Zbrodnia na prowincji, czyli „Belfer” Łukasza Palkowskiego

Zbrodnia na prowincji, czyli "Belfer" Łukasza Palkowskiego

Nie dalej jak dwa tygodnie temu, w kontekście premier kilku naprawdę dobrych polskich produkcji kinowych, zachwycałem się dobrą kondycją polskiej kinematografii. W czasach, gdy więcej wartościowych pozycji znaleźć można jednak mimo wszystko na małym ekranie niż w kinie, a serial staje się niewątpliwie nowym (lepszym?) środkiem artystycznego wyrażania filmowej sztuki, należy pochwalić polskich filmowców także w tym względzie!

Pierwszym symptomem, że w dość mętnej serialowej wodzie, gdzie pływały dotychczas tylko „Barwy Szczęścia”, „Na Wspólnej” czy inne „Klany”, pojawić się mogą inne gatunki serialowych ryb był „Pitbull” Patryka Vegi. Przełamujący stereotypy, kręcony „z ręki”, powstały na podstawie dobrego scenariusza i świetnie zagrany dał zielone światło innym. Skorzystali z niego później twórcy, równie dobrych – „Gliny”, „Krwi z krwi”, „Ekipy”, „Watahy”, „Prokuratora” czy recenzowanego poniżej „Belfra”.

Dobiegający właśnie finału debiutancki sezon tego serialu to pierwsza, w pełni autonomiczna, seria polskiego oddziału Canal+. Telewizji, która dostrzegając potencjał i korzyści płynące z produkcji własnych serii ich telewizyjnej konkurencji, sięgnęła po głośne i sprawdzone nazwiska. I trzeba tu szczerze napisać – nie zawiodła siebie i nas jako widzów.

Brutalnie zamordowana uczennica liceum zostaje pewnego dnia znaleziona w lesie. Jej śmierć wstrząsa mieszkańcami, którzy o takich rzeczach słyszeli wyłącznie w telewizji. Do Dobrowic przyjeżdża z Warszawy nowy nauczyciel języka polskiego. Paweł Zawadzki (Maciej Stuhr) coraz bardziej zaczyna interesować się tajemniczym zgonem, a im głębiej sięga, tym bardziej odbija się od muru hermetycznie zamkniętej, zbudowanej w oparciu o sieć półlegalnych powiązań, pełnej brudnych tajemnic społeczności. Tutaj wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą. Solidarnie, chroniąc własne interesy, zrobią jednak wszystko, by ta wiedza nie została odkryta. A oni sami utrzymali wygodne dla siebie status quo…

Za sukcesem „Belfra” stoją umiejętności dobrego reżysera (Łukasz Palkowski – „Bogowie”, „Rezerwat”), ale także świetny scenariusz napisany przez Jakuba Żulczyka. Panowie, zapraszając nas na prowincję i zachęcając do rozplątania sensacyjnej intrygi pokazali, że wiedzą, gdzie ukryty jest żywy puls współczesnego kina. Umiejętnie zbudowali świat i realia zamkniętej prowincji i ułożyli wątki tak, że wciągają filmowo i trzymają w napięciu. Dołożyli do tego odrobinę nienachalnej publicystyki i znakomicie dobrali całą plejadę aktorskich gwiazd, które wraz z intrygującymi debiutantami realizują ich plan. Paradoksalnie odtwórca głównej roli (Maciej Stuhr) nie jest tu wcale najlepszy. O wiele ciekawsze kreacje znaleźć można na drugim planie, a już to, co robią doświadczony Krzysztof Pieczyński i młodzi z Sebastianem Fabijańskim na czele podnosi wartość całej produkcji o kolejną półkę wyżej.

Z niecierpliwością czekam zatem na niedzielny finał „Belfra” i zapowiedziany już przez stację… jego kolejny sezon!

Tomasz Moskal
  •  
  •  
  •  
  •  

Polecamy również

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Zbrodnia na prowincji, czyli „Belfer” Łukasza Palkowskiego"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Zwykły Kowalski
Podzielam Pańskie zdanie. Wspaniały kolejny serial w doskonałej obsadzie. Wielki szacunek dla reżysera i scenarzysty za nieprzeciętne umiejętności tworzenia napięcia. Kreacja jaką stworzył Krzysztof Pieczyński to majstersztyk aktorstwa, którego (przyznam), się tak naprawdę nie spodziewałem po nim. Z kolei Maciejowi Stuhrowi również bym nie zarzucił nic w jego roli jaką gra. A młodzi…?, – których raczej nie znam – grają z polotem, swobodnie i z młodzieńczą świeżością, zatem i dobrym wczuciem się w rolę. Mam nadzieję, że wyrośnie nam nowe i zdolne pokolenie aktorów filmowych. No i oczywiście, ktoś musi zastąpić wspaniałego reżysera śp. Andrzeja Wajdę. Czy nim zostanie Łukasz… Czytaj więcej »
wpDiscuz