A niech umierają…

Nie sposób policzyć, ilu ludzi nie przeżyje chaosu zafundowanego przez beztroską i nieudolną ekipę Kaczyńskiego

Irytujące są przejawy bezradności, nieudolności czy lenistwa władzy. Ale jeszcze bardziej irytuje, że świadome powodowanie śmierci ludzi nazywane jest bezradnością, nieudolnością czy lenistwem.

W rządowych raportach zakażeń SARS COV 2 liczba zgonów nie wydaje się najważniejsza. Wcześniej podawana jest informacja o nowych zachorowaniach i krzepiąca wiadomość o liczbie ozdrowieńców. O ludziach poległych na wojnie z koronawirusem oficjalne przekazy w mediach informują na końcu, niejako przy okazji, jakby ważniejsza była liczba wolnych respiratorów, czy zajętych miejsc covidowych w szpitalach. Można to zrozumieć, bo w końcu trzeba „z żywymi naprzód iść” i nie należy poddawać się posępnym nastrojom. Można by nawet zaakceptować inne liczne przejawy „życiowego” podejścia do epidemii ludzi odpowiedzialnych za obronę obywateli, gdyby „praktyczne” nastawienie władzy do swoich powinności w czasach zarazy nie śmierdziało tak ostentacyjnie cynizmem i gruboskórną znieczulicą.

Od początku pandemii rząd zaniżał liczbę zgonów na COVID. Do dzisiaj zresztą nie wykorzystuje się w pełni potencjału laboratoriów wykonujących testy. Lekarze informowali o wielokrotnym przyroście przypadków chorób płuc i serca, a w tysiącach aktów zgonu jako przyczynę śmierci wpisano choroby towarzyszące COVID. Patolodzy potwierdzali, że nie testowano wcześniej wielu zmarłych z klasycznymi objawami koronawirusa. Wolne media zaprezentowały poufne wytyczne zalecające, by tylko w stuprocentowo pewnych przypadkach klasyfikować zmarłych jako ofiary koronawirusa. Ale mimo zapożyczonej z PRL metody ukrywania niewygodnych faktów liczba zgonów na COVID w Polsce przekracza średnią europejską. Resort zdrowia ogłosił właśnie oficjalnie nadejście trzeciej fali pandemii.

Wielu dotychczasowych ofiar koronawirusa nie można było uratować. Ale też wielu mogłoby wyzdrowieć. Żyliby, gdyby nie bezmyślność decydentów, którzy przespali pół roku opowiadając dyrdymały, że zatrzymują COVID pod granicą, a jakby co, przygotowani są na wszelkie scenariusze. Wielu Polaków przeżyłoby epidemię, gdyby nie skandaliczny, wszechogarniający chaos w planowaniu i realizacji projektów obrony przed koronawirusem. Obserwując organizację walki z COVID mam wrażenie, że widziałem już lepiej zorganizowane zamieszki uliczne. Ludzie umierali z braku respiratorów, których nie zamówiono wtedy, gdy robiły to inne kraje, i nie u producentów, tylko tam, gdzie można było bezkarnie ukraść dziesiątki milionów. Ludzie umierali również z braku respiratorów, które były w rządowym magazynie, ale nikt nie wpadł na odkrywczy pomysł, by naruszyć „żelazną rezerwę”. Ludzie umierali dlatego, że władza uczyła ich lekceważyć zagrożenie. Premier ogłaszał koniec pandemii, prezydent organizował spotkania z wyborcami, nadprezes demonstracyjnie ignorował zalecenia ochronne, jakby sugerując, że wirus omija miesięcznice smoleńskie i spotkania z biskupami, a na widok jego świty pierzcha w popłochu. Wielu umarło dlatego, że zaufali niedouczonemu lekarzowi w randze ministra, który kpił z ochronnych funkcji maseczki – a potem także jego naśladowcom, którzy zalecali bronić się przed zarażeniem za pomocą bawełnianych szmatek, a od biedy i szalików.

Ilu ludzi zginęło w DPS-ach, zanim władza przypomniała sobie, że istnieją? Ilu musiało umrzeć, zanim władza wpadła na pomysł budowy szpitali polowych, które w sąsiednich krajach przygotowano pół roku wcześniej? A ilu jeszcze umrze, bo nasze doraźne szpitale okazały się bardzo drogimi sanatoriami dla lekkich przypadków? Ilu umarło w karetkach stojących w kolejkach przed izbami przyjęć, w oczekiwaniu na wolne miejsce? A ilu jeszcze umrze, bo rząd nie jest w stanie przygotować i zrealizować rozsądnej procedury szczepień? Ilu zakwalifikowanych do grupy bezwzględnego pierwszeństwa nie dożyje do wyznaczonego im terminu – w maju? Ilu zakończy życie dlatego, że ktoś tam wymyślił, by część seniorów z groźnymi chorobami przewlekłymi przerzucić na koniec kolejki? Ilu niepełnosprawnych nie przeżyje, bo nie mogli pojechać do wyznaczonego im punktu szczepień oddalonego o setki kilometrów? A ilu dojechało, ale wróciło z kwitkiem, bo akurat zabrakło szczepionki, której nie dowieźli, albo dowieźli za mało, lub tyle co trzeba, ale bez strzykawek i igieł?

Nie sposób policzyć, ilu ludzi nie przeżyje chaosu zafundowanego przez beztroską i nieudolną ekipę Kaczyńskiego. Swoją bezmyślność i bezradność tuszują zwalając odpowiedzialność na „niezdyscyplinowanych” ludzi (społeczeństwo się nie sprawdza) oraz, rzecz jasna, na Unię Europejską. Łżą przy tym w żywe oczy. Premier okłamuje nas, że brakuje szczepionek na COVID-19, bo Komisja Europejska źle negocjowała umowy z ich producentami. Prawda jest taka, że Polska sama uczestniczyła w tych negocjacjach, a człowiek premiera brał nawet udział w rozmowach w najwęższym, siedmioosobowym zespole – i nie zgłaszał zastrzeżeń. Przeciwnie, chwalił Unię, że początkowa cena za jedną dawkę, której od UE żądał BioNTech/Pfizer, wynosiła 54 euro, a skończyło się na 15,5 euro za dawkę. Władza kłamie też wyjaśniając, dlaczego zrezygnowała z zakupu dodatkowej partii szczepionek Moderny. Bo to nieprawda, że z powodu wyższej ceny, przecież nie raz dowiedli, że pieniądz się dla nich nie liczy. Po prostu dostawę tej partii szczepionek zaplanowano na koniec roku, a rząd uznał, że do tego czasu pandemia się skończy. Wszyscy Polacy mieli być zaszczepieni do końca lata… czekaj tatka latka. Póki co premier Morawiecki odwiedzając w czwartek punkt szczepień w Katowicach oskarżył Unię o wszelkie covidowe zło, dziękując równocześnie wszystkim, którzy „tak dobrze zorganizowali proces dystrybucji i logistyki”.

Irytujące są przejawy bezradności, nieudolności, bezmyślności czy lenistwa władzy. Ale jeszcze bardziej irytuje, że świadome powodowanie śmierci ludzi nazywane jest bezradnością, nieudolnością, bezmyślnością czy lenistwem. Polska staje się krajem pogrzebów. Polacy umierają w męczarniach pod respiratorami. Umierają straszną śmiercią przez uduszenie, przegrywając walkę o kolejny oddech. Umierają w samotności, izolowani od rodziny, której ból – o dziwo! – jest taki sam jak Jarosława Kaczyńskiego po śmierci brata. Według zaniżonych statystyk pandemia odebrała nam dotąd 43 tys. rodaków. W ciągu minionego tygodnia zmarło na COVID półtora tysiąca ludzi. Można by nimi zapełnić prawie 15 tupolewów. Nikt im nie zorganizuje miesięcznicy, nikt nie uhonoruje ich pomnikiem ani nawet tablicą. Dla rządzących pozostaną nieuchronnym pokłosiem epidemii.

W normalnych czasach poczynania władzy mogą być mądre lub głupie, zyskowne albo niekorzystne, przyzwoite lub chamskie, legalne albo bezprawne. Ale w czasach pandemii nie wolno oceniać decyzji rządzących tylko w kategoriach, czy dzięki nim będzie się nam żyło lepiej czy gorzej. W dniach zarazy pytać trzeba najpierw, czy wskutek działań władzy będzie się żyło w ogóle.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Włodzimierz
Włodzimierz
21 lutego 2021 18:11

Dobry i trafny tekst. Szkoda tylko że nie trafi do wiernych wyznawców PIS. Oni nie czytają komentarzy niezależnych dziennikarzy, a szkoda bo może przejrzeli by na oczy.

smętek
smętek
23 lutego 2021 16:33
Reply to  Włodzimierz

To jest właśnie problem. Wyznawcy pisuarów mają wyłącznie wiedzę dostarczaną przez media grzybka i kurskiego. Może trzeba wrócić do idei propagowania (rozprowadzania) mądrych materiałów w drugim obiegu.

irena
irena
22 lutego 2021 13:32

Moze jakby PRZEGRYSC kable tej durnowatej kurwizji …to moze zaczeli by szukac wiedzy w niezaleznych mediach ?! Tekst trafiony w punkt , dziekuje !!!

Ryszarier
Ryszarier
23 lutego 2021 03:45
Reply to  irena

Może najpierw sama poszukaj wiedzy? Proponuję zacząć od słownika ortograficznego i zasad stosowania interpunkcji.

irena
irena
25 lutego 2021 14:29
Reply to  Ryszarier

Dziekuje za zwrocenie uwagi….u mnie te kilka kropek to zawsze miejsce na oddech . Pozdrawiam.

Inna
Inna
23 lutego 2021 06:52

Od siebie dodam, że ani poszkodowani na skutek zaniedbań rządzących, ani ich krewni nie otrzymają żadnej rekompensaty. w orzeciwieństwie do rodzin polityków, które po tym, jak doznały tragedii na skutek zaniedbań i złych decyzji podjętych właśnie przez polityków,, otrzymały wysokie odszkodowania z pieniędzy podatników, przy czym niektórzy mieli czelność upominać się o więcej. Taka wygląda w Polsce sprawiedliwość. Niestety.

Last edited 9 dni temu by Inna
LEON
LEON
24 lutego 2021 11:48

PiS reprezentuje wyłacznie interesy ZUS-u i swoje partyjne ;Polska i Polacy to jedynie nośnik