A Banaś na to… niemożliwe! Walka buldogów pod dywanem? „Służby zaczęły walczyć między sobą”?

Banaś będzie się tłumaczył przed senacką komisją? Nie wyklucza tego marszałek Grodzki

Marian Banaś, wybrany przez PiS szef NIK-u, właśnie wrócił do pracy po urlopie bezpłatnym i jak gdyby nigdy nic, wziął się ostro za pełnienia swoich obowiązków. Zupełnie nie przeszkadzają mu wyniki kontroli oświadczeń majątkowych, przeprowadzonych przez CBA, niezbyt dla niego korzystne i nie widzi powodów, by podać się do dymisji. Jak mówi, nie ma jego zgody na szkalowanie go, a tak w ogóle to „zmanipulowane i kłamliwe doniesienia medialne mające na celu zdyskredytowanie jego osoby niewątpliwie stanowią formę zemsty tych środowisk, które w wyniku przeprowadzonej reformy służb skarbowych i celnych utraciły dotychczasowe wpływy na możliwość podejmowania najważniejszych decyzji w Rzeczypospolitej Polskiej”.

 

„Rzeczpospolita” słusznie zwraca uwagę na kilka istotnych kwestii w całej tej sprawie. Po pierwsze, wracając do pracy, Banaś pokazuje, że zupełnie nie boi się PiS-u, dla którego jego dymisja byłaby najlepszym rozwiązaniem. Politycy partii rządzącej wręcz podejrzewają, że ma on sporą wiedzę, którą może wykorzystać przeciwko partii oraz że stoi za nim duża grupa wsparcia.


Kolejna sprawa to zupełnie inne stanowisko CBA i ABW. CBA przeprowadziło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, prawdopodobnie – bo wyniki kontroli nie zostały jeszcze upublicznione – wykazując szereg nieprawidłowości, które nie powinny mieć miejsca. Z kolei ABW „nie tylko nie zawiesiła mu dostępu do informacji niejawnych (…), ale nawet nie wszczęła postępowania kontrolnego, by te niepokojące związki wyjaśnić”. Mamy więc, z jednej strony  raport CBA, kwestionujący majątek Banasia, z drugiej zaś stanowisko ABW, które nie widzi powodu, by uchylić szefowi NIK certyfikat.

 

„Rzeczpospolita” pyta więc, o co w tym wszystkim chodzi. Czyżby było tak, jak przyznaje rozmówca gazety, powiązany ze służbami, iż „sprawa jest poważniejsza, niż się komukolwiek wydaje. Służby zaczęły walczyć między sobą”?

Trzeba przyznać, że mamy ciekawą sytuację. Przede wszystkim, jeśli Banaś rzeczywiście trzyma partię rządzącą w szachu, to nasuwa się pytanie, czym właściwie kieruje się PiS wybierając kandydatów na najważniejsze stanowiska w państwie? Wiedzą i kompetencjami czy siecią powiązań i układów? Jeśli to drugie, to aż strach się bać. No i ta wojenka między CBA i ABW. Ona również powinna niepokoić, bo podważa całkowicie zaufanie do służb dzisiejszej Polski, ich wiarygodność leci na łeb, na szyję, a to zagraża bezpieczeństwu państwa.

Tamara Olszewska

Źródło: rp.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
antyuzurpatorMaciek123454321HerodAntypis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
HerodAntypis
HerodAntypis

Sytuacja mocno przypomina tę zaraz po drugiej wojnie światowej. W Polsce de facto rzadzili wtedy ruscy poprzez polskie marionetki a niekiedy bezpośrednio jak np.Rokossowski. Wtedy było tylko NKWD i Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, teraz mamy tych służb więcej plus mafia. Modus operandi typowo ruski. Czy my jesteśmy jeszcze niepodległym krajem?

Maciek123454321
Maciek123454321

Nie lubię Korwina-Mikke, ale podpisuję się obiema rękami pod jego dosadną wypowiedzią o wyborcach PiS-u. Ten facet przynajmniej mówi szczerze i wali między oczy.

antyuzurpator
antyuzurpator

Ta „duża grupa wsparcia” to pewnie stado łysych buldogów ze złotymi kolczugami w miejscu, gdzie normalnie zbudowany człowiek ma szyję. Może dzięki nim to właśnie banaś ma taśmy z podkarpackich burdeli i dlatego czuje się taki mocny.