3 lata, 2,6 mld zł i… 2 minuty oszczędności

Jeszcze sobie poczekamy na komfort jazdy polską koleją, ale ważne, że spółka PKP Polskie Linie Kolejowe jest z siebie zadowolona

Na lata 2017 – 2020 zaplanowano gruntowny remont ekspresowej linii PKP na odcinku Warszawa-Poznań. Koszt inwestycji ma wynieść niebagatelne 2,6 mld zł, a czas podróży dzięki temu skróci się o… 2 minuty.

Prace będą prowadzone na blisko 250-kilometrowej trasie od Sochaczewa do Swarzędza. Utrudnienia w ruchu zaczną się już w czerwcu 2017 r. Na rok całkowicie zamknięty ma być 60-kilometrowy odcinek linii od Konina do okolic Wrześni, a potem przez kolejny rok 40-kilometrowy fragment od Konina do Koła. Oznacza to, że przez dwa lata wszystkie pociągi z Warszawy do Poznania, a także do Berlina, pojadą objazdem przez Inowrocław. Podróż wydłuży się o kilkadziesiąt minut, spadnie liczba połączeń i kolej na tym straci. Wielu podróżnych przesiądzie się do samochodów i autobusów jeżdżących autostradą A2.
Jak czytamy w „Gazecie Wyborczej”, prace na tej linii są potrzebne, ale w dużo mniejszym zakresie. Tymczasem zrywane będą tory, które są w całkiem dobrym stanie. Pociągi mogą się na nich rozpędzić do 160 km/godz., co po tej modernizacji wcale nie ulegnie zmianie.

Ostatnio trasa ta była remontowana w latach 90. Ekspresy, nie zatrzymujące się na tym odcinku, pokonują go w czasie 2 godzin i 25 minut. W 2020 r., po zakończonej modernizacji torów, podróż ma się skrócić tylko o pięć minut. Czas przejazdu innych składów, w tym ekspresu do Berlina, skróci się zaledwie o dwie minuty.

Informator „GW” udowadnia, że w Europie Zachodniej nigdzie nie wymienia się torów, które mają 20 lat, bo pociągi mogą po nich jeździć drugie tyle. – „To jest projekt „na wydanie pieniędzy”, a nie uzyskanie korzyści dla pasażerów, bo ich zupełnie nie będzie. W Polsce jest wiele innych tras, które trzeba remontować” – sugeruje. – „Też jestem bardzo krytyczny wobec tej inwestycji. Wydanie tak gigantycznych pieniędzy prawie nic nie zmieni dla pasażerów, a na dodatek będą cierpieć przynajmniej przez dwa lata, kiedy trasa na długich odcinkach będzie całkowicie zamknięta” – mówi Jakub Majewski z fundacji ProKolej. Z tą opinią polemizuje Karol Jakubowski z biura prasowego PKP PLK. „Efektem modernizacji będzie wprowadzenie stałej maksymalnej prędkości 160 km/godz.”– pisze w mailu do redakcji. Dodaje, że zwiększy się przepustowość, powstaną nowe perony dostosowane dla osób niepełnosprawnych i nowe wiadukty. Skorzystać mają też przewoźnicy lokalni, bo przejazd skróci się w niektórych miejscach od 20 do 50 minut.

Skąd więc decyzje o modernizacji? Czyżby to była nadgorliwość? Podobno kolejarze byli dotychczas krytykowani za to, że słabo wydają unijne pieniądze na remonty torów. Żeby ratować dotacje z Brukseli, przesuwali je np. na zakup pociągów. Nowa ekipa w spółce PKP Polskie Linie Kolejowe zapowiedziała, że przyspieszy remonty. I właśnie się za to zabrała.
(Źródło: Wyborcza)

p
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
krakus
krakus
5 listopada 2016 21:17

Trzeba wykorzystać pieniądze z UE.

Jacek
Jacek
6 listopada 2016 16:16
Reply to  krakus

Pamiętaj jak będziesz stał w korkach w tamtych stronach.

profesor t\'alent
profesor t\'alent
7 listopada 2016 12:53

Przecież wszystkie inwestycje na kolei są dokładnie takie same. Przeżyłem kilka modernizacji tras, teraz muszę żyć z modernizacją trasy Warszawa-Radom. Nie wiem po co dewastują wszystko na tak mało znaczącej trasie? Zmarnowane lata pasażerów, zmarnowane pieniądze które nie służą gospodarce. A wystarczyło naprawić przystanki, wymienić tory na odcinkach które tego wymagają i zrobić to sprawnie (a nie 5 lat). To nie jest trasa, którą będą jeździć pociągi ekspresowe. To samo tyczy się trasy E8, zamiast drogi o kasie ekspresówki zmarnowano pieniądze na zbudowanie drogi lokalnej bez poboczy, za to ze zjazdami na pola uprawne i nieśmiertelnymi wysepkami (i całą masą krzyży postawionych w ich pobliżu na pamiątkę).