Marek J. Zalewski

Clinton, Trump, a może ten trzeci…

I co teraz? Pozostaje czekać na wtorkowy wieczór, a raczej – z racji różnicy czasu – na noc z wtorku na środę. Zapewniam, że będzie się działo. Tak dziwnej, tak oryginalnej kampanii wyborczej jeszcze nie byłem świadkiem (a to moja 10 kampania, której się uważnie przyglądam), ani nie przypominam sobie takiej w historii amerykańskich wyborów.

Rywalizacja o Biały Dom na ostatniej prostej

W nocy ze środy na czwartek naszego czasu dziesiątki milionów Amerykanów zasiądą przed telewizorami, aby obejrzeć trzecią i ostatnią debatę Clinton – Trump. Tym razem jej motywem przewodnim będzie polityka zagraniczna, ale myślę, że nie da się utrzymać kandydatów w ryzach. Kampania już dawno przestała być stricte polityczna, przenosząc się do symbolicznego magla. Gdy w minioną środę oglądałem Donalda Trumpa, występującego na przedwyborczym wiecu w West Palm Beach na Florydzie,

W zdrowym ciele zdrowy duch

Otworzyłem pocztę w komputerze, jak zwykłem to robić nawet kilka razy dziennie i znalazłem wiadomość od nieznanej mi Allison Johnson o takiej oto treści: „Przyjaciele i Przyjaciółki! Oto genialny sposób, by KAŻDA i KAŻDY z nas mógł zatrzymać Trumpa i odesłać w niebyt jego politykę nienawiści, strachu, seksizmu i rasizmu. Ponad 8 milionów obywateli USA mieszka poza swoim krajem — to wystarczająca liczba, by zmienić wynik wyborów! Większość z nich

Z braku armat…

Jedna z anegdot, której bohaterem jest Napoleon, mówi o tym, że pewnego dnia, przejeżdżając (już jako cesarz) przez jedno z francuskich miasteczek, zapytał witającego go marszałka, dlaczego nie oddano zwyczajowej salwy armatniej na jego cześć. Skonfundowany marszałek odpowiedział, że „powodów jest wiele: po pierwsze nie mamy armat…”. „Dziękuję panu, marszałku, to mi w zupełności wystarczy” – Napoleon na to. Myślę, że identycznej w wymowie odpowiedzi udzielać musi RNEC, czyli Narodowy

Gorąca polityczna jesień na świecie

Dzieje się… W Brazylii senat odwołał prezydenta. Od władzy odsunięta została pani Dilma Rousseff. We Francji wolę startu w najbliższych wyborach prezydenckich wyraził Nicolas Sarkozy, który nie obronił się przed wyprowadzką z Pałacu Elizejskiego w 2012 r, bo przegrał walkę o drugą kadencję. W Chinach złapano seryjnego mordercę, którego określono mianem „chińskiego Kuby Rozpruwacza”. W Europie ciągle nie bardzo wiadomo, którymi drzwiami ma wyjść z Unii Wielka Brytania. W Hiszpanii

Syryjski dramat

Wszyscy ze wszystkimi przeciw wszystkim Doniesienia serwisów światowych były jednoznaczne – czołgi tureckie przekroczyły granicę z Syrią. Tym samym Turcja stała się aktywnym uczestnikiem konfliktu, który od ponad 5 lat szarpie Syrią i kładzie coraz dłuższy i coraz bardziej ciemniejący cień nie tylko na tę część świata… Od czego by tu zacząć? Może od listy państw… Nie. Bo niby w jakiej kolejności? Alfabetycznej? No tak, bo to porządnie, ale bez

Chłopczyk z Aleppo

Wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni. Na ekranie dziecko. Chłopczyk, ma może trzy lata. Siedzi na czerwono-pomarańczowym fotelu. Jego nóżki nie dotykają podłogi, rączki ma oparte na siedzisku. Jest cały jakby mocno zakurzony, a bujne włosy aż sztywne od tego kurzu. Lewa strona jego umorusanej buźki wydaje się być mocno zakrwawiona… Siedzi bez ruchu. W pewnym momencie podnosi lewą rączkę i otwartą dłonią dotyka główki na wysokości ucha, tam, gdzie to

Czy Trump oskubie Dudę?

„Jack and Jill” to tytuł książki, którą dokładnie 20 lat temu wydał James Patterson (w Polsce ukazała się w 14 lat później pod tytułem „Jack i Jill”). Sięgnąłem po nią przez przypadek i mimo sensacyjnej treści z niechęcią brnąłem do końca, bo książka to słaba, język płaski jak stół do ping-ponga, ale… Ale brnąłem, bo na jej stronach Patterson opowiada o spisku na życie prezydenta Stanów Zjednoczonych, którym został „sprzedawca

Między nieufnością a brakiem zaufania

W Detroit Donald Trump, a w Warren Hillary Clinton ujawnili swoje plany dotyczące gospodarki, czyli to, co uszczęśliwi całe Stany, a i całemu światu coś skapnie, gdy będzie ze Stanami trzymał. Oboje kandydaci w wyborach prezydenckich stwierdzili, że tylko gdy on/ona zostanie 45 lokatorem Białego Domu, to Ameryka będzie wielka i silna, Amerykanie natomiast wreszcie zadowoleni z życia, bo będą mieli dobrze płatną pracę, generalnie niższe podatki i uproszczony cały

Czyj jest ten Trump?

Clinton, Trump, Trump, Clinton… Jeszcze przez co najmniej kwartał te dwa nazwiska będą najczęściej wypowiadanymi słowami w Stanach. Kampania się rozkręca, a jej uczestnicy i obserwatorzy coraz bardziej się nakręcają. Jak tak dalej pójdzie, to nawet w najgrubszym słowniku Webstera zabraknie przymiotników, którymi raczą siebie nawzajem główni aktorzy oraz rzesza statystów… „Małe dłonie! Małe dłonie! Wszystko, co ma, to małe dłonie!” skandowała jedna z trzynastu kobiet, które starały się przeszkadzać

I co teraz? Trump, czyli słoń w składzie porcelany

Mamy w Polsce takie porzekadło, że ktoś rusza się jak słoń w składzie porcelany. Amerykanie mają podobne, którego nie mogę sobie przypomnieć, ale nie ma w nim ani składu porcelany, ani tym bardziej słonia w nim, ale sens jest podobny… Gdyby nie Thomas Nast, to zapewne Donaldowi Trumpowi republikanie zawdzięczaliby to, że symbolem ich partii jest słoń. Na początek nieco historii… Jest rok 1850. W Londynie ukazuje się pierwszy numer

I co teraz?

Trump – schodami w górę, czy windą w dół „America is great because America is good”, czyli „Ameryka jest wielka, bo Ameryka jest dobra”… Kto to mógł powiedzieć? Myślę, że z racji nieskomplikowanej konstrukcji tego – jakże odkrywczego – stwierdzenia autora  można szukać gdzieś np. w barze prowincjonalnego miasteczka gdzieś w Arizonie, albo wśród radujących się nowymi możliwościami imigrantów w suburbiach Miami. Ale ten, kto właśnie tam, albo w podobnych

A propos… dopingu

Za kilka dni rozpoczną się w Rio de Janeiro kolejne Igrzyska Olimpijskie. Będą to dziwne Igrzyska tak ze względów sportowych, jak i pozasportowych. A wszystkie one dotykają różnych spraw. Mnie interesuje tylko to, co dotyczy dopingu… 18 lipca, czyli na kilka tygodni przed uroczystą inauguracją komisja, którą można nazwać specjalną, działająca pod wodzą Richarda McLarena, Kanadyjczyka  i profesora prawa, ogłosiła raport którym w oczywisty sposób wpłynęła na rozdział medali w