Bożena Chlabicz - Polak

Trudna sprawa ta ustawa

Ale się porobiło z tą ustawą o IPN. Strach coś powiedzieć, normalnie… W sumie dobrze, bo właśnie chodziło o to, żeby było strach powiedzieć, no ale nie, żeby bać się zaczęli ci, co tą ustawą walczą o prawdę i o godność narodu. Jak premier Morawiecki w Monachium. Tymczasem wystarczył jeden prowokator, jedno pytanie z tych, co to się ich w towarzystwie nie powinno zadawać i mamy kolejny odcinek śledzonej z

Nagrody i odznaczenia według PiS

Pan premier Morawiecki wystąpił w telewizji w związku z listą nagród dla ministrów rządu Beaty Szydło. Lista „wyciekła” do opinii publicznej, budząc powszechną konsternację. Te wypłaty zbulwersowały nawet „zwykłych”, popierających aktualną władzę rodaków, pracujących za średnią krajową. Ktoś wyliczył nawet, że na ministerialną nagrodę przeciętny rodak musiałby pracować niemal 20 lat. I słusznie by pracował, bo jest – właśnie – przeciętny. Natomiast zasługi rządu przeciętne nie są! W dwa lata

Mądremu biada

To już – w zasadzie – oficjalne. Jesteśmy najmądrzejsi na świecie. PiS to – nie chwaląc się – sprawił i chwała mu za to, bo przywrócenie narodowi przekonania o jego mądrości jest ważniejsze nawet, od samego Pięćsetplusa. Ogólnoświatowa awantura o ustawę o IPN udowodniła, że najbardziej uznane ośrodki naukowe i autorytety oraz kształtujące światową opinię publiczną magazyny opiniotwórcze intelektem nie sięgają do pięt naszym rodzimym politykom z partii rządzącej, o

Potęga słowa

Normalnie, w głowie się może zakręcić od tych sukcesów… Dopiero co o „polskich obozach śmierci” wspominano gdzieś tam, mimochodem w mediach niskonakładowych. A teraz proszę. Wystarczyła jedna porządna ustawa i o „polskich obozach” wie i mówi cały świat! A że o „polskich”… Cóż, tak działa demokracja. W ogólnoświatowym referendum dokonanym spontanicznie za pomocą Twittera, światowa opinia publiczna zdecydowała, jak z tym było naprawdę.. I wyszło, że obozy były… polskie właśnie.

Tanie państwo, czyli refleksje po wizycie Rexa Tillersona na Nowogrodzkiej

Czego by nie powiedzieć o Amerykanach, jedno trzeba im przyznać – są pragmatyczni. Dlatego sekretarz stanu USA Rex Tillerson, zamiast trzymając się dyplomatycznych standardów poprzestać na rozmowach z polskim prezydentem i premierem, w trakcie ostatniej wizyty w Warszawie osobiście pofatygował się na ulicę Nowogrodzką, by uciąć sobie przyjacielską pogawędkę ze „zwykłym posłem” Jarosławem Kaczyńskim. Czyli – wbrew temu, co uparcie powtarzał w Davos o niedoinformowanych zachodnich mediach i politykach Andrzej

„Cywilizacja życia” w budowie

„Cywilizacja śmierci” atakuje! Znowu na polskich ulicach pojawiły się tłumy zacietrzewionych ubeckich wdów w czerni, z wieszakami w dłoniach. To znak, że trzeba jeszcze bardziej aktywnie niż dotąd zabrać się za promowanie „cywilizacji życia”. A też pilnie upowszechniać nad Wisłą standardy polityczne, społeczne i obyczajowe, które wspomagają postawę „za życiem” w krajach, gdzie jest ona powszechnie respektowana i przestrzegana. Bo całkiem prawdopodobne, że słowa, a nawet akty prawne, tutaj nie

Owsiak do Jakiego: „Z taką nonszalancją dawno się nie spotkałem”

Ech… tak dobrze idzie wszystko, co dymisja, to sukces, co decyzja, to słupki rosną, co glosowanie, to opozycja bardziej się pogrąża. I tylko – pech chce – znowu ten Finał. Owszem, Jacek Kurski przechodzi sam siebie, żeby ani kawałka tego cyrku w „Wiadomościach” nie pokazać, a i akcja „Nie dają na WOŚP” ma tysiące zwolenników, no ale znowu padł, podobno, jakiś rekord. A do puszek wciąż wrzucają swoje ciężko zarobione

Antoni, wróć

Chyba się przyłączę. Podobnie jak grupa zbierająca podpisy pod petycją o powrót Antoniego Macierewicza do MON, już tęsknię po panu ministrze, jak po żadnym z innych odwołanych właśnie członków rządu. I też uważam, że bez byłego już szefa naszych sił zbrojnych nic już nie będzie nad Wisłą takie, jak przedtem. Zrobi się – na przykład – niebezpiecznie. Bo przecież nikt nam już teraz nie kupi tych wszystkich latających łodzi podwodnych,

Good Riddance Day, czyli Spieprzaj Dziadu!

Nowy Rok to nie tylko szampan i konfetti. To także pora składania postanowień noworocznych, która to moda, jak większość wszelkich efemerycznych i sprzecznych z naszą narodową tożsamością mód, takich jak demokracja liberalna, latte z mlekiem sojowym, trójpodział władzy, rowery miejskie i size zero, przywędrowała do nas z podejrzanego moralnie Zachodu, a w tym konkretnym przypadku – z Ameryki. Toteż niektórzy młodzi przedstawiciele gorszego sortu (dawniej – lemingi) z wielkich miast

A Słowo ciałem się stało…

W tym roku ta piękna polska kolęda nabrała szczególnego znaczenia. Obok cudu biblijnego, jakim są narodziny Boga w ludzkiej postaci, mamy bowiem do czynienia z cudem politycznym. Słowo Prezesa wszystkich prezesów też właśnie „ciałem się stało”. Po dwóch latach partia aktualnie rządząca zmieniła Polskę dokładnie tak, jak zapowiadała jeszcze w kampanii wyborczej. Teraz lud w Prezesa wierzący uzyskał więc dodatkowy oręż do walki ze zlaicyzowanym lewactwem. Jest dokładnie tak, jak

Wesołych Holidays

Taka piękna okazja zmarnowana! Miała być „promocja polskości”, a cóż jest bardziej polskiego, niż jedyne takie, niepowtarzalne, unikatowe na skalę światową polskie Boże Narodzenie. Tymczasem Fundacja powołana do promocji polskości co zrobiła w tej sprawie? Jakie życzenia wysłała Amerykanom z tej okazji? Otóż życzyła im – i do tego po angielsku – „Happy Holidays”. Niby jest ok. Niby i u nas mówi się „Wesołych Świąt”! No ale nad Wisłą każde