Wymiana elit

Wymiana elit

Dopiero co przez media przemknęła wiadomość, że z kręgów tak zwanej komisji smoleńskiej wpłynął do WAT wniosek o odebranie stopnia naukowego doktorowi Laskowi. Temu od rządowego raportu na temat katastrofy. Bo „doktor” to przecież tytuł. Przyznany – skądinąd – dawno temu przez nie wiadomo kogo.

Teraz, w ramach przywracania prawa i sprawiedliwości, wszystkie takie certyfikaty trzeba więc starannie zweryfikować. Bo skąd wiadomo, czy ich posiadacze nabyli je aby całkiem legalnie? A jeśli nawet, to czy wciąż posiadają kwalifikacje do piastowania tychże prestiżowych tytułów i z jakiego, mianowicie, tytułu. Bo może się okazać, że funkcję elit pełnią w tej chwili bez żadnego tytułu. Inaczej mówiąc – bezprawnie. Bo może – na przykład – utracili do tego prawo moralne, sprzeciwiając się woli narodu (znaczy – „dobrej zmianie”)?

Nie po to PiS zapowiadało „redystrybucję prestiżu”, żeby teraz merytokracja gorszego sortu świeciła w oczy nowym kadrom swoimi światowymi karierami, publikacjami, nagrodami i dyplomami z najlepszych uniwersytetów. Dopiero jak się już ich wszystkich zdegraduje i poodbiera stopnie naukowe, granty i etaty, licencjat z wyższej szkoły tego i owego w rodzinnym mieście Mikołaja Kopernika znowu zabrzmi dumnie!

Z odbieraniem i degradowaniem nie powinno być większego problemu, bo przecież nie każdy, nawet jeśli nawet kiedyś ciężko i uczciwie zapracował na swoją pozycję, wciąż jeszcze posiada kwalifikacje moralne do „gen. bryg” czy innego „doc. dr” przed nazwiskiem. I nie żeby zemsta jakaś, czy – co gorsza – zawiść i frustracja że samemu nie ma się nawet matury, a inni to nie tylko „prof.” , ale jeszcze i „hab.”. Oscary jakieś. Nagrody Turnera, Noble albo choć Nike, czy Lwy albo inne Niedźwiedzie.

Niektórzy pomimo tych Nobli po prostu tracą moralne prawo do wykonywania swojej funkcji „wybitnego poety” lub zawodu „reżysera stulecia”. To trochę tak, jak z prawem jazdy. Niby każdy, kto raz otrzymał „prawko” jeździć raczej potrafi. No, ale przecież niektórzy ów dokument jednak tracą. Na przykład wtedy, gdy papiery są ewidentnie podrobione albo egzaminator wziął w łapę. Lub ktoś – dajmy na to – pojechał na podwójnym gazie i potrącił przechodnia (co innego, gdyby tak cyklistę). Każdy taki przypadek to rozstanie z kierownicą na długie lata i nikt się nie bulwersuje. Tak samo nie powinna więc dziwić weryfikacja tytułów, stopni wojskowych i dyplomów. Wszak, kto nie popiera „dobrej zmiany” ten – jak desperat lub kierowca po spożyciu – idzie „na czołówkę” z walcem. Walec zaś najpierw przejdzie, a potem wyrówna. Tak mniej więcej do poziomu prototypu wszystkich „Misiewiczów” – farmaceuty Bartłomieja z apteki w Łomiankach.Początek akcji przywracania prestiżu pomijanym dotąd przy awansach naukowych absolwentom zawodówek trzeba uczciwie uznać za wyjątkowo przemyślany.

Z Maciejem Laskiem poszło, niestety, trochę gorzej, bo WAT zignorował wniosek „naukowców smoleńskich”. Na razie. Ale jeśli nie zmieni zdania, doktora zdegraduje się do prostego magistra ustawą sejmową. Jego, a po nim następnych. Wszystkich, którzy nie będą w stanie zaliczyć testu z „logiki smoleńskiej”, odpadną na sprawdzianie z ekonomii politycznej „dobrozmianizmu” albo nie zdołają uzyskać minimum na egzaminie z „ipeenowskiej” wykładni polskiej historii najnowszej.

Inaczej się nie da. Dopóki nie poodbiera się tytułów skompromitowanym elitom gorszego sortu, ani trochę prestiżu z zapowiadanej redystrybucji nie skapnie ambitnym przedstawicielom obozu „dobrej zmiany”. Bo co komu przyjdzie z deklaracji, skoro ton w nauce, sztuce i kulturze nadal nadawać będą doktorzy niesłusznie habilitowani, niby oświeceni, a przecież nie ogarniający dialektycznej konieczności „dobrej zmiany”? Tak więc – najwyższa już pora zrobić porządek z tą dyktaturą ciemniaków…

Bożena Chlabicz-Polak

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Wymiana elit"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ted

Skończylem uczelnie im. Bolesława Bieruta (Uniwersytet Wrocławski), mam to na dyplomie. Pewnie niedługo będą takie dyplomy odbierać.
Gorsza sprawa, na oryginalnej metryce urodzenia mam wpisane „województwo stalinogrodzkie”, pewnie niedługo okaże się, że anulowano moje narodziny.
Jak dekomunizacja, to na całego.

raf

Buhaha!!! Rozumiem, że odbiorą tytuł „dr” Jarosławowi Kaczyńskiemu? Jego praca doktorska zawiera podobno fascynujące cytaty z dzieł Włodzimierza Lenina.

smętek

Jemu niebawem nadadzą tytuł profesora bo uznają, że zasługuje na to w pełni. Pracy doktorskiej nie czytałem, ale jak mówi mój Ojciec po tym samym Wydziale Prawa i Administracji, u prof. Ehrlicha pisali głównie ludzie chorzy na władzę bowiem profesor zajmował się teorią państwa i prawa. Tow. Lenin wniósł przecież poważny wkład w rozwój tej teorii a jego myśli twórczo rozwijano w real socjaliźmie. Może wreszcie znajdą się odważni, którzy u Kaczyńskiego .oficjalnie zdiagnozują chorobę i zamkną go na chronionym oddziale szpitalnym.

Mariola

Trochę tytuł na wyrost. Wymiana elit??? Raczej zamiana elit na kit !!!!

mlodepokolenieRP

Nowomowa dla zakodowanych łbów. Autorowi radziłbym, aby powrócił do szkoły lub ją skończył, przynajmniej gimnazjum, póki zły Kaczyński nie zlikwidował, dopiero zabierać się za pisanie 😉 Dobra zmiana was zmiecie, ubeckie śmiecie. To że nasi rodzice byli pajacami i dawali sobą manipulować, to nie znaczy, że da się tak samo pogrywać z kolejnym pokoleniem. Niezależnie czy to doktorzy habilitowani czy specjalni pokroju Petru, establishmentowe pierdy nikogo nie ruszają. Pies was wszystkich jebał lewaki.

Jorgos

Lewakiem to jesteś Ty,skoro uważasz,że metody które stosuje dobra zmiana to są metody z PRL.

wpDiscuz