„Wiceminister zażądał zatrudnienia na stanowisku wiceprezesa wskazanej przez siebie osoby”

Ważny urzędnik w KE o aferze Piebiaka: „W Unii tego typu afery jeszcze nie było”

Prezes Sądu Okręgowego w Toruniu prof. Jerzy Naworski: Niezależnych sądów już nie ma!

Ten przykład pokazuje, że niezależność sądów zaczyna w Polsce należeć do przeszłości, jest również ostrzeżeniem i sygnalizuje konsekwencje dla tych sędziów, którzy poleceń płynących z góry bezkrytycznie nie wykonają. TVN24 w programie „Czarno na Białym” obnażył brutalny mechanizm, który jest w stanie położyć kres najbardziej imponującej karierze sędziowskiej w PiS-owskiej Polsce. Wystarczyło, że prezes Sądu Okręgowego w Toruniu profesor Jerzy Naworski odmówił wiceministrowi sprawiedliwości Ł. Piebiakowi zatrudnienia na stanowisku wiceprezesa wskazanej przez niego osoby. Profesor został zmuszony do dymisji, a kandydatka Piebiaka, sędzia Barbara Wiśniewska zajęła jego miejsce.

https://twitter.com/olejnik_lukasz/status/1013024211609292801

Komentując sytuację wiceminister miał stwierdzić, że „nie możemy się porozumieć w kwestii zarządzania sądem okręgowym i twierdzę, że tak po prostu było” – opowiada pan profesor, podkreślając, że to on jest prezesem sądu okręgowego i „może sobie dobierać pracowników tak, jak by chciał”. „On twierdził, że tak nie jest i od początku narzucał na stanowisko wiceprezesa osobę, która nie była moim kandydatem” – tłumaczy profesor Naworski.

Wcześniej, prezes zwołał zebranie sędziów toruńskiego sądu i pytał o kandydatkę, której powołania żądał wiceminister Piebiak. Jak tłumaczył w rozmowie z Tomaszem Marcem z „Czarno na białym” za kandydatką wiceministra głosował jeden sędzia z 36. „Mój był wstrzymujący. Pozostałe były przeciw” – dodał. „W związku z tym zawiadomiłem pana Piebiaka, że nie złożę takiego wniosku” – wyjaśniał.

Pech chciał, że tym samym czasie na biurku wiceministra leżał dokument, od którego zależała zawodowa przyszłość syna Jerzego Naworskiego, także sędziego. Maciej Naworski pracuje w sądzie rejonowym, ale w związku z brakami kadrowymi w sądzie okręgowym był delegowany do sądu wyższej instancji. W marcu kończyła się mu się delegacja. Był bardzo dobrze oceniany, dlatego do ministerstwa trafił wniosek o kolejną delegację

Decyzję miał podjąć wiceminister Piebiak. Jak sugeruje „Czarno na białym” wśród sędziów powtarzana jest nieoficjalna wersja wydarzeń. Według niej wiceminister awans syna miał uzależniać od tego, czy jego ojciec, sędzia Naworski, wykona polecenie w sprawie powołania wiceprezesa. Sędzia pytany, czy nie było takiego momentu, w którym poczuł, że jest wywierany na niego nacisk, odpowiedział: „To już są tylko moje domysły, a nie fakty”. I dodał: – „Odczucia takie były”. Ojciec odmówił wykonania polecenia, wniosek o delegowanie syna został przez wiceministra Piebiaka odrzucony.

„Trudno mi uwierzyć, że to jest przypadkowe działanie, bowiem niezwykle rzadko zdarza się, że ktoś kto już jest delegowany do sądu wyższej instancji i ma pozytywne opinie od sędziów, kierownictwa tamtego sądu, nie jest mu przedłużana delegacja – komentował Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. „Nie tylko mój syn, ale i inny sędziowie to łączyli. Mój syn nie miał żadnych wątpliwości, dlaczego nie dostał przedłużonej delegacji” – powiedział sędzia Naworski.

Nie koniec jednak na tym, bo w maju prezes Naworski został kolejny raz wezwany przez wiceministra Piebiaka do ministerstwa. Tym razem sprawa dotyczyła już jego osobiście.

„Była mowa o różnych sytuacjach związanych między innymi z rzekomymi skargami informatorów, których ma pan minister w Toruniu i okolicach” – relacjonował to spotkanie sędzia Naworski. „Nie wskazał, o jakie osoby chodzi i czego te skargi dotyczą. Potem znowu była mowa o stanowisku wiceprezesa i o tej kandydaturze, na którą sędziowie sądu okręgowego nie wyrazili zgody. A na końcu tej rozmowy pan Piebiak powiedział, że wymaga ode mnie, abym złożył rezygnację, bo w przeciwnym razie ma zgodę ministra konstytucyjnego, czyli pana Ziobry, aby wszcząć procedurę związaną z odwołaniem” – wyjaśniał były już prezes.

Przedstawiciel ministerstwa przyznał, że wiceminister Piebiak kontaktował się z prezesem Naworskim. Ale zgodnie z oficjalną wersją chodziło o to, że prezes nie radził sobie z rzekomym mobbingiem wśród kuratorów. Tyle, że kuratorzy bezpośrednio mu nie podlegają, lecz kuratorowi okręgowemu.

Do dziś raportu z działań ministerialnej komisji powołanej specjalnie dla zbadania tej sprawy nie ma. „Zarzut, że był jakiś kryzys w środowisku kuratorów, dla mnie jest zupełnie absurdalny i był to jeden – podejrzewam – z pretekstów do tego, żeby zażądać mojej dymisji” – ocenił sędzia Naworski.

Kim jest protegowana Piebiaka sędzia Barbara Wiśniewska, która weszła na miejsce prof. Naworskiego. Okazuje się, że to sędzia z najkrótszym, dwuletnim stażem w sądzie okręgowym. Mąż nowej pani prezes także jest sędzią sądu okręgowego. Niedawno został skazany za jazdę po pijanemu. Teraz czeka na prawomocny wyrok i postępowanie dyscyplinarne. Zawodowy los męża nowej pani prezes może więc zależeć od nowej, powołanej już przez polityków PiS Izby Dyscyplinarnej. To ona prawdopodobnie będzie decydowała, czy pozostanie w ogóle sędzią.

Jak to będzie wpływało na wizerunek wymiaru sprawiedliwości? Jest to o tyle zastanawiające, że minister prowadzi zgodnie z deklaracjami walkę o przejrzystość i wysokie standardy. Jakie one będą?

„Niezależności sądów nie ma” mówi Jerzy Naworski, były już prezes Sądu Okręgowego w Toruniu, odwołując się do swojego przykładu.

/jp/

Źródło: TVN24

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
StanPolka gorszego sortusmętek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
smętek
smętek

W czasach PRL tak właśnie wyglądał „wymiar sprawiedliwości”. To nie postępowanie dowodowe a telefon z sekretariatu jakiegoś bonzy PZPR decydował o tym kto jest winien. Jestem pełen podziwu i szacunku dla sędziów którzy podejmują starania o przeciwstawienie się zniszczeniu sądownictwa w Polsce.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

A na billboardach czepiali się o batoniki…

Stan
Stan

skandal goni skandal!!!! oni powinni stanąć przed Trybynałem Stanu / Sądem