gniewki musiała mieć silne argumenty, albo wiarę we własne przekonania, aby zdecydować się na dyskusję z bądź co bądź autorytetem instytucjonalnym jakim jest nauczyciel. W tym nowym świetle to pytanie nauczycielki wydaje się zabiegiem erystycznym w dyskusji. Być może nie znalazła kontrargumentu na rzeczową argumentację Marysi, albo… Czytaj więcej »
gniewko_syn_ryba

A na jakiej podstawie kol. Wiesław z tak „dużą dozą pewności” twierdzi, że monolog Marysi w rzeczywistości był dyskusją/sporem z nauczycielką ?… Pomijając fakt, że historia z Marysią została przywołana wyłącznie jako analogia i komentarz do „treści” artykułu i NIE JEST PRZEDMIOTEM tej dyskusji, chętnie poznam argumenty kolegi, który lepiej ode mnie zna przebieg tego wydarzenia… 😉 A może chodziliśmy do tej samej klasy w liceum ?… 😉

wiesław

Na podstawie pełnego zaufania do tego, że kolega gniewko, wie co pisze gdy przywołuje erystyczne popisy Marysi. Gdyby były oratorskie pozostałbym zapewne przy pierwotnie podanej wersji wydarzeń. W moim liceum wszyscy wiedzieli że erystyka jest sztuką uprawiania sporu, więc wykluczone raczej abyśmy chodzili do tej samej klasy

gniewko_syn_ryba

Hm, dobrze wiedzieć jak to jedno przejęzyczenie (mea culpa) może diametralnie zmienić rzeczywistość… 😉

wiesław
Cyt:”historia z Marysią została przywołana wyłącznie jako analogia i komentarz do „treści” artykułu i NIE JEST PRZEDMIOTEM tej dyskusji” Obawiam się kolego, że jesteś w błędzie. Powołując się na tą scenkę podałeś ją do publicznej wiadomości na forum, tym samym podlega ona takim samym prawom oceny jak publicystyka pani Ewy. Oczywiście dostrzegam analogie, choć niekoniecznie zamierzoną przez kolegę. Taką mianowicie, że kolega zarówno wówczas jak i dziś nie zadaje sobie trudu aby zrozumieć co się do niego mówi. Tym razem ja dostrzegam pewną analogię. Pozwól że ją tu bez zobowiązań podam za Markiem Twainem “ It is better to keep… Czytaj więcej »
gniewko_syn_ryba

„Ignorancja i niedouczenie dziś dumnie podnoszą głowę, krzycząc dumnie” – i to krótkie zdanie jest tego najlepszym przykładem:) 🙂 🙂 Uczył Marcin Marcina, jak głosi znane ludowe przysłowie… 🙂 🙂 🙂

Natomiast odnośnie cytatu z Twaina (który „prosto i po robociarsku” brzmiałby „shut the f*** up”, prawda ?) pozwolę sobie zacytować fragment pewnego aktu prawnego, którego KOD jest ponoć żarliwym obrońcą:

„Art. 54. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”

wiesław

Czyżby ktoś nastawał na kolegi wolność słowa?. Masz prawo wyrażać swoje opinie, a ja swoje. Obaj korzystamy z niego w sposób swobodny dzięki gościnności koduj24. Proszę nie robić z siebie ofiary, bo tu kult męczeństwa jest zupełnie nie na miejscu – żegnam

Margot

..i dorosła Marysia wciąż próbuje,a dorosły Gniewko siedzi na kanapie i ma za złe..

gniewko_syn_ryba

Jeszcze jedno (ostatnie) pytanie do Szanownej Autorki: czy tytuł artykułu to świadome zapożyczenie od Penelope Spheeris ?

Młody duch

Nie parafrazując klasyka mam w rodzinie taki przykład jak to brutalny kapitalizm i ci zli ludzie oszukali moją kuzynkę ….Teraz kochana Ciocia psy wiesza na wszystkich i gloryfikuje PiS ..Ale przecież to Polak Polakowi zrobił …A Ciocia oskarża Biedronkę I Lidla…Ciocia mówi ,że chodziłem do dobrej szkoły , no tak …ale moje dziecko też chodziło do dobrej szkoły , tylko treść podręczników była „od Sasa do Lasa”…na szczęście kończy studia ,gdzie w zasadzie nic się nie zmieniło od czasu moich studiów i spora część wykładowców to wrogowie „ludu studiującego”…Ah jo ….

wpDiscuz