A niech już ta kampania wyborcza się skończy….

A niech już ta kampania wyborcza się skończy….

Jaką Polskę zafundujemy sobie na kolejne cztery lata?

Powiem szczerze, że fakt, iż kampania wyborcza dobiega końca niezwykle mnie cieszy. W niedzielę biegniemy do urn wyborczych i wreszcie będzie jasne, jaką Polskę zafundujemy sobie na kolejne cztery lata. Potem przyjdzie czas na podsumowanie,  zastanawianie się, dlaczego wynik jest taki, a nie inny i szukanie winnych. Teraz jednak kilka słów, tak na gorąco, co może wyjaśni, dlaczego ten czas kampanii mnie wykończył.

 

Przede wszystkim z powodu strachu, który stał się symbolem aktywności politycznej minionego okresu. Społeczeństwo karmione było nim na okrągło. Przegrana PiS, według prezesa, to będzie największa tragedia Polski. Kto bowiem tak wspaniale zaopiekuje się narodem, jak to czyni partia rządząca? Odbierze się Polakom 500 Plus, szansę na własne lokum dzięki Mieszkaniu Plus, matkom kasę za urodzenie szybko kolejnego dziecka, seniorom darmowe leki i trzynastki, światu możliwość obcowania z państwem prawdziwego prawa i prawdziwej sprawiedliwości. Do łask wróci ta głupia Konstytucja, a nowa władza już ostrzy sobie zęby, żeby przejąć ster rządów i wrócić do porządku społecznego sprzed PiS. Zmusi beneficjentów, by poszli do pracy, ograniczy wsparcie dla roszczeniowców, zabroni chłopaczkom nacjonalistom spacerować po ulicach. Jakieś tam prawa obywatelskie, równość rasowa, wyznaniowa, seksualna… czy ktoś widział większy koszmar? Ale nie bój się, Polaku. Wystarczy jeden malutki głosik na odpowiednią listę i strach przed przyszłością bez PiS-u odejdzie w zapomnienie.

Naród ma się też wziąć za wrogów, których co rusz uzupełnianą listę  przedstawiał nam prezes. Wiadomo przecież, że dobry Polak to tylko ten, który ma pełną świadomość, że wróg czyha, wróg czuwa, wróg nie odpuści. Wrogowie są wszędzie, panoszą się po miastach, miasteczkach i wsiach, siedzą u naszych granic i ani się obejrzymy, jak zaatakują. Z każdym tygodniem liczba wrogów się zwiększała. Do koderów, Obywateli RP i innych ugrupowań opozycji ulicznej dołączyli nauczyciele, lekarze, osoby niepełnosprawne, a szczególnie ich wredni opiekunowie, przedsiębiorcy, lekarze, pielęgniarki, ludzie nauki, kultury i sztuki. Jeszcze trochę, a okaże się że z całej ponad 38-milionowej Polski tylko ok. 4 milionów to nie wrogowie. I to tym właśnie 4 milionom prezes obiecuje, pozostawcie nas u władzy, a żaden wróg nie prześlizgnie się przez sito naszych ustaw, szeregi naszej Obrony Terytorialnej, oddziały chrystusowe i różańcowe. A tę całą resztę, czyli ponad 30 mln wrogów, to się załatwi przez potępienie, może paszporty w jedną stronę, ośrodki resocjalizacji, odpowiednio skonstruowane prawo, które pokaże, gdzie ich miejsce.

Symbolem tej kampanii wyborczej jest też pieczołowicie wmawiany nam patriotyzm w wersji archaicznej, na straży którego stoi tylko prezes i jego spółka. Prawdziwy patriota to ten, który wciąż idzie ku wolności w wersji PiS, walczy z niewolą, w jakiej Polska wciąż tkwi (?), nie ugnie się przed wrogami z listy PiS, podbije świat, karmiąc go martyrologią narodową naszą (?), wesprze prezesa, który jako jedyny wie, że polski patriota to pisowska odmiana patrioty i tylko taka. Patriotyzm według prezesa to oczywiście ten, ogarnięty strachem i wrogami, a obronić jego patriotyzm może tylko PiS, więc nie zastanawiaj się człowieku i głosuj, głosuj na jedynie słuszną i patriotyczną partię.

No i na koniec te szalone obietnice. To już całkowity odjazd. To jak w bajce „Stoliczku nakryj się”, tylko zamiast pysznego jedzonka, pieniądze będą się sypać i sypać. Od razu przypomina mi się odpowiedź na pytanie, czym różni się pesymista od optymisty? Pesymista na cmentarzu widzi same krzyże, a optymista same plusy. I tak to właśnie wygląda. Na cmentarzysku demokracji Plus goni Plusa i fanatycy tej idei muszą uwierzyć, że te Plusy idą z kieszeni prezesa, że nikt za nie zapłaci, że finanse Polski są jak worek bez dna. Tylko wsadzić w niego łapę i rozdawać. Tak więc, chcesz być dopieszczony pieniędzmi znikąd, postaw na PiS.

Nie ma co ukrywać, tym sposobem PiS postawiło opozycję partyjną pod ścianą. Zmusiło do zatańczenia w rytm pisowskiego tańca szaleńców. Zamiast skupić się na programie i jego merytorycznych punktach, zaczęła się walka na obietnice, która przekroczyła wszelkie granice rzeczywistości, stawianie społeczeństwa przed wyborem między PiS-em a antyPiS-em. Sensowność dyskusji zdominowała przepychanka słowna, wytykanie sobie wzajemnie błędów i wypaczeń, skupienie się na dowalaniu. Naprawdę trzeba było dużo samozaparcia, by w gąszczu idiotyzmów, zupełnie nieistotnych, odnaleźć to, co rzeczywiście najważniejsze czyli przyszłość Polski.

 

Swoje trzy grosze, podkręcające nerwową atmosferę tej kampanii wyborczej wrzucili też różnej maści komentatorzy, pokazując błędy opozycji partyjnej, krytykując za wszystko, piętnując liderów i przekonując nas, że i tak przegramy. W tę dyskusję włączyli się co niektórzy z opozycji ulicznej, jakże chętnie odnajdujący się w malkontenctwie, krytykanctwie i tępieniu niby swoich, ale jednak nie do końca.

No i taka to właśnie była ta kampania wyborcza. Naładowana strachem, wrogami, obietnicami, wzajemnymi pretensjami, żalami i złością. Zabrakło w niej miejsca na spokojną, merytoryczną dyskusję, odniesienie do samych programów, pokazania wizji przyszłości, normalności, za którą coraz bardziej tęsknię, a jednak nie pozwolono mi jej odczuć. Bardziej przypominała mi ona paintball niż rzetelną, polityczną walkę o miejsca w parlamencie. A może wszystko jest w porządku i tylko ja mam jakieś nierealne oczekiwania? Może tak to ma się właśnie odbywać i ja się tylko czepiam, tkwiąc w jakimś swoim, nierealnym świecie?

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
daroo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
daroo
daroo

Pani Tamaro ,wygląda na to że jest nas już przynajmniej dwoje którzy się „czepiają”