Andrzej Duda bezwolnym wykonawcą koncepcji Kaczyńskiego?

Jeśli ktoś był ciekaw, co szef PiS sądzi o aspiracjach Andrzeja Dudy, to się dowiedział

Kim Andrzej Duda jest dla Jarosława Kaczyńskiego, to wszyscy wiemy. Nie ma tu mowy o partnerstwie, bliższych relacjach, bo też nie na tym Kaczyńskiemu zależało. Jemu potrzebny był  i jest w roli prezydenta człowiek uległy, bez własnego zdania, nie sprzeciwiający się dyrektywom płynącym z Żoliborza. Człowiek, który bez wahania będzie realizował prezesa wizję Polski, z całkowicie podporządkowanym Sejmem, Senatem (tu się, niestety, nie udało, bo dzisiaj Senat jest w rękach opozycji), Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższym i publicznymi mediami.

 

Prezes PiS świetnie wiedział, co robi stawiając pięć lat temu na nieznanego szerzej, szeregowego członka swej partii, który nawet w 2007 roku nie przebił się w swojej Małopolsce i nie załapał na mandat poselski. Andrzej Duda nie zmarnował pokładanych w nim nadziei.  Okazał się idealnym dla Kaczyńskiego urzędnikiem w Pałacu Prezydenckim.

Już w miesiąc po objęciu urzędu prezydenta RP, „Fakt” zauważył, jak kolumna prezydenckich samochodów o godzinie 21.00 „(…) rusza sprzed Muzeum Powstania Warszawskiego (…) Auta »na bombach” – czyli z włączonymi kogutami – kierują się w stronę… Żoliborza! W okolicach placu Wilsona (…) wygaszają nagle światła i nie zwracając na siebie uwagi, znikają w jednej z bocznych uliczek. Prezydent przyjechał do prezesa Kaczyńskiego. Takie spotkanie to sensacja. Prezydent raczej przyjmuje gości, niż ich odwiedza”. To właśnie wtedy stało się jasne, że Kaczyński osiągnął swój cel, bo ma swojego prezydenta, który będzie tak tańczył, jak on mu zagra.

 

Niejeden raz byliśmy świadkami, gdy Duda, przez nieuwagę czy pewne niedopatrzenie, podpadł prezesowi. Za karę był ignorowany, wyraźnie lekceważony, nawet gdy oficjalnie występował jako głowa państwa  jego szef nie miał skrupułów, by pokazać, gdzie jego miejsce.

Wydaje się, że taki układ panu Dudzie w pełni odpowiada. Nie przeszkadza mu, że jest traktowany jak niesforny czasami chłopczyk, którym trzeba niekiedy wstrząsnąć i ustawić do kąta. Pięknie realizuje wizję Kaczyńskiego i zyskał nawet przydomek „długopis”, bo podpisał ponad 1 tysiąc ustaw, wetując zaledwie 10.

Od czasu do czasu Kaczyński jednak Dudę pochwali, powie kilka miłych słów, mimo że wie, iż „prezydentura Dudy jest powiatowa, a on jest prezydentem przaśno-populistycznym”.

Tamara Olszewska

(Źródło: wyborcza.pl)

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
JanuszJantar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jantar
Jantar

Dlatego Gowin mówi w wywiadach ostatnio, że „prezydent z opozycji to bomba atomowa dla rządu”.

A poza tym 2-a kadencja Dudy byłaby ostatnią, więc Kaczyński postara się nielegalnie zmienić Konstytucję, żeby zapewnić Dudzie dożywotnie siedzenie w pałacu. Inni pisowski kandydat za 5 lat mógłby już wyborów nie wygrać, a wtedy Kaczyński bankowo straciłby władzę.

Janusz
Janusz

czasem przypominały mi się popularne przed II WŚ. wśród ludu słowa, niepochlebnie podsumowujące rolę polityczną ostatniego prezydenta międzywojennej RP. „Tyle znacy co Ignacy, a Ignacy gó..o. znacy” jednak porównywanie AD do Ignacego Mościckiego byłoby drastycznie krzywdzące dla tego drugiego, bowiem prof. Mościcki był wybitnym i szanowanym na świecie chemikiem, naukowcem i wynalazcą, posiadaczem ponad 40 patentów, których prawa użytkowania przekazał nieodpłatnie Państwu polskiemu.