Ale wstyd, pociąg nie dojechał do Lubina na otwarcie!

Ale wstyd, pociąg nie dojechał do Lubina na otwarcie!

Ech, a miało być tak pięknie… Wreszcie po 19 latach przywrócono Kolej Dolnośląską na trasie Wrocław – Lubin. Włodarz Lubina, z bezpartyjnych Samorządowców, pozostający w koalicji z PiS, przygotował wielką fetę z tej okazji. Piękna scena, Krzysztof Ibisz, Sarsa, mnóstwo oficjeli i mieszkańców miasta, orkiestra, uroczyste powitanie lokalnych VIP-ów, którzy tym właśnie pociągiem mieli pojawić się na uroczystości. Wszystko zapięte na ostatni guzik i tylko …zabrakło pociągu, którym ci ważni goście mieli przyjechać.

A cóż to się stało? Imprezę zepsuli prezydentowi miasta mieszkańcy okolicznych wsi, którzy zablokowali tory i nie przepuścili pociągu. Był to wyraz ich oburzenia, że decyzją lokalnych władz, w ich wsiach nie przewidziano przystanków tego pociągu. Wyremontowane dworce, ułatwienie dojazdu do pracy, szkoły, czy też załatwienie wielu spraw, to wszystko okazało się mało istotne. Wprawdzie prezydent Robert Raczyński tłumaczy swoją decyzję brakiem parkingu przy dworcach, ale mieszkańcy pominiętych wsi wiedzą swoje. To kara za sprzeciwienie się przyłączeniu do miasta terenów, należących do gminy.

Na torach w Raszówce pojawiło się ok. 200 mieszkańców okolicznych wsi. Na transparentach nie brakowało takich haseł jak „Widzisz synku – tak wygląda pociąg”, „Chcemy się uczyć”.

Portal e-legnickie.pl poinformował, że pojawiła się też policja. „Przyjechały pododdziały policji wyposażone w kaski, broń długą, tarcze i gaz łzawiący. W ciągu zaledwie kilku minut Raszówka została bez mała otoczona policyjnym kordonem”.

Prezydent Lubina nie ukrywał oburzenia na całą tę sytuację, gdy zwrócił się do gości przed sceną – „Niestety mam dwie wiadomości: jedna jest smutna. Proszę Państwa, ukradziono nam pociąg. Druga – w pociągu były też wszystkie lampy w związku z tym nie możemy Państwu wspaniałego, pięknego, przedstawienia świetlnego pokazać. Ale mam też dobrą wiadomość: my znajdziemy tego, który ukradł go, solidnie wybatożymy i obciążymy go kosztami tego koncertu”.

Protest trwał od godziny 19.00 do 22.30, a VIP-y z Wrocławia, w tym marszałek Cezary Przybylski dotarli do Lubina podstawionym w Legnicy autokarem.

Trzeba było tej właśnie blokady na torach, by władze się obudziły. Wicemarszałek Tymoteusz Myrda, z Bezpartyjnych Samorządowców, ogłosił na Facebooku wielki sukces. Drodzy Państwo! W sobotę złożyłem obietnicę mieszkańcom Raszówki i dziś podpisałem wniosek o włączenie przystanków na trasie Lubin – Legnica do rozkładu jazdy pociągów: 🔹 Prezes Kolei Dolnośląskich zapewnił mnie, że jak najszybciej prześle ten wniosek do PKP PLK. 🔹 PKP PLK ma 40 dni na dokonanie zmian w rozkładach jazdy. Jednak będziemy prosić o jak najszybsze dokonanie zmian. Proszę o cierpliwość oraz o trzymanie kciuków”.

Mieszkańcy Raszówki i pozostałych wsi pokazali jedno. Jeśli nie da się słowem, jeśli nie można po dobroci, to trzeba sięgnąć do bardziej drastycznych środków, by osiągnąć cel. Pytanie tylko, czy rzeczywiście trzeba było tak ostro? Czy rzeczywiście trzeba ich „wybatożyć” za coś, co powinno być normalnością i wyrazem dbałości władzy o swoich obywateli?

Tamara Olszewska

Źródło: natemat.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
MietekRealista z PruszkowaHerodAntypis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
HerodAntypis
HerodAntypis

Po co im pociąg. Przecież wracają PKS-y. Poza tym, Kostrzyn n/O omijają a w takich pierdziszewach mają się zatrzymywać?

Realista z Pruszkowa
Realista z Pruszkowa

Tak się dzieje jak pisokatoliki maczają swe brudne paluchy we władzach samorządowych.

Mietek
Mietek

Ktoś stara się by pociąg szybko dojechał z punktu A do B, ale po drodze musi zatrzymać się dla PiSowskich wieśniaków, bo jak bydło wylazło na tory. Nie jeżdżą PKS’m za obiecanym przez kaczyńskiego.