„Alert WHO tak naprawdę nie dotyczył nas” – tak w lutym władza odpowiadała na zagrożenie COVID-19

Krytykanci władzy na cenzurowanym

W momencie, gdy pandemia uderzała w nasz kraj, rządzącym znane były już doświadczenia azjatyckie i zachodnioeuropejskie – przypomina portal naTemat. Świadczą o tym dobitnie słowa, wypowiedziane w lutym tego roku przez głównego inspektora sanitarnego, Jarosława Pinkasa.

 

– „Chcę powiedzieć, że przygotowaliśmy się do tego dużo wcześniej niż wszelkie alerty niż niepokojące informacje, że trzeba działać gwałtownie (…) Nie potrzebowaliśmy robić żadnych sztabów kryzysowych, po prostu zwyczajnie wdrożyliśmy nasze standardowe procedury, które od wielu lat były już przećwiczone przy SARS czy świńskiej grypie” – mówił Pinkas na sejmowej komisji zdrowia na początku (!) lutego.

„Alert WHO tak naprawdę nie dotyczył nas – on dotyczy tych krajów, które nie radzą sobie z ochroną zdrowia, które nie mają profesjonalistów medycznych, które nie mają dostępu do badań” – zapewniał.

Na swój sposób to frapujące, jak szybko pandemiczna rzeczywistość zweryfikowała słowa tego urzędnika państwowego. Zwłaszcza, że jak stwierdził wówczas: To nie jest wirus, którego będziemy się bali tak jak SARS czy szczególnie MERS, w jego przypadku śmiertelność jest stosunkowo niska, można ją przyrównać do śmiertelności związanej z grypą. Tymczasem – niestety – statystyki z Włoch, Hiszpanii czy USA niekoniecznie potwierdzają kategoryczne sądy Jarosława Pinkasa.

 


Pewnym pocieszeniem może być w obecnej sytuacji poniedziałkowy komunikat Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), z którego wyłania się nadzieja na przełom. Mianowicie dane liczbowe wskazują na malejącą liczbę zakażeń i zgonów w krajach najbardziej dotkniętych epidemią: Włoszech, Francji, Hiszpanii czy Niemczech – czytamy w portalu.

Problem polega jednak na tym, że w Polsce szczytu zachorowań możemy spodziewać się dopiero na przełomie maja i czerwca. Skąd to wiadomo? Taką prognozę ogłosił premier Mateusz Morawiecki w Sejmie w poniedziałek, podkreślając, że Polska jest dopiero na początku walki z epidemią.


Uczynił to w tonie już nieco pokorniejszym wobec rzeczywistości, w porównaniu z lutowymi deklaracjami Jarosława Pinkasa. Czyżby rządzący postanowili odejść – w kwestii koronawirusa – od uprawiania propagandy sukcesu?

mpm

Źródło: natemat.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
RyszardsmętekLehooZbyszekZwinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Pinkasowi powinno się teraz codziennie wrzucać świeży lód do gaci.

Lehoo
Lehoo

Najlepiej suchy

Zbyszek
Zbyszek

Dzieki bogu za tego Pinkasa, lipa by była bez niego.

smętek
smętek

Pozbawieni wszelkich zasad moralnych osobnicy, bo co to honor nie mają pojęcia, stają przed mikrofonami w tle mając flagę w barwach narodowych i robią z nas idiotów. I co? Słuchamy, zżymamy się w poczuciu bezradności, zła krew nas zalewa, ale nie podejmujemy żadnych działań. I tak to będzie trwało. Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało!

Ryszard
Ryszard

Pinkas to ten, co promował zboków, orgazmujących lodem w gaciach i polizywaniem biustonoszy?