A niech Pana, Panie Lynch, czyli Twin Peaks 2017

A niech Pana, Panie Lynch, czyli Twin Peaks 2017

Aż dwadzieścia pięć lat kazał czekać na zakończenie poplątanej historii rodem z małego miasteczka obok Seattle twórca, scenarzysta, producent i wizjoner kina David Lynch. Po obejrzeniu ostatniego odcinka finałowej serii (?) bez najmniejszych wahań i pewnością graniczącą z absolutem wiem, że było warto! Mag, czarodziej, mistrz klimatu i suspensu nakręcił bowiem coś, co wymyka się prostym określeniom i szufladkom filmowych gatunków. Coś, co zdecydowanie wykracza poza klasyczny poziom ogólnie pojmowanej telewizyjnej rozrywki ujętej w ramy opowieści w odcinkach.

Najnowszy „Twin Peaks” to alegoria, bajka, thriller, komedia, przypowieść, moralitet i obraz malowany eksplozją dźwięku, obrazu i nowoczesnych technologii zmiksowanych z sentymentalną historią… Zrobić to i nie polec? Trzymać w napięciu i intrygować? Zachwycać, szokować i drażnić? Gubić tropy i brnąć w ślepe zaułki, by w finale osiemnastu godzinnych odcinków dać satysfakcjonujące odpowiedzi i nie rozczarować banalnym rozwiązaniem? A niech Pana, Panie Lynch – jest Pan geniuszem!

Fabuły najnowszej serii podpisanej przez duet Lynch/Frost nie da się łatwo streścić. Zresztą po co? Czytającemu te słowa niech wystarczy informacja, że oglądając finał historii, której początek dało niewyjaśnione morderstwo Laury Palmer, sięgnie dużo dalej niż lasy okalające górzyste miasteczko, bar Normy czy kipiący muzyką i niedopowiedzeniem Road House. Chociaż tam także zajrzymy… Dostaniemy natomiast historię dwóch Cooperów, pogoń przez Stany, genezę Zła, odwiedziny Białej i Czarnej Chaty oraz nowych bohaterów i nowe wątki. Mnóstwo nowych wątków. I rozwiązań, których wcześniej nie widziała telewizja.

Ósmy odcinek serii to już nie serial, nie kino, nie telewizja. To sztuka, collage cytatów popkultury i wizja, która poraża i nie pozostawia obojętną. To rewolucja i wydarzenie, które telewizja Showtime już na zawsze wpisze sobie do repertuaru złotymi zgłoskami…

„Twin Peaks 2017” wciąga, elektryzuje i poraża. Ale też łasi kontaktem z niemal wszystkimi postaciami pierwotnej obsady! Sprawdzimy więc, co przez czas naszej rozłąki stało się z miłością Normy i Dużego Eda, nostalgią Jamesa, rozedrganiem Audrey, romansem Billy’ego i Shelly, rozpaczą Sarah Palmer, uroczą nieporadnością Lucy i Andy’ego i dwoistością natury Coopera wreszcie. Kibicując „starym”, dostajemy równocześnie nowych – wykreowanych i koncertowo zagranych przez m.in. Naomi Watts, Chrystę Bell czy Laurę Dern bohaterów. A w epizodach są jeszcze: Tim Roth, James Belushi, Jennifer Jason Leigh, Robert Knepper i Monica Bellucci! Są też znakomite zdjęcia, fajne efekty specjalne, perfekcyjny montaż oraz muzyka, do której obecności w swoich dziełach Lynch zawsze przykładał dużą wagę. Pomysł, by każdy niemal odcinek kończyć koncertem w Twin Peaksowym road housie to majstersztyk! Bo dzięki niemu, obok klasycznej muzyki Angelo Badalamenti, w serialu pojawiają się ekskluzywnie m.in.: Chromatics, Nine Inch Nails, Julee Cruise i Eddie Vedder z Pearl Jam! A to już kolejna telewizyjna rewolucja.

Obcowanie ze światem Lyncha nie jest na pewno rzeczą łatwą. Niektórzy twierdzą nawet, że średnio przyjemną. Zawsze jednak jest to ogromna przyjemność wynikająca z ogromnej erudycji, kreatywności i intelektu reżysera. I nawet, jeśli oglądając najnowsze odcinki sagi, zdarza nam się zwątpić w to, czy Lynch na pewno mocno trzyma kierownicę – finał pokazuje, że wszystko jest pod kontrolą! A legenda, estyma i dobre imię reżysera pozostaną niezagrożone.

Tomasz Moskal

Twin Peaks 2017, reż. David Lynch, HBO Polska

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "A niech Pana, Panie Lynch, czyli Twin Peaks 2017"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gekon

Właśnie ściagam. 18 odcinków – 88 GB…

wpDiscuz