Bożena Chlabicz - Polak

Baby są jakieś inne…

No, są… Weźmy ostatnio. Była piękna manifestacja, jedenastego listopada. Pan minister od służb wewnętrznych prawdziwie się wzruszył, dzieląc się wrażeniami z tego wzniosłego wydarzenia z widzami „Dziennika|”. Bo to i las flag narodowych, zdobnych falangą. I pieśni patriotyczne, zwłaszcza ta zaczynająca się od słów „cała Polska śpiewa z nami….”. No i ta jedność w narodzie. Znaczy – w Narodzie. Ale niestety, w nawet najbardziej zgodnej wspólnocie „rasowych separatystów” znajdzie się

Nie będzie Belg pluł nam w twarz – zapowiadają narodowcy

Odbył się Marsz Niepodległości. „Patriotyczny” (o czym świadczyły dresy i szturmówki w barwach narodowych, a też dumnie prezentowane falangi i swastyki) tłum, którego liczebność ocenia się na 30-60 tysięcy, szedł przez miasto wygrażając wszystkim wrogom polskiej wolności. Jako to: „czerwonej hołocie”, imigrantom, innowiercom, ze szczególnym uwzględnieniem wyznawców islamu oraz w ogóle wszystkim którzy – jakże pechowo – nie przyszli na świat białymi facetami w szalikach z napisem „Legia Pany”. Z

Strachy na Lachy

Zastraszyć, zakazać, zapomnieć! Tak, zdecydowanie tak właśnie należałoby postąpić z resztkami niesfornej młodzieży z wielkich miast, która wciąż jeszcze, pomimo wyraźnie akcentowanej niechęci Kościoła i polityków partii aktualnie rządzącej, „otwiera drzwi złu”, świętując Halloween. A przecież nie nasz ci on. Nie nasze dynie, łypiące złowrogo oczami z ogników. Nie nasze szkielety, wampiry, czarne koty i czarownice z miotłami. Dziecko jeszcze jakieś spojrzy, nie daj Boże. I przestraszyć się może. Halloween

Skumbrie w tomacie, czyli o czystości powietrza

Jak się dowiadujemy z portalu Biznes Alert, prowadzonego przez Instytut Jagielloński, minister Szyszko nie zamierza ugiąć się przed dyktatem Brukseli w kwestii czystego powietrza. Właśnie pojawił się komunikat ministerstwa o złożeniu w tej sprawie skargi do Trybunału Europejskiego. I takich właśnie nam potrzeba, w dobie „zmiany”, ministrów niezłomnych, co przed UE nie klękają. Nie po to zresztą wstawaliśmy z kolan, żeby nas teraz jacyś zagranicznicy mieli pouczać, co dla nas

Suweren i medycyna

Niech jadą! Rząd – by posłużyć się cytatem z klasyka – sam się wyleczy. To po pierwsze. A po drugie, jak się rezydentom Polska nie podoba, to znajdą się chętni na ich miejsce i będą pracować za płace minimalną. I to z pocałowaniem ręki. Już zresztą czekają na walizkach. I taki jest plan. Jak naszym medykom nie będzie się chciało pracować za kasę niższą niż wynagrodzenie na kasie w „Biedronce”,

Różaniec bez granic

I znowu Polska zadziwiła cały świat. Nawet w BBC zrobili relację. Bo oto dobitnie dowiedliśmy, nie po raz pierwszy zresztą, w czym nasza siła. W modlitwie, mianowicie. Inicjatywa „Różańca do granic” startowała skromnie, tymczasem odzew przekroczył najśmielsze oczekiwania. No, może na granicach nie stanął cały milion rodaków, ale na pewno było ich wiele tysięcy. I tak stojąc, od Tatr do Bałtyku i od Bugu po Odrę, uzbrojeni w różańce wierni

Ekspert i kobiety

Nie ma co ukrywać – z kobietami jest, niestety, pewien problem. Z jednej strony wiadomo, że nasze dziewczyny są najpiękniejsze na świecie, no, ale z drugiej ktoś przecież chodzi na te „Czarne Wtorki”, niestety. Parasolkami wygrażają politykom głównie ubeckie wdowy i „resortowe” pielęgniarki, które właśnie potraciły emerytury, ale niestety w ich gronie daje się widzieć także niewiasty młode, niewykształcone, z miast powiatowych – matecznika „zmiany”. Telewizja zaprosiła więc eksperta –

Tarczyński nie stanie przed sądem - ochronił go PiS

„Zmiana” nareszcie odzyskała twarz. Nie to, żeby ją wcześniej miała stracić, tylko do tej pory „oblicze” partii aktualnie rządzącej było takie jakby mało wyraziste. Bo raz ugrupowanie nakładało surową maskę pana prezesa, a innym razem przybierało uprzejme rysy pana prezydenta. Pokazywało światu zatroskaną minę ministra Gowina albo krzywiło się w sardonicznym uśmiechu ministra Macierewicza lub chowało za zbolałymi grymasami pani premier. Ale po dwóch latach u władzy najwyższa pora odsłonić

Antyszczepionkowcy, czyli tyrania bakteriologów

Symetryzm robi ostatnio ogromną karierę medialną i to nie tylko ten w najbardziej popularnym wydaniu, sprowadzający się do frazy „ale PO też…”. To zgodne z duchem czasu, bo żaden pogląd czy opinia nie jest bardziej „tolerancyjny”, wyważony i otwarty na inne opcje, od symetryzmu właśnie. Gdyby streścić tę doktrynę jednym zdaniem, można by ją spokojnie sprowadzić do twierdzenia, że „prawda leży pośrodku” lub wałęsowskiego „za, a nawet przeciw”. Tak ujęty

Polaków kłopoty z metryką

Od zarania dziejów wiemy, że my, Polacy, jesteśmy jacyś „inni”. Różnie tę naszą narodową osobliwość definiowano, ale – zdaje się – dopiero partia aktualnie rządząca odkryła, na czym tak naprawdę polega różnica między Polakami a resztą ludzkości. Otóż robimy wszystko „bardziej”. Jak kochamy Boga, honor, ojczyznę i papieża (z wyjątkiem Franciszka) – to na zabój. Jak walczymy, to do krwi ostatniej. Jak pracujemy (za granicą), to bez wytchnienia, bo „Polak

Barchanowe reformy na billboardach

Niektórzy niepoprawni polityczni marzyciele liczą, że przy odrobinie talentu i zaangażowania uda się im przerobić „billboardy” na „ośmiorniczki” PiS-u. Nic z tego. Bo „afera billboardowa” to żadna afera. I tylko skrajne lewactwo może ujadać na szeroką kampanię informacyjną w kwestii naprawy polskich sądów. Tymczasem to przecież oczywiste, że spacerowicze, którzy zamiast opalać się we Władysławowie wylegli latem na ulice, wyraźnie nie zrozumieli, iż planowane przez partię rządzącą reformy sądownictwa są

Skąd się biorą nosorożce?

Ona temu winna, ona temu winna, bo tam chodzić nie powinna… Strach pomyśleć, ile totalnie opozycyjnego hejtu spływa teraz na pierwszą prezes Sądu Najwyższego tylko dlatego, że nareszcie zrozumiała swoją rolę i wypełniła zawodowe obowiązki. Doszło do tego, że pani sędzia musi się teraz tłumaczyć z tego, że po wielu miesiącach (lepiej późno, niż wcale) właściwie pojęła powagę i zadania swojego urzędu, dzięki czemu – być może – dotrwa na