Igor Brejdygant

List do Krzycha

Nie wiem, gdzie jesteś Krzychu, nie wiem, dlaczego mówią, że Cię nie ma, ale nie mam na to zgody. Jeśli pozwolisz, po prostu nie przyjmę tego do wiadomości.

Dziwne zestawienie

Obłudne kupowanie opłacalnej wyborczo większości przy kompletnym braku wrażliwości na sprawy mniejszości to – oględnie rzecz ujmując – nie jest chyba to, o co chodziło Chrystusowi

Polsko-polska rozmówka polskiego dobra z polskim złem

Osoby: Dobro – kobieta młoda duchem, piękna i promiennie uśmiechnięta, Zło – facet stary wszystkim, skwaszony z pożółkłą cerą i przetłuszczonymi włosami. Miejsce: przy stole świątecznym gdzieś w Polsce Czas: Wielki – „Drogi Zło, chciałabym Ci złożyć najlepsze życzenia, dobra, szczęścia i uśmiechu” – Dobro wyciąga przed siebie talerzyk z ćwiartką jajka. – „Aha” – Zło nie bierze jajka, zamiast tego czujnie przygląda się Dobru. – „Byłem w IPN-ie”. –

Ciemność przed świtem

Na razie nie jest dobrze, ale coś mi mówi, że będzie lepiej. Czuje podskórnie, że coś się zbliża. Nadchodzi jakieś przesilenie. Może szczyt absurdu i zakłamania, za którym „dobra zmiana” w ruchu jednostajnie przyspieszonym zacznie się toczyć w dół ku swojej niechybnej katastrofie, jest już bliski. Czuje się trochę jak chrześcijanin, którym jestem, w ów najgorszy dzień w roku, czyli w Wielką Sobotę. Chrystus zniknął i nawet nie bardzo wiadomo,

Antyfaszyści próbują zapobiec kolejnemu zlotowi neonazistów

Osoby: – polski neonazista Jacek, – polski chłopiec, wiek lat osiem Miejsce: Warszawa dziś i wtedy – Jak masz na imię? – Jacek patrzy w oczy chłopca długo i przeciągle. – Ja nie mam imienia. A Ty? – Ja jestem Jacek. A jak to, że nie masz imienia? – No, zwyczajnie, nie mam, jestem nieznany. – Czujesz się anonimowy? Ale nie przejmuj się, każdy z nas czuł się anonimowy. –