Bożena Chlabicz - Polak

Koniec z kastą i basta

To nie tak, że ktoś miał złe intencje albo coś do ukrycia. Nocne potyczki w sprawie przepychanych w Sejmie kolanem ustaw sądowych naprawdę wynikały z pilnej potrzeby. Bo nie czas deliberować, radzić się różnych tam ekspertów, prawników czy – zwłaszcza – filozofów, gdy zamiast filozofować trzeba reformować, na co niecierpliwie czekają Polki i Polacy. Konkretnie to czeka ich jakieś sześć milionów, bo tyle głosowało na „zmianę” w ostatnich wyborach, ale

Kaczyzm jest uleczalny, czyli konwertyci z Nowogrodzkiej

Podpisze, nie podpisze, podpisze… Odpowiedź, w zasadzie, już znamy. Jeszcze tylko kilka dni hamletyzowania w pięknych okolicznościach Juraty i kolejne „ustawy agrarne” (służące zaorywaniu demokracji) wejdą w życie. No, chyba że – dla zachowania pozorów – zostaną najpierw odesłane do tak zwanego „Trybunału Konstytucyjnego”. Wszak Prezydent Niektórych Polaków od początku kadencji myślą, mową i uczynkiem zaświadcza przywiązanie do partii aktualnie rządzącej, więc trudno – o czym zresztą wprost mówił minister

Lekcja biznesu Wuja Sama

Niniejszym odwołuję wszystko, co złego napisałam do tej pory o Donaldzie Trumpie. Po jego wizycie w Warszawie muszę – acz niechętnie – przyznać, że być może The Donald spełni jednak nadzieje swoich wyborców i uczyni Amerykę „great again”, a jego prezydentura dobrze przysłuży się Stanom Zjednoczonym. Wprawdzie – zgodnie z rewolucyjną doktryną Andrzeja Dudy – Trump nie jest „moim” prezydentem (nie głosowałam na niego), niemniej w Stanach ciągle obowiązuje zasada,

Szczęście w genotypie, czyli o Prawdziwych Polakach

Po publikacji najnowszych sondaży tematem tygodnia stało się pytanie: jak to możliwe, że demokracja nad Wisłą dokonuje właśnie swojego krótkiego żywota, tymczasem poparcie dla partii rządzącej nieustannie… rośnie? Mądrzy ludzie od lewa do prawa rozbierają ten fenomen na części pierwsze i nadziwić się nie mogą, bo na to elementarne dla przyszłości Narodu pytanie nie odpowiada sensownie ani ekonomia, ani socjologia, ani najmniej z całej trójki wiarygodna politologia. Znów wyszło na

„Imperatyw moralny” nihilisty

Reklama roku 2017? Już wiadomo. Ta „Plusa”, czyli „Brawo, Ja!”. Tak zdecydował – w trakcie ostatniej miesięcznicy – Prezes Jarosław. Kamery uchwyciły, a media podały dalej, jak skanduje „Jarosław, Jarosław” i bije brawo… samemu sobie. (Skądinąd, w ten sposób już wiadomo, dlaczego wszystkie programy partii aktualnie rządzącej mają w nazwie „plus”. To się – zdaje się – nazywa „product placement”.) Pan Prezes, skandujący „Brawo, my”, ma zresztą wszelkie podstawy do

„Proces”, czyli Kafka zamiast Orwella

Po wyborze Donalda Trumpa w USA dramatycznie wzrosło zainteresowanie literaturą. Nagle, niemal z dnia na dzień, liderem wszystkich list bestsellerów, w tym także rankingu na Amazonie, został dawno tu zapomniany „Rok 1984”. Wydawca Penguin Books zamówił dodruk 100 000 egzemplarzy, bo w ciągu tygodnia sprzedano zalegające dotąd magazyny niemal 50 tys. Gdyby realia znad Rzeki Wschodniej przekładały się na te znad Wisły, w tej chwili magazyny księgarskie powinny gromadzić zapasy „Procesu”. Bo

Pisowskie „lepiej wiedzące” mądrale

Stańczyk, najsłynniejszy z krakowskich błaznów, zwykł mawiać, że wszyscy Polacy (w sensie, że każdy z osobna) świetnie znają się na medycynie. Ba, żeby tylko na tym… Bo przecież dzisiaj, w zasadzie, wiemy wszystko o wszystkim, a najwięcej besserwisserów jest – zdaje się – wśród polityków. Może jest w tym jakaś logika, bo na logikę biorąc wyrażają oni przecież zbiorową mądrość suwerena. Toteż odważnie i tonem nieznoszącym sprzeciwu wypowiadają się na

Dekalog w służbie „dobrej zmiany”

Po głosowaniu w sprawie pigułki „dzień po” media gorszego sortu znowu próbują wmówić Polkom i Polakom, że politycy „zmiany” budują nad Wisłą państwo wyznaniowe. No, naprawdę… Kto pisze i mówi takie rzeczy chyba nigdy nie miał w ręku nie tylko Biblii, ale choćby Dekalogu. Jakie państwo wyznaniowe? Przecież dopiero co Pani Premier wygłosiła – na przykład – znamienne, historyczne wręcz przemówienie o uchodźcach, w którym daje odpór wszelkim podejrzeniom, że

Niech się mury, czyli Prezes Tower

Niektórzy mówią, że Pan Prezes nie zna życia. Że nie nadąża za współczesnością. Że – wyrażając się metaforycznie – siedzi zamknięty w wieży z kości słoniowej. Ale to przecież nieprawda. Siedziba Prezesa na Nowogrodzkiej ma zaledwie kilka pięter i żadną miarą nie może konkurować wzrostem nawet z najniższym ze wszystkich warszawskich wysokościowców. W ten sposób wystarczy wynająć biuro przy Złotej, by tym prostym sposobem znaleźć się wyżej od samego Pana

Ludzie kultury apelują do DudyPisarze do… PiS-u, a kolejarze… do kolejek

Ooops, pan Prezydent did it again… Trochę hamletyzował, że tym razem nie podpisze, ale jednak w końcu podpisał kolejną ustawę, o której sam mówił, że budzi jego poważne wątpliwości. Być może tym razem nie było jednak lepszego wyjścia, bo opozycja od miesięcy z uporem godnym lepszej sprawy szuka zajęcia dla pewnego pomocnika aptekarza. Tymczasem on – nieboraczek – zamiast sprzedawać etopirynę, przyprawia wszystkich o ciężki ból głowy, błąkając się po

Statek pijany

Jesteśmy wyjątkowi, bez dwóch zdań. Mamy na to liczne dowody z przeszłości, ale nie tylko. Od reszty świata zdecydowanie różnimy się i dzisiaj. To nic szczególnego. Francuzi, na przykład, jedzą żaby i bagietki oraz piją wino od śniadania, a w czasie wolnym przechodzą na islam i podpalają samochody na przedmieściach. No, wiecie, taka narodowa specyfika. Zależy, co dla kogo ważne. Ale najważniejsze, żeby „być sobą”. Tymczasem, kto najbardziej przeszkadza w