Życie w hejcie

Życie w hejcie

Donos w życiu społecznym

Donos jako kuszący sposób na zaistnienie w ludzkiej świadomości i pamięci, tak ulotnej – znany już w czasach starożytnych –  obecnie święci triumfy, co nikogo nie dziwi, bo stał się pospolity i brak mu historycznej finezji. Odnalazł się w nowej rzeczywistości, przywdziewając kostium tchórzostwa i obłudy. Tkwi na samym dnie i wygląda na to, że na długo tam pozostanie. Kiedyś donosicielstwo, zawód perfidny, było sztuką, zaś manipulowanie ludźmi umiejętnością wymagającą studiów nad ludzką naturą i w efekcie dowodem braku skrupułów donosiciela. Dziś jest inaczej.

Donos wkroczył w sferę pospolitego hejtu. Łatwość krytykowania innych w mediach internetowych –  anonimowo w komentarzach –  z  jednej strony przeraża, z drugiej zaś samą treść donosu, tak łatwego i bezkarnego przez swoją anonimowość, czyni błahą i nieistotną. Nastąpiła bowiem dewaluacja oszczerstw. Bolą, oburzają, ale zarazem powszednieją.

W Egipcie i  Babilonii bycie Uchem i Okiem Pana wymagało szczególnych predyspozycji, jedną z nich było posiadanie rozumu.  Z kolei greccy sykofanci, wyselekcjonowana grupa agentów, to ojcowie współczesnych krętaczy manipulujących wyobraźnią odbiorcy, i z nich właśnie wywodzą się zwykli  ludzie do wynajęcia. Mają dwie twarze. Jedna prywatna, druga zawodowa i skrzętnie ukryta. Przypominają mi się, gdy myślę o hejterach bez skrupułów, naziści kochający żony i dzieci, zawodowi mordercy w godzinach pracy. Słowa też mogą mordować. Powoli, ale skutecznie. Dowodem są samobójstwa młodych ludzi, którzy nie wytrzymali hejtu w internecie. Dla nich rzeczywistość wirtualna jako przestrzeń kompromitacji lub jej braku jest często ważniejsza od realnej. Hejterzy do wynajęcia specjalizują się w mordach politycznych.

Hejt w polityce jest więc innego gatunku. To nowy sposób na zarabianie pieniędzy. Słowa we współczesnym świecie przestają znaczyć, nikt nie ufa temu co czyta, a boks słowny odbywający się każdego dnia w komentarzach pod artykułami ma zazwyczaj tych samych czytelników. Wystarczyłoby nie czytać ich dialogów. Wystarczyłoby. Ale zwycięża ciekawość. To nowe uzależnienie jest o tyle groźne, że drążąc świadomość i świat słów opanowuje codzienność zwykłego czytelnika gazet. I tę codzienność zmienia.

Bolesław Miciński pisał w eseju „Nienawidzę totalizmu” o ciekawości właśnie, jako o źródle postępującego zobojętnienia społeczeństwa. To ciekawość pcha ludzi do przyglądania się i biernego uczestnictwa w katastrofach tego świata. To ciekawość sprawia, że człowiek nie przeżywa rzeczywistości tylko ją obserwuje. Czyni to bez innych, poza ciekawością uczuć, zaś gdy porządek do którego przywykł zaczyna się sypać, z nowym uczuciem, tym razem nienawiści.

Światowe Dni Młodzieży w lustrze polityki
Właśnie teraz, podczas Światowych Dni Młodzieży, widać to było bardzo wyraźnie. Hejterzy czuli się ośmieleni. Ośmieleni przez rządzących, których zwycięstwo legitymizowali albo poparciem, albo wyborczą biernością. Każde słowo, każdy moment wizyty papieża lądował pod lupą ludzkich osądów. Osądu hejterów. Nie uczestników Dni.

Jesteśmy obecnie świadkami spektaklu reakcji i zachowań polityków, którzy doszli do władzy. Ciekawej postawy polskich katolików wobec niewygodnych słów, wypowiadanych w homiliach przez papieża Franciszka. Oto uchodźcy i pochylanie się nad ich nieszczęściem kontra wygenerowany przez władzę lęk i egoizm. Następuje przewartościowanie wartości. Papież, w oczach polityków staje się, w procesie odrzucania wygłaszanych przez niego poglądów, nie przedstawicielem Boga, lecz człowiekiem słabym, romansującym z lewicą, pełnym wad. Upada mit świętości. W tej szczególnej sytuacji budzą się polskie demony. Buta, pycha i przekonanie o przynależności do grona wybrańców, wyróżnionych. Pewność, że jest się nieomylnym. Polski kościół wie lepiej. Papież Polak był prawdziwym papieżem, zaczyna się proces separacji mentalnej i światopoglądowej od watykańskiego kościoła, od niewygodnego papieża Franciszka. Pewna polityk postuluje budowę ruchomych schodów prowadzących do krypt wawelskich, a potem ogłasza swój kontakt z zaświatami, bo zostało jej, jak twierdzi, obiecane wsparcie Jana Pawła II podczas Światowych Dni Młodzieży. To On czuwa nad przebiegiem uroczystości. Franciszek jest tu tylko gościem. Nowy papież nie liczy się tak jak jego poprzednik. Może najwyżej cytować jego słowa.

Oto konsekwencja polityki polskiego kościoła. Twardej i bezkompromisowej. Polityki, choć słowo to nie ma racji bytu w świecie wiary. Rozpolitykowanie polskiego kościoła jest zaprzeczeniem postawy wyciszenia, pobieranie opłat za kościelne usługi jest zaprzeczeniem idei ubóstwa kościoła. Wśród wyborców PIS–u tak silne jest „wyznawanie” nowej władzy, że religia schodzi na drugi plan. Krąg wyznawców radykalizuje się w chwilach zagrożenia. Nowoczesność Franciszka, zachęcanie do ubóstwa, krytyka zamykania się na potrzeby innych, niezauważanie kryzysu w Europie, uszczelnianie granic budzą niepokój i sprawiają, że oblicze kościoła staje się obce, odległe. Wyraźnie uwidaczniają się dwa ośrodki władzy o rząd dusz.

Pod osłoną nocy
Rozmodlona Polska i cały świat. Rozśpiewana młodzież, księża i zakonnice. Wzruszenie i poszukiwanie sensu wiary, wszystkie reflektory skierowane są na święto, które ma nieść pokój, zbliżyć ludzi i uczynić świat lepszym. Niezależnie bowiem od wyznania, wartości, które obecnie reprezentuje papież Franciszek, zyskują coraz więcej zwolenników i wyznawców. Ten krok na drodze odrodzenia kościoła jest raczej krokiem na drodze odrodzenia wartości we współczesnym świecie. Tak więc święto trwa. Ale tam, gdzie rodzi się nadzieja pojawia się mrok.

Przebudzenie demonów
Nastaje niespodziewanie ciemność. Ogarnia wszystko, bo dokonuje się hańba. W czasie, kiedy ludzka uwaga skierowania jest gdzie indziej. Prezydent Duda dobija Trybunał. Podpisuje hańbiącą jego urząd i polskie prawo ustawę. Łamie konstytucję. Złowroga data upadku państwa prawa kładzie się cieniem na kościelnym święcie. Przysłania wszystko, demontuje państwo, gwałci społeczeństwo. Podczas gdy rozbrzmiewają w nas jeszcze dobre słowa wygłaszane w dobrej intencji słyszymy już okrzyki triumfu dyktatora i manipulatora. Nadchodzi noc, a wraz z nią nadciągają pretorianie władzy. Zawodowi hejterzy biorą się do roboty i walczą z buntem.

Hejt trwa i modeluje wewnętrzną rzeczywistość jej biernych obserwatorów. Ciekawych jak potoczą się losy tego świata. Nie wezmą historii w swoje ręce. Nie uratują milionów istnień, nie porzucą przesuwającego się przed ich znużonymi oczami ciągu liter, składających się w słowa, a potem zdania, których wymowa bywa niszcząca. Tkwią w swoich fotelach czekając na Godota. Inaczej.

Ewa Karwan-Jastrzębska

 

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Życie w hejcie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciek123454321
Bardzo przygnębiający artykuł. Ja jednak widzę to w nieco innym świetle. Obserwując tłumy roztańczonych, rozśpiewanych i radosnych młodych ludzi ze wszystkich kontynentów i wszystkich ras, zauważyłem zjawisko, że na ogół zdystansowana polska młodzież też dała się porwać tej atmosferze. Czy Wy, moi Drodzy, nie sądzicie, że tych tysięcy młodych Polaków nie da się już wepchnąć w gorset zaściankowych, pachnących naftaliną polskich parafii? Czy ci młodzi, którzy słuchali Papieża (choć może nie wszystko zrozumieli) nie zaczną odrzucać polskiej nietolerancji i ksenofobii? Ja widzę w tych młodych nadzieję i szansę na nową, polską obyczajowość. Ziarno zostało zasiane. Pytanie tylko, czy polska gleba… Czytaj więcej »
marta

Chciałoby się, żeby stało się tak, jak pan pisze, ale obawiam się, że to tylko pobożne życzenia.

Maciek123454321

Pani Marto, głowa do góry! Pesymizm i czarnowidztwo, oto, do czego chcieliby nas doprowadzić nasi „wodzowie” z Kaczej Wólki. Ja NAPRAWDĘ wierzę w młodych, choć często błądzą. Ale ci, którzy byli na ŚDM, to aktywni i otwarci, a właśnie tacy są nam potrzebni dzisiaj bardziej, niż ktokolwiek. A liczba kilkudziesięciu tysięcy młodych Polaków z całego kraju, to naprawdę bardzo dużo.

Kasia

Oto szczyt zakłamania – hejtować pisząc tekst na temat hejtu….

wpDiscuz