Grażyna Olewniczak

Radom 76, tak to się zaczęło…

Pudełko od zapałek ma takie zakładki i tam się wkładało bibułkę z adresami. Koniecznie trzeba było mieć przy sobie takie czasopismo jak choćby „Przyjaciółka”, bo i w Warszawie, ale przede wszystkim poza nią, wszystkie kobiety tę „Przyjaciółkę” czytały. Po co ona była? Żeby w środek włożyć komunikaty KOR-u. Pieniądze przewożone były inaczej. Przed wyjazdem do Radomia i po przyjeździe – trzeba się było w konkretnym mieszkaniu zameldować. Byliśmy bardzo zdyscyplinowani.