Władza w panice

Władza w panice

PiS nie ma szans powielenia doświadczeń komuny, ale straszy społeczeństwo z przyjemnością.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki poinformował ze zgrozą o eskalacji internetowej agresji, skierowanej jadowitym ostrzem w legalne polskie władze. Zdziczenie przeciwników politycznych zilustrował przykładami jakichś postów, wskazujących na możliwość użycia broni przez opozycję. Koronnym dowodem morderczych zamiarów przeciwnika miał być wpis: „Koledzy osoby, która się wypowiada na tym portalu, nie zdali broni i gotowi są jej użyć”. Informacje o działalności przestępczej na portalach społecznościowych i o nawoływaniach do zbrodni, Ryszard Terlecki podkreślił z żałobnym wyrazem twarzy, jeszcze bardziej rozpaczliwym, niż zazwyczaj.

Powściągliwie, choć z właściwą mu stanowczością, ocenił sytuację szef MSWiA Mariusz Błaszczak, nazywając obywatelskie protesty przejawem prostactwa i zdziczenia obyczajów. Ze smutkiem ubolewał nad „szykanowaniem wyborców PiS przez tych, którzy są w opozycji wobec rządu”. Równocześnie, ku pokrzepieniu serc, ogłosił w piątkowym komunikacie ministerstwa, że dotychczasowe doświadczenia dowiodły, iż policja jest przygotowana i stanie na wysokości zadania, by zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom wszelkich zgłoszonych zgromadzeń. Nie wypadło to przekonująco, bo nie jest jasne, czy w razie zadymy policja może być do dyspozycji, czy też akurat będzie cięła konfetti dla wiceministra.

Mimo „zagrożenia bezpieczeństwa kraju” minister Błaszczak jest oszczędny w słowach i myślach, ale już funkcjonariusze PiS niższego szczebla bynajmniej się nie obcyndalają. Podczas ostatniej (daj Boże) miesięcznicy smoleńskiej posłanka Anita Czerwińska wypaliła wprost: „Byli oficerowie SB i funkcjonariusze komunistycznych wojskowych służb, ZOMO i innych zbrodniczych organizacji wzywają do przewrócenia demokratycznego porządku w dniu 13 grudnia”. Natomiast posłanka Joanna Kopcińska zawiadomiła o złożeniu doniesienia do prokuratury w sprawie gróźb takich jak „namawianie do użycia młotka czy kamienia”.

Każdy dzień dostarcza kolejnych dowodów paniki, ogarniającej coraz szersze kręgi władzy. Jest to zrozumiały niepokój partii zaskoczonej i zdumionej tym, że ich suweren tupnął nogą. No bo jakże to, tupać, gwizdać i buczeć na nas? Przecież my dla was żyły sobie wypruwamy! Nie szczędzimy waszych pieniędzy na realizację naszych pomysłów. W obronie waszej godności ośmieszamy się w oczach świata. Pokazując zachodnim lewakom gest Kozakiewicza, ryzykujemy obcięcie dotacji unijnych, żebyście mogli nareszcie wstać z kolan, a wy nam tak? I o co ten cały hałas? O Trybunał zawłaszczony przez polityka Rzeplińskiego? Przecież lada moment zastąpi go ktoś, kto posiada konstytucyjny warunek objęcia funkcji sędziego, jakim jest nieskazitelność charakteru! A może idzie wam o posła Piotrowicza, który przez cały stan wojenny furt biegał po aresztach i z narażeniem wszystkiego wyciągał na wolność opozycjonistów? Że to nieprawda? Ale przecież Piotrowicz sam powiedział, że ma na to dowody, które pokaże w stosownym czasie. No i o co jeszcze chodzi? Bo chyba nie o kapusia Wałęsę. Prawda, że nie upubliczniliśmy wszystkich papierów, które Kiszczakowa zaniosła do IPN, ale jak mamy je upublicznić, skoro Wałęsa wciąż nie chce podpisać zobowiązania do współpracy z SB? A może chodzi o to, że odłączamy Polskę od Unii? A co mamy robić, jak oni ciągle wtrącają się w polskie sprawy? Zresztą Unia sama już się rozsypuje. Niech tylko przyślą wszystkie pieniądze, które nam się należą, to wtedy wygasimy ją – jak gimnazja, z pomocą boską i Orbana. Że zostaniemy sami? Bzdura. Dopiero co marszałek Senatu Stanisław Karczewski wrócił zachwycony z Białorusi. Bo co się okazało? To przyjazny sąsiad, rozwijający się kraj, bez więźniów politycznych i z ciepłym, troskliwym Łukaszenką u władzy, który z pewnością zaprzyjaźni się z polskim ciepłym, troskliwym człowiekiem u władzy. No więc, co suwerenowi nie pasuje?

Kto sieje nienawiść, musi ją potem zebrać. A latoś nienawiść obrodziła nadzwyczajnie. Nic dziwnego, że władza się boi i musi coś zrobić z tym swoim strachem. Przed laty partia władzy, która podobnie jak PiS przestraszyła się swego suwerena, wyprowadziła na ulicę siły porządkowe i wojsko. Teraz to się nie uda. Ale PiS może skorzystać z innych doświadczeń PZPR. Tuż przed stanem wojennym wśród funkcjonariuszy partyjnych upowszechniono dramatyczną informację, która natychmiast wyciekła do społeczeństwa, ponieważ była tajna. W dokumencie tym służba bezpieczeństwa informowała o zbrodniczych zamiarach „Solidarności”, która przygotowała listę osób oraz członków ich rodzin do fizycznej eliminacji. Mieszkania osób zagrożonych miały być specjalnie oznakowane niewidocznymi symbolami. Równocześnie zaoferowano działaczom partyjnym wypożyczenie do domu broni palnej krótkiej, z czego zresztą wielu skorzystało.

Ten, kto się boi, boi się mniej, gdy boją się wszyscy wokół. Strach jest zaraźliwy, a suweren zarażony strachem staje się mniej groźny. PiS nie ma szans powielenia doświadczeń komuny, ale straszy społeczeństwo z przyjemnością. Tyle, że na ogół głupio, nieudolnie i czasem nawet zabawnie, jak w tej oto historyjce:

W strukturze Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest Biuro Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Informacji Niejawnych, zajmujące się koordynacją, nadzorem i szkoleniami dotyczącymi m.in. zagrożeń masowych. A w uczelniach istnieją Zespoły Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Informacji Niejawnych, które prowadzają szkolenia, obowiązkowe dla nowo zatrudnianych pracowników. W jednym z uniwersytetów z rankingowej czołówki polskich uczelni odbyło się niedawno takie szkolenie. Zaczęło się od pytania: „Jakie zagrożenia istnieją w dzisiejszym świecie?”, na które odpowiedział sam prowadzący: „Głównym zagrożeniem jest wędrujący islam”. Tezy tej dowiódł, prezentując wydruki informacji internetowych o aktach przemocy dokonywanych w Europie przez muzułmanów oraz okładki tygodnika „W sieci”, przedstawiającej kobietę odzianą we flagę Unii Europejskiej, szarpaną rękami o ciemnym kolorze skóry i opatrzoną tytułem „Islamski gwałt na Europie”. Puszczono w obieg segregator, gdzie zdjęcie Angeli Merkel z hasłem „Multikulti?” sąsiadowało z dramatycznymi fotografiami scen po zamachach terrorystycznych, m.in. w Londynie, Paryżu i Brukseli. Kolejna część szkolenia dotyczyła rzekomych przejawów „islamskiego zagrożenia” w rzeczywistości akademickiej. Koronnym przykładem był tu program Erasmus, a dowodami – straszna historia o Jordańczyku, który w jednym z miast wschodnich Niemiec uwiódł 25 studentek z Erasmusa, oraz koszmarny przypadek znajomej prowadzącego to szkolenie, która po wyjściu za mąż za Egipcjanina zaczęła „gasnąć w oczach”. Jeśli chodzi o praktyczne instrukcje zachowań w rzeczywistych sytuacjach kryzysowych, wymieniono możliwość donosu do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na zaproszonych przez uczelnię gości z zagranicy, jeśli uczestnicy szkolenia uznają ich za niebezpiecznych. Prowadzący wspomniał, że sam dokonał już zgłoszenia do ABW w sprawie goszczącego w tej uczelni profesora z Danii, a podstawą donosu stało się promowanie przez Duńczyka ideologii „ultra lewactwa”. Uff…

Nie wiadomo: bać się, śmiać się, płakać, czy zareagować jak zaprzyjaźniony góral, który telewizyjne ostrzeżenie przed uczestnictwem w manifestacjach, skomentował dosadnym: – „Nie strasz, nie strasz, bo się zestrasz!”.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

16 komentarzy do "Władza w panice"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ted

„policja jest przygotowana i stanie na wysokości zadania, by zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom wszelkich zgłoszonych zgromadzeń”
Tak, zasypie ich konfeti 🙂

krakus

Podsumowując brednie autora – islam to samo dobro, PO nie siała nienawiści o dorżnięciu watah, obcięcie dotacji unijnych dla Polski to byłby sukces opozycji.

Zgredzinka

I szkoda, że to dożynanie było tylko werbalne.
Doprawdy zrobili dużo złego dla społeczeństwa, nie rozliczając rzetelnie przeszłości.
Teraz trzeba znowu walczyć o podstawowe swobody, zamiast dalej spokojnie żyć i się rozwijać.

Zwykły Kowalski

I dobrze, niech się boją skoro broją.
Nie pomoże lament (nowej) WRONY, ( Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego)
kiedy naród jest wk..ony!
Nie pomoże wyraz twarzy,
gdy suweren drzwi wyważy .

Maciek123454321

Panika to może jeszcze nie, ale daleko idącą nerwowość zdecydowanie już widać, chociażby po zachowaniu Brudzińskiego w „Kawie na ławę”. Te brednie, że usiłowano zablokować modlitwy na Krakowskim Przedmieściu brzmią żałośnie, bo każdy imbecyl wie, że miesiączki smoleńskie to żadna modlitwa, tylko hucpa dla Kaczego. Należy nie tyle wsłuchiwać się w bełkot pisiorów, nie w to, CO MÓWIĄ, bo to bez znaczenia, ile w to, JAK MÓWIĄ. A mówią coraz bardziej nerwowo i coraz bardziej bez ładu i składu. I oto proszę, nawet sp(i)siałe Opole też tupnęło nogą, i byleJaki wycofał się z patronatu. Tak trzymać!!!

Mariola

Przyznaję rację, co do zewnętrznych oznak zdenerwowania podszytego strachem. Zawodowo mam do czynienia z podobną tematyką. Konkretne oznaki można przypisać do konkretnych modeli. I tak: wzmożona gestykulacja : Duda, Szydło, Kaczyński, Sasin; powtarzające rytmiczne szybkie ruchy jedną z kończyn, -nóżką Piotrowicz, Jackowski;- łapką Kaczyński, Szydło odruch wzmożonego przełykania: Łapiński, Machałek Witek nienaturalny głupkowaty śmiech: Duda, Zalewska, Jackowski suchość w ustach Macierewicz, Żałek Magierowski częste mruganie oczyma: Selin, Mazurek, Sasin bezwiedna zabawa rękami (młynek, pocieranie, pukanie palcami) Czarnecki, Piotrowicz. Witek Oby tak dalej!!!!

Zgredzinka

Byle-Jaki się nie wycofał, tylko go wycofano.
Widać miejscowi bosowie zdają sobie jasno sprawę, jak bardzo ma on u krajan „nagrabione” i wie, że zostanie jej to zapamiętane, gdy za moment zawieje przeciwny wiatr historii.

smętek

Kaczyński jest przekonany, że zaliczając nas tj. krytyków jego poczynań do zwierząt, podda nas tresurze i wygasi (bardzo mi się to określenie podoba) sprzeciwy, Mam nadzieję, że w większości z nas wzrasta niechęć do tych niszczycieli naszego państwa i szycia go na modłę Kaczyńskiego.

Zwinka
Każdemu by odbiło, gdyby go „wyznawcy” całowali po rękach…a zwłaszcza każdemu o labilnej ( to eleganckie określenie) osobowości. Tak jak rozpuszczony bachor, któremu zawsze wszystko było wolno, kiedy nagle spotyka się z oporem najpierw doznaje szoku i wytrzeszcza oczy, potem zaczyna wrzeszczeć i tupać nogami, a w skrajnych przypadkach rzuca się na ziemię i tłucze piąstkami o beton. Rozumiemy, można się załamać , jak De Niro w „Depresji gangstera” zapytany przez terapeutę, jak znosi odmowę, odpowiada z ta swoją cudowną, płaczliwą miną: „bardzo źle ! Ciągle tylko słyszę „Don’t shoot me ! Don’t shoot me ! : :))))
Karusek

To prawda, że wzrasta niechęć do PiS i jego rządu. Ludzie zaczynają mruczeć, zaczynają się uśmiechać do siebie. Szukają w innych akceptacji swych poglądów na”dobrą zmianę”. Wystarczą dwa słowa i widoczna ulga
na twarzach. Ta świadomość, że nie jestem sam jest bezscenna.

Werny Wyborca Platformy

Wszedłem na ten portal, bo myślałem, że znajdę tu coś wartościowego do przeczytania. Myliłem się.

Andrzej

To wracaj do swoich portali: wsieci, wpolityce i frondy. Tylko nie zapomnij podpisać się swoim prawdziwym nickiem.

Zwinka

No to pa pa !

Zwykły Kowalski

Taki z Ciebie wyborca platformy, jak pisuar tronem. A gdyby nawet tak było to nie dziwię się, że Platforma przegrała wybory mając TAKICH „WIERNYCH WYBORCÓW”

gniewko_syn_ryba

„Kto sieje nienawiść, musi ją potem zebrać”

Maciuś, raf, szulki, Zwykły Kowalski itp. itd. – pamiętajcie ! ;)))))))))

Zgredzinka

I vice versa !!!

wpDiscuz